Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Enklawa Wolski w shortach (2)
Enklawa Wolski w shortach (2) - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Enklawa Wolski w shortach (2)

Электронная книга - «Enklawa Wolski w shortach (2)». Краткое содержание книги:

Kolejny tom wolszczyzny zawiera kr?tk? powie?? Enklawa, w nowej, poprawionej i przeredagowanej wersji oraz kilka d?u?szych nowel, podzielonych na bloki: Ba?nie dla bezsennych, Party i Horrory na p??ne wieczory.
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 86
Перейти на страницу:

Tymczasem Bobowi bez trudu udaje się uruchomić jakiegoś starego chevroleta. Ruszają. Do hotelu położonego na odległym przedmieściu mają przeszło czterdzieści kilometrów. W trakcie drogi zaczyna świtać. Spoza gór okalających skalistym wieńcem Wielką Depresję wschodzi słońce, zapowiadając skwarny dzień. Tim z pewnym wzruszeniem myśli o małej Zuzannie oczekującej go w hotelu „Minerwa”.

„Pewnie się o mnie niepokoi, maleństwo. Była cały dzień na kursie, dostała nawet piątkę…”

Oto i hotel „Finisz” – nieforemny, kryty saidingiem pawilon, położony opodal wjazdu na autostradę. Chłopcy zostają na ulicy, a Tim wkracza do recepcji i budzi recepcjonistę… Podaje się za apokaliptyka i pyta o Ezechiela, opisując dość barwnie jego powierzchowność.

– Tak, mieszka tu razem z czterema kolegami… Bardzo przyjemni studenci teologii. Płacą regularnie! Pokoje 34, 5 i 6, 7… – informuje go łysy kurdupel, ledwie wystający zza kontuaru.

Tim wbiega na schody, odbezpieczając broń. Kopnięciem wyważa drzwi. Niestety, pokój jest pusty. Tak samo trzy następne. Kiedy dołączą partnerzy, rewizja wykryje jedynie kufer wypełniony – rzecz znamienna – pięcioma bardzo grubymi futrami, zupełnie nieprzydatnymi w ciepłym klimacie Wielkiej Depresji. Wracają przygnębieni.

– Chyba zapomniałeś mi powiedzieć, że koledzy wypuścili się gdzieś na noc – zwraca się Tim do łyska krasnala.

– A rzeczywiście, zupełnie zapomniałam. Wychodzili przed świtem na medytację.

– Wie pan gdzie?

Recepcjonista milczy i zerka niespokojnie na trójkę obszarpańców.

– Jesteśmy również badaczami Pisma – szczerzy zęby inspektor.

– Będziemy niepocieszeni, jeśli nie nawiążemy kontaktu z naszymi braćmi w Panu. – Tu wyciąga przygotowany banknot. Nominał jest wystarczający, by człowieka kupić, a nie rozpaskudzić. – Gdyby był pan tak uprzejmy dać nam znać, gdy wrócą… To jest nasz telefon.

– Czy ma pan też jakieś świątobliwe imię? – pyta mężczyzna, chowając skwapliwie banknot.

– Oczywiście, brat Abakuk – odpowiada z uśmiechem Tim.

– Tylko proszę nic nie mówić o naszej wizycie pańskim gościom, chcemy im zrobić miłą niespodziankę.

Ledwo zamykają się za nimi drzwi, recepcjonista szybko przeciera oczy i wykręca jakiś numer.

– Byli tu tacy trzej, wyglądali na przebranych gliniarzy. Ale słabo węszyli. Ich szef podał nawet swój numer 347-78-91, wewnętrzny 621. Sprawdziłem, to jest hotel „Minerwa”.

19. Walter

Od dwóch dni nie mam apetytu. Nie lubię niejasnych sytuacji, a intuicja podpowiada mi, że Jeremiasz nie powiedział całej prawdy. „Odcięci od świata?” Akurat! W jaki sposób na dachu znalazłaby się Sonia? Skąd nagle wziął się ten dziki kamikadze? I co za pomysł robić sobie kryjówkę w tak widocznym punkcie? O ile jeszcze z ziemi ze względu na wysokie obramowanie dachu Enklawa jest zakryta, z powietrza dostępna jest jak kanapka na półmisku.

Nie znajduję odpowiedzi na żadną z tych kwestii. Aby uspokoić nerwy, biorę się za międlenie konopi.

20. Znowu autor

„I usłyszałem głos jednej z czterech postaci, donośny jak grzmot, mówiący: Chodź! I widziałem, a oto biały koń, ten zaś, który siedział na nim miał łuk, a dano mu koronę i wyruszył, aby zwyciężać…”

Tim odczytał werset zakreślony ołówkiem. Obok na marginesie kieszonkowego wydania „Apokalipsy” postawiony był mały krzyżyk. Widać Ezechiel należał do bardzo aktywnych czytelników Pisma.

„A gdy zdjął drugą pieczęć, usłyszałem, jak druga postać mówiła: Chodź! I wyszedł drugi koń, barwy ognistej, a temu, który na nim siedział, dano moc zakłócić pokój na ziemi, tak by mieszkańcy jej zabijali się nawzajem…”

I ten fragment opatrzony był znakiem, jakby i ta sprawa była odfajkowana. Podobnie przekreślony był werset trzeci i czwarty: „I widziałem, oto siwy koń, a temu, który na nim siedział, było na imię śmierć, a piekło szło za nim…”

Wokół jadących agentów z wolna budziło się miasto. Bob nalegał, by się pospieszyli.

– Nie musimy się spieszyć – recepcjocjonista na pewno da znak, kiedy apokaliptycy powrócą. Znam się na ludziach. Ten karzeł za setkę zrobi wszystko… – twierdził wszystkowiedzący Mike.

– Chyba, że ktoś zapłacił więcej – refleksyjnie zauważył inspektor, zabierając się za piąty a następnie szósty passus „Objawienia Św. Jana”.

„I widziałem, gdy zdjął szóstą pieczęć, że powstało trzęsienie ziemi i słońce pociemniało jak czarny wór, a cały księżyc poczerwieniał niby krew. I gwiazdy niebieskie spadły na ziemię, jak drzewo figowe zrzuca figi swoje, gdy wiatr gwałtownie nim potrząśnie…”

Wjechali na szczyt estakady, gwałtowny poryw rannego wiatru zachybotał samochodem. Tim, nie wiedząc czemu, wzdrygnął się. Czyżby czytelnik Objawienia zakreślał fragmenty stanowiące analogie ze współczesnym światem?

„I niebo znikło jak niknie zwój, który się zwija, a wszystkie góry i wyspy zostały ruszone z miejsc swoich. I wszyscy królowie ziemi i możnowładcy, i wodzowie, i bogacze, i mocarze, i wszyscy niewolnicy, i wolni ukryli się w jaskiniach i skałach górskich. I mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie”.

Ten fragment, aczkolwiek również zakreślony, nie miał żadnego znaku odfajkowania. Oddech ulgi wyrwał się z piersi Tima, który chwilę potem roześmiał się w duchu.

– Zwariowałem chyba, mam się bać legend? Jako dobry policjant inspektor nie wierzył w Boga, a wyłącznie w konstytucję i kodeks karny. Poza tym ze szkół i domu wyniósł niewzruszalne przekonanie, że sprawiedliwość prędzej czy później zwycięży. Czyż nie dowodziła tego historia? No, może nie tylko historia, ale również pitawale sądowe.

Do hotelu „Minerwa” pozostało jeszcze około dwóch kilometrów. Za krótko, by się zdrzemnąć, wystarczająco, by pomyśleć. O co chodzi tym pomyleńcom?

21. Załącznik nr 7

Do użytku wewnętrznego Poufne/Tajne

Pieczątka archiwum Super Secret Service

Zagadnienie Ruchu Apokaliptyków (na podstawie relacji Filipa Odstępcy, pseudo „Jonasz” i innych opracowań źródłowych)

Sekta Wybrańców św. Jana wyłoniła się z dziesiątek podobnych grupek mistycznych nie dalej jak jakieś osiem lat temu. Jej twórca – niejaki Patryk O’Brien – doznał objawienia pewnej nocy w pobliżu Dublina. Przemieszkiwał tam na farmie położonej i odludziu i o zmroku lubił spacerować z psem po okolicznych ścieżkach. Tego razu było mgliście. Obok mgły w powietrzu wisiała wielka cisza, taka że – jak opisywali przygodni świadkowie – owa cisza i mgła były wręcz materialne. Nieomal można je było krajać nożem. I nagle O’Brien usłyszał tętent. Znajdował się na rozstaju dróg, do którego z czterech stron zbliżało się czterech jeźdźców. Późniejsze badania policyjne nie wykryły wprawdzie śladów kopyt, ale bardzo możliwe, iż zadeptały je niezliczone tłumy ciekawskich! Mniej więcej po minucie O’Brien zobaczył kilka postaci, a właściwie otoczyły go cztery końskie łby wynurzające się z mgły. Pyski miały przerażające, atoli sami jeźdźcy pozostawali niewidoczni. Pies O’Briena, olbrzymi wodołaz, drżąc i skomląc, rozpłaszczył się na ziemi. Irlandczyk również odczuł strach, nie wiedział i począć. Wtem, raczej umysłem niż uszami, usłyszał głos:

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)