Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие приключения » Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera
Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera

Электронная книга - «Tajemnica Nieznośnego Kolekcjonera». Краткое содержание книги:

Na przyjęciu zorganizowanym z okazji zaręczyn znika milioner(ojciec dziewczyny). Porywacz chce dostać za człowieka książkę biskupa. Jednak nikt nie wie co to za książka. Chłopcy znajdują ją dopiero na statku milionera. człowiek poszukujący książki zostaje złapany.
1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 31
Перейти на страницу:

– Jeśli nam cokolwiek zrobicie, będziecie odpowiadać przed panną Pilcher – powiedział Jupe.

– To po pierwsze – dodał Pete znacząco.

– Jesteśmy zaprzyjaźnieni z komendantem policji, Reynoldsem – oznajmił Bob. – Proszę! Zatelefonujcie do komendy policji w Rocky Beach i powiedzcie, że złapaliście Jupitera Jonesa, Pete'a Crenshawa i Boba Andrewsa. Zobaczymy, co wam powiedzą! To po drugie.

– Co myślisz, Bo – odezwał się jeden z mężczyzn.

– Mydlą nam oczy – powiedział ten, który odebrał Jupe'owi książkę. Spojrzał w stronę portierni.

– Pójdę się upewnić – powiedział trzeci. Zszedł ze statku i pospieszył truchtem do bramy.

Pozostali czekali. Po kilku minutach mężczyzna wrócił ze strażnikiem. Ten popatrzył na chłopców i skinął głową.

– Tak, to oni. Sam ich wpuściłem pół godziny temu.

– Och – facet z książką zdawał się mocno rozczarowany. – Okay, możecie dalej robić swoje.

– Zechce pan oddać mi książkę – powiedział Jupe.

Mężczyzna podał mu ją, mówiąc:

– Przepraszam, chłopcze, ale ciągle mamy tu jakieś kłopoty.

Odeszli, a strażnik wrócił do portierni. Jupe odetchnął głęboko i opuścił wzrok na trzymaną w rękach książkę.

– Ty się cały trzęsiesz – zauważył Pete.

– Nonsens! – Jupe starał się opanować drżenie rąk. – Straszyli nas tylko. Nic by nam nie zrobili.

Odpiął klamrę i otworzył książkę. Jej grzbiet zatrzeszczał, jakby się miał rozpaść, wypuszczając luzem wszystkie kartki. Książka nie rozleciała się jednak i Jupe zaczął przewracać strony. Kartki były wiotkie i kruche jak jesienne liście. W połowie książki był rozstęp w miejscu, gdzie wydarto kilka kartek.

– To jest pamiętnik czy coś w tym rodzaju. Pismo jest odręczne, a poszczególne ustępy są datowane. Zaczyna się słowem “Enero”, co po hiszpańsku znaczy styczeń. Pierwszego stycznia biskup – jeśli ten, co to napisał, był biskupem – przebywał w… w Santa Fe de Bogota.

– Hurra! – wykrzyknął Bob. – Bogota leży w Kolumbii. Więc to może mieć związek z Sogamoso, które również znajduje się w Kolumbii.

– Racja! – Jupe starał się okazywać spokój, ale oczy mu rozbłysły. – Możemy więc przyjąć, że wiadomość w komputerze ma pewien związek z porwaniem Jeremy'ego Pilchera. Więcej, że ma całkowity związek z porwaniem.

– Ale co z książką? – zapytał Pete. – Jupe, ty znasz hiszpański. O czym tam piszą?

Jupe zasępił się. Wiele słów było mu nieznanych. Atrament wyblakł, litery uległy zatarciu. Pismo było niewyraźne i bardzo drobne. Strony były tak gęsto zapisane, że linie wchodziły niemal jedna na drugą.

– Chyba nie dam rady tego odczytać. Nawet gdyby to było po angielsku, nie byłbym w stanie.

Bob zajrzał do książki nad jego ramieniem.

– Aha! Przypomina mi to te stare dokumenty, w których wszystkie “s” wyglądają jak “f.

– No, to na co czekamy? – powiedział Pete. – Dzwońmy do doktora Barristera. Założę się, że poleci nam kogoś, kto potrafi to przeczytać.

Pete mówił o doktorze Henrym Barristerze, profesorze antropologii na Uniwersytecie Ruxton w pobliskiej dolinie San Femando, Pomagał już chłopcom, kiedy potrzebowali informacji o znachorach, magii i czarnoksięstwie. Miał też licznych przyjaciół wśród profesorów innych wydziałów Ruxton, ich profesjonalna wiedza niejednokrotnie wspomagała młodych detektywów.

– Doktor Barrister mógłby nam zaoszczędzić wiele czasu – zgodził się Jupe. – Ale nie możemy zabrać książki do Ruxton bez porozumienia się z Marilyn. Mieliśmy dostarczyć jej książkę biskupa na okup za ojca. Może jej nie interesować wcale kwestia, dlaczego porywaczowi zależy na tej książce, a jedynie to, żeby jej ojciec był bezpieczny.

– Ach, racja – powiedział Pete. – Czasem zapominam o całym porwaniu. Nikt nie lubi starego Pilchera i jakoś mi łatwiej myśleć o rozwiązaniu zagadki, nie pamiętając, dlaczego zajmujemy się tą sprawą!

Jupe skinął głową potakująco i zamknął drzwi kabiny Pilchera. Oddali klucze przy bramie i poszli do najbliższej budki telefonicznej. Najpierw próbowali dodzwonić się do Marilyn do mieszkania jej matki w Santa Monica, ale odpowiedział automat. Jupe zostawił wiadomość i zatelefonował z kolei do domu Pilchera.

Telefon odebrała pani McCarthy.

– Poczekaj chwilkę, zaraz ją zawołam.

Odezwała się Marilyn i Jupe opowiedział jej o znalezieniu książki, która wygląda na pamiętnik jakiegoś biskupa. Przez chwilę nie odzywała się wcale, słychać było tylko, jak oddycha głęboko, niczym pływak, który zbyt długo nurkował pod wodą.

– Dzięki Bogu! – powiedziała wreszcie.

– Zastanawiamy się, czy chciałabyś się dowiedzieć, dlaczego ta książka jest tak dla kogoś ważna, czy też wolisz nie zawracać sobie tym głowy i oddać ją zaraz porywaczowi.

Marilyn wahała się chwilę.

– Mamy jeszcze trochę czasu. Ten człowiek znowu się odezwał, powiedziałam mu, że wciąż szukamy tego, czego żąda, ale trudno nam to znaleźć, skoro nie wiemy dokładnie, czego szukać. Odpowiedział: “Jeden dzień, masz jeszcze jeden dzień. Nie będę dłużej czekał”.,

– Więc mamy czas do jutra – powiedział Jupe i wytłumaczył, że chcą zawieźć książkę do Ruxton i pokazać doktorowi Barristerowi. – On na pewno zna kogoś, kto potrafi odcyfrować te stare manuskrypty. Zgodzisz się na to?

– Może tak będzie lepiej – powiedziała po namyśle. – Jeśli oddamy rzecz naprawdę cenną dla mojego ojca, gotów dostać ataku. Nawet jeśliby to miało mu ocalić życie. Taki już jest. Więc jedźcie do Ruxton. I tak nie miałabym sposobu zawiadomienia tego faceta, że znaleźliśmy książkę. Poza tym nie powinnam chyba mieć tej książki tutaj – dodała po przerwie. – Ktoś tu buszował w czasie mojej bytności u mamy. Zauważyłam, że rzeczy w mojej komodzie były poruszane. Jakby ktoś wyjął wszystko i włożył z powrotem. Jeśli był to człowiek, który zabrał tatę, to ma jego klucze. Może tu wchodzić i wychodzić, kiedy mu się podoba.

– Wezwij ślusarza. Niech zmieni zamki. Dobrze, jedziemy do doktora Barristera i damy ci znać, co się okaże

1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 31
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)