Po Prostu Idealnie
- Автор: Ортолон Джулия
- Язык: польский
- Жанр: Современные любовные романы
Электронная книга - «Po Prostu Idealnie». Краткое содержание книги:
Trzeba być twardym, by pracować w izbie przyjęć. Jednak odwaga doktor Christine Ashton kończy się, kiedy ma przypiąć narty i pokonać lęk wysokości. Jeszcze trudniej oprzeć się seksownemu instruktorowi narciarskiemu. Alec Hunter to ktoś więcej niż czaruś, który uwielbia się bawić. W niczym nie przypomina ofiar losu czy egocentryków, z którymi Christine zwykle się wiązała. Mimo to chłodno traktuje swojego upragnionego mężczyznę. Dopiero wspólna pomoc poszkodowanemu snowboardziście sprawia, że ich miłość rozkwita. Wszystko układa się idealnie do momentu, kiedy Christine będzie musiała stawić czoło kolejnemu lękowi i wybrać między wymarzoną pracą a ukochanym mężczyzną.
– No dobra! – pisnął w końcu Charles. – Poddaję się! Robbie przestał go łaskotać, ale trzymał ręce w pogotowiu.
– Serio? Zjesz płatki? – Tak.
Chłopiec westchnął, łapiąc oddech. Czerwone plamki pojawiły się na jego pulchnych policzkach, kiedy usiadł prosto na kolanach taty. Jednak przy pierwszej łyżeczce wykrzywił się naprawdę imponująco.
– Smakuje jak kupa!
Christine parsknęła kawą i szybko ukryła śmiech za lnianą serwetką.
– Przepraszam, źle przełknęłam.
– Christine – odezwał się brat z synem posłusznie zajadającym u niego na kolanach. – Chcesz pójść z nami obejrzeć zawody, czy wolisz zostać i pomóc mamie?
Rozważała obie możliwości. Iść zobaczyć najlepszych zawodników w akcji czy pomagać już poirytowanej matce, która będzie nadzorować dekorowanie sztucznej choinki. Nawet biorąc pod uwagę groźbę wpadnięcia na Aleca, zawody wygrywały w cuglach.
– Wiesz – uśmiechnęła się – myślę, że pójdę z wami. Brat odpowiedział uśmiechem.
– Przeczuwałem to.
– Ślicznie ci w tej czapce – powiedziała Natalie, roztrzepując sztuczne futro, który kompletnie kryło włosy Christine i częściowo twarz. – Wyglądasz jak królowa śniegu.
– Czuję się idiotycznie.
Christine zerknęła nerwowo na tłok przy wejściu na trybuny i żałowała, że panowie tak się guzdrzą przy kupowaniu biletów.
– Więc czemu chciałaś ją pożyczyć? – zapytała urażona Natalie.
– Hm? – Christine odwróciła się. Zezłościła się na siebie. – Bo… bo pamiętałam, jak świetnie wyglądała na tobie, i chciałam przymierzyć. Zawsze tak świetnie ją nosisz, a ja… nie umiem.
– Nieprawda. – Natalie odsunęła się na krok, żeby przyjrzeć się płaszczowi od kompletu z futrzaną czapką. – Wyglądasz olśniewająco.
– Dziękuję za komplement i pożyczkę.
Podniosła kołnierz płaszcza jak szpieg chowający się w trenczu i znowu pospiesznie rozejrzała się za Alekiem. Jak na razie miała szczęście.
– A co do drzewka, nadal uważam, że powinniśmy mieć prawdziwe.
Natalie westchnęła.
– Nie będę się z tobą kłócić. Robbie i ja zdecydowanie się z tym zgadzamy.
– Dlaczego nic nie powiedzieliście dziś rano? Nieważne, wiem, dlaczego ty się nie odezwałaś, ale czemu Robbie milczał?
Natalie poprawiła sztucznego lisa.
– Jego zdaniem matka i tak ma niewiele przyjemności w życiu, więc czemu nie przymknąć oka na jej obsesję na punkcie wystroju? W końcu była żoną twojego ojca przez czterdzieści lat. Może tylko dzięki temu nadal są razem.
– O czym ty mówisz? Moi rodzice są szczęśliwym małżeństwem.
Dostrzegła błysk neonowo – zielonej kurtki i serce zabiło jej szybciej. Zerkając znad kołnierza płaszcza, zobaczyła, że Alec rozgląda się, rozmawiając z jednym z mężczyzn pilnujących bramy.
Ogarnęło ją wspomnienie pocałunku, a zaraz potem powróciła setka innych drobiazgów, które przypomniały jej, jak dobrze się z nim bawiła. Jaka była ożywiona. A teraz proszę, on jej szuka i pewnie się zastanawia, czy w ogóle się pojawi.
Chciała podnieść rękę, zawołać go po imieniu i zobaczyć, jak jego twarz rozpromieni się na jej widok. Zamiast tego udała, że chowa włosy pod futrzaną czapką, i zakryła twarz ręką. O czym to mówiły z Natalie? A tak, o rodzicach.
– Przyznaję, że nie są zbyt wylewni, ale nie mają wielkich problemów małżeńskich ani nic takiego. Nigdy się nie kłócą.
Natalie zacisnęła usta.
– Trudno się kłócić, kiedy się ze sobą praktycznie nie rozmawia.
– Mama jest trochę wycofana.
– To nie tylko twoja mama. Nie chcę być krytyczna, ale… Och, do diabła, Robert senior jest jednym z najbardziej zapatrzonych w siebie, egoistycznych i szowinistycznych facetów, jakiego kiedykolwiek poznałam.
Christine opadła szczęka.
– Jest też lojalnym mężem i oddanym żywicielem rodziny. Nie słyszałam, żeby mama narzekała.
Natalie uniosła brew.
– No dobra, czasem rzuca te swoje sarkastyczne subtelne uwagi – przyznała Christine. – Najwyraźniej odpowiada im ten układ.
– To dziwne, ale masz rację – zgodziła się Natalie. – Robbiemu chodzi o to, że skoro świąteczne ozdoby przygotowane przez zawodowca uszczęśliwiają mamę, to niech je sobie ma. Lepsze to, niż żeby przez dwa tygodnie naburmuszała się i wyżywała na nas w ten swój pasywno – agresywny sposób.
– Więc pozwolisz, aby twoi synowie dorastali ze sztuczną choinką w każde Boże Narodzenie?
– Nie. – Szelmowski uśmieszek pojawił się na ustach Natalie. – Poczekamy, aż rodzice pójdą spać i wtedy cichaczem wniesiemy na poddasze prawdziwą choinkę, żeby chłopcy mogli ją ubrać w każdą kiczowatą ozdóbkę, jaką znajdą. Jak Barbara to odkryje, będzie już za późno.
– Och, cudowny plan – Christine uradowała się jak dzieciak. – Mogę wam pomóc w ubieraniu? Proszę.
– Pod warunkiem, że będziesz w piżamie i wypijesz hektolitry gorącej czekolady.
– Z piankami?
– Pewnie.
– Wchodzę w to! – Christine uściskała bratową. – Tak się cieszę, że wyszłaś za mojego brata.
Natalie odwzajemniła uścisk.
– Ja też się cieszę.
Kiedy Christine się wyprostowała, zobaczyła w oczach Natalie to samo szczęście, jakie rozbłyskiwało w oczach Maddy, gdy patrzyła na swojego narzeczonego Joego.
„Tego właśnie chcę. Właśnie tego. Miłości, która wypełnia tak, że aż się wylewa na innych”.
Gdyby tylko przytrafiło jej się to z kimś tak zabawnym jak Alec… Poruszona tą myślą zerknęła przez ramię, ale brat i ojciec, którzy nagle się pojawili, zasłonili jej widok na bramę.
– Zwycięscy wojownicy powrócili! – oświadczył Robbie, wyciągając dwa bilety. – Nieźle nam się udało. Mamy miejsca w sekcji dla VIP – ów, tuż za budką komentatorów.
Christine wytrzeszczyła oczy.
– Nie. Niemożliwe.
– Robi wrażenie, co? – Brat znacząco poruszył brwiami, zerkając na żonę. – Spodziewam się później sowitej nagrody.
Natalie zachichotała, kiedy musnął jej szyję ustami i szepnął jej coś do ucha.
Robert senior podał bilet Christine.
– Poszukamy miejsc?
– Prowadź – zaproponował Robbie, przyciskając do boku żonę. Christine wstrzymała oddech, odwracając się. W każdej chwili gotowa była schować się za plecami ojca. Alec jednak zniknął, prawdopodobnie poszedł w pobliże budki komentatorów, gdzie mieli się spotkać. Dobra, musiała go teraz ominąć i dojść na swoje miejsce, a potem zastosować jakieś sztuczki maskująco – chowające. Kiedy obeszli trybuny, westchnęła z ulgą. Aleca nigdzie nie było widać. Ale kiedy zaczęli wchodzić po schodach obok budki dla komentatorów, omal się nie potknęła z wrażenia. Alec nie czekał przed budką komentatorów, tylko w niej! Siedział obok mężczyzny ze słuchawkami i mikrofonem. Tak się przebrała, że gdyby nie stanęła i nie zagapiła się, to pewnie nawet by na nią drugi raz nie spojrzał. Ale miała pecha. Zauważył, że się potknęła, zerknął drugi raz i zmrużył niepewnie oczy. Nim zdążyła spuścić głowę, brat wpadł na nią z tyłu, prawie ją przewracając.
– Oj, przepraszam – powiedział, łapiąc ją.
– Kto to? – zapytała Natalie.
– Co? – Christine starała się schować twarz.
– Ten mężczyzna, który macha do ciebie. – Natalie wskazała na Aleca. Nie mając wyboru, odwróciła się do niego. Uśmiechnął się szeroko, widząc, że to rzeczywiście ona. Ale co on robił w budce komentatorów? Na jej pytające spojrzenie postukał w zegarek, pokazał pięć palców, a potem kciuk. Och, proszę, niech to nie znaczy, że za pięć minut do niej dołączy.