Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Wielki Diament. Tom I
Wielki Diament. Tom I - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielki Diament. Tom I

Электронная книга - «Wielki Diament. Tom I». Краткое содержание книги:

Intryga rozpoczyna się w kolonialnych Indiach XIX wieku, gdzie prawowitym właścicielom zostaje skradziony tytułowy wielki diament. Cenny kamień wędruje przez rozmaite ręce i epoki, aby odnaleźć się współcześnie w pewnej polskiej rodzinie.
1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 51
Перейти на страницу:

Nie mając pojęcia o doznaniach wspólniczki, wicehrabia z diamentem wszedł do jubilera. Oględzin dokonano na zapleczu, w pokoiku, stanowiącym coś w rodzaju warsztatu złotniczego.

Pewności, że istotnie ma do czynienia z największym diamentem świata, wicehrabia nabrał dopiero na widok rumieńca, jakim zapłonęła twarz fachowca. Jubiler złapał dech oraz lupę, obejrzał kamień z największą dokładnością i nie zdołał w pełni stłumić emocji.

– Przeciąć czy pan wicehrabia chce sprzedać, jak jest? – spytał bez ogródek.

– Nie wiem jeszcze – odparł wicehrabia, wyjmując mu z ręki drogocenność niemal przemocą. – Na ile pan to wycenia?

– Trudno powiedzieć. Rzecz dla amatora. Po przecięciu…

– Niech się pan nad tym zastanowi – poradził sucho wicehrabia. – Właściciel chciałby dostać pieniądze. Przyjdę jutro albo pojutrze.

Jubiler nieco ochłonął.

– Pojutrze. Przeprowadzę rozeznanie. Może zdołam podać panu konkretną sumę.

Ukazując się znów na progu sklepu wicehrabia zamierzał dać radosny znak zawoalowanej Marietcie. Znak mu nie bardzo wyszedł, bo równocześnie błysnął w nim niepokój, że do pojutrza jubiler wgłębi się w ową aferę, o której było tyle gadania, i stworzy jakieś przeszkody. On sam zostanie wmieszany, diabli wiedzą w co… Zawahał się i zatrzymał na moment, z wyrazem niechęci na twarzy.

Półprzytomna z napięcia Marietta odebrała gest i wyraz jako potwierdzenie najgorszych obaw. Ślepo runęła ku niemu przez jezdnię wprost pod koła rozpędzonej karety hiszpańskiego ambasadora.

Wątpliwe, czy nawet w sto lat później zdołano by uratować jej życie. Początek drugiej połowy XIX wieku dysponował mniejszymi możliwościami i po kwadransie umarła w objęciach niedoszłego oblubieńca lub też niedoszłej ofiary.

Zważywszy wysokie sfery, do jakich należała kareta, w której zresztą jechał nie ambasador, tylko jego wiecznie śpieszący się sekretarz, wydarzenie doczekało się aż dwóch wzmianek w prasie. Trzecia wzmianka, podająca ten sam adres, pojawiła się w tydzień później i zawiadamiała o tajemniczej śmierci dwóch kobiet dzień po dniu. Zmarła mianowicie gospodyni domu, a zaraz nazajutrz jej służąca, obie otrute substancją, której resztki znaleziono w pustym mieszkaniu po zabitej w katastrofie lokatorce. W archiwach policyjnych pozostały zeznania świadków, z których to zeznań wynikało, że obie damy kolejno spróbowały napoju z eleganckiej, kryształowej karafki. Uczyniły to całkowicie dobrowolnie, a napój okazał się koncentratem bardzo silnej trucizny pochodzenia roślinnego.

Wicehrabia obie wzmianki nawet przeczytał, ale żadne podejrzenia nie zaświtały mu w głowie. Pozostał w przekonaniu, że narzeczona-wspólniczka kochała go nad życie i wielką ulgę sprawiała mu myśl, iż nie zdążył jej unieszczęśliwić wyjawieniem swoich wątpliwości.

Resztę pieniędzy Marietty w postaci czterystu franków osobiście odwiózł kowalowi, diament jednakże zatrzymał dla siebie. Żadne wyrzuty sumienia go nie dotknęły, głęboko wierzył bowiem, iż takie właśnie byłoby życzenie nieboszczki. Cóż kowalowi po diamencie, z którym on sam nie wie, co zrobić? A ileż skomplikowanych wyjaśnień…!

W każdym razie nieoczekiwana i wielce dramatyczna śmierć Marietty wstrzymała go we wszystkich poczynaniach. Jubilerowi wyjaśnił, że właściciel zmienił zdanie i już nie chce klejnotu sprzedawać, po czym sam przystąpił do bezradnego bicia się z myślami. W niepewności wytrwał całe dwa lata, ku ogromnej uciesze swoich rodziców, większość tego czasu spędził bowiem w rodowej posiadłości. Paryż go denerwował.

Potem zaś z kraju, będącego niegdyś Polską, przybyła nowa emigracja, wypędzona na obczyznę upadkiem kolejnego powstania…

***

Hrabia Dębski, którego pradziad otrzymał tytuł od samego Napoleona, zagrożony osobiście, uciekł z kraju w ostatniej chwili, zabierając ze sobą jedyną córkę, a może raczej należałoby powiedzieć, że to córka zabrała lekko rannego ojca. Jego dobra, rzecz jasna, zostały skonfiskowane, na szczęście jednak zasadnicza część rodzinnego majątku znajdowała się w rękach babci, starej hrabiny Dębskiej, wywodzącej się z bogatych kupców gdańskich. Swymi czasy małżeństwo dziadka stanowiło mezalians, wówczas gwałtownie potępiany, a teraz owocujący zyskiem. Posagowych dóbr hrabiny konfiskata nie obejmowała, hrabia Dębski zaś był ich jedynym dziedzicem, bez względu na to, gdzie przebywał, na Syberii czy w Paryżu. Wolał w Paryżu.

Przekazanie funduszów via Gdańsk nie napotkało żadnych trudności i hrabia z córką, wynająwszy mały i skromny pałacyk przy Chaussee d'Antin, błyskawicznie wszedł do najlepszego towarzystwa, znanego mu zresztą z lat młodości. Jego piękna córka z miejsca zrobiła furorę.

W siedemnastoletniej hrabiance Klementynie starszy od niej o lat jedenaście, ale wciąż bardzo młodzieńczy wicehrabia de Noirmont zakochał się na śmierć i życie, zanim się zdążył obejrzeć.

Powodzenie zawsze miał szaleńcze, od dwóch lat jednakże, od chwili wejścia w posiadanie diamentu, przestał je wykorzystywać i prowadził się nienagannie, z czego prawie nie zdawał sobie sprawy. W tajemniczy sposób Wielki Diament zmienił mu charakter. Niegdysiejszy złoty młodzieniec, lekkomyślny, niedbały utracjusz, przeistoczył się w istotę myślącą. Roziskrzona bryła działała jakby dwukierunkowo, z jednej strony wyraźnie się czuło, że jej pochodzenie jest podejrzane i należy ją ukrywać, z drugiej stwarzała olśniewające możliwości finansowe, których wyrzeczenie się byłoby idiotyzmem. Wicehrabia nie potrafił się na nie zdobyć, równie niezdolny do tych jakichś niezbędnych zabiegów, przecięcia kamienia, sprzedaży, konszachtów z jubilerami oraz innych wysiłków. W tym wszystkim nie miał pieniędzy, grzązł w długach, na rodzinę nie miał już co liczyć, i całymi tygodniami obijał się po ostatniej, okrojonej posiadłości, gdzie ojciec z matką, obydwoje mocno wiekowi, wegetowali w resztkach zrujnowanego zameczku. Dochód z tych pozostałości po przodkach wystarczał zaledwie na nędzne utrzymanie, a diament świecił własnym blaskiem i kusił, ostrzegając zarazem przed nierozważną lekkomyślnością. Wicehrabia zatem w pierwszym rzędzie zwalczył w sobie lekkomyślność.

Cały paryski wielki świat, a także półświatek, najpierw się zdziwił, potem nie uwierzył, a wreszcie pogodził się z tą osobliwą odmianą dotychczasowego ognistego galanta. Poszła fama, że wicehrabia musi się bogato ożenić i stąd nagły zwrot ku moralności, chociaż liczne młodsze i starsze damy chętnie by go zaakceptowały nawet bez żadnych dodatkowych cnót.

Dwadzieścia lat wcześniej ośmioletni wówczas wicehrabia został przedstawiony młodemu hrabiemu Dębskiemu przez własnego ojca, który wprowadzał w życie paryskie polskiego arystokratę, i teraz odnowienie znajomości przyszło bez trudu. Dostęp do Klementyny był otwarty.

Klementyna, wychowana w kraju o skomplikowanej sytuacji politycznej, z jednej strony pełna surowych zasad, podbudowanych nieugiętym patriotyzmem, z drugiej tryskała życiem i energią, chciwa wrażeń, wytchnienia po rozmaitych okropnościach, beztroski i zabawy. Nie miała zadatków na matronę i cierpiętnicę, wręcz przeciwnie. Fakt, że osobiście, przekradając się konno i pieszo wśród lasów i ugorów, donosiła powstańcom pożywienie i nawet opatrywała rany, wcale nie dobił jej nieodwracalnie, a upadek powstania nie pozbawił optymizmu. Wszystko to razem stanowiło acz dość ponurą, to jednak wspaniałą przygodę i nauczyło ją korzystać z każdej chwili radości i ulgi, regenerować siły dla zniesienia następnych nieszczęść i wierzyć niezłomnie w tak zwane lepsze jutro. Należała do kobiet, stanowiących czyste błogosławieństwo dla całego rodzaju męskiego, wewnętrznie zaś była starsza niż wskazywał jej wiek. Świeżo minione wydarzenia historyczne obdarzyły ją dojrzałością umysłu i charakteru.

1 ... 17 18 19 20 21 22 23 24 25 ... 51
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)