Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Prawdziwy skarb». Краткое содержание книги:

Gustavo jak każdy prawdziwy Włoch miał w sercu miłość i namiętność. Wydawało mu się, że nie zadowoli się związkiem z jedną kobietą. Dopiero po latach zrozumiał, jak wiele stracił.
Taka miłość zdarza się tylko raz! Zaręczona z włoskim arystokratą Joanna z niecierpliwością oczekuje na ślub, tymczasem Gustavo pewnego dnia wyznaje… że kocha inną. W takiej sytuacji nie pozostaje im nic innego jak zerwać zaręczyny. Każde z nich rusza swoją drogą, spotykają się dopiero po dwunastu latach.
Joanna ma prowadzić wykopaliska na terenie posiadłości niedoszłego męża. Gustavo wierzy, że cenne znaleziska pomogą mu uratować rodzinny majątek, jednak jeszcze bardziej pragnie odzyskać zupełnie inny skarb…
1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 28
Перейти на страницу:

Billy teatralnie złożył dłonie w błagalnym geście.

– Ja już będę grzeczny!

Roześmiała się i ucałowała go na dobranoc, ale przy drzwiach odwróciła się jeszcze.

– Nie wiesz, jak ostatnio układa się między księciem i Renatą?

– Kiepsko. Wczoraj próbował z nią rozmawiać, zaczął całkiem miło i w ogóle, a potem wszystko popsuł, bo powiedział, żeby Renata przestała dyskutować i zrobiła, co jej kazał.

Joanna jęknęła.

– Na pewno chciał jak najlepiej, tylko niepotrzebnie tak gwałtownie zareagował. Gustavo wcale nie jest takim potworem, jak twierdzi Renata.

– Tak, już się przekonałem. Masz rację, on chce dobrze, tylko źle się do tego zabiera.

– Nic dodać, nic ująć. Miłych snów, kochanie. Następnego ranka uprzedziła ekipę o swoim wyjeździe i zostawiła im jak najdokładniejsze wytyczne. Tak jak się tego spodziewała, w ogóle się nie przejęli jej nieobecnością. Carlo obiecał zająć się Billym.

– Wspaniały dzieciak – pochwalił. – Nic się nie martw, będę uważać, żeby nic nie zbroił. A nawet jak zbroi, to zadbam, żebyś się nie dowiedziała.

Gustava znalazła w gabinecie. Na jej widok uśmiechnął się, lecz tylko przelotnie. Sprawiał wrażenie równie spiętego jak ona.

– Przyszłam ci powiedzieć, że jadę na kilka dni do Anglii.

– Słucham?

– Potrzebuję coś sprawdzić w Muzeum Brytyjskim. Rzeczywiście musiała tam zajrzeć, a wolała podać ten powód, gdyż było to bardziej taktowne niż wspominanie o ślubie w Rannley Towers.

– Włoskie ci nie wystarczą?

– Pewne rzeczy znajdują się akurat tylko w Londynie.

– Za to twoje obowiązki są tutaj.

Joanna zupełnie nie spodziewała się sprzeciwu ze strony Gustava, zamierzała go tylko poinformować o swoim wyjeździe.

– Dobrze wiem, jakie są moje obowiązki i równie dobrze wiem, co jest mi potrzebne do pracy.

– A co z twoimi ludźmi? Jak sobie poradzą?

– Gdyby nie potrafili przez kilka dni radzić sobie sami, nie należeliby do mojej ekipy – oznajmiła chłodno.

Na twarzy Gustava odmalował się upór.

– Nie życzę sobie, żebyś wyjeżdżała – uciął ostro. Przyglądała mu się ze zdumieniem. Zawsze zachowywał się bez zarzutu, lecz tym razem wyraźnie okazywał gniew, w dodatku nie wiadomo z jakiego powodu.

– Wcale nie proszę cię o pozwolenie.

– A powinnaś, skoro cię zatrudniam.

Joanna odetchnęła głęboko, by uspokoić nerwy.

– Nawet gdybyś mnie zatrudniał, to i tak nie byłbyś panem i niepodzielnym władcą mojego czasu.

– Co to znaczy „nawet gdybym cię zatrudniał"?

– Technicznie rzecz ujmując, wynająłeś usługi firmy Manton Research, dla której pracuję. Tylko dyrektor zarządzający może wydawać mi polecenia.

– A kto jest dyrektorem zarządzającym?

– Tak się składa, że ja, ale…

– W takim razie, pani dyrektor zarządzająca, składam skargę na jedną z pani podwładnych, której się wydaje, że może pracować na odległość. Ja jednak płacę za usługi pani firmy, a nie za samowolne urlopy!

– Jeśli Książęca Mość raczy przeczytać umowę, którą podpisał… – wycedziła – to przekona się, że sprawy pracownicze pozostają w gestii dyrektora zarządzającego. Zatem to ja decyduję, w jaki sposób pani Manton powinna wywiązywać się ze swoich obowiązków.

– Pani Manton dopiero co przyjechała, więc nie wyrażam zgody na jej wyjazd.

– Pani Manton ma moją zgodę na wyjazd, to wystarczy.

– W takim razie uważam panią Manton za osobę wysoce nieprofesjonalną i sugeruję, by to i owo przemyślała.

Joanna wpatrywała się w niego zdumiona. Co się z nim działo? To nie był Gustavo, jakiego znała, tylko jakiś wyniosły i bezczelny bubek.

Naraz przyszło jej na myśl, że nie musi już nigdzie wyjeżdżać, uciekając przed niechcianym uczuciem, bo sama obecność tego nowego Gustava znakomicie ją wyleczy. Oczywiście w obecnej sytuacji zamierzała jechać z zupełnie innego powodu – po prostu nie mogła ustąpić.

– Tak właśnie działa twoja firma? – ciągnął oskarżycielskim tonem. – Przyjmujesz zlecenie, dłubiesz przy nim parę tygodni, potem znikasz, zostawiając wszystko podwładnym? Pewnie w Anglii masz jakąś inną pracę. Ja jednak nie zamierzam tolerować…

Tego już było za wiele.

– Jak śmiesz?! Wstydu nie masz, zarzucając mi coś podobnego!

Zawahał się.

– W porządku, posunąłem się za daleko.

– O wiele za daleko!

– W takim razie cofam moje słowa, ale nadal nie akceptuję twojego wyjazdu. Jaką mam pewność, że wrócisz?

– Jestem kobietą honoru i to ci powinno wystarczyć -oświadczyła z godnością Joanna. – Kiedy mówię, że coś zrobię, to tak właśnie będzie. A teraz mówię, że wyjeżdżam do Anglii.

– Postąpisz wbrew moim życzeniom.

– Jakoś to zniosę – odpaliła i opuściła gabinet.

ROZDZIAŁ SZÓSTY

Akurat holem przechodził Billy, skinęła więc na niego.

– Przykro mi, kochanie, nastąpiła zmiana planów. Jedziesz ze mną.

– O nie, nie chcę być paziem!

– Nie zostaniesz nim, masz na to moje słowo – uspokoiła go. – Spakuj kilka rzeczy i zbieramy się.

– Przecież miałem zostać!

– Ale teraz musisz jechać.

Udała się do swojej sypialni, spakowała szybko rzeczy. Ręce jej się trzęsły ze zdenerwowania. Kiedy usłyszała nieśmiałe pukanie, podeszła do drzwi i gwałtownie otworzyła je na oścież.

– Mogę wejść?

Bez słowa odsunęła się i wpuściła Gustava do pokoju.

– Rozmawiasz ze mną jeszcze?

– Ostatecznie możemy zamienić dwa słowa.

– To i tak dobrze, bo chyba nawet na to nie zasłużyłem. Joanno, proszę, wybacz mi moje zachowanie, nie mam pojęcia, co we mnie wstąpiło. Oczywiście, że musisz jechać, skoro… skoro to konieczne.

W obliczu jego skruchy jej gniew wyparował natychmiast. Ujęła się pod boki i spojrzała na Gustava, kręcąc głową.

– Jak mogłeś w ogóle podejrzewać, że nie wrócę?

– To głupie, wiem. Po prostu te wykopaliska są dla mnie ogromnie ważne.

Nie brzmiało to zbyt przekonująco, lecz Joanna postanowiła nie wnikać w prawdziwe przyczyny. Do pokoju wpadł Billy.

– Mamo, czy mam też spakować moje… – Urwał na widok pana domu.

– Ty również wyjeżdżasz? – spytał Gustavo. – Teraz, kiedy zaczynacie z Renatą naukę jazdy konnej?

– Początkowo zamierzałam Billy'ego zostawić tutaj, lecz…

– I nie rezygnuj z tego pomysłu – wtrącił szybko Gustavo. – Wiesz, że znajdzie się pod dobrą opieką, w dodatku bez niego Renacie będzie smutno.

– Masz rację, tak będzie lepiej. Billy, możesz się rozpakować.

– No przecież właśnie kazałaś mi się spakować!

– Tak, ale skoro zostajesz, musisz się rozpakować. Billy bez słowa przeniósł spojrzenie z jednego na drugie i popukał się palcem w czoło.

Wieczorem Joanna znalazła się w Londynie, zamieszkała w hotelu „Ritz" i przez trzy kolejne dni ślęczała nad rękopisami w Muzeum Brytyjskim, starając się nie pamiętać o Gustavie i jego szokująco władczym sposobie bycia, jaki objawił podczas ich kłótni. Nie znała go od tej strony i nie chciała znać.

Co wieczór dzwoniła do Billy'ego, za trzecim razem spytała na koniec rozmowy:

– A jak się miewa Gustavo?

– Chyba trochę kiepsko, skoro ma udziały w tych liniach lotniczych…

– O czym ty mówisz?

– Nie słyszałaś? Trwa strajk pracowników lotnisk, odwołano wszystkie loty.

– Faktycznie mówili coś we wczorajszych wiadomościach. Biedny Gustavo… Możesz poprosić go do telefonu?

– Nie ma go w domu.

1 ... 9 10 11 12 13 14 15 16 17 ... 28
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)