Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Nocny Patrol». Краткое содержание книги:

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 99
Перейти на страницу:

To mnie zabolało. Nikt się nie śmiał, nie spoglądał na mnie z ironicznym uśmieszkiem, ale mimo to poczułem się zlekceważony. Biała sowa, której nikt nie widział, poruszyła się na moim ramieniu. Wciągnąłem powietrze Zmroku – chłodne, bez smaku, nijakie. Spytałem:

– Borysie Ignatjewiczu, dlaczego skierowano mnie na obwodnicę? Jeśli już pan wiedział, w jakiej była dzielnicy.

– Mogłem się mylić – z nutką zdziwienia odpowiedział szef. – Znowu… zrozum, w pracy śledczej nie należy wierzyć nawet największemu autorytetowi, przełożonemu.

– Aleja nie byłem sam – cicho powiedziałem. – I dla mojej partnerki to zadanie jest szalenie ważne, wie pan o tym lepiej ode mnie. Polecając nam sprawdzanie pustych dzielnic… pozbawiliście ją szansy rehabilitacji.

Szef ma twarz kamienną, nic nie da się z niej wyczytać, jeśli sam nie zachce. Ale wydawało mi się, że trafiłem w cel.

– Wasze zadanie na razie nie jest zakończone – odpowiedział. – Antoni, Olga… zostaje jeszcze wampirzyca, którą trzeba unieszkodliwić. W tej sprawie nikt nie ma prawa nam przeszkadzać – naruszyła Traktat. I został jeszcze chłopiec, który okazał nadzwyczajną odporność na magię. Trzeba go znaleźć i przeciągnąć na stronę Światła. Bierzcie się więc do pracy.

– A gdzie jest ta dziewczyna?

– Już została zlokalizowana. Teraz neutralizacją wiru zajmą się specjaliści. Jeśli się to nie powiedzie, to wyjaśnimy chociaż, kto rzucił zaklęcie. Ignacy, to twoja działka!

Obróciłem się – Ignacy już stał obok. Wysoki, postawny piękniś, blondyn, zbudowany jak Apollo, o twarzy gwiazdora filmowego. Poruszał się niepostrzeżenie, chociaż w zwyczajnej rzeczywistości i tak go to nie chroniło od nadmiernego zainteresowania przedstawicielek płci słabszej.

Od absolutnie zbędnego zainteresowania.

– To nie mój profil – chmurnie powiedział Ignacy. – Nie bardzo mi odpowiada taki typ!

– Partnerkę do łóżka będziesz sobie wybierać po pracy – zjechał go szef. – A w pracy ja decyduję za ciebie o wszystkim. Nawet o porze odwiedzenie toalety.

Ignacy wzruszył ramionami. Spojrzał na mnie, jakby szukał współczucia i burknął pod nosem:

– To dyskryminacja…

– Tak, to dyskryminacja powtórzył szef i dodał zjadliwie: – Powierzam najlepszemu pracownikowi zadanie, ale nie uwzględniam jego skłonności.

– A może ja się tego podejmę? – cichutko spytał Garik.

Atmosfera momentalnie się rozładowała. To, że Garik w sprawach miłosnych ma kolosalnego pecha, dla nikogo nie było sekretem. Ktoś głośno się zaśmiał.

– Igor, Garik, nadal poszukujcie wampirzycy – szef jakby poważnie odniósł się do jego propozycji. – Ona potrzebuje krwi. Powstrzymano ją w ostatniej chwili, teraz szaleje z głodu i podniecenia. W każdej chwili należy oczekiwać nowych ofiar! Antoni, ty i Olga odszukacie chłopca.

Jasne.

Znowu najmniej ważne i zbędne zadanie.

Miastu grozi zbliżający się wybuch inferna, po mieście krąży młoda, dzika i głodna wampirzyca… A ja mam szukać chłopaka, podobno obdarzonego wybitnymi zdolnościami magicznymi…

– Można odmeldować się do wykonania zadania? – spytałem.

– Tak. Oczywiście. – szef zignorował mój cichy protest. – Do dzieła.

Wykonałem zwrot, zaznaczając tym jeszcze raz swoją dezaprobatę i wyszedłem ze Zmroku. Świat zadrżał, wypełnił się barwami i dźwiękami. Teraz ja, jak ostatni idiota, sterczałem pośrodku skwerku. Dla postronnego obserwatora wyglądało to zupełnie nienormalnie. W dodatku zupełny brak śladów… – stałem w zaspie, a dookoła nietknięta śnieżna biel.

Oto jak rodzą się mity. Z naszej nieostrożności, napiętych nerwów, nieudanych żartów i zachowań na pokaz.

– Nic strasznego – powiedziałem i ruszyłem na przełaj do alei.

– Dziękuję… – cicho i delikatnie szepnięto mi do ucha.

– Za co, Olga?

– Że pomyślałeś o mnie.

– Czy to rzeczywiście aż tak ważne, by wzorowo wywiązać się z zadania?

– Bardzo – po chwili milczenia odpowiedział ptak.

– W takim razie będziemy się bardzo starać.

Skacząc przez zaspy i jakieś kamienie – czy tu, cholera, lodowiec przechodził, czy też ktoś bawił się w rzucanie kamyków do cudzego ogródka – dobrnąłem do alei.

– Masz koniak? – spytała Olga.

– Co? Koniak… Mam.

– Dobry?

– Nie ma złego. Jeśli to naprawdę koniak. Sowa syknęła.

– Zaproś damę na kawę z koniakiem.

Wyobraziłem sobie sowę, pijącą ze spodeczka koniak, i ledwie powstrzymałem się od śmiechu.

– Z przyjemnością. Weźmiemy taksówkę?

– Żartów się panu zachciało, młodzieńcze! – natychmiast odpowiedziała Olga. Ciekawe, kiedy ją zaklęli w ptaszydło? Czy to jej nie przeszkadza w czytaniu książek?

– Istnieje coś takiego jak telewizja – szepnął ptak.

Ciemność i Światło! Byłem pewny, że moje myśli są nie do odgadnięcia!

– Moje doświadczenie życiowe świetnie zastąpiło wulgarną telepatię… wieloletnie doświadczenie życiowe. – Złośliwie kontynuowała Olga. – Antoni, twoich myśli nie mogę odgadnąć. W dodatku jesteś moim partnerem.

– Ja nie chciałem… – machnąłem ręką. Głupio przeczyć oczywistym faktom. – A co z chłopcem? Odpuścimy sobie to zadanie? To byłoby nie fair…

– Skądże! – z oburzeniem odezwała się Olga. – Antoni… szef powiedział, że postąpiłeś nieprawidłowo. I potraktował nas pobłażliwie, co możemy wykorzystać. Wampirzyca napaliła się na chłopca, rozumiesz? On dla niej to jak napoczęty przysmak, wyrwany z ust. I w dodatku teraz jest na nią podatny. Może go zwabić w swoje ukrycie z dowolnego krańca miasta. A to jest dla nas korzystne. Nie trzeba szukać tygrysa w dżungli, jeśli można mu wystawić na polanie koźlątko.

– W Moskwie takich koźląt…

– Ten chłopiec jest już na uwięzi, a wampirzyca jest niedoświadczona. Nawiązywać kontakt z nową ofiarą jest znacznie trudniej, niż zwabić dawną. Uwierz mi.

Zadrżałem, odganiając od siebie głupie podejrzenia. Podniosłem rękę, zatrzymując przejeżdżający samochód, i chmurnie powiedziałem:

– Wierzę. Całkowicie wierzę.

Rozdział 4

Sowa wyszła ze Zmroku, ledwie przekroczyłem próg mieszkania. Podskoczyła-przez chwile poczułem lekkie ukłucie pazurów-i usadowiła się na lodówce.

– Może zrobić ci coś, na czym będzie się wygodniej siedzieć? – spytałem zamykając drzwi.

Pierwszy raz zobaczyłem, jak Olga mówi. Dziób drżał, słowa wydobywały się z widocznym wysiłkiem. Prawdę powiedziawszy i tak nie rozumiem, jak ptak może mówić. W dodatku ludzkim głosem.

– Nie trzeba, bo jeszcze zechcę wysiadywać jaja.

Pewnie to była próba żartu.

– Jeśli obraziłem, wybacz – na wszelki wypadek dodałem. – Ja też próbuję naprawić niezręczność.

– Rozumiem. Nie mam pretensji.

Zajrzawszy do lodówki, znalazłem tam jakieś przekąski. Ser, kiełbasę, marynaty… Ciekawe, czy się pogodzi czterdziestoletni koniak z małosolnym ogórkiem? Pewnie też odczują pewną niestosowność takiego związku. Jak mojego z Olgą.

Wyciągnąłem ser i kiełbasę.

– Cytryny nie mam, wybacz. – Rozumiałem całą absurdalność tych przygotowań, ale przecież… – za to koniak jest doskonały.

Sowa milczała.

Z szuflady biurka, pełniącej u mnie funkcję barku, wyciągnąłem butelkę kutuzowa.

– Miałaś okazję już próbować?

– Tę naszą odpowiedź na napoleona? – Sowa zaśmiała się. – Nie, nie próbowałam.

Absurdalność tej sytuacji stawała się groteskowa. Wypłukałem dwie koniakówki, postawiłem je na stole. Ze zwątpieniem spojrzałem na kłębek białego pierza. I na krzywy, krótki dziób.

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)