Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Gadającej Czaszki
Tajemnica Gadającej Czaszki - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Gadającej Czaszki

Электронная книга - «Tajemnica Gadającej Czaszki». Краткое содержание книги:

Tajemnica gadającej czaszki jest kolejną częścią wspaniałej serii Alfreda Hitchcocka Przygody trzech detektywów. Według wielu osób właśnie ta część jest najznakomitsza z całej serii. Książka ta jest wciągająca już od pierwszej strony, zawiera wiele ciekawych wątków oraz zwrotów akcji. Opowiada ona o kolejnej sprawie rozwiązywanej przez Trzech Detektywów: Jupitera Jonesa, Pete'a Crenshawa i Boba Andrewsa. Próbują wyjaśnić, jak czaszka może sama wypowiadać ciche słowa. Książka jest jedną z pierwszych części serii. Naprawdę godna polecenia!
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 24
Перейти на страницу:

– No cóż, co się stało, to się nie odstanie – stwierdził inspektor Reynolds. – Ale dzięki naszej rozmowie doszliśmy do bardzo ważnego wniosku. Chyba wszyscy się zgadzamy, że bandyci myślą, iż w kuferku znajdą wskazówki, jak odszukać ukryte pieniądze?

Chłopcy skinęli potakująco głowami.

– Tak więc – ciągnął inspektor – te typki mają teraz kufer. Przetrząsnęli go już pewnie dokładnie i nie znaleźli niczego. I jak sądzicie, do jakich wniosków doszli?

Jupiter domyślił się pierwszy i głośno przełknął ślinę. Bob widząc, że Pete nie chwyta, co inspektor chciał zasugerować, krzyknął:

– Myślą, że znaleźliśmy te wskazówki i zatrzymaliśmy je dla siebie, zanim sprzedaliśmy kufer panu Maksymilianowi! Myślą, że my… że nadal mamy wskazówki, jak odnaleźć te pieniądze!

– No nie! – sprzeciwił się Pete. – Ale to nieprawda! My o niczym nie mamy pojęcia!

– Wiem o tym – powiedział inspektor. – I wy wiecie. Lecz jeśli ci faceci myślą, że wskazówki są w waszych rękach… no cóż, mogą się znów pojawić, aby zmusić was do ich oddania.

Chłopcy też o tym pomyśleli. I nie była to miła perspektywa.

– Czy to oznacza, inspektorze, że grozi nam niebezpieczeństwo?

– Obawiam się, że tak – odrzekł inspektor z powagą. – Chciałbym, żebyście byli czujni. Jeśli zobaczycie jakąś podejrzaną osobę kręcącą się przy składzie złomu, dzwońcie do mnie natychmiast. I jeśli skontaktuje się z wami ktoś w sprawie kufra, dajcie mi znać. Zrobicie to?

– Na pewno! – obiecał Bob.

– Jest mały problem – powiedział Jupe, marszcząc brwi. – Do składu przychodzi wielu klientów. Trudno stwierdzić, czy któryś z nich wygląda podejrzanie. Jeśli jednak dostrzeżemy taką osobę, natychmiast damy panu znać.

– Liczę na to – powiedział inspektor.

Trzej Detektywi, pogrążeni w myślach, opuścili komendę policji i pojechali rowerami do składu złomu.

Rozdział 10. Jupe prowadzi śledztwo

– Coraz mniej mi się to wszystko podoba! – wybuchnął Pete. – Nie chcę, żeby jakieś typy spod ciemnej gwiazdy podejrzewały, że mam coś, czego nie mam. Po takich można się spodziewać najgorszego. Oni nie uznają żadnych tłumaczeń.

– I pomyśleć, iż pozbywając się kufra, sądziliśmy, że wraz z nim znikną wszystkie nasze kłopoty – dodał Bob. – Jupe, masz jakiś plan?

Trzej Detektywi siedzieli w swoim warsztacie na zapleczu składu złomu. Miny mieli niewesołe. Nawet okrągła jak księżyc twarz Jupitera była teraz zatroskana.

– Obawiam się – powiedział – że ci ludzie, kimkolwiek są, nie zaprzestaną poszukiwań, aż znajdą pieniądze. Najlepiej będzie, jeśli my odnajdziemy je pierwsi, oddamy policji i zawiadomimy prasę. Wtedy dadzą za wygraną.

– Wspaniale! Fantastyczny pomysł! – stwierdził Pete sarkastycznie. – Musimy tylko odnaleźć ukryte lata temu pieniądze, których jak dotąd nie udało się znaleźć ani policji, ani agentom Ministerstwa Skarbu. Po prostu drobiazg. Zróbmy to przed kolacją, żeby mieć spokojny wieczór.

– Pete ma rację – powiedział Bob. – Jaką mamy szansę odnalezienia tych pieniędzy, kiedy nie posiadamy najmniejszej nawet wskazówki?

– To na pewno nie będzie proste – przyznał Jupiter. – Lecz myślę, że powinniśmy spróbować. Inaczej nie będziemy mogli spokojnie spać. Jesteśmy przecież detektywami. To byłoby dla nas prawdziwe wyzwanie.

Pete jęknął.

– Od czego zaczniemy, Jupiterze? – zapytał Bob.

– Przede wszystkim od założenia, że pieniądze ukryto gdzieś w pobliżu Los Angeles – odparł Jupiter, cedząc słowa. – Oczywiście, jeśli schowano je w Chicago, nie mamy żadnych szans.

Wyraz twarzy Pete'a wskazywał, iż wątpił, by mieli jakiekolwiek szansę w obu przypadkach.

– Następnie – ciągnął Jupiter – musimy zdobyć jak najwięcej informacji o poczynaniach Spike'a Neely'ego, kiedy ukrywał się u siostry. To oznacza, iż musimy odnaleźć panią Miller i poprosić, by opowiedziała nam wszystko, co wie.

– Ale przecież inspektor Reynolds powiedział, że policja już ją przesłuchiwała – zaprotestował Bob. – Jeśli im się nie udało wydobyć od niej wszystkiego, to jak nam może się to udać?

– Jeszcze nie wiem – odparł Jupiter. – Ale musimy spróbować. To nasz jedyny trop. Wiem, że to trudne zadanie. Ale kiedy nie ma innego wyjścia, trzeba się porywać na trudne przedsięwzięcia. Może uda nam się zadać parę pytań, o których policja zapomniała.

– Że też musiała wpaść ci w ręce ta wzmianka o aukcji – wymamrotał Pete. – No, dobra, od czego zaczynamy?

– Po pierwsze – zaczął Jupiter, lecz przerwał mu donośny głos ciotki.

– Chłopcy! Obiad! Chodźcie szybko, bo wystygnie!

Pete zerwał się na równe nogi.

– To pierwsza dobra wiadomość, jaką dziś słyszałem! – krzyknął.

– Chodźmy jeść, a potem zastanowimy się nad twoją propozycją, Jupe.

Parę minut później chłopcy siedzieli w kuchni ciotki Matyldy. Pani Jones krzątała się, nakładając im kolejne porcje kiełbasek z fasolą. Tytus Jones dołączył do nich.

– No, Jupiterze, co tam słychać? Podobno przyjaźnisz się z Cyganami – powiedział.

– Cyganami? – Jupiter spojrzał na niego zdumiony. Bob i Pete zastygli z widelcami w połowie drogi do ust.

– Dziś rano przyszli tu dwaj Cyganie – wyjaśnił Tytus Jones. – Byliście wtedy w mieście. Wcale nie mówili, że są Cyganami. Nie byli nawet ubrani jak oni. Ale ja ich od razu rozpoznałem. W końcu, pracując tyle lat w cyrku, widziałem ich wielu.

Pan Jones pracował w młodości w cyrku objazdowym. Sprzedawał bilety i grał na piszczałkach.

– Szukali mnie? – zapytał Jupiter.

– Chyba tak – powiedział wuj i zachichotał. – Powiedzieli, że przynoszą dla grubasa wiadomość od pewnego przyjaciela. Wiem, Jupiterze, że nie jesteś gruby, tylko dobrze zbudowany i umięśniony, ale wiele osób, z jakichś powodów, określa cię jako grubasa.

– Co to była za wiadomość? – zapytał Jupiter, ignorując chichot wuja.

– Brzmiało to jak jakaś łamigłówka – odparł pan Jones. – Niech no sobie przypomnę… to było coś takiego: “Żaba w stawie z głodnymi rybami musi skakać wysoko, żeby się z niego wydostać”. Czy coś ci to mówi? Jupiter zakrztusił się lekko, a Bob i Pete przełknęli głośno ślinę.

– Jeszcze nie wiem – odparł Jupiter. – Może to stare cygańskie przysłowie. Jesteś pewien, wuju, że to byli Cyganie?

– Absolutnie. Wystarczająco się na nich napatrzyłem. A poza tym, kiedy odchodzili, słyszałem, jak rozmawiają w języku Romów – to stary cygański język. Wszystkiego nie zrozumiałem, lecz słyszałem słowa oznaczające “niebezpieczeństwo” i “mieć na oku”. Mam nadzieję, że nie wpadliście w jakieś tarapaty.

– Cyganie! – prychnęła pani Jones, siadając przy stole. – Jupiterze, nie chcesz chyba powiedzieć, że kiedy w końcu pozbyłeś się tej okropnej czaszki, zacząłeś się teraz zadawać z Cyganami.

– Nie, ciociu. A przynajmniej tak mi się wydaje.

– Zachowywali się całkiem przyjaźnie – powiedział Tytus Jones, biorąc dokładkę kiełbasek.

Chłopcy w ciszy dokończyli obiad i wrócili do Kwatery Głównej.

– Wiadomość od Cyganów – rozpoczął Pete z powagą. – “Żaba w stawie z głodnymi rybami musi skakać wysoko, żeby się z niego wydostać”. Czy oznacza ona to, co myślę, że oznacza?

Jupiter skinął głową.

– Obawiam się, że tak. To zawoalowane ostrzeżenie, żebyśmy się przyłożyli do rozwiązania tej zagadki, póki jeszcze czas. Chciałbym wiedzieć, jaka jest w tym wszystkim rola Cyganów. Najpierw spotykam Zeldę. Potem Zelda wraz z całą resztą znika. Teraz pojawia się dwóch Cyganów z wiadomością dla mnie od jakiegoś przyjaciela. Domyślam się, że chodzi o Zeldę, ale wolałbym, żeby nie była taka tajemnicza.

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 24
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)