Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Faza Ataku
Faza Ataku - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Faza Ataku

Электронная книга - «Faza Ataku». Краткое содержание книги:

Trwa wojna Chin z Indiami. Do akcji wkracza amerykański supernowoczesny bezzałogowy okręt podwodny. USS Snarc zostaje jednak porwany. Chińczycy zamierzają wystrzelić jego pociski na Stany zjednoczone. Amerykanie muszą za wszelka cenę zniszczyć aSnarcaa. Przeciwko niemu wyrusza eksperymentalny okręt podwodny dowodzony przez admirała Pacina…
1 ... 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105
Перейти на страницу:

– BRA-44 Bigmouth idzie do góry, sir! – zawołał. – Dwadzieścia cztery metry!

– Podnoś nas – rozkazał Pacino i włożył hełm peryskopowy Type 23. – Uzbroić baterię pocisków Mark 80 SLAAM – powiedział głosem zniekształconym przez hełm.

Mark 80 SLAMM, pociski przeciwlotnicze wystrzeliwane spod wody, mogły dogonić javeliny, gdyby zostały odpalone dostatecznie szybko. Pacino gorączkowo przypinał do uda sterownik i przeklinał własną bezmyślność – nie pomyślał, że może być mu potrzebny peryskop.

– Dwadzieścia trzy metry, sir!

Zanim Pacino włączył obraz optyczny, pociski zniknęły z widoku. Pacino skierował peryskop na niebo i natychmiast zobaczył na tle chmur cztery smugi dymu wznoszące się łukiem zza horyzontu.

– Panel SLAAM uzbrojony, panie kapitanie! – krzyknął Vermeers.

– Odpalam Mark 80! – zawołał Pacino i uderzył w joystick na udzie. Pocisk przeciwlotniczy naprowadzany ciepłem wystartował z kiosku okrętu i natychmiast ruszył w pościg za javelinami. Pacino wystrzelił pięć sztuk, potem jeszcze szóstą, gdy z morza uniósł się następny pocisk manewrujący i po zapłonie silnika rakietowego tuż nad falami wzbił się do góry.

– Nie mam żadnych trafień! – zawołał Pacino, ale w tym momencie jeden z javelinów eksplodował, rozerwany na kawałki przez Mark 80, który go dogonił.

Z morza wystartował kolejny javelin i Pacino wystrzelił siódmy Mark 80. Był tylko jeden problem – miał osiem pocisków, a Snarc dwanaście.

– XO! – warknął Pacino, kiedy trzeci javelin eksplodował w chmurach. – Zawiadom Pentagon o tych pociskach. Na UHF-ie, w trybie alarmowym. Powiedz, że w powietrzu są cztery javeliny nadlatujące z tej pozycji.

Vermeers na szczęście nie zadawał pytań. Rzucił swoją słuchawkę na pokład i wybiegł do kabiny radiowej. Mógł nadać meldunek ze sterowni, ale uzgodnienia z radiowcami zajęłyby trzydzieści sekund i nie było na to czasu.

Pacino wystrzelił ósmy i ostatni pocisk i patrzył, jak eksploduje ósmy javelin. Gdy z morza uniósł się dziewiąty, na twarzy Pacina pojawił się wyraz bezsilnej wściekłości. Cholerny Snarc był na horyzoncie w odległości dwudziestu mil, a dotąd nie zdetonował ani jeden Tigershark!

– Dowodzenie, tu sonar. Mamy eksplozję w wodzie.

– To nie Snarc, sonar – odparł ze złością Pacino. – On nadal strzela.

– Ta eksplozja jest na kierunku do jachtu motorowego, sir.

– W porządku, sonar. Obserwuj kierunek zero osiem osiem i szukaj Tigersharków.

– Dowodzenie, tu sonar. Tak jest. Ale na razie nic tam nie ma.

– Jasna cholera! – zaklął pod nosem Pacino.

– Dowodzenie, tu sonar. Mamy zapłon silnika rakietowego Tigersharka na prawej krawędzi stożka ciszy, kierunek zero osiem pięć.

– Nareszcie – powiedział Pacino, patrząc przez peryskop na dziesiątego javelina startującego na horyzoncie z morza. Gdyby Snarc teraz eksplodował, w powietrzu byłyby tylko dwa pociski manewrujące, które uniknęły zestrzelenia, a nie cztery.

– Dowodzenie, tu sonar! – zatrzeszczało w słuchawce, aż Pacina zabolało ucho. – Odchylenie kierunku do Tigersharka jest w lewo, nie w prawo! Nadaję meldunek: „Torpeda w wodzie”! Tigershark naprowadza się na własny okręt!

Pacino zerwał z głowy Type 23 tak gwałtownie, że hełm odbił się od pokładu.

– Alarmowa w dół! – krzyknął do oficera zanurzenia. – Zalewać zbiorniki z maksymalną szybkością! Głębokość czterysta metrów! Ale już! – Chwycił mikrofon do łączności z pomieszczeniami technicznymi. – Manewrowa, tu dowodzenie, wykonać szybki rozruch reaktora, procedury alarmowe! – Rzucił mikrofon i znalazł Vermeersa. – Uzbroić system TESA! Vermeers wytrzeszczył oczy i gwałtownie pokręcił głową.

– Sir, nie udało nam się podłączyć go do Cyclopsa! Jeśli pan go odpali, komputer nie będzie kontrolował dziobowych sterów głębokości! W ciągu sekundy opadniemy na głębokość krytyczną!

– Dowodzenie, tu sonar! Nadpływa Tigershark! Mamy potwierdzenie na obrazie akustycznym! Zaraz odpali silnik rakietowy, panie kapitanie!

– Panie kapitanie, głębokość czterysta metrów! – zawołał oficer zanurzenia, wystraszony chłopak, który stał wewnątrz półkolistej konsoli sterowania okrętem. – Przerywam zalewanie zbiornika numer dwa i zatrzymuję okręt na głębokości testowej.

Pacino na moment zamarł. Potem coś mu przyszło do głowy. Pomysł wydawał się obcy, jakby podsunął mu go ktoś, kto znajdował się daleko, a jednocześnie stał tuż obok. Usłyszał gdzieś w sobie jakiś głos, który krzyknął: Włącz system TESA przy wzniosie na sterach dziobowych jedna czwarta stopnia! Pacino zmarszczył brwi, ale nie potrafił wymyślić niczego innego.

– Dowodzenie, tu sonar. Zapłon silnika rakietowego Tigersharka, mała odległość!

– Oficer zanurzenia! – krzyknął Pacino, pewien, że za moment wyda swój ostatni rozkaz w życiu. – Wznios ćwierć stopnia na dziobowych sterach głębokości i alarmowe opróżnienie dziobu, ale już!

– Tak… jest… – Głos oficera zanurzenia brzmiał basowo i docierał do Pacina w zwolnionym tempie, jakby czas rozciągnął się tak, że sekunda trwała godzinę. Pacino znalazł wzrokiem dwie stalowe dźwignie pokryte żółtym plastikiem, umieszczone nad konsolą dowodzenia.

– Wznios… – mówił dalej dziwnie zniekształcony i spowolniony głos oficera zanurzenia, gdy Pacino sięgał oburącz do góry i chwytał dwa włączniki sytemu przeciwtorpedowego TESA.

– Ćwierć… – usłyszał Pacino, kiedy poczuł w dłoniach uchwyty i z całej siły pociągnął dźwignie w dół.

– Stopnia… na…

Pacino przytrzymał opuszczone dźwignie i obrócił. Gdy czekał na odpalenie systemu, na jego twarzy malowała się wściekłość.

– Dziobowych… sterach… głębokości…

Nie było żadnego efektu. Ale Pacino powiedział sobie, że nie wolno mu puścić dźwigni.

– I… alarmowe… opróżnienie…

Para z generatorów reaktora powinna trafiać do zbiorników na poszyciu okrętu, wydostawać się przez gumową powłokę bezechową kadłuba i tworzyć pęcherz wokół Devilfisha. Na dziobie system wysokiego ciśnienia miał sprężać zbiorniki TESA na poszyciu okrętu i wypychać pęcherze powietrza, które powinny się gromadzić wokół kadłuba i utworzyć kawitacyjną osłonę parową wzdłuż całego Devilfisha, gdy odpalą silniki rakietowe.

– Dziobu…

Głos oficera zanurzenia zmienił się w prawie nieartykułowany coraz powolniejszy pomruk. Pacino zerknął na niego pomiędzy dwoma wyciągniętymi aktywatorami TESA i zobaczył, jak ręce chłopaka wznoszą się w górę ku dźwigni alarmowego usuwania balastu. Wydawało się, że nigdy ich nie dosięgną.

Vermeers miał otwarte usta, jego wargi poruszały się wolno i przypominały zasłony falujące łagodnie na wietrze.

– Paaanie kaaapitaaanie! – zawołał.

Pacino był myślami gdzie indziej – poza reaktorem, turbinami zasilającymi, turbogeneratorami napędowymi, kabiną manewrową, instalacją hydrauliczną, zbiornikiem balastowym numer trzy i umieszczonym tam głównym silnikiem elektrycznym w osłonie olejowej, poza zbiornikiem balastowym numer cztery, gdzie zamontowano silniki rakietowe systemu TESA, poza kadłubem, sterem kierunku i rufowymi sterami głębokości i za osłoną pędnika. Był w morzu i patrzył przed siebie na okręt, na silniki rakietowe systemu TESA. Widział, jak eksplodują ładunki wybuchowe i odrzucają wodoszczelne pokrywy ochronne. Obserwował, jak kolejno odpalają silniki rakietowe – najpierw dolny i górny, potem lewy i prawy, później para na pozycjach godzin pierwszej i siódmej, w końcu pozostałe pary. Wszystkie osiągają pełny ciąg i gazy wylotowe topią grubą stal sterów kierunku i głębokości i przegrody zbiornika balastowego numer cztery. Nad poszyciem okrętu rośnie pęcherz powietrza i pary, Devilfish przyspiesza, wytwarza wokół siebie osłonę kawitacyjną, osiąga szybkość pięćdziesięciu węzłów, potem stu, wreszcie dwustu.

1 ... 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)