Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Merkury [Mercury - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Merkury [Mercury - pl]

Электронная книга - «Merkury [Mercury - pl]». Краткое содержание книги:

Kosmiczna winda wywożąca na orbitę towary i ludzi to projekt inżynieryjny istniejący od XX wieku, teraz wreszcie staje się rzeczywistością. Dla inżyniera Bracknella jest ona dziełem życia, ale dla wielkich korporacji, które na tanim transporcie na orbitę stracą majątki, oraz dla Nowej Moralności, dla której budowa wieży w niebo jest obrazą Boga, stanowią cierń w boku. Zostaje zawiązany spisek i wieża runie w dół, grzebiąc w globalnej katastrofie miliony ludzi. Winnym zostanie uznany Bracknell, karą jest wygnanie Ziemi.
Inżynier traci dorobek całego życia, ale przypadkiem dowiaduje się o sabotażu i spisku i od tej pory całe swoje życie podporządkowuje jednemu — zemście na osobach winnych zniszczenia wieży i jego osobistej tragedii.
1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 76
Перейти на страницу:

— Pamiętajcie — oznajmił Carnaby, układając swe chude, pokryte błękitnymi żyłkami dłonie na stole przed sobą — że za każdym razem, kiedy ateiści znajdują jakąś nową formę życia w kosmosie, ludzie tracą część swojej wiary. Nawet ci, którzy twierdzą, że istnienie życia pozaziemskiego to dowód na to, że Biblia się myli!

— Bluźnierstwo! — syknął jeden z młodszych diakonów.

— Naukowcy wyślą ekspedycję na Merkurego — mówił dalej Carnaby — i potwierdzą odkrycie Moliny. Ogłoszą tryumfalnie odkrycie nowej formy życia w miejscu, gdzie nie spodziewano się niczego znaleźć. Znowu większa liczba Wiernych porzuci wiarę.

O’Malley objął rękami swoje potężne ramiona.

— Nie, jeśli Danvers wykaże, że naukowcy się mylą. Jeśli ogłosi, że to nieprawda.

— Taka więc będzie jego prawdziwa misja — zgodził się Carnaby. — Robić wszystko, co jest konieczne, żeby zakwestionować opinię naukowców.

Diakon po lewej, młody i nadal niewinny, zamrugał niepewnie.

— Ale jak? Jeśli naukowcy przedstawią dowody, że na planecie istnieje życie…

— Więc Danvers musi zakwestionować ten dowód — warknął poirytowany Carnaby. — Powinien podważyć ich odkrycia.

— Nie rozumiem, jak…

O’Malley wyciągnął rękę i poklepał młodego człowieka po ramieniu.

— Danvers to wojownik. Próbuje się z tym nie zdradzać, ale ma duszę wojownika. Znajdzie jakiś sposób, żeby podważyć twierdzenia naukowców, jestem tego pewien.

Diakon po prawej zrozumiał.

— Nie musi udowadniać, że naukowcy się mylą, wystarczy jeśli rzuci cień wątpliwości, by Wierni mogli je odrzucić.

— A poza tym — rzekł Carnaby — najlepiej byłoby, gdyby wykazał, że ci bezbożnicy cały czas kłamią.

— To spore zamówienie — uśmiechnął się O’Malley.

Carnaby nie odwzajemnił uśmiechu.

ORBITA WOKÓŁ MERKUREGO

Kapitan Shibasaki dopuścił się wygłoszenia ironicznego żartu w obecności swojego pracodawcy.

— Niezły tłok się tu zrobi — rzekł z kamienną twarzą.

Yamagata nie zwrócił uwagi na tę próbę zaprezentowania cierpkiego poczucia humoru. Stojąc obok kapitana na mostku Himawari z powagą obserwował ekran, na którym widniały dwa statki, nieomal jednocześnie wchodzące na orbitę wokół Merkurego.

Jednym z nich był frachtowiec Urania, składający się z okrągłego modułu załogowego, silników jonowych i kilkunastu potężnych kontenerów przyczepionych do jego długiej osi. Urania przewoziła sprzęt, który w rzeczywistości okaże się zbędny, jeśli naukowcy zakażą dalszej działalności komercyjnej na Merkurym. Leciała nim także żona Moliny, na które to wydarzenie Yamagata pozostawał doskonale obojętny.

Drugim pojazdem był szybki statek z napędem fuzyjnym Brudnoy, który wystartował z Ziemi z przyspieszeniem pół g, dzięki czemu naukowcy z MKU i biurokraci z MUA przylecieli na Merkurego w trzy dni. Yamagata żałował, że nie przestał przyspieszać i nie wpakował się prosto w Słońce. Niestety, wyhamował z gracją i zajął orbitę podobną do orbity Himawari. Przez główny bulaj mostka Yamagata widział, jak statek o kształcie dzwonu powoli obraca się na tle upstrzonej gwiazdami pustki kosmosu.

— Urania prosi o wysłanie wahadłowca, który ma przewieźć panią Molina — odezwał się Shibasaki, cicho i z szacunkiem.

— Zastanawiają się też, czy otrzymają pozwolenie na wyładowanie kontenerów z ładunkiem.

Yamagata splótł ręce za plecami.

— Równie dobrze mogą je zostawić na orbicie — mruknął. — Nie ma sensu sprowadzać ich na powierzchnię, dopóki się nie dowiemy, czego chcą naukowcy.

— A pani Molina?

— Proszę wysłać po nią wahadłowiec. Sądzę, że pan Molina będzie rad z przybycia żony.

— Dwóch naukowców z Brudnoy także prosi o pozwolenie na wejście na pokład i spotkanie się z panem — dodał niepewnie kapitan.

— Kolejne gęby do wykarmienia — mruknął Yamagata.

— I dwóch pastorów z Nowej Moralności. Asystenci biskupa Danversa.

Yamagata rzucił kapitanowi niechętne spojrzenie.

— Czemu nie przyślą przy okazji Mormońskiego Chóru Tabernakulum?

Kapitan ze wszystkich sił próbował powstrzymać wybuch śmiechu.

Molina poleciał na pokład Himawari natychmiast, gdy tylko skończył wstępne badanie skał w bazie na Merkurym. Znalazłszy się na pokładzie orbitującego statku, zamknął się w sterylnym laboratorium, z którego Yamagata uprzejmie pozwolił mu korzystać i spędzał całe tygodnie na badaniu swoich cennych skał.

Im dłużej je badał, tym bardziej rosła jego ekscytacja. Zawierały nie tylko związki PAH, węglany i siarczki. Kiedy zaczął oglądać próbki pod tunelowym mikroskopem skaningowym, dostrzegł malutkie struktury przypominające skamieliny żyjących dawno temu nanobakterii: pofałdowane stożki i spiralne sferoidy. Życie! Może od dawna wymarłe, ale kiedyś na Merkurym istniały organizmy żywe! Może nadal istnieją!

Przerywał prace tylko po to, żeby zjeść coś w biegu albo wysłać kolejny zbiór danych do biuletynu astrobiologicznego. Nie zażywał żadnych środków poprawiających sprawność umysłową; bynajmniej nie dlatego, żeby uważał, iż są uzależniające albo mają poważne skutki uboczne, po prostu zostały mu ostatnie sztuki z zapasu i wolał je zachować na czarną godzinę. Spał, kiedy już nie był w stanie utrzymać się na nogach, szedł do swojej kajuty powłócząc nogami i padał na koję, a potem szedł do laboratorium, gdy tylko zdołał otworzyć oczy, wziąć prysznic i wciągnąć na siebie czysty kombinezon.

Dopiero wiadomość, że za godzinę na pokład Himawari przybędzie jego żona, oderwała go od pracy. Przez całe tygodnie ignorował wszystkie wiadomości z wyjątkiem wysyłanych przez Międzynarodowe Konsorcjum Uniwersytetów. Przyjmował pochwały i odpowiadał na pytania; nie miał czasu na prywatne wiadomości od żony.

O mało nie przeżył szoku ze zdumienia; zrozumienie, co do niego mówi technik łączności zajęło mu dobrą chwilę.

— Lara? Tutaj? — spytał technika, którego oblicze widniało na ekranie ściennym kajuty.

Dopiero kiedy upewnił się, że wszystko dobrze zrozumiał, z ociąganiem zdjął przepocony kombinezon i ruszył do łazienki.

— Co ona tu robi? — zadawał sobie pytanie stojąc w strugach parującej wody. — Dlaczego przylatuje? Co się stało?

Ku zaskoczeniu Moliny, Yamagata sam czekał przy śluzie, gdy Molina tam dotarł, na kilka chwil przed przybyciem jego żony.

— Powinienem być na pana zły — rzekł Yamagata z uśmiechem, który miał świadczyć o czymś zupełnie przeciwnym.

— Zły? — Molina był szczerze zaskoczony. — Dlatego, że na Merkurym jest życie?

— Bo pańskie odkrycie może zrujnować moje przedsięwzięcie.

Molina spróbował odwzajemnić uśmiech, zadowolony z siebie.

— Obawiam się, że wielkiej wagi odkrycia naukowe są ważniejsze od zysków w biznesie. To główna zasada Międzynarodowego Urzędu Astronautycznego.

— Tak — odparł Yamagata zdawkowo. — Zapewne tak jest.

Głośnik w metalowej grodzi ogłosił, że wahadłowiec z powodzeniem połączył się ze śluzą powietrzną Himawari. Molina znów zaczął się zamartwiać powodem przyjazdu Lary. Zobaczył, że światełka wskaźników na panelu wbudowanym w grodź zmieniły barwę z czerwonego na pomarańczowy, a wreszcie na zielony. Rozległo się trzaśniecie i klapa zaczęła się otwierać.

1 ... 12 13 14 15 16 17 18 19 20 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)