Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Tajemnice Starego Dworu». Краткое содержание книги:

Catharina od dziecięcych lat zaręczona jest z Malcolmem Jarncroną, dziedzicem Markanas. Dziewczyna zna swego narzeczonego jedynie z listów, ale często o nim marzy i niecierpliwie wyczekuje dnia ślubu. Malcolm jednak wciąż się nie zjawia. Wreszcie Catharina otrzymuje list, w którym zostaje zwolniona z danego słowa. Nie mogąc się pogodzić z tą zaskakującą decyzją, wyrusza incognito do dworu Markanas, by wyjaśnić motywy postępowania Malcolma…
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26
Перейти на страницу:

Ale Elsbeth może okazać się bardzo kłopotliwa, głównie z tego powodu, że tak bardzo jest zauroczona Malcolmem i myśli tylko o tym, że go kiedyś poślubi.

Zamyślona Catharina dotarła do kościółka z białego kamienia i nacisnęła klamkę drzwi wejściowych. Było otwarte, weszła więc do środka i rozejrzała się wokół. Kiedyś kościoły budowano w sąsiedztwie wielkich dworów. Jego mieszkańcy mieli zwykle własną ławkę tuż przy ołtarzu i kryptę, w której chowano zmarłych.

Jest! Catharina bez trudu odnalazła w bocznej nawie odgrodzone kratami zejście do podziemi, gdzie znajdowało się miejsce spoczynku przedstawicieli rodu Järncrona.

W pustej świątyni rozlegał się głuchy odgłos jej kroków. Catharina, ogarnięta naraz nieprzyjemnym uczuciem, zapragnęła, by prócz niej ktoś jeszcze był w kościele. Skoro jednak już znalazła się na miejscu, postanowiła wszystko dokładnie obejrzeć.

Podeszła do kraty i rozpoznawszy herb szlachecki Järncronów, pozbyła się ostatnich wątpliwości. Lekko szarpnięta kłódka dała się otworzyć bez trudu. Czy popełniam świętokradztwo, zakłócając spokój tego miejsca? pytała samą siebie. Niech się dzieje, co chce! Wchodzę.

W podziemiach zobaczyła ustawione trumny. Kiedyś zostaną tu umieszczone także szczątki Malcolma, pomyślała i odpędziła natychmiast tę przykrą myśl. Wieka trumien zdobiły podobizny zmarłych, na niektórych umieszczono czaszki, symbol ulotności ludzkiego życia. Catharina odczytywała tabliczki z imionami i datami. 1780 rok – zbyt późno, to nie może być trumna Agnety, 1701 – blisko…

Catharina zwolniła kroku, czując nagły dreszcz, i już wiedziała na pewno, że ciemna trumna jest tą, której szukała. Wzięła się w garść i podeszła bliżej. Z trudem odczytała wyryty napis: „Agneta Järncrona, 1608-1675”. A więc tutaj spoczywa ta okrutna dziedziczka.

Catharina zakryła dłonią usta, jakby chcąc powstrzymać słowa, które jej się cisnęły na usta, a potem nie bez pewnych oporów złożyła dłonie jak do modlitwy i wyszeptała:

– Kochana Agneto, błagam, okaż mi łaskę. Jeśli wszystko dobrze się ułoży i będę mogła wprowadzić się do Markanäs, chcę, byś wiedziała, że pragnę jedynie dobra i prawdy. Moim największym marzeniem jest uczynienie Malcolma szczęśliwym. Będę troszczyć się o dwór, o to, by zawsze panował tu porządek, będę czcić twą pamięć. Pozwól żyć mnie i moim bliskim w szczęściu i pokoju, a jeśli to możliwe, spraw, by mała Elsbeth odzyskała rozum.

W pośpiechu omal nie powiedziała: Amen, ale w porę uświadomiła sobie, że to nie jest modlitwa. Wyszła z krypty i uklękła przed ołtarzem, po czym używając prawie tych samych słów skierowała swe prośby do łagodnego, miłującego wszystkich ludzi Pana.

Kiedy opuściła świątynię, odurzył ją zapach wiosny.

Nadeszła pora obiadowa. Catharina czuła się trochę zakłopotana, podając do stołu. W jadalni był już Malcolm, ale nie rzucił nawet jednego spojrzenia w jej stronę. Pozwolono też zejść Elsbeth. Wyczuwało się napiętą atmosferę, tylko panna Inez rozprawiała swobodnie o zwykłych codziennych sprawach.

Pani Tamara z pobladłą twarzą odpowiadała monosylabami. Catharina domyślała się, że przejęła się tym, co poprzedniego wieczoru powiedziała jej siostra, że dłużej tak nie może trwać. Elsbeth jak zwykle była naburmuszona i okropnie grymasiła przy jedzeniu. Catharinę korciło, by nią solidnie potrząsnąć, i zdaje się, że nie ją jedną.

Ukradkiem popatrzyła na Malcolma. Te dłonie obejmowały ją i pieściły, te usta ją całowały.

Czy to możliwe? Teraz wydawał jej się taki obcy, taki nieprzystępny.

Ale przecież miał za sobą ciężkie chwile, a w perspektywie trudną rozmowę z macochą.

Wszyscy byli tacy podminowani. Właściwie Catharinie ulżyło, kiedy pani Tamara wybuchła gwałtownie:

– No nie, Karin! Trzeci raz podajesz drugie danie. O czym ty właściwie myślisz, dziewczyno?

Hmm… Gdyby wiedzieli…

Na twarzy Cathariny pojawił się pełen rozpaczy grymas. Malcolmie, prosiła w duchu, nie mów o niczym pani Tamarze! Nie chcę, by z mojej winy jej jedyne dziecko musiało opuścić ten dom.

Uczyńmy tak, jak proponowałeś. Weźmiemy cichy ślub w Sztokholmie, a ty tu wrócisz. Może kiedy urodzę dziecko, zechcesz nas zobaczyć. Ach, nie, prawda, mam uchodzić za wdowę…

Natychmiast jednak targnął nią gwałtowny żal… Nie, Malcolmie, nie mogę od ciebie odjechać. Jeszcze nie teraz, nigdy! Nic nie jest dla mnie ważniejsze, niż żeby być blisko ciebie…

ROZDZIAŁ X

Catharina i Joachim wspinali się pod górę ścieżką wijącą się stromo wśród brzóz. Co krok natykali się na powalone przez wichurę drzewa. Żal im ściskał serca, gdy patrzyli na delikatne pąki, które już nigdy nie rozwiną się w liście.

Poruszali się powoli, ponieważ chłopiec był dość słaby.

– Popatrz! – zawołał uszczęśliwiony. – Ile tu przylaszczek! Jak okiem sięgnąć rozpościera się błękitny dywan.

– Tak tu pięknie, że aż człowiekowi łzy się kręcą ze wzruszenia – odpowiedziała Catharina.

– Czuję dokładnie to samo – rozpromienił się chłopiec. – Doprawdy, wiele nas łączy, jesteśmy do siebie bardzo podobni, prawda?

– Rzeczywiście.

– Malcolm i ja także zgadzamy się w wielu sprawach, ale to zrozumiałe. Przecież to mój starszy brat.

Catharina przystanęła gwałtownie, zaszokowana tym, co usłyszała.

– Co takiego?

Joachim przestraszony chwycił ją za rękę i przyciągnął do siebie.

– Mam przykazane, by nikomu o tym nie mówić. Ale jesteś dla mnie taka miła i tak mi się jakoś wymknęło. Nikomu tego nie powtarzaj, dobrze?

– Oczywiście, że nie!

Powoli wspinali się coraz wyżej. Między skałami zieleniła się wiosenna trawa, ale Catharina straciła zainteresowanie pięknem przyrody.

Joachim jest bratem Malcolma! myślała. Teraz rozumiem, dlaczego chłopiec jest otoczony taką opieką.

– Ale dlaczego nie mieszkasz w pałacu? – zapytała, ciągle nie mogąc otrząsnąć się ze zdumienia.

– Nie mogę. Gdyby ona się dowiedziała, groziłoby mi niebezpieczeństwo.

Nagle Catharina doznała olśnienia. Na pewno ojciec Malcolma miał romans z żoną zarządcy, a pani Tamara nie zgodziła się, by dziecko z tego związku zamieszkało z nią pod jednym dachem. No, cóż, poniekąd można ją zrozumieć. Ale żeby tak nienawidzić Bogu ducha winne dziecko?

Catharina nareszcie zrozumiała przyczynę częstych wizyt Malcolma w chacie zarządcy. Oczywiście chciał spotykać się ze swym młodszym bratem. Ale jak wytłumaczyć odwiedziny pani Tamary? Może próbowała uciszyć wyrzuty sumienia, dbając, by chłopiec nie cierpiał niedostatku?

A jeśli zamierzała zrobić chłopcu krzywdę? Niemożliwe, pani Tamara?

Catharina przypomniała sobie poranek, kiedy po raz pierwszy zobaczyła Malcolma spacerującego z chłopcem po parku. Wtedy w pałacu nie było nikogo, bo pani Tamara wraz z siostrą i córką pojechały do pastora.

Nagle dziewczynę poraziła pewna myśl. Elsbeth w swej naiwności wyznała, że ojca Malcolma dotknęła klątwa ciążąca nad Markanäs. Niewykluczone jednak, że to Tamara zabiła swego męża, kiedy wyszła na jaw jego niewierność…

Nie, to zbyt daleko idące podejrzenia. Przecież pani Tamara jest taką wytworną damą… ale bije od niej chłód… Czy ona zagraża chłopcu? Czy to ona nie może o niczym się dowiedzieć?

W dole za plecami usłyszeli wołanie.

– Hej! – zabrzmiał cienki głosik. – Mogę iść z wami?

Odwrócili się i w oddali ujrzeli jasną czuprynę Elsbeth.

– Oczywiście! – odkrzyknęła Catharina, ale nagle obleciał ją strach.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)