Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Faza Ataku
Faza Ataku - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Faza Ataku

Электронная книга - «Faza Ataku». Краткое содержание книги:

Trwa wojna Chin z Indiami. Do akcji wkracza amerykański supernowoczesny bezzałogowy okręt podwodny. USS Snarc zostaje jednak porwany. Chińczycy zamierzają wystrzelić jego pociski na Stany zjednoczone. Amerykanie muszą za wszelka cenę zniszczyć aSnarcaa. Przeciwko niemu wyrusza eksperymentalny okręt podwodny dowodzony przez admirała Pacina…
1 ... 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105
Перейти на страницу:

Pacino skinął głową.

– Nie żyje, skarbie – powiedziała Colleen. – A teraz nie mów już nic i śpij.

Michael Pacino posłuchał żony i znów zapadł w sen. Uśmiech pozostał na jego twarzy.

Na korytarzu czekał komandor Jeff Vermeers i uratowana część załogi Devilfisha, admirał dowodzący flotą podwodną, Kelly McKee, oraz szef operacji morskich, John Patton. Colleen wyszła z sali i uśmiechnęła się. Tłum zaczął wiwatować. Colleen kazała wszystkim być cicho i wyprowadziła ich ze szpitala.

– Colleen – odezwał się Anthony Michael. – Muszę gdzieś wpaść.

Pocałowała go w policzek. Pokuśtykał o kulach do windy, potem korytarzem do innej sali. Kiedy wszedł, kobieta leżąca w łóżku uśmiechnęła się, jej twarz złagodniała. Wyglądała pięknie.

– Patch – przywitała go czule.

– Jak się czujesz, Carrie?

– Dobrze – odrzekła słabym głosem. – Już lepiej. Co z twoim ojcem?

– Wszystko będzie w porządku.

– Cieszę się. – Zamknęła oczy.

Pacino spostrzegł kogoś w rogu sali. To był komandor Rob Catardi.

– Dobry wieczór, sir – powiedział Patch.

Catardi uśmiechnął się i poklepał go po ramieniu.

– Miło cię widzieć, Patch. Carrie, jeśli nie jestem ci potrzebny, pójdę odwiedzić Patcha seniora.

Skinęła głową. Po wyjściu Catardiego Pacino pochylił się i pocałował ją delikatnie. Odwzajemniła pocałunek, ale w sposób wcale nie delikatny. Przyciągnęła Patcha do siebie i zatopiła palce w jego włosach. Po kilku minutach usiadła wyżej w łóżku, żeby go lepiej widzieć.

– Co masz na mundurze? – zapytała, dotykając jego baretek.

Pacino wzruszył ramionami.

– Krzyż Marynarki – odrzekł powoli. – Moim zdaniem, taki medal powinien dostać ktoś, kto uratował więcej niż trzy osoby. Straciliśmy resztę załogi.

Komandor porucznik Carolyn Alameda zmarszczyła brwi.

– Nie lekceważ tego odznaczenia. Uratowałeś wszystkich, którzy przeżyli. Ocaliłeś cztery życia, łącznie ze swoim, a ono jest dla mnie najważniejsze.

Pacino uśmiechnął się.

– Chyba było lepiej, kiedy tak dużo nie rozmawialiśmy.

– Chodź tutaj – powiedziała. – To rozkaz.

Komandor Donna Phillips pomogła komandorowi George’owi Dixonowi wejść na ostatnie stopnie schodów prowadzących na krawędź suchego doku. Z pomostu roztaczał się wspaniały widok na budowany tutaj kadłub okrętu podwodnego klasy Virginia daleko w dole. Nad nim przesuwały się wolno dźwigi szynowe, wokół rozbrzmiewały ich syreny ostrzegawcze. Okręt otaczało tyle rusztowań i urządzeń, że z trudem można było rozpoznać jego kształt. Ale kiedy Dixon spojrzał nań, od razu dostrzegł jego ukryte piękno.

– Teraz możesz mi już powiedzieć, jak on się nazywa – spojrzał wyczekująco na Phillips. Uparł się, że musi zobaczyć okręt, zanim usłyszy jego nazwę.

– To USS Bunker Hill, kapitanie – odrzekła. – I jest nasz, jeśli go zechcemy.

Dixon sięgnął do kieszeni munduru khaki na piersi i wyjął złotą monetę zagiętą wokół spłaszczonego pocisku z karabinu AK-80. Popatrzył na nią, potarł ją w palcach i schował.

– Więc chyba mamy nowy okręt podwodny – powiedział do Phillips. – Co ty na to, żeby ostatnie miesiące twojej tury XO spędzić ze mną, nim sama obejmiesz dowództwo?

– Z przyjemnością skorzystam z tej propozycji, kapitanie.

Pomogła mu zejść po schodach do samochodu służbowego, który miał go zabrać z powrotem do kwatery głównej Połączonego Dowództwa Podwodnego, gdzie czekał na niego admirał McKee. Potem wróciła na krawędź suchego doku i odetchnęła głęboko morskim powietrzem. Przez parę następnych godzin stała i patrzyła, jak powstaje okręt podwodny Bunker Hill.

Kapitan Lien Hua, komisarz ludowy Czou Ping i trzej członkowie załogi Nung Jatsu stali przy relingu krążownika klasy Aegis II, USS Valley Forge. Wszyscy patrzyli z niedowierzaniem, jak na pokładzie rufowym ląduje helikopter Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Kiedy rotory zwolniły do obrotów biegu jałowego, Lien obejrzał się niepewnie, ale Amerykanie dali mu znak, żeby ruszył naprzód. Niektórzy nawet mu pomachali. Nie mógł tego pojąć.

Gdy wraz z Czou usadowił się w maszynie, nie mógł uwolnić się od obawy, że za moment z nadbudowy amerykańskiego krążownika wystrzeli pocisk rakietowy i rozerwie śmigłowiec na kawałki. Ale nic się nie stało. Lot trwał godzinę. Kiedy helikopter wylądował na chińskim niszczycielu i Lien zszedł na pokład, cała załoga ubrana w mundury wyjściowe wyprężyła się na baczność.

Lien spojrzał na komisarza Czou.

– Co się dzieje? Nic nie rozumiem.

Czou oblizał wargi.

– Może uznali zatopienie przez nas amerykańskiego okrętu podwodnego za czyn bohaterski.

– Straciliśmy przecież Nung Jatsu – szepnął zaskoczony Lien Hua.

Podszedł do niego uśmiechnięty kapitan niszczyciela.

– Mam coś dla was, kapitanie – powiedział i wręczył Lienowi kopertę.

W środku był list od Czu Hua-Fenga, admirała dowodzącego siłami podwodnymi, napisany na firmowym papierze marynarki wojennej – Czu Hua-Feng podpisał go jako dowódca całej floty. Admirał informował, że udziela Lienowi pochwały za męstwo wykazane w akcji, jak to nazwał. W ostatnim akapicie zawiadamiał, że awansował Liena do stopnia wiceadmirała i zapraszał go do kwatery głównej sztabu generalnego Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w Pekinie. W kopercie Lien znalazł również gwiazdki admiralskie. Zakłopotany oderwał wzrok od listu i załoga zaczęła wiwatować. Czou Ping bił brawo wraz z innymi.

Lien z trudem mógł w to wszystko uwierzyć, nawet kiedy niszczyciel zawinął już do portu, gdzie czekała żona Liena z córeczkami. Dopiero gdy przytulił żonę i bliźniaczki, poczuł, że długi koszmar wreszcie się skończył. Poprosił rodzinę, żeby zaczekała i podszedł z powrotem do Czou.

– Dlaczego, Czou? – zapytał. – Dlaczego barbarzyńcy pozostawili mnie przy życiu, skoro wiedzieli, że strzelałem do ich rozbitków?

Czou Ping popatrzył spokojnie na Liena.

– Ponieważ, admirale, wiedzieli, że to była wojna. Wojna się skończyła, więc przestali nas nienawidzieć.

– Gdyby role się odwróciły – odparł Lien – ja bym ich zabił. Może nawet torturowałbym ich przedtem.

Czou Ping skinął głową.

– Być może nie są barbarzyńcami, choć za takich ich uważamy, admirale Lien.

Wiceadmirał Lien Hua milczał przez chwilę.

– Być może macie rację, Czou – powiedział w końcu.

Ruszył w stronę żony i córeczek głęboko zamyślony.

Admirał Egon „Wiking” Ericcson władował worek golfowy do bagażnika, wsiadł do czerwonego porsche i pojechał do biura. Sobota po południu, pomyślał. Jedyna okazja, żeby w trzy godziny odwalić dwutygodniową robotę. Potem zamierzał się przebrać na randkę w ciemno, którą zorganizował mu jego nowy przyjaciel, Kelly McKee. Na myśl o tym mocniej wcisnął gaz i przejechał zakręt szybciej niż zwykle.

Kiedy już pędził w stronę miasta, zobaczył za sobą błyskające światła radiowozu policyjnego. Zaklął i zjechał na pobocze. Z wozu patrolowego wygramolił się gliniarz stanowy i podszedł do porsche.

– Prawo jazdy i dowód rejestracyjny – zażądał.

– Chodzi o to, że za szybko jechałem, panie władzo? – zapytał Ericcson.

– Zgadza się – potwierdził policjant. – Proszę okazać prawo jazdy i dowód rejestracyjny.

Ericcson odetchnął z ulgą i wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. Widział, że gliniarz przygląda mu się ze zdziwieniem, ale niewiele go to obchodziło.

1 ... 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)