Boża klepsydra [Deepsix - pl]
- Автор: Макдевит Джек
- Год: 2007
- Язык: польский
- Год: Solaris
- ISBN: 978-83-89951-77-0
- Переводчик: Jolanta Pers
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Boża klepsydra [Deepsix - pl]». Краткое содержание книги:
Na kilka tygodni przed spodziewanym zniszczeniem planety Deepsix w wyniku kolizji z gazowa planetą-gigantem, badacze odkrywają ruiny na powierzchni globu, które mogą oznaczać, że istnieje tam cywilizacja. Akademia nakazuje naukowcom z przelatujących w pobliżu statków, żeby ci wylądowali na powierzchni planety i przeprowadzili niezbędne analizy artefaktów. Dodatkowo do grupy naukowców dołącza popularny z powodu swojego ciętego języka i wyrazistych poglądów znany w całej galaktyce publicysta, który nigdy wcześniej nie opuścił Ziemi. Kiedy lądowniki ekspedycji zostają zniszczone, na skutek trzęsienia ziemi spowodowanego zbliżaniem się gazowego giganta, ekipa musi znaleśc sposób na opuszczenie planety zanim dojdzie do kolizji.
Weszli na prycze i zamknęły się nad nimi konstrukcje ochronne.
— To ja poproszę heberta — rzekł.
— Poinformuję was, kiedy niebezpieczeństwo minie.
Powtarzał sobie, że nie ma powodów do zmartwień.
— Zastanawiam się, jak daleko one są — rzekł Chop. — Te skały.
W ich słuchawkach rozległ się jakiś nowy głos.
— Tu kapitan Clairveau. Wasza SI właśnie poinformowała mnie, że jesteście sami na pokładzie „Zwicka”. Wszystko w porządku?
— Tu Jack Kingsbury. W porządku, kapitanie. Może nam pan powiedzieć, co się dzieje?
Zanim odpowiedział, rozległ się potężny łomot, statek zadrżał, w słuchawkach rozległo się pstryknięcie, a potem szum fali nośnej się zmienił.
— Kapitanie — rzekł Scolari — jest pan tam?
Kolejne uderzenie, które odbiło się echem po całym pomieszczeniu.
Transmisja urwała się.
Automatyczny głos oznajmił:
— Czternaście minut.
— Odzyskaliśmy łączność z „Wendy” — oznajmiła Lori na mostku. — „Zwick” nadal milczy.
Marcel przyglądał się sytuacji na ekranie. Pole odłamków migało na żółto. Niektóre ze skał już wchodziły w atmosferę. Wyglądało jednak na to, że najgorsze wydarzy się za kilka minut.
— Lori — odezwał się Marcel — mamy gdzieś ich obraz? „Zwicka”?
— Nie. Jedyny pojazd, który jest blisko, to Miles, ale nie ma odpowiedniego kąta. Dam znać, jeśli coś się zmieni.
Na tablicy łączności zapaliło się światło.
— Kapitanie — odezwał się Drummond.
— Mów, John.
— Złe nowiny.
Marcel wstrzymał oddech. Drummond nadal mówił, więc nie mogło być bardzo źle.
— O co chodzi?
— Wysyłam obraz.
Ekran boczny rozjarzył się i Marcel zobaczył sieć. Dół sieci.
Worek.
Tylko że worka już tam nie było.
Tam, gdzie sieć miała się rozszerzać, by przyjąć lądownik, gdzie kryza miała go przepuścić, wszystko zwisało w stronę chmur, wiotkie i martwe.
— Co się stało?
— Nie wiem, Marcelu. Pewnie została trafiona. Chciał odsunąć od siebie ten obraz.
— Pewnie została trafiona bezpośrednio w kryzę. Albo któryś ze wsporników. Wszystko się zapadło.
— Trzynaście minut — oznajmił głos.
SI ostrzegła Scolariego i pozostałych, że „Zwick” zaraz uruchomi silniki. Zaczął się proces zwalniania i wycofywania walca Alfa.
Poinformowała także, że odzyskano łączność z pozostałymi statkami.
XXXV
Przeżycie w trudnej sytuacji jest często wyłącznie kwestią szczęścia. Jeśli komuś ono sprzyja, korpus sił pokojowych przybędzie na czas, generator prądotwórczy jednak nieoczekiwanie zaskoczy albo delikwent dostanie miejsce we właściwej części samolotu. A najczęściej jest to obecność właściwych ludzi.