Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Классические детективы » Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa
Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa

Электронная книга - «Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa». Краткое содержание книги:

Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa
1 ... 135 136 137 138 139 140 141 142 143 ... 480
Перейти на страницу:

- Co mówi na temat chusty?

- Przyznaje, że należała do niego, i twierdzi, że ją zgubił. W sprawie pojawił się jednak nowy element, który może tłumaczyć, dlaczego wyprowadził konia ze stajni.

Holmes nadstawił ucha.

- Znaleźliśmy ślady świadczące o tym, że w poniedziałkową noc grupa Cyganów obozowała niecałą milę od miejsca, w którym doszło do morderstwa. We wtorek Cyganie zniknęli. Tak więc możemy założyć, że Simpson, zanim został odszukany, prowadził konia do nich, i to oni mogą go mieć w tej chwili.

- To z całą pewnością jest możliwe.

- Przeczesujemy wrzosowisko w poszukiwaniu tych Cyganów. Przeszukałem też każdą stajnię i każdy budynek gospodarczy w Tavistock oraz w promieniu dziesięciu mil od miasta.

- Rozumiem, że w pobliżu jest jeszcze jedna stajnia treningowa?

- Tak, i jest to ślad, którego nie możemy zaniedbać. Desborough, koń z tej stajni, był drugi w zakładach, mieli więc swój interes w zniknięciu faworyta. Silas Brown, trener, postawił dużą sumę w tych zawodach i bynajmniej nie był przyjacielem biednego Strakera. Przeszukaliśmy jednak stajnie i nie znaleźliśmy niczego, co mogłoby go łączyć z tą sprawą.

- I nic, co mogłoby łączyć Simpsona z interesami stajni Mapleton?

- Zupełnie nic.

Holmes rozparł się wygodnie w powozie, i rozmowa ucichła. Kilka minut później nasz woźnica zatrzymał się przy niewielkiej ładnej willi z czerwonej cegły i z szerokimi okapami, stojącej tuż przy drodze. Trochę dalej, za padokiem, znajdował się długi budynek gospodarczy pokryty szarą dachówką. We wszystkich innych kierunkach niskie zarośla wrzosowiska, rdzawe od liści schnących paproci, sięgały aż po horyzont. Odcinały się od nich tylko iglice Tavistock oraz grupka domów stojących dalej na zachód, tam, gdzie mieściły się stajnie Mapleton. Wysiedliśmy wszyscy oprócz Holmesa, który pozostał w powozie, z oczyma utkwionymi w niebo. Wyglądał na całkowicie zatopionego w swoich myślach. Dopiero gdy dotknąłem jego ramienia, wzdrygnął się i wysiadł.

- Przepraszam - powiedział, zwracając się do pułkownika Rossa, który spojrzał na niego zaskoczony. - Zamyśliłem się.

W jego oczach dostrzegłem jednak dobrze mi znany błysk i tłumione podniecenie, które przekonało mnie, że wpadł na jakiś trop, choć nie miałem pojęcia, jak tego dokonał.

- Może chciałby pan od razu przejść na miejsce zbrodni, panie Holmes? - spytał Gregory.

- Wolałbym raczej zostać tutaj przez chwilę i zająć się szczegółowo kilkoma sprawami. Zakładam, że Strakera przeniesiono tutaj, prawda?

- Tak, leży na górze. Na jutro planowane są oględziny zwłok.

- Od dawna dla pana pracował, pułkowniku?

- Tak. Zawsze uważałem go za wspaniałego pracownika.

- Jak sądzę, sporządził pan, inspektorze, listę przedmiotów, które miał w kieszeniach w chwili śmierci?

- Mamy wszystkie te rzeczy w salonie, jeżeli zechciałby pan rzucić na nie okiem.

- Bardzo chętnie.

Weszliśmy razem do salonu i usiedliśmy przy stojącym pośrodku stole. Inspektor otworzył kwadratowe blaszane pudełko i ułożył przed nami niewielką stertę przedmiotów. Były wśród nich: pudełko zapałek, dwa cale łojowej świecy, fajka z korzenia wrzośca, sakiewka z foczej skóry, jakieś pół uncji ciętego tytoniu Cavendish, srebrny zegarek ze złotym łańcuszkiem i pięć suwerenów w złocie. Oprócz tego aluminiowy futerał na ołówek, kilka papierów oraz nóż z rękojeścią z kości słoniowej z niezwykle delikatnym sztywnym ostrzem, na którym widniał znak Weiss & Co., Londyn.

- To bardzo dziwny nóż - powiedział Holmes, podnosząc go i dokładnie mu się przyglądając. - Sądząc po tych plamach krwi, to właśnie tę broń zaciskał w ręku zmarły. Watsonie, to z pewnością nóż używany przez lekarzy?

- Cóż, to nóż chirurgiczny - odrzekłem.

- Tak właśnie sądziłem. Bardzo delikatne ostrze, zaprojektowane do niezwykle finezyjnej pracy. To jeden z dziwniejszych przedmiotów, jakie mógłby zabrać ze sobą mężczyzna, wychodząc na wrzosowisko, zwłaszcza że nie można go złożyć, by schować do kieszeni.

- Koniec ostrza zabezpieczony był korkowym kółkiem, które znaleźliśmy przy ciele -powiedział inspektor. - Jego żona mówiła nam, że ten nóż leżał na toaletce i że Straker wziął go, wychodząc z pokoju. Kiepska to broń, ale być może najlepsza, jaką był w stanie znaleźć w tamtej chwili.

- Bardzo możliwe. A te papiery?

- Trzy z nich to pokwitowania za siano. Kolejny to list z instrukcjami od pułkownika Rossa. Ten natomiast to rachunek od krawcowej, wystawiony przez madame Lesurier z Bond Street dla Williama Derbyshire. Pani Straker powiedziała nam, że Derbyshire był przyjacielem jej męża i że czasami przychodziły tutaj listy zaadresowane do niego.

- Madame Derbyshire ma dość kosztowne zachcianki - zauważył Holmes, zerkając na rachunek. - Dwadzieścia dwie gwinee za jedną suknię to ogromny wydatek. Odnoszę jednak wrażenie, że niczego więcej już się z tego nie dowiemy. Możemy teraz przejść na miejsce zbrodni.

Gdy wyszliśmy z salonu, kobieta czekająca w korytarzu poderwała się i chwyciła inspektora za rękaw. Jej twarz była chuda, wynędzniała, lecz podniecona, i nosiła ślady ostatnich ciężkich przejść.

- Schwytał ich pan? Znalazł ich pan już? - wyrzuciła z siebie.

- Nie, pani Straker. Ale pan Sherlock Holmes przyjechał tutaj z Londynu, żeby nam w tym pomóc, i zapewniam panią, że zrobimy wszystko co w naszej mocy.

- Jestem niemal pewien, że spotkałem panią jakiś czas temu w Plymouth, na przyjęciu w ogrodzie, prawda, pani Straker? - zapytał Holmes.

- Nie, sir. Myli się pan.

- Coś podobnego! Cóż, mógłbym przysiąc, że tak było. Miała pani na sobie szary jedwabny kostium ze strusimi piórami.

- Nigdy nie miałam takiej sukni, sir - odpowiedziała kobieta.

- Ach, to rozwiązuje sprawę - powiedział Holmes. Przeprosił ją i wyszedł na zewnątrz za inspektorem.

Po krótkim spacerze przez wrzosowisko dotarliśmy do zagłębienia, w którym znaleziono ciało. Przy krawędzi rósł krzak kolcolistu, na którym wisiał płaszcz.

- Jak rozumiem, tamtej nocy nie było silnego wiatru?

- Nie, ale lało jak z cebra.

- W takim przypadku ten płaszcz nie został tam zaniesiony przez wiatr. Ktoś go na tym krzaku powiesił.

- Tak, ktoś musiał to zrobić.

- Bardzo interesujące. Jak widzę, ślady na ziemi zostały już zadeptane. Niewątpliwie od poniedziałkowej nocy musiało się tu kręcić wielu ludzi.

- Położyliśmy z boku matę, i wszyscy stawali tylko na niej.

- Doskonale.

- W tym worku mam jeden z butów, jakie miał na sobie Straker, but Fitzroya Simpsona oraz odlew podkowy Srebrnej Gwiazdy.

- Mój drogi inspektorze, przechodzi pan samego siebie!

Holmes wziął torbę, a schodząc do zagłębienia, przesunął matę bliżej środka. Potem położył się na niej na brzuchu i, podpierając dłońmi podbródek, dokładnie się przyjrzał śladom w błocie tuż przed sobą.

- Hola! - krzyknął nagle. - A to co?

Była to na wpół spalona zapałka, tak oblepiona błotem, że na pierwszy rzut oka wyglądała jak zwykła drzazga.

- Nie wiem, jak mogłem to przeoczyć - powiedział poirytowanym głosem inspektor.

- Nie było jej widać, była całkiem zagrzebana w błocie. Dostrzegłem ją tylko dlatego, że jej szukałem.

- Co takiego? Spodziewał się pan ją znaleźć?

- Sądziłem, że to dość prawdopodobne.

Holmes wyjął buty z torby i porównał odciski każdego z nich ze śladami widocznymi na ziemi. Następnie wspiął się na krawędź zagłębienia i zaczął się czołgać pomiędzy paprociami i krzakami.

- Obawiam się, że nie znajdzie pan już więcej śladów - powiedział inspektor. - Bardzo dokładnie zbadałem grunt w promieniu stu jardów.

1 ... 135 136 137 138 139 140 141 142 143 ... 480
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)