Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Kamienna małpa
Kamienna małpa - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kamienna małpa

Электронная книга - «Kamienna małpa». Краткое содержание книги:

Do wybrzeży Stanów Zjednoczonych zbliża się statek z nielegalnymi chińskimi imigrantami na pokładzie.
Przemytem tych ludzi kieruje nieuchwytny Kwang Ang, poszukiwany przez policję wielu krajów. Okręt tonie niedaleko brzegu, ale części imigrantów udaje się dotrzeć do lądu. Kwang Ang znika w Nowym Jorku, a Lincoln Rhyme zostaje poproszony o pomoc w poszukiwaniach przestępcy, który nie zawaha się przed zgładzeniem każdego, kto mógłby go zidentyfikować. Wszystkim ocalałym z katastrofy Chińczykom grozi śmierć. Rhyme musi ująć mordercę, zanim ten do nich dotrze.
1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 46
Перейти на страницу:

– Ja… – zaczęła niepewnie, zaniepokojona jego ostrym tonem.

– Pogadaliście sobie o jego domu w Chinach? O jego podróżach?

– Do czego zmierzasz? – zapytała ostrożnie.

– Jestem po prostu ciekaw, czy przyszło ci do głowy to samo co mnie.

– Co na przykład…

– Że Sung jest bangshou Ducha… jego pomocnikiem.

– Co takiego? – wykrztusiła. – On nie może być w żaden sposób związany z Duchem. To znaczy…

– Tak się składa – przerwał jej Rhyme – że nie jest. Dostaliśmy właśnie raport z biura FBI w Singapurze. Pomocnikiem Ducha na „Fu-zhou Dragonie” był Victor Au. Zdjęcie i odciski pasują do jednego z trzech ciał, które straż przybrzeżna wyłowiła dziś rano. Sung jest czysty – dodał surowym tonem, wskazując podbródkiem komputer. – Ale dowiedzieliśmy się tego dopiero przed dziesięcioma minutami. Nie rób mi takich rzeczy.

– Przepraszam.

Rhyme zastanawiał się, co ją wprawiło w takie roztargnienie.

– No nic. Do roboty, chłopcy i dziewczęta – mruknął wreszcie, wskazując głową umieszczone przez Thoma na tablicy elektrostatyczne odciski stóp z magazynu, gdzie zamordowano Tanga. Niewiele mogli o nich powiedzieć z wyjątkiem tego, że odciski Ducha, chociaż niezbyt duże, były i tak większe od odcisków jego trzech wspólników.

– Co można powiedzieć o śladach pochodzących z butów Ducha, Mel?

Technik spojrzał na ekran chromatografu.

– Proszę bardzo, Lincoln. Mamy tu utlenione opiłki żelaza, włókna starej wełny, popiół i krzem. Wygląda jak szklany pył. Głównym składnikiem jest występujący w dużych skupiskach ciemny matowy minerał… montmorylonit. A także tlenki wapniowców.

Kiedy Rhyme był szefem działu kryminalistycznego w Nowojorskim Wydziale Policji, obszedł wszerz i wzdłuż cały Nowy Jork. W kieszeniach miał zawsze małe torebki i słoiczki i umieszczał w nich próbki ziemi, betonu, kurzu i roślinności, które miały wzbogacić jego wiedzę o mieście.

Zorientował się, że jest coś znajomego w śladach, które opisywał Cooper. Ale co to było? Zamknął oczy i zaczął w wyobraźni uważnie przemierzać, a potem szybować nad kolejnymi ulicami. Przefrunął nad wieżą Uniwersytetu Columbia, unosząc się nad Central Parkiem, z jego gliniastymi piaskami i ekskrementami żyjących na swobodzie zwierząt; nad ulicami Midtown, na których osiadały tony kopcia; nad basenami portowymi z ich mieszanką benzyny, propanu i ropy; nad zaniedbanymi okolicami Bronksu z ołowiowymi farbami i starymi tynkami.

Unosząc się, unosząc… Aż dotarł do pewnego miejsca i otworzył oczy.

– W śródmieściu – powiedział. – Duch jest w śródmieściu.

– To jasne – mruknął Alan Coe, wzruszając ramionami. – W Chinatown.

– Nie – odparł Rhyme. – W Battery Park City albo w pobliżu.

– Jak na to trafiłeś? – zdziwił się Sellitto.

– Montmorylonit. To główny składnik bentonitu, glinianej zaprawy chroniącej fundamenty przed wodami podskórnymi. Przy budowie wież World Trade Center zatopiono fundamenty na głębokość dwudziestu jeden metrów w skalnym podłożu. Budowlańcy użyli milionów ton bentonitu. Jest tam wszędzie.

– Ale przecież bentonitu używa się także w innych miejscach – zauważył Cooper.

– Jasne, ale są tam również inne materiały, które znalazła Sachs. Cały teren to dawne składowisko odpadów; pełno tam skorodowanych metali i szkła. A popiół? Żeby pozbyć się starych elementów konstrukcyjnych, budowlańcy spalili je.

– No i jest stamtąd tylko dwadzieścia minut do Chinatown – dodał Eddie Deng.

Sonny Li zaczął chodzić w tę i z powrotem po pokoju.

– Hej, Loaban, mam parę pomysłów.

– Mów, Sonny – rzucił z roztargnieniem Rhyme.

– Ja też byłem na miejscu zbrodni. Widziałem dysharmonię.

– Wyjaśnij to – poprosił Rhyme.

– Harmonia bardzo ważna w Chinach. Nawet zbrodnia ma swoją harmonię. A w tamtym miejscu, w tamtym magazynie, w ogóle nie ma harmonii. Duch dopada człowieka, który go zdradził. Torturuje go, zabija i wychodzi. Ale, hej, Hongse, pamiętasz? Całe miejsce zniszczone. Plakaty z Chin podarte, posążki Buddy i smoków rozbite. Żaden Chińczyk Han tak by nie zrobił. Duch pewnie wyszedł, a ci ludzie, których wynajął, zdemolowali miejsce. Ja myślę, że on szukał swoich ba-tu wśród mniejszości etnicznych.

– Ba-tu znaczy zbirów, oprychów – przetłumaczył Deng.

– Tak, tak, zbirów. On szukał ich wśród mniejszości: Mongołów, Mandżurów, Tybetańczyków, Ujgurów. Chcecie dowodów? – zapytał Li, wskazując tablicę. – Dobrze, oto dowody. Odciski butów. Mniejsze niż Ducha. Chińczycy Han nieduzi. Tak jak ja. Nie tacy duzi jak wy. Ale ludzie z mniejszości na zachodzie i północy jeszcze mniejsi niż my, naprawdę.

Rhyme zerknął na Amelię i zobaczył, że pomyślała to samo co on: nie zaszkodzi sprawdzić.

– Dobrze, więc gdybyśmy poszli tym tropem – rzucił – to jak?

– Tongi – odparł Li. – Tongi wiedzą o wszystkim.

– Czym dokładnie jest tong? – zapytał Rhyme.

Eddie Dong wyjaśnił, że tongi są stowarzyszeniami Chińczyków, którzy mają wspólne interesy; pochodzą z tej samej prowincji bądź też uprawiają ten sam zawód. Zawsze otoczone były tajemnicą i w dawnych czasach ich spotkania odbywały się przy drzwiach zamkniętych – stąd nazwa „tong”, która oznacza izbę. W Stanach Zjednoczonych powstały, by chronić Chińczyków przed białymi i jako zalążki samorządności.

– Czy w którymś z tongów znajdzie się osoba, z którą możemy porozmawiać? – zapytała Sachs.

Deng przez chwilę się zastanawiał.

– Złożyłbym wizytę Tony'emu Cai. Trochę nam pomaga i jest jednym z najbardziej ustosunkowanych loabanów na tym terenie. Kieruje Publicznym Stowarzyszeniem Wschodnich Chin.

– Zadzwoń do niego – polecił Rhyme.

Alan Coe pokręcił głową.

– Nie, nie, to kwestia kultury. W pewnych okolicznościach trzeba się spotkać osobiście. Ale jest tu pewien haczyk. Cai nie będzie chciał, aby widziano, że kontaktuje się z policją w sprawie Ducha.

Rhyme'owi przyszedł do głowy pewien pomysł.

– Powiedz, że potrzebujemy jego pomocy i że burmistrz przysyła po niego limuzynę.

– W pewnych okolicznościach musimy być bardzo ostrożni, Linc – zaznaczył Sellitto.

– Będziemy ostrożni, kiedy złapiemy Ducha.

Deng kiwnął głową i zadzwonił do Tony'ego Cai.

– W porządku, zgodził się – oświadczył po krótkiej rozmowie.

Sonny Li miał jakąś niewyraźną minę.

– Hej, Loaban, chcę cię o coś prosić. Prywatnie. Możesz mi pozwolić zadzwonić? Do Chin?

– Do kogo? – zapytał bez ogródek Coe.

Li zmierzył agenta chłodnym wzrokiem.

– Telefon jest do mojego ojca.

Rhyme dał znak Thomowi, który połączył się z centralą, wykręcił numer i podał słuchawkę chińskiemu policjantowi.

W Sonnym Li zaszła nagła zmiana. Rozmawiając z ojcem, był spięty i uniżony. Pochylił się i kiwał głową niczym uczeń w szkole. W końcu odłożył słuchawkę i przez chwilę wbijał wzrok w podłogę. Wreszcie westchnął i odwrócił się do Rhyme'a.

– Okay, Loaban, i co teraz robimy?

– Przyjrzymy się pewnym odznaczającym się harmonią dowodom rzeczowym – odparł Rhyme.

Pół godziny później odezwał się dzwonek u drzwi i Thom zniknął w przedpokoju. Po chwili wrócił z postawnym Chińczykiem.

– Nazywam się Cai – oznajmił nowo przybyły.

Rhyme przedstawił się.

– Wyłonił się pewien problem, panie Cai, i mam nadzieję, że będzie mógł pan nam pomóc.

– Pracuje pan dla burmistrza?

– Zgadza się.

Kiedy Cai usiadł, Rhyme opowiedział mu o katastrofie frachtowca i ukrywających się gdzieś w mieście imigrantach. Następnie dał znak Dengowi, który poinformował gościa o zabójcach, dodając, że należą oni prawdopodobnie do którejś z chińskich mniejszości etnicznych.

1 ... 18 19 20 21 22 23 24 25 26 ... 46
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)