Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Gwiazdy — moje przeznaczenie [The Stars My Destination - pl]
Gwiazdy — moje przeznaczenie [The Stars My Destination - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Gwiazdy — moje przeznaczenie [The Stars My Destination - pl]

Электронная книга - «Gwiazdy — moje przeznaczenie [The Stars My Destination - pl]». Краткое содержание книги:

Niezbyt odległa przyszłość, człowiek opanował układ słoneczny, posiadł też umiejętność teleportowania się z miejsca na miejsce, o ile zna koordynaty miejsca docelowego. Teleportować można się w obrębie planety, nikomu jednak nie udał się skok przez kosmiczną pustkę.
Ta umiejętność odmieniła cały świat, ale nie odmieniła samego człowieka. Jego postępowaniem kierują wciąż te same namiętności — a Gwiazdy, moje przeznaczenie są jedną z najlepszych książek o zemście.
Niejaki Foyle jest zwykłym pracownikiem na statku kosmicznym, ani inteligentnym, ani ambitnym, szary człowiek jakich wiele. Do czasu, gdy wrak rozbitego statku, na którym z determinacją walczy o życie jedyny rozbitek — Foyle właśnie — zostaje obojętnie ominięty przez inny statek. Foyle wpada we wściekłość i poprzysięga zemstę ludziom, którzy nie chcieli uratować rozbitka.
Od tej chwili akcja nabiera nieprawdopodobnego tempa. Samotny mściciel w dążeniu do zemsty staje się nadczłowiekiem, zdolnym do nieprawdopodobnych czynów.
1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 62
Перейти на страницу:

— Presteignie! — zaskrzeczał Czarny Drąg.

Presteign uciszył go machnięciem ręki i obserwował jak puszka wzlatuje najpierw łagodnym łukiem w górę, a potem spada wirując wokół własnej osi i migocząc w zimnych promieniach słońca prosto na dziób „Vorgi”. Na krawędzi szybu przechwycona została przez wiązkę antygrawitacyjną i wytrysnęła w górę, jakby podbita pstryknięciem paznokcia wielkiego palca niewidzialnego olbrzyma. Wirowała wyżej i wyżej i wyżej, sto stóp, pięćset stóp, tysiąc stóp… Potem nastąpił oślepiający błysk, a w chwile później tytaniczny grzmot, który poraził uszy i wywołał zdrętwienie zębów i kości.

Presteign przyszedł do siebie i zszedł z trybuny na podium, z którego dokonywano operacji inauguracyjnego wystrzeliwania nowo zbudowanych statków kosmicznych. Położył palec na przycisku startowym „Księżniczki” Presteigna.

— Sprowadź mi tego człowieka, jeśli jeszcze żyje — powiedział do Czarnego Drąga. Nacisnął przycisk. — Chrzczę ciebie… „Potęgą” Presteigna — zawołał tryumfalnie.

ROZDZIAŁ 4

Komnata Gwiaździsta w Zamku Presteigna była owalnym pomieszczeniem o witrażowych oknach oraz ścianach wyłożonych boazerią z kości słoniowej i obwieszonych wysokimi lustrami w złotych ramach. Znajdowały się w niej złote organy firmy Tiffany z robotem organistą, biblioteka książek o tłoczonych złotem grzbietach z androidem bibliotekarzem na bibliotecznej drabinie, biurko w stylu Ludwika XV z androidem sekretarzem i ręcznym rejestratorem mnemopaciorkowym, amerykański bar z robotem barmanem. Presteign wolałby tu zatrudniać służbę złożoną z żywych ludzi, ale roboty były dyskretniejsze.

— Proszę usiąść, kapitanie Yeovil — powiedział z kurtuazją Presteign. — To jest pan Regis Sheffield reprezentujący mnie w tej sprawie, a ten młody człowiek to asystent pana Sheffielda.

— Bunny jest moją podręczną biblioteczką prawniczą — odchrząknął Sheffield.

— Mówił pan coś o człowieku nazwiskiem Foyle, kapitanie Yeovil? — zagaił Presteign.

Kapitan Yáng-Yeovil z Centrali Wywiadowczej był w prostej linii potomkiem mędrca Menciusa i należał do Tongu Wywiadowczego Sił Zbrojnych Planet Wewnętrznych. SZPW od dwustu lat powierzały robotę wywiadowczą Chińczykom, którzy mając za sobą pięć tysięcy lat praktyki w podstępach i chytrości dokonywali na tym polu cudów.

— Kiedy skończycie z Foylem? — spytał od niechcenia.

— Z jakim Foylem? — wtrącił się Sheffield.

— A jakiego Foyla macie?

— Do klanu Presteigna należy trzynastu ludzi o tym nazwisku.

— Interesująca liczba. Czy wie pan, że byłem Mistrzem Zabobonu? Musze panu któregoś dnia pokazać Tajemnicę „Patrz w Lustro i Słuchaj”. Chodzi mi o Foyla zamieszanego w meldowaną dziś rano próbę targnięcia się na życie pana Presteigna.

— Presteigna — sprostował Presteign. — Nie jestem żaden „pan”. Jestem Presteign z Presteignów.

— Były trzy próby zamachu na życie Presteigna — powiedział Sheffield. — Musi pan to ściślej sprecyzować.

— Czy wszystkie trzy dziś rano? Presteign musiał być bardzo zajęty — westchnął Yáng-Yeovil.

Sheffield dowiódł, że jest przebiegłym przeciwnikiem. Agent spróbował zmienić kierunek natarcia:

— Szkoda, że nasz pan Presto nie był bardziej precyzyjny — powiedział.

— Wasz pan Presto! — wykrzyknął Presteign.

— No tak. Nie wiedziałeś, że jeden z twoich pięciuset Prestów jest naszym agentem? To dziwne. Zakładaliśmy, że to odkryłeś i rozpoczęliśmy już nawet operacje zacierania śladów.

Presteign wyglądał na przerażonego. Yáng-Yeovil założył nogę na nogę i paplał dalej chełpliwie:

— To podstawowy mankament rutynowej procedury wywiadowczej: zaczyna się działać przebiegle zanim ta przebiegłość jest w ogóle potrzebna.

— On blefuje — wybuchnął Presteign. — To niemożliwe, żeby któryś z naszych Prestów wiedział coś o Foylu.

— Dziękuję — uśmiechnął się Yáng-Yeovil. — To właśnie ten Foyle, którego poszukuję. Kiedy nam go oddacie?

Sheffield popatrzył spode łba na Presteigna, po czym zwrócił się do Yáng-Yeovila.

— „Wam”, to znaczy komu? — spytał natarczywie.

— Centrali Wywiadowczej.

— Do czego on wam potrzebny?

— Czy kochał się pan już kiedy z kobietą przed zdjęciem ubrania albo po jego nałożeniu?

— To cholernie impertynenckie pytanie.

— I takie też było pańskie. Kiedy oddacie nam Foyla?

— Kiedy zostaną przedstawione podstawy prawne.

— Komu?

— Mnie — Sheffield postukał palcem wskazującym w otwartą dłoń. — To jest sprawa cywilna i dotycząca osób cywilnych. O ile w grę nie wchodzi materiał wojskowy, personel wojskowy lub strategia albo taktyka toczącej się wojny, jurysdykcja cywilna zawsze będzie górą.

— 303 Apelacje Ziemskie 191 — wymamrotał Bunny.

— Na pokładzie „Nomada” znajdował się materiał wojskowy.

— „Nomad” transportował platynowe sztabki do Banku Marsjańskiego — warknął Presteign. Jeśli pieniądze są…

— Ja prowadzę tę dyskusję — przerwał mu Sheffield. Odwrócił się do Yáng-Yeovila. — Nazwa tego materiału wojskowego?

To otwarte wyzwanie zbito Yáng-Yeovila z tropu. Wiedział, że w sprawie „Nomada” najważniejsze było to, że na jego pokładzie znajdowało się dwadzieścia funtów substancji o nazwie PirE, cały światowy zapas, którego obecnie nie da się już zrekonstruować, bowiem wynalazca tego materiału zniknął. Wiedział, że Sheffield o tym wie, że obaj wiedzą. Zakładał, że Sheffield będzie wolał nie wymieniać nazwy PirE, a jednak wyzwanie do nazwania czegoś, czego nazwy nie można było wymieniać padło.

Zdecydował się odpowiedzieć szczerością na szczerość.

— Dobrze, panowie. Wymienię teraz te nazwę. „Nomad” transportował dwadzieścia funtów substancji o nazwie PirE.

Presteign zerwał się z miejsca; Sheffield uspokoił go.

— Co to jest PirE?

— Zgodnie z naszymi informacjami…

— Uzyskanymi od pana Presto Presteigna?

— Ależ nie, to był blef — roześmiał się Yáng-Yeovil i natychmiast spoważniał. — Zgodnie z posiadanymi przez Wywiad informacjami, PirE opracowany został dla Presteigna przez człowieka, który następnie zniknął. PirE to Metal Wybuchowy — pirofor. To wszystko, co nam wiadomo w tej sprawie. Ale meldunki o nim były niejasne… Niewiarygodne meldunki od agentów, skądinąd cieszących się naszym zaufaniem. Jeśli choć w niewielkim stopniu nasze domysły są prawdą, to PirE mógłby przeważyć na naszą korzyść szale zwycięstwa w tej wojnie.

— Bzdura. Żaden materiał wojskowy nigdy w takim stopniu nie zaważył na losach wojny.

— Czyżby? A jeżeli wspomnę bombę atomową z 1945 roku. Przypomnę instalacje antygrawitacyjne Zero-G z 2022 roku. Wszechpolowy Fałszujący Ekran Radarowy Talleya. Materiał często może przeważyć szale, zwłaszcza gdy istnieje szansa, że nieprzyjaciel będzie go miał pierwszy.

— Teraz nie ma takiej szansy.

— Dziękuję, że potwierdza pan znaczenie PirE.

— Niczego nie potwierdzam. Wszystkiemu zaprzeczam.

— Centrala Wywiadowcza gotowa jest zaproponować panom wymianę. Człowieka za człowieka. Wynalazcę PirE za Gully Foyla.

— Macie go? — spytał Sheffield. — Po co więc dręczycie nas pytaniami o Foyla?

— Ponieważ mamy trupa! — wyrzucił z siebie Yáng-Yeovil. — Dowództwo Satelitów Zewnętrznych trzymało go przez sześć miesięcy na Lassellu, usiłując wyciągnąć odeń informacje. Odbiliśmy go wypadem, który kosztował nas siedemdziesiąt dziewięć procent strat w ludziach. Ciągle nie wiemy, czy Satelity Zewnętrzne nie śmiały się do rozpuku z naszego poświęcenia, pozwalając nam odbić ciało. Ciągle nie wiemy ile się od niego dowiedzieli.

1 ... 7 8 9 10 11 12 13 14 15 ... 62
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)