Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Płomień serca [Heartfire - pl]
Płomień serca [Heartfire - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Płomień serca [Heartfire - pl]

Электронная книга - «Płomień serca [Heartfire - pl]». Краткое содержание книги:

Peggy jest Żagwią, potrafi spojrzeć w płomień jaśniejący w sercu każdego człowieka. Chroni Alvina Stwórcę od chwili narodzin, od dnia, kiedy Niszczyciel pierwszy raz spróbował go zabić. Jednak przeznaczenie pchnęło ich oboje na różne szlaki. Alvin ruszył na północ, gdzie jego zdolności uważane są za czarnoksięstwo, a korzystanie z nich karane jest śmiercią. Peggy pociągnęła na południe, gdyż zobaczyła w przyszłości straszliwą wojnę i zniszczenie. Tylko jedna ścieżka prowadzi przez chaos wojny, a misją Peggy jest przeprowadzeni…
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 80
Перейти на страницу:

Ale, zawróciwszy, zdążyła zrobić tylko jeden krok, gdy stanął przed nią szorstki z wyglądu mężczyzna o silnych mięśniach i groźnej twarzy. Z cichym okrzykiem cofnęła się…

I poczuła pod stopą czyjś but.

— Au — powiedział spokojnie jakiś mężczyzna.

Odwróciła się. Za nią stało dwóch. Jeden wystrojony, ale dość niski; przyglądał się jej tak otwarcie, że aż poczuła niepokój. Ale ten, któremu nadepnęła na stopę, był wysoki i dystyngowany. Ubierał się jak człowiek z wyższych sfer — nie w czarny strój kaznodziei, ale też nie w ziemiste, „smutne” kolory zwykłych ludzi w Nowej Anglii. Nie, ubrany był właściwie jak…

Anglik — stwierdziła.

Adwokat.

— Przyznaję, lecz zdumiewa mnie, jak pani to odkryła.

— Goście z Anglii często odwiedzają Cambridge, drogi panie — odparła. — Niektórzy są prawnikami. Ubierają się, mam wrażenie, w pewien szczególny sposób, by pokazać, że ich ubrania kosztują znaczne kwoty, nie naruszając jednak całkiem zasad skromności.

Odwróciła się, by spojrzeć na groźnego mężczyznę, niepewna, czy Anglik da sobie z nim radę.

Wtedy spostrzegła, że na moment dała się zwieść pozorom. Ten szorstki mężczyzna jej nie zagrażał, nie bardziej niż Anglik. Trzeci, ten niewysoki i elegancki, wciąż oceniający ją wzrokiem, także nie był groźny. Zdawało się, że zna tylko jeden sposób odnoszenia się do kobiet, a zatem w myślach umieścił Purity na półce podpisanej „obiekty pożądania”. Jednak ten tom będzie długo zbierał kurz, zanim ów człowiek zechce go zdjąć i przeczytać.

— Na pewno wystraszyliśmy panią — rzekł Anglik. — Nasi przyjaciele postanowili się wykąpać, a my woleliśmy zdrzemnąć się na brzegu. Dlatego nie zauważyła pani niczego, dopóki nie weszła między nas. Proszę o wybaczenie, gdyż zobaczyła pani dwóch z naszego towarzystwa w takim stanie, deshabilles.

— W stanie Jezabel? A cóż to takiego?

Wystrojony człowieczek roześmiał się głośno, ale zamilkł nagle i odwrócił się. Czemu? Bał się. Ale czego?

— Proszę wybaczyć mój francuski — tłumaczył Anglik. — W Londynie nie jesteśmy tak czyści jak mieszkańcy Nowej Anglii. Kiedy Napoleon opanował Francję, a potem zaanektował większą część Europy, niewiele pozostało miejsc, gdzie mogła się udać wypędzona arystokracja i królewskie rody. Londyn aż się roi od gości z Francji i nagle francuskie słowa to prawdziwy szyk. Oj, przepraszam, znowu zaczynam.

— Wciąż pan nie wyjaśnił, co oznacza to francuskie słowo. „Szyk” jednak rozumiem. Wydaje się, że wasze towarzystwo jest dobrze przyszykowane na spotkanie z obcymi.

Adwokat parsknął.

— Powiedziałbym, że to pani ton sugeruje dobre przygotowanie do rozmów z obcymi mężczyznami, gdyby nie było niewłaściwym mówienie takich rzeczy młodej damie, której nie zostało się przedstawionym. Proszę więc, by zechciała mi pani zdradzić, kto jest jej ojcem i gdzie mieszka, bym mógł spytać go o pani zdrowie.

— Mój ojciec nie żyje — odparła i dodała mimo lekkiego ataku paniki: — Został powieszony w Netticut jako czarownik.

Zamilkli wszyscy, co ją zaniepokoiło, gdyż nie takiej reakcji się spodziewała. Nie była to odraza wobec jej przyznania do tak niewłaściwych stosunków rodzinnych. Obcy raczej zamknęli się w sobie i odwrócili wzrok.

— No cóż, przykro mi, że przypomniałem pani to tragiczne zdarzenie — rzekł w końcu Anglik.

— Proszę nie żałować. Nie znałam ojca. Niedawno dopiero zrozumiałam, jaki los go spotkał. Nie wyobraża pan sobie chyba, że ktokolwiek w sierocińcu powiedziałby mi o tym wprost.

— Ale jest pani damą, nieprawdaż? Nie ma w pani nic z uczennicy.

— Sieroctwo nie kończy się w dniu osiągnięcia pełnoletności — odparła Purity. — Ale posłużę sobie jako ojciec i matka, i wyrażę zgodę, by mi się pan przedstawił.

Anglik skłonił się nisko.

— Nazywam się Verily Cooper. A moi towarzysze to Mike Fink, niegdyś pracujący w transporcie wodnym, obecnie jednak porzucił to zajęcie, oraz mój drogi przyjaciel John-James Audubon, który jest niemową.

— Nie, wcale nie — stwierdziła Purity. Dostrzegła bowiem i u Coopera, i u samego Audubona, że to stwierdzenie jest kłamstwem. — Naprawdę nie należy okłamywać obcych. To bardzo nieładny początek znajomości.

— Zapewniam panią, madame — rzekł stanowczo Cooper — że w Nowej Anglii jest i pozostanie całkowicie niemy.

Po tej niewielkiej zmianie zobaczyła u nich obu, że teraz oświadczenie jest absolutnie prawdziwe.

— A więc postanowił pan być niemową w Nowej Anglii — powiedziała. — Spróbuję rozwiązać tę zagadkę. Nie ośmiela się pan otwierać ust, a zatem pańska wymowa musi stawiać pana w niedobrym świetle. Nie, musi stanowić zagrożenie, gdyż nie sądzę, by którykolwiek z was przejmował się ludzkimi opiniami. A kiedy sama mowa może sprowadzić na człowieka niebezpieczeństwo? Jeśli ma akcent zakazanego kraju. Kraju papistów, ośmielam się twierdzić. A że nazywa się pan Audubon, a pańskie maniery wobec kobiet skalane są założeniami, o których nie wypada głośno wspominać, domyślam się, że jest pan Francuzem.

Audubon poczerwieniał pod opalenizną i odwrócił głowę.

— Nie wiem, skąd pani to wie, ale musiała pani też zauważyć, że ani przez chwilę nie zachowałem się wobec niej niewłaściwie.

— Ona próbuje nam powiedzieć — wtrącił Verily Cooper — że ma swój talent.

— Proszę zachować te prymitywne uwagi na czas, kiedy będzie pan sam z ludźmi bez wychowania — zaprotestowała Purity. — Uważnie obserwuję ludzi, to wszystko. A po akcencie poznaję, że moje rozumowanie było poprawne.

Wtedy odezwał się ów wyglądający prymitywnie mężczyzna, Mike Fink.

— Kiedy słyszysz piski i chrząkania, możesz się założyć, że gdzieś blisko jest świnia.

Purity spojrzała na niego z wyższością.

— Nie mam pojęcia, co chciał pan przez to powiedzieć.

— Tylko tyle, że talent to talent.

— Dość — przerwał Cooper — Niecały tydzień jesteśmy w Nowej Anglii, a już zapomnieliśmy o ostrożności? Talenty są tu nielegalne. A zatem ludzie przyzwoici ich nie mają.

Jasne — zgodził się Mike Fink. — Tyle że ona ma.

— Ale może nie jest przyzwoita — zauważył Audubon. Tym razem przyszła kolej na Purity, by się zarumienić.

— Zapomina się pan — oświadczyła.

— Proszę nie zwracać uwagi — uspokoił ją Cooper. — Jest obrażony, ponieważ wygłosiła pani tę uwagę o założeniach, o jakich nie wypada mówić.

— Jesteście wędrowcami — stwierdziła.

— John-James maluje północnoamerykańskie ptaki, pragnie w przyszłości opublikować księgę swoich obrazów do użytku uczonych w Europie.

— I do tego potrzebny mu cały oddział? Co takiego robicie? Trzymacie mu pędzle?

— Nie wszyscy wypełniamy tę samą misję.

W tej właśnie chwili z krzaków wynurzyło się dwóch, których widziała w wodzie. Wciąż jeszcze mieli mokre włosy, ale byli w pełni ubrani.

— Madame, bardzo przepraszam, że musieliście oglądać tyle gęsiej skórki bez żadnych gęsi — powiedział Biały.

Czarny milczał, ale nie odrywał od niej wzroku.

— To Alvin Smith — przedstawił przybysza Cooper. — Człowiek o nieocenionych umiejętnościach, ale tylko dlatego, że nikt nie starał się ich ocenić. Ten niższy to Arthur Stuart, żaden krewny króla. Podróżuje z Alvinem jako jego adoptowany kuzyn czy szwagier, czy w jeszcze jakiś inny sposób powinowaty.

— A pan — zauważyła Purity — przebywa poza Anglią już tak długo, że nauczył się amerykańskiego gadulstwa.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)