Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa
- Автор: Конан Дойл Артур
- Год: 2004
- Язык: польский
- Жанр: Классические детективы
Электронная книга - «Ksi?ga wszystkich dokona? Sherlocka Holmesa». Краткое содержание книги:
Tamtego wieczoru jak zwykle przeprowadzono trening, następnie napojono konie i o dziewiątej zamknięto stajnię. Dwaj stajenni udali się do domu trenera, gdzie w kuchni zjedli kolację, natomiast trzeci, Ned Hunter, pozostał na straży. Kilka minut po dziewiątej pokojówka Edith Baxter zaniosła mu do stajni kolację składającą się z baraniny przyprawionej curry. Nie przyniosła nic do picia, ponieważ w stajni była woda, a obowiązująca zasada zabraniała stajennemu pełniącemu wartę picie innych płynów poza wodą. Dziewczyna oświetlała sobie drogę latarnią, ponieważ było bardzo ciemno, a ścieżka biegła przez wrzosowisko.
Edith Baxter znajdowała się trzydzieści jardów od stajni, gdy nagle z ciemności wyłonił się jakiś mężczyzna i krzyknął do niej, by się zatrzymała. Gdy znalazł się w kręgu żółtego światła rzucanego przez jej latarnię, spostrzegła, że wyglądał na dżentelmena. Ubrany był w szary tweedowy garnitur i czapkę. Miał na sobie getry i nosił ciężką laskę z gałką. Największe wrażenie zrobiły jednak na Edith jego straszliwa bladość i nerwowe zachowanie. Według niej wyglądał na trzydzieści parę lat.
- Może pani mi powiedzieć, gdzie jestem? - spytał. - Już niemal byłem przekonany, że przyjdzie mi spędzić noc na wrzosowisku, gdy ujrzałem światło pani latarni.
- Jest pan w pobliżu stajni treningowych King’s Pyland - odrzekła.
- Och! Doprawdy? Co za szczęście! - zawołał. - Rozumiem, że stajenny śpi tam co noc, sam? I pewnie niesie mu pani właśnie kolację? Jestem przekonany, że nie jest pani zbyt dumna, by nie zgodzić się na łatwy zarobek, prawda?
Wyjął z kieszeni kamizelki arkusik białego złożonego papieru.
- Proszę tylko dopilnować, żeby chłopak to dzisiaj dostał, a będzie pani miała najpiękniejszą suknię na świecie!
Pokojówka była przerażona jego bezczelnością i natarczywością, pobiegła więc prosto do okna, przez które zazwyczaj podawała posiłki. Było już otwarte, a Hunter siedział w środku przy małym stoliku. Zaczęła mu opowiadać o tym, co się wydarzyło, gdy nagle nieznajomy znowu się pojawił.
- Dobry wieczór - powiedział, zaglądając przez okno. - Chciałbym zamienić z tobą
słowo.
Dziewczyna przysięgała potem, że kiedy to mówił, z jego dłoni wystawała mała papierowa paczuszka.
- Czego pan tu szuka? - spytał stajenny.
- Czegoś, dzięki czemu możesz zarobić - odparł ten drugi. - Dwa wasze konie startują w Pucharze Wessex - Srebrna Gwiazda i Bayard. Odpowiedz po prostu na moje pytanie, a nie pożałujesz. Czy to prawda, że Bayard mógłby z łatwością wyprzedzić Srebrną Gwiazdę o pięćset jardów na dystansie pięciu furlongówl i że stajnia postawiła na niego pieniądze?
- A więc jesteś jednym z tych cholernych krętaczy, sprzedających innym swe typy! -zawołał stajenny. - Pokażę ci, jak ich traktujemy tutaj, w King’s Pyland! - Zerwał się i pobiegł pędem przez stajnię, żeby spuścić psa. Dziewczyna zaczęła uciekać w kierunku domu; biegnąc, odwróciła się jednak i zobaczyła, że nieznajomy przechyla się przez okno. Minutę później, gdy Hunter wrócił z psem, przybysz zdążył już zniknąć, i choć stajenny obiegł wszystkie budynki, nie znalazł żadnego śladu jego obecności.
- Chwileczkę - przerwałem. - Czy kiedy stajenny wybiegł z psem, nie zamknął za sobą drzwi stajni?
- Doskonale, Watsonie. Doskonale! - zamruczał z zadowoleniem mój towarzysz. -Kwestia ta wydała mi się tak ważna, że wczoraj wysłałem telegram do Dartmoor, aby to wyjaśnić. Zanim chłopak wyszedł, zamknął drzwi na klucz. Dodam jeszcze, że okno było za małe, aby mógł przecisnąć się przez nie człowiek.
Hunter poczekał na powrót pozostałych stajennych, a następnie wysłał do trenera wiadomość, informując go o tym, co się wydarzyło. Straker był podenerwowany, gdy usłyszał tę relację, wydaje się jednak, że nie zdawał sobie sprawy z jej prawdziwego znaczenia. Musiała jednak zasiać w jego umyśle niepokój, bo gdy pani Straker przebudziła się o pierwszej w nocy, odkryła, że jej mąż się ubiera. Odpowiadając na jej pytania, odparł, że nie może spać, bo niepokoi się o konie, i zamierza przejść się do stajni, aby się przekonać, czy wszystko jest w porządku. Słysząc, jak deszcz zacina, żona błagała go, żeby został w domu, jednak mimo jej próśb założył długi płaszcz przeciwdeszczowy i wyszedł.
Gdy pani Straker obudziła się o siódmej rano, odkryła, że jej mąż jeszcze nie wrócił. Ubrała się pospiesznie, zawołała pokojówkę i ruszyła do stajni. Drzwi były otwarte; w środku siedział skulony na krześle Hunter w stanie całkowitego otępienia. Boks Srebrnej Gwiazdy był pusty, i nigdzie nie było widać trenera.
Dwóch stajennych spało na strychu na sianie, nad siodlarnią. Szybko ich obudzono. W nocy niczego nie słyszeli, bo obaj mają bardzo mocny sen. Hunter był najwyraźniej pod wpływem jakiegoś silnego narkotyku, i nie dało się nic z niego wydobyć, pozostawiono go więc, aby doszedł do siebie.
Obaj stajenni, pani Straker i pokojówka pobiegli szukać konia i trenera. Nadal jeszcze liczyli na to, że trener z jakiegoś powodu zabrał konia na poranne ćwiczenia, jednak gdy weszli na pagórek w pobliżu domu, z którego widać rozpościerające się wokół wrzosowisk, nie tylko nie ujrzeli śladów zaginionego konia, lecz spostrzegli coś, co mogło świadczyć, że doszło do tragedii.
Jakieś ćwierć mili od stajni, na krzaku kolcolistu, powiewał płaszcz Johna Strakera. Tuż obok było zagłębienie w kształcie niecki, na którego dnie odnaleziono ciało nieszczęsnego trenera. Głowę miał roztrzaskaną potężnym ciosem, zadanym jakimś ciężkim przedmiotem. Miał także ranę na udzie w postaci długiego cięcia, zadanego jakimś bardzo ostrym narzędziem. Było oczywiste, że Straker usilnie bronił się przed napastnikami, ponieważ w prawej ręce trzymał mały nóż, pokryty aż po rękojeść zakrzepłą krwią, w lewej natomiast ściskał czerwono-czarną jedwabną apaszkę. Pokojówka rozpoznała ją jako własność nieznajomego, spotkanego przez nią ubiegłego wieczoru na drodze do stajni. Hunter, gdy już doszedł do siebie, potwierdził, do kogo należała chustka. Był również pewien, że to ten sam nieznajomy - stojąc przy oknie - dodał do jego baraniny jakiegoś narkotyku, pozbawiając w ten sposób stajnię ochrony. Jeśli zaś chodzi
0 zaginionego konia, w błocie, w zagłębieniu niecki, znaleziono mnóstwo dowodów świadczących o tym, że koń był tam, gdy doszło do walki. Niestety, ślad po koniu zaginął, i choć wyznaczono ogromną nagrodę, a wszyscy Cyganie z Dartmoor też go szukali, nie uzyskano jak dotąd żadnych wieści na jego temat. Przeprowadzona analiza wykazała, że resztki kolacji Huntera zawierały znaczne ilości sproszkowanego opium. Wszystkie inne osoby, które tego samego wieczoru jadły na kolację tę samą baraninę, nie odczuły żadnych negatywnych skutków.