Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Prawdziwy skarb». Краткое содержание книги:

Gustavo jak każdy prawdziwy Włoch miał w sercu miłość i namiętność. Wydawało mu się, że nie zadowoli się związkiem z jedną kobietą. Dopiero po latach zrozumiał, jak wiele stracił.
Taka miłość zdarza się tylko raz! Zaręczona z włoskim arystokratą Joanna z niecierpliwością oczekuje na ślub, tymczasem Gustavo pewnego dnia wyznaje… że kocha inną. W takiej sytuacji nie pozostaje im nic innego jak zerwać zaręczyny. Każde z nich rusza swoją drogą, spotykają się dopiero po dwunastu latach.
Joanna ma prowadzić wykopaliska na terenie posiadłości niedoszłego męża. Gustavo wierzy, że cenne znaleziska pomogą mu uratować rodzinny majątek, jednak jeszcze bardziej pragnie odzyskać zupełnie inny skarb…
1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 28
Перейти на страницу:

– Bardzo się starałaś nie złapać go – skomentował Gustavo, gdy chwilę później stali razem na schodach pałacu i machali odjeżdżającym.

– Zauważyłeś? Po prostu nie chciałam zrobić z siebie idiotki.

– Czy to aluzja do ślubu z Freddym? Złapałaś bukiet Crystal, ale nie przyniósł ci szczęścia. Nie dziwię się, że teraz wolisz być ostrożniejsza. – Podał jej ramię i wraz z innymi wrócili na wesele.

– Gdyby nie małżeństwo z Freddym, nie miałabym Billy'ego, a to największe szczęście, jakie mnie w życiu spotkało. A co do innych aspektów mojego związku… – Obrzuciła go wymownym spojrzeniem. – Cóż, rano sam wykazałeś się sporą wiedzą na temat swobodnego używania życia.

Wziął z tacy przechodzącego kelnera dwa kieliszki szampana i podał jeden Joannie.

– Przeprosiłem cię przecież.

– I słusznie! Ale nawet gdyby twoje podejrzenia były prawdziwe, to żyjemy w wolnym kraju.

– Próbujesz mi powiedzieć, że to, co robisz, to nie moja sprawa?

– A twoja?

– Mogłaby być moja – odparł, patrząc jej prosto w oczy. Joanna upiła trochę szampana, by zyskać na czasie i pozbierać myśli.

Ponieważ powoli zaczęło się zmierzchać, zapłonęły żyrandole. Podano kolejne dania i przyjęcie weselne znowu nabrało rumieńców. Gustavo podprowadził Joannę do okna, gdzie stanęli we wnęce i mogli rozmawiać swobodniej.

– Dziwny dzień – zauważył.

Nie udawała, że nie wie, o czym on mówi.

– To prawda.

– To samo miejsce, ten sam kościół… Nawet grypa pierwszej druhny kojarzy mi się z tym, jak martwiłem się, że zachorujesz, kiedy zobaczyłem cię w nocy na korytarzu całą przemoczoną. Wybacz, ale wyglądałaś strasznie!

I tak też się czułam, pomyślała.

– Nie sądziłam, że pamiętasz podobne drobiazgi.

– Nie mów tak, jakbyś zupełnie wyleciała mi z głowy, bo to nieprawda.

Zmusiła się do beztroskiego śmiechu.

– Jedno spojrzenie na Crystal i wszystko wyleciało ci z głowy!

– Tak, ale tylko na chwilę. Ogarnęło mnie jakieś zaćmienie, lecz szybko mi przeszło. Potem nie miałem już nic, tylko wspomnienia. Dzisiejszy dzień był ich pełen.

– Sprawiły ci wiele przykrości?

– Nie, ponieważ te złe to już przeszłość. Koniec z nimi.

– Bardzo się cieszę. Na pewno przyszłość okaże się dla ciebie dużo łaskawsza, zobaczysz. Jestem pewna, że jeszcze będziesz szczęśliwy.

– To dobrze – rzekł cicho. – Skoro ty jesteś tego pewna, to… Nie, porozmawiamy o tym później, ponieważ znowu zaczęli grać. Od kilku godzin czekam, by z tobą zatańczyć. Dotąd wykazałem się ogromną cierpliwością i czekałem na moją kolej, ale dłużej już czekał nie będę.

– Wyjął jej z dłoni kieliszek i odstawił razem ze swoim na parapet.

Jeszcze nikt nie tańczył z nią w taki sposób. Freddy był znakomitym partnerem w tańcu, co wynikało głównie z jego świetnego wyczucia rytmu, lecz z Gustavem tańczyło się tak, jakby on i Joanna stanowili jedną duszę w dwóch ciałach, które rozumiały się idealnie. Nigdy nie przeżyła nic podobnego, kręciło jej się w głowie z podekscytowania i radości. Co za cudowne uczucie!

Gdy melodia się skończyła, Gustavo nie wypuścił Joanny z ramion, więc przetańczyła z nim kolejny taniec, równie upojny. Potem zaczął się walc, wolny, słodki, sugestywny… Joanna podniosła wzrok na twarz Gustava, ujrzała lekko rozchylone usta i już nie potrafiła oderwać od nich oczu.

– Joanno…?

– Tak…?

To mu wystarczyło za odpowiedź. Chwilę potem przetańczyli przez jedne z otwartych bocznych drzwi, za którymi panował półmrok. Gustavo zamknął je za nimi kopnięciem i już żarliwie całował Joannę.

Marzyła o tym przez tyle lat, więc gdy wreszcie marzenie stało się rzeczywistością, zamierzała wykorzystać owe chwile w pełni. W wyobraźni całowała go tysiące razy, lecz prawdziwe pocałunki o niebo przerastały te z jej fantazji. Gustavo całował ją coraz goręcej, domagając się odpowiedzi, a Joanna udzieliła jej z równą pasją, gdyż wszystko w niej wyrywało się do niego, mógł dostać od niej, czegokolwiek by zażądał i niechby żądał jak najwięcej.

Po jakimś czasie ujął jej twarz w dłonie i zajrzał Joannie w oczy z bezbrzeżną czułością. Musiała śnić. Zawsze tak było… Za chwilę się obudzi, ale póki sen trwa, skupi się na tych kilku upojnych momentach, jakie zostały jej dane.

– Zachowuję się jak szalony…

– Ja też… Ale nie dbam o to. Mam dość tego wiecznego opanowania i rozsądku.

Uśmiechnął się z czułością.

– Ja również. Och, Joanno, Joanno… -Tak…

Zamknęła oczy i poddała się jego słodkim pocałunkom, jakby już nic i nikt nie miało ich rozdzielić.

– Halo, jest tu kto? Halo? – dopytywał natarczywie męski głos. – Przepraszam, nic nie widzę.

Drgnęli.

– O nie! – szepnęła z rozpaczą Joanna.

– Chodźmy stąd, dopóki wzrok mu się nie przyzwyczai – ponaglił cicho Gustavo.

– Nie mogę. On mnie szuka… To Freddy!

– Każ mu iść do diabła.

– To nigdy nie skutkuje, wierz mi. Lepiej ulec od razu i szybciej mieć go z głowy.

Z ociąganiem odsunęli się od siebie i Joanna uczyniła krok w stronę światła padającego z otwartych drzwi, w których widziała znajomą sylwetkę.

– Witaj, Freddy – odezwała się z udawanym spokojem.

– Cześć, Jo. Przepraszam, nie chciałem przeszkadzać. Westchnęła.

– Wszystko w porządku, nic nie zepsułeś. Poznajcie się. To książę Gustavo Montegiano.

Przez króciutki moment na twarzy Freddy'ego malowało się kompletne zaskoczenie.

– O! – wyrwało mu się, lecz opanował się szybko i podszedł do Gustava z wyciągniętą ręką.

– Miło mi poznać. Pan mnie nie pamięta, ale byłem na pańskim weselu. Nie, proszę nie myśleć, że wkręciłem się bez zaproszenia, przyprowadził mnie przyjaciel przyjaciela przyjaciela.

– Ktokolwiek pana przyprowadził, był pan mile widziany – oznajmił Gustavo z wymuszoną grzecznością. – Czy na to wesele dostał się pan w podobny sposób?

Freddy wybuchnął śmiechem.

– Akurat nie musiałem, ponieważ mam przyjemność znać siostrę pana młodego. – Mrugnął. – Dużą przyjemność, jeśli rozumiecie, co chcę powiedzieć.

– Rozumiemy – ucięła Joanna. – Nie bądź wulgarny.

– Muszę. To część mojego nieodpartego wdzięku. Gustavo popatrzył na jego krągłą, przyjazną, niewinną jak u dziecka twarz. Miał ochotę uderzyć w nią pięścią.

– Jo, jeszcze raz przepraszam, że tak wam się tu władowałem, ale musimy pogadać.

– To chyba nic pilnego i może zaczekać do jutra? Posłał jej rozbrajający uśmiech.

– W tym rzecz, że wpadłem tu tylko na parę godzin. Jo, to naprawdę ważne. Gdyby nie było…

– Już dobrze, poddaję się. – Joanna uległa dla świętego spokoju, wiedząc, że inaczej Freddy będzie męczył ją w nieskończoność. Spojrzała na Gustava i bezradnie wzruszyła ramionami. – Wybacz, muszę iść.

– Oczywiście – odparł sztywno. – Ja także powinienem już wracać na przyjęcie. Miło było pana poznać, panie Manton.

Zrobił, jak powiedział. Wrócił na wesele i zachował się jak najbardziej czarujący z gości – rozmawiał, uśmiechał się, zabawiał innych. I przez cały czas myślał o Joannie. Gdzie była? Czy wciąż z eksmężem? I co robili?

W pewnym momencie zauważył ich. Stali przy drzwiach, pogrążeni w rozmowie, nagle Freddy chwycił Joannę w objęcia i porwał ją do tańca. Gdy go mijali, Gustavo usłyszał jej śmiech.

Przeprosił swoje towarzystwo i udał się na górę.

1 ... 14 15 16 17 18 19 20 21 22 ... 28
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)