Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Kamienna małpa
Kamienna małpa - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kamienna małpa

Электронная книга - «Kamienna małpa». Краткое содержание книги:

Do wybrzeży Stanów Zjednoczonych zbliża się statek z nielegalnymi chińskimi imigrantami na pokładzie.
Przemytem tych ludzi kieruje nieuchwytny Kwang Ang, poszukiwany przez policję wielu krajów. Okręt tonie niedaleko brzegu, ale części imigrantów udaje się dotrzeć do lądu. Kwang Ang znika w Nowym Jorku, a Lincoln Rhyme zostaje poproszony o pomoc w poszukiwaniach przestępcy, który nie zawaha się przed zgładzeniem każdego, kto mógłby go zidentyfikować. Wszystkim ocalałym z katastrofy Chińczykom grozi śmierć. Rhyme musi ująć mordercę, zanim ten do nich dotrze.
1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 46
Перейти на страницу:

Jimmy Mah wbił wzrok w podłogę, kiedy szmugler wszedł do pokoju. Duch przysunął sobie krzesło i usiadł obok niego. Wziął rękę Jimmy'ego w swoją dłoń – dość powszechny gest wśród Chińczyków – i poczuł, jak drżą mu mięśnie.

– Nie wiedziałem, że przypłynęli na pokładzie „Fuzhou Dragona” – tłumaczył się gorączkowo Mah. – Nie powiedzieli mi, przysięgam! Okłamali mnie.

Trzymając nadal jego rękę, Duch lekko ją ścisnął.

– Changowie i Wu… gdzie oni są? – zapytał, ściskając dłoń jeszcze silniej i z zadowoleniem usłyszał cichy jęk.

Mah zerknął na Turków. Zastanawiał się, jaką mają broń – noże, garoty czy pistolety. W końcu jednak wystarczył słaby uścisk dłoni Ducha, by zaczął mówić.

– W dwóch różnych miejscach. Wu Qichen zamieszkał w Chinatown. Załatwił mu mieszkanie mój pośrednik.

– Gdzie mogę znaleźć tego pośrednika?

Mah szybko wyrecytował nazwisko i adres.

– A ci drudzy?

– Sam Chang zabrał rodzinę do Queens.

– Do Queens? – zdziwjł się Duch. – A konkretnie?

Mah wskazał głową biurko.

– Tutaj. Adres jest na tej kartce.

Duch podniósł ją, zerknął na adres i schował kartkę do kieszeni. Następnie puścił dłoń szefa tongu i powoli start kciukiem pot, który spłynął z ręki Maha.

– Wyświadczył mi pan grzeczność, za co dziękuję – powiedział. – Jestem pańskim dłużnikiem. Teraz dla odmiany ja wyświadczę panu grzeczność.

– Grzeczność? – zapytał drżącym głosem Mah.

– Jakie inne firmy pan posiada, panie Mah?

– Głównie kasyna – odparł pewniejszym głosem Chińczyk.

– No tak, hazard, jasne. Proszę mi powiedzieć, kto przeszkadza panu w interesach? Inny tong? Policja? Mogę pomówić z ludźmi. Mam koneksje we władzach. Bardzo wysoko. Mogę sprawić, że nikt nie będzie nachodzić pańskich kasyn.

– Nie chodzi o Chińczyków ani o policję. Szykanują nas Włosi. Młodzi Włosi podkładają bomby, biją klientów, rabują kasyna.

– Włosi – zadumał się Duch. – Jak ich nazywają? Jest takie pogardliwe określenie. Nie mogę sobie przypomnieć.

– Makaroniarze – podpowiedział po angielsku Mah.

– Makaroniarze. – Duch rozejrzał się po pokoju i zmarszczył brwi. – Ma pan grubo piszący flamaster? Albo jakieś farby?

– Farby? – Mah podążył wzrokiem w ślad za Duchem. – Nie. Ale mogę wezwać z dołu moją asystentkę. Każę jej przynieść.

– Nie trzeba – odparł Duch. – Mam już inny pomysł.

Lon Sellitto przestał na chwilę rozmawiać przez swoją nokię i spojrzał na członków zespołu.

– Mamy trupa w Chinatown. Zadzwonił do mnie detektyw z piątego komisariatu – oznajmił.

Rhyme zmarszczył z niepokojem czoło. Czy Duch wyśledził już i zabił kolejnego imigranta?

Sellitto zakończył tymczasem rozmowę.

– Nie wygląda, żeby Duch maczał w tym palce – oświadczył. – Ofiara nazywa się Jimmy Mah.

– Znałem go – powiedział Eddie Deng. – Był szefem tongu.

Alan Coe pokiwał głową.

– Ja też o nim słyszałem. Organizował komitet powitalny.

– Co to znaczy? – zapytał cierpko Rhyme.

– Przybywając do Chinatown, bezpaństwowcy zwracają się do ludzi, którzy załatwiają im bezpieczne mieszkania i dają trochę pieniędzy – wyjaśnił agent urzędu imigracyjnego. – Nazywa się to komitetem powitalnym.

– Dlaczego sądzisz, że to morderstwo nie jest związane ze sprawą? – zapytał Rhyme, zwracając się do Sellitta.

– Na ścianie za biurkiem, gdzie znaleziono zwłoki, namalowany był napis: „Nazywacie nas makaroniarzami i zabieracie nasze domy”. Tak się składa, że namalowany był krwią Jimmy'ego Maha.

– Stara rywalizacja między mafiosami i tongami – mruknął Deng.

Amelia Sachs spojrzała na Rhyme'a.

– A może Duch zabił Maha i zaaranżował to tak, żeby rzecz wyglądała na mafijne porachunki? Czy nie powinnam sprawdzić miejsca zbrodni?

Rhyme przez chwilę się nad tym zastanawiał.

– Nie. Jesteś mi potrzebna tutaj – uznał. – Zadzwoń do Dellraya w Federal Building – polecił Eddiemu Dengowi – i zawiadom go o zabójstwie.

Dellray był w tej chwili na Dolnym Manhattanie, gdzie zabiegał o przydział dodatkowych agentów i specjalny zespół taktyczny.

Rhyme ponownie podjechał wózkiem do tablicy i stołu, na którym leżały dowody rzeczowe. Zastanawiał się, co jeszcze mogą zrobić.

– Przyjrzyjmy się jeszcze raz krwi – rzekł w końcu i spojrzał na pobrane przez Sachs próbki krwi rannej imigrantki.

Dla Lincolna Rhyme'a krew była ulubionym dowodem rzeczowym. Łatwo dało się ją spostrzec; przywierała niczym klej do wszystkich powierzchni; zawarte w niej informacje można było odtworzyć po wielu latach.

– Sprawdźmy, czy nasza ranna nie zażywała narkotyków albo jakiegoś rzadkiego lekarstwa. Zadzwońcie do zakładu medycyny sądowej i każcie zrobić pełne badanie.

Kiedy Cooper rozmawiał z zakładem medycyny, zadzwonił telefon Sellitta. Rhyme domyślił się z wyrazu twarzy detektywa, że otrzymał złe wiadomości.

– To znowu piąty komisariat – rzekł Sellitto. – Kolejne zabójstwo. Chinatown. Tym razem to na pewno Duch. Oj ludzie, to mi się nie podoba – dodał, potrząsając głową.

– To znaczy?

– Powiedzieli, że to nieprzyjemne, Linc.

„Nieprzyjemne” nie jest słowem, które pada zbyt często z ust nowojorskich funkcjonariuszy wydziału zabójstw.

Sellitto zapisał jakieś informacje, po czym wyłączył telefon i zerknął na Amelię Sachs.

– Szykuj się – powiedział. – Trzeba zbadać miejsce zbrodni.

– Hej, Hongse – bąknął nerwowo Sonny Li, gdy pędzący z szybkością stu dziesięciu kilometrów na godzinę autobus ekipy dochodzeniowej wyprzedził taksówkę na szosie Roosevelta. – My jedziemy naprawdę szybko.

Z tyłu za nimi siedzieli Eddie Deng i agent Alan Coe.

– Którędy, Eddie? – zapytała Sachs.

– Przy Bowery skręć w lewo i po dwóch przecznicach w prawo.

Zwolniwszy do osiemdziesięciu, Sachs skręciła w zalaną deszczem Canal Street, opanowała poślizg, mijając o włos ciężarówkę, po czym dodała gazu.

– Dziesięciu piekielnych sędziów… – zamruczał Li.

Trzy minuty później autobus zatrzymał się przy wylocie alejki prowadzącej do uchylonych drzwi niewielkiego magazynu. Sachs i Deng wysiedli.

– Hej, detektywie – zawołał Deng do blondyna w garniturze.

Kiedy ten skinął do nich głową, Deng przedstawił go Amelii Sachs. Facet pracował w wydziale zabójstw piątego komisariatu.

– Co to za miejsce? – zapytała.

– Magazyn. Wygląda na to, że właściciel jest czysty. Skontaktowaliśmy się z nim i nie wie nic prócz tego, że zabity… nazywał się Jerry Tang… pracował tutaj. Zajmował się głównie podrasowywaniem bryk i ich prowadzeniem.

Detektyw wskazał na stojące w alejce srebrzyste bmw X5. To był samochód, którym Tang pojechał rano na Long Island, żeby odebrać Ducha. W tylnych drzwiach widać było dziurę po kuli.

Okazało się, że patrolująca teren funkcjonariuszka usłyszała jakieś krzyki i strzały dochodzące z budynku i spostrzegła stojące przed nim bmw. Postanowiła wejść do środka i wówczas zobaczyła to, co zostało z Jerry'ego Tanga. Torturowano go nożem lub brzytwą. Nie miał skóry, w tym również powiek. Sonny Li, wroni detektyw, miał rację: Duch w pierwszej kolejności zabił człowieka, który go zdradził.

– Kto wchodził do środka? – zapytała Sachs blondyna.

– Tylko ta mundurowa… żeby zobaczyć, czy ofiara jeszcze żyje.

– To dobrze. Chcę z nią porozmawiać.

1 ... 15 16 17 18 19 20 21 22 23 ... 46
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)