Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Po Prostu Idealnie». Краткое содержание книги:

Zabawna powieść romantyczna, to kolejna część „trylogii idealnej” Julie Ortolon. Czas na następną spośród trójki przyjaciółek, która musi pokazać, na co ją stać!
Trzeba być twardym, by pracować w izbie przyjęć. Jednak odwaga doktor Christine Ashton kończy się, kiedy ma przypiąć narty i pokonać lęk wysokości. Jeszcze trudniej oprzeć się seksownemu instruktorowi narciarskiemu. Alec Hunter to ktoś więcej niż czaruś, który uwielbia się bawić. W niczym nie przypomina ofiar losu czy egocentryków, z którymi Christine zwykle się wiązała. Mimo to chłodno traktuje swojego upragnionego mężczyznę. Dopiero wspólna pomoc poszkodowanemu snowboardziście sprawia, że ich miłość rozkwita. Wszystko układa się idealnie do momentu, kiedy Christine będzie musiała stawić czoło kolejnemu lękowi i wybrać między wymarzoną pracą a ukochanym mężczyzną.
1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 54
Перейти на страницу:

– Zamknij się, Will – zbeształ go Alec. – Czy wygląda jak striptizerka? – W tym momencie wszyscy przyjrzeli się jej figurze. – Nieważne. Przedstawię wszystkich. – Po kolei wskazywał siedzących przy stole i wymieniał imiona.

Każdy z obecnych tylko pomachał, oprócz Briana, który zapytał, czy nie potrzebuje dodatkowych lekcji.

Alec zgarnął puste krzesło stojące przy sąsiednim stoliku, postawił obok siebie i zaproponował Christine. Usiadł przodem do niej, udami opierając się o jej krzesło.

– Nie zwracaj na nich uwagi. To idioci. Nie mam pojęcia, dlaczego się z nimi zadaję.

– Daj spokój, dobrze wiesz, że nas kochasz. – Eric powiedział to z taką przesadą, że Brian prychnął śmiechem. – Auć! – Podskoczył.

– Kto mnie kopnął?

– Och, to była twoja łydka? – Porucznik Kreiger spiorunował go wzrokiem. Jak zwykle próbował nauczyć manier „tych szczeniaków”.

Alec oparł łokcie na stole, zasłaniając twarz przed przyjaciółmi, żeby go nie słyszeli.

– To, że poznałaś tych pajaców, pewnie mi nie pomoże?

– Raczej nie. – Mówiąc to, uśmiechnęła się i spojrzała mu w oczy.

– Zresztą twoja sprawa i tak już jest stracona.

– Nieprawda. – Powstrzymał pokusę, żeby dotknąć jej policzka.

– Nigdy się nie poddaję, to moje motto. Poza tym miękniesz. Wyczuwam to.

– A więc, Will – odezwał się Steve – żałujesz, że dasz się zakuć w kajdany?

– W żadnym razie! – Chłopak uśmiechnął się szeroko.

– Nie wiem, w tej kwestii zgadzam się z Alekiem – odezwał się Brian. – Nie wierzę, że wyprowadzasz się do Ohio, żeby pracować w agencji ubezpieczeniowej ojca. Nie zrobiłbym tego dla kobiety.

– Ale tak to jest. – Will pochylił się z poważną miną. – Gdy w grę wchodzi właściwa kobieta, to nie jest poświęcenie. A dla mnie Lacy jest tą właściwą kobietą.

– Aha, ja też tak myślałem o Judy – burknął Steve. – Dopóki mnie nie puściła z gołą dupą przy okazji rozwodu. – Kiedy tylko to powiedział, rzucił Christine zawstydzone spojrzenie. – Przepraszam panią.

– Nie ma sprawy – zapewniła go rozbawiona.

Zważywszy na to, jak zdarzało się kląć Christine, zakłopotanie Steve’a było zabawne także dla Aleca.

– Nie słuchaj go – powiedział z powagą Kreiger. – Byłem z Mai Tien trzydzieści sześć lat, dopóki rak mi jej nie zabrał. Kiedy się układa, to najwspanialsza rzecz, jaka może się przytrafić facetowi.

– Widzicie? – Will wzniósł piwem toast w stronę Kreigera. – Masz rację. Kiedy jestem z Lacy, to jakby… jakby wszystko we mnie znajdowało się we właściwym miejscu. Nigdy przy nikim nie czułem się tak dobrze. Nawet przy was. Naprawdę wyobrażam sobie, że się przy niej zestarzeję. I tego właśnie chcę. Mieć dzieci, wnuki, hipotekę na dom. Kocham ją do szaleństwa i nie mogę się doczekać, kiedy będzie moją żoną.

– O Boże! – Eric schował twarz w dłoniach. Z włosami w kolorze siana sterczącymi na wszystkie strony wyglądał jak wychudzony strach na wróble. – Niech ktoś każe mu się przymknąć. Zdecydowanie za dużo wypił.

– A nie do tego właśnie służą te rzeczy? – Brian złapał dzbanek piwa i dolał sobie do kufla.

– Dobra, nalej i mnie – Eric podsunął kufel. – Muszę się napić, jeśli mam tu siedzieć i słuchać, jak się ten facet rozczula.

– Sam zobaczysz. – Will pokiwał z powagą głową. – Ciebie też to czeka.

– Na pewno nie mnie!

– A ciebie, Alec? – zawołał Brian z drugiego końca stołu. – Ożenisz się kiedyś?

Alec spojrzał na niego. Nie wierzył własnym uszom – kumpel zadał mu takie pytanie w obecności kobiety!

– Co, że niby Piotruś Pan się ożeni? – Eric zaśmiał się hałaśliwie. – W życiu. Musiałby dorosnąć.

Christine uniosła brew.

– Piotruś Pan?

– Kretyńskie przezwisko. Poczuł, że się czerwieni.

– Tak? – Spojrzała zaintrygowana. – No, hm…

Odchrząknął, myśląc, że może jednak nie powinien dziękować Trentowi za zaproszenie Christine.

– Lacy nazwała mnie tak kiedyś, gdy wściekła się na Willa. No wiesz, Piotruś Pan i Straceni Chłopcy. – Wskazał na przyjaciół. – Obecni tu Straceni Chłopcy uznali, że to zabawne, i tak zostało.

– Właściwie – Steve się uśmiechnął – Piotruś Pan nie musi dorosnąć, żeby się ożenić. Musi tylko znaleźć Wendy, która nie będzie miała nic przeciwko wydawaniu pieniędzy na drogie zabawki. Nawyk, który wysoce pochwalam.

– Jasne. – Alec skrzywił się do szeryfa, którego budżet miał pokrywać zapotrzebowania pogotowia górskiego. – Bo wtedy sam nie musisz ich kupować.

– No właśnie. – Szeryf uśmiechnął się szeroko.

Alec zauważył, że Christine jeszcze bardziej uniosła brew i wiedział, że pogrąża się w jej oczach coraz bardziej. Na szczęście zespół zagrał coś żywszego i to podsunęło mu pomysł.

– Zakładam, że potrafisz tańczyć, nawet jeśli nie robisz tego zbyt często?

– Dwa na dwa? – Zerknęła na parkiet, gdzie tłum bywalców kręcił się zgodnie z ruchem wskazówek. – Trochę zardzewiałam.

– Odświeżę ci pamięć. – Wstał i wyciągnął rękę. – Przepraszamy was na chwilę.

Wzięła go za rękę. Pociągnął ją ku sobie, a potem pochylił się do Trenta.

– Zrób to dla mnie i nie pozwól już Willowi pić. Załatw mu coś bez alkoholu.

– Jasne. – Trent pokiwał głową.

Alec poprowadził Christine na parkiet.

– Więc to są „chłopcy”, tak?

– Zgadza się. – Przyciągnął ją do siebie, jedną dłonią trzymając jej rękę, drugą kładąc na dole jej pleców. – Najlepsi kumple pod słońcem. Przynajmniej do niedawna tak uważałem.

Zaśmiała się.

– Daj spokój, tacy już są faceci, nie? Starają się dowalić kumplowi, gdy ten próbuje zaimponować dziewczynie.

– A jesteś moją dziewczyną? – Przyciągnął ją bliżej, tak że ich twarze były tuż przy sobie.

– Nie.

Posmutniała, ale nadal patrzyła mu w oczy. Spojrzał na jej usta, a potem znowu w oczy, prowadząc ją w prostym tańcu dwa na dwa.

– To zaczyna być twoje ulubione słowo.

– Ty mnie tego nauczyłeś.

– A może nauczę cię czegoś innego?

Zrobił obrót i jej ciało otarło się o niego. Jedna jej noga wylądowała między jego udami.

– Bardzo dobrze. Na parkiecie uczysz się równie szybko jak na stoku?

Odgarnęła prowokacyjnie włosy.

– To zależy od tego, jak będziesz prowadził. Bo jeśli ty nie poprowadzisz, to ja się tym zajmę.

– Tak?

– Taki mam nieznośny nawyk. A przynajmniej tak mi mówiono. Ale zawsze uważam, że jeśli ma się tańczyć, to trzeba tańczyć. A nie po prostu deptać kapustę.

– W pełni się zgadzam. – Uśmiechnął się, a potem zakręcił nią i przyciągnął z powrotem do siebie, tak że oboje patrzyli w tę samą stronę. – Tyle że tutaj tańczy się troszkę inaczej niż u ciebie. Więc uważaj.

Pokazał jej kilka kroków. Patrzyła na jego buty i szybko załapała.

– Bardzo dobrze.

Po kilku następnych krokach obrócił ją, przesunął za sobą i znowu przycisnął do piersi.

– Szybko się uczysz.

– A ty wiesz, jak prowadzić. – Uśmiechnęła się do niego. Jej twarz jaśniała.

– Widzisz, kolejny powód, dla którego powinnaś się ze mną spotykać.

– Zamknij się i tańcz.

– Tak jest, proszę pani.

Wieczór mijał szybko, jak zawsze w towarzystwie Aleca. Christine zapomniała, że to nie jest facet dla niej. Bawili się przez kilka kolejnych piosenek, wracając czasem do stołu, żeby złapać oddech i żeby koledzy Aleca nie czuli się zaniedbani. A potem wracali na parkiet.

1 ... 10 11 12 13 14 15 16 17 18 ... 54
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)