Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni szpieg Hitlera
Ostatni szpieg Hitlera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni szpieg Hitlera

Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:

Rok 1944. Trwają przygotowania aliantów do utworzenia drugiego frontu we Francji. Angielski wywiad wpada na trop głęboko zakonspirowanej siatki niemieckich szpiegów, działającej na terenie Wielkiej Brytanii. Jej zadanie: zdobyć informacje o miejscu i terminie inwazji Wojsk Sprzymierzonych na Europę. Na czele siatki stoi Catherine Blake – młoda kobieta, bez skrupułów mordująca każdego, kto mógłby odkryć jej tożsamość. Przeciwnikiem jej jest Alfred Vicary.
1 ... 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130
Перейти на страницу:

Wtedy właśnie go olśniło. Zobaczył to – niczym rozwiązanie jakiegoś szachowego problemu – rozłożone na pagórkach. Widział linie ataku, przygotowania, mistyfikację. Nic nie było tym, na co wyglądało.

Pobiegł do domu, zadzwonił do biura i poprosił o połączenie z Boothbym. Dopiero wtedy sobie uświadomił, że jest późno, a do tego piątek – dla niego dni tygodnia już dawno przestały się różnić. Mimo to jakimś cudem Boothby nadal siedział w gabinecie i sam odebrał telefon.

Vicary się przedstawił. Boothby wyraził nie skrywaną radość, że zadzwonił. Vicary zapewnił, że czuje się doskonale.

– Chcę z panem porozmawiać – przeszedł do rzeczy. – O Kettledrum.

Po drugiej stronie zapadła cisza, ale Vicary wiedział, że Boothby nie przerwał połączenia, bo słyszał, jak się wierci w fotelu.

– Pan już tu nie może się zjawić, Alfredzie. Został pan persona non grata. Z tego wniosek, że ja będę musiał odwiedzić pana.

– Świetnie. I niech pan nie udaje, że nie wie, jak mnie znaleźć, bo widzę pana obserwatorów, którzy mnie pilnują.

– Jutro w południe – zdecydował Boothby i odłożył słuchawkę.

Boothby przyjechał punktualnie w południe w służbowym humberze, ubrany, jak na wieś przystało, w tweedy, koszulę bez krawata i wygodny sweter. W nocy padało. Vicary wygrzebał z piwnicy drugą parę kaloszy i niby dwaj starzy druhowie ruszyli na obchód po łąkach, na których pasły się ostrzyżone owce. Boothby raczył go plotkami z wydziału, a Vicary z dużym wysiłkiem udawał zainteresowanie.

Po pewnym czasie zatrzymał się i zapatrzył w przestrzeń.

– Nic z tego nie było prawdziwe – powiedział. – Jordan, Catherine Blake, wszystko od początku było ustawione.

– Niezupełnie tak, Alfredzie – uśmiechnął się uwodzicielsko Boothby. – Ale jest pan blisko.

Odwrócił się i ruszył dalej, jego wysoka sylwetka rysowała się pionowo na linii horyzontu. Zatrzymał się i ruchem ręki przywołał towarzysza. Vicary dogonił go, utykając i obmacując kieszenie w poszukiwaniu okularów.

– Sam charakter operacji Mulberry rodził problemy – zaczął bez wstępów Boothby. – Było w nią zaangażowanych dziesięć tysięcy ludzi. Oczywiście, większość nie miała pojęcia, nad czym pracuje. Mimo to istniało olbrzymie niebezpieczeństwo potencjalnych przecieków. Elementy były tak duże, że musiano je wylewać na otwartych przestrzeniach. Betoniarnie porozrzucano po całym kraju, ale część konstrukcji budowano nawet w londyńskich dokach. Ledwie nam powiedziano o tym przedsięwzięciu, wiedzieliśmy, że mamy problemy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Niemcy sfotografują to z powietrza. Wiedzieliśmy, że jeden porządny szpieg, który by się pokręcił po placu budowy, domyśliłby się, co zamierzamy. Wysłaliśmy naszego człowieka do Selsey, żeby sprawdzić stan bezpieczeństwa. Zdążył wypić herbatkę z jednym z pracowników, zanim ktoś był uprzejmy go wylegitymować.

Boothby zaśmiał się pod nosem. Vicary bacznie go obserwował. Zniknęła pompa, nieustannie wiercenie się. Sir Basil był spokojny, opanowany i miły. Vicary pomyślał, że gdyby się poznali w innych okolicznościach, mógłby go nawet polubić. Ze ściśniętym sercem uświadomił sobie, że od początku nie doceniał inteligencji generała. Uderzyła go też ta liczba mnoga: my, nam. Boothby należał do paczki. Vicary'emu pozwolono na ułamek sekundy wetknąć w nią nos.

– Największy problem leżał w tym, że bloki Mulberry zdradzały nasze intencje – podjął Boothby. – Gdyby Niemcy odkryli, że budujemy sztuczny port, bardzo szybko mogliby dojść do wniosku, że zamierzamy uniknąć silnie strzeżonych portów Pas- de- Calais i uderzyć na Normandie. Rozmiary i niemożność ukrycia przedsięwzięcia kazały nam założyć, że Niemcy w pewnym momencie odkryją, co knujemy. Pozostawało nam tylko samym ukraść dla nich tajemnicę Mulberry i spróbować przejąć prowadzenie w grze. – Popatrzył na Vicary'ego. – No, dobra, Alfredzie, wal. Chcę wiedzieć, co pan sam wydedukował.

– Walker Hardegen – odparł Vicary. – Moim zdaniem wszystko zaczęło się od Walkera Hardegena.

– Bardzo dobrze, Alfredzie. Ale jak?

– Walker Hardegen był bogatym bankierem i biznesmenem, ultraprawicowcem, antykomunistą, zapewne również po trosze i antysemitą. Należał do Bluszczowej Ligi, znał połowę ludzi z Waszyngtonu. Chodził z nimi do szkoły. Pod tym względem Amerykanie tak bardzo się od nas nie różnią. Interesy często sprowadzały go do Berlina. A jeśli mężczyźni pokroju Hardegena jechali do Berlina, bywali w ambasadach na kolacjach i rautach. Tam spotykali się z prezesami największych niemieckich spółek, największymi nazistowskimi oficjelami. Hardegen doskonale znał niemiecki. Zapewne podziwiał niektóre decyzje nazistów. Uważał, że Hitler i jego zwolennicy stanowią niezbędny bufor, oddzielający Europę od bolszewików. Prawdopodobnie podczas którejś z takich wizyt wpadł w oko komuś z Abwehry albo SD.

– Brawo, Alfredzie. Gwoli ścisłości, to była Abwehra, a człowiek, który zwrócił uwagę na Hardegena, nazywał się Paul Müller i odpowiadał za działalność Abwehry w Ameryce.

– Zgoda. Müller go wciągnął. Och, pewnie nie wyłożył kart na stół. Zapewniał, że Hardegen nie będzie pracował dla nazistów. Pomoże jedynie w walce z międzynarodowym komunizmem. Oczekiwał od niego informacji na temat produkcji przemysłowej Stanów, nastrojów w Waszyngtonie, takich rzeczy. Hardegen się zgodził i tak został agentem. Mam tylko jedno pytanie. Czy Hardegen już wtedy współpracował z amerykańskim wywiadem?

– Nie – odparł Boothby z uśmiechem. – Proszę pamiętać, że jest jeszcze stosunkowo wcześnie, dopiero tysiąc dziewięćset trzydziesty siódmy. Amerykanie wtedy jeszcze nie rozpracowali reguł gry. Ale zdawali sobie sprawę, że Abwehra działa w Stanach Zjednoczonych, a zwłaszcza w Nowym Jorku. Rok wcześniej w teczce niemieckiego szpiega, niejakiego Nikolausa Rittera, wywędrowały ze Stanów szkice przyrządów celowniczych. Roosevelt kazał Hooverowi zgnieść szpiegów. W trzydziestym dziewiątym sfotografowano Hardegena, jak spotkał się w Nowym Jorku ze znanym im agentem Abwehry. Po dwóch miesiącach przyłapali go w Panamie na spotkaniu z kolejnym agentem. Hoover chciał go aresztować i postawić pod sąd. Boże, ależ ci Amerykanie prymitywnie grają! Na szczęście wtedy istniał już w Nowym Jorku oddział MI- 6. Wkroczyła do akcji i przekonała Hoovera, że Hardegen bardziej nam się przyda, dalej prowadząc grę, niż siedząc w więziennej celi.

– Kto nim kierował? Któryś z naszych czy Amerykanie?

– Właściwie to było połączone przedsięwzięcie. Za pośrednictwem Hardegena przesyłaliśmy Niemcom stałe dostawy świetnych materiałów, naprawdę palce lizać. Akcje Hardegena w Berlinie rosły. Równocześnie każdy aspekt życia Walkera Hardegena wzięto pod lupę, w tym także kontakty z rodziną Lauterbachów oraz genialnym inżynierem Peterem Jordanem.

– Więc w czterdziestym trzecim roku, kiedy podjęto decyzję o skierowaniu ataku przez kanał La Manche na Normandię przy użyciu sztucznego portu, angielski i amerykański wywiad skontaktował się z Peterem Jordanem i zaprosił go do współpracy.

– Tak. Dokładniej w październiku czterdziestego trzeciego roku.

– Jordan nadawał się idealnie – podjął Vicary. – Właśnie takiego inżyniera potrzebowano do przedsięwzięcia. Był powszechnie znany i ceniony w środowisku. Niemcy musieli tylko pofatygować się do biblioteki i przeczytać jego imponujący życiorys. A dzięki śmierci żony stawał się łatwiej dostępny. Dlatego pod koniec czterdziestego trzeciego roku kazaliście Hardegenowi spotkać się z oficerem prowadzącym i powiedzieć mu o Peterze Jordanie. Co zdradziliście Niemcom?

1 ... 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)