Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Pięćdziesiąt twarzy Greya
Pięćdziesiąt twarzy Greya - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Электронная книга - «Pięćdziesiąt twarzy Greya». Краткое содержание книги:

Pierwszy tom trylogii, która rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo! Ta bezpruderyjna love story zabarwiona perwersją to podróż przez świat głęboko skrywanych kobiecych fantazji erotycznych.
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca erotyką powieść!
Studentka literatury Anastasia Steele ma w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu Christianem Greyem. Ku zaskoczeniu Any, zamożny, błyskotliwy i zabójczo przystojny mężczyzna od pierwszych sekund spotkania jednocześnie ją onieśmiela i fascynuje… do tego stopnia, że dziewczyna desperacko pragnie poznać go bliżej. Okazja nadarza się bardzo szybko – już nazajutrz Grey zjawia się w sklepie, w którym Ana dorywczo pracuje, i… proponuje jej kolejne spotkanie.
Młoda, niedoświadczona dziewczyna jest zszokowana erotyczną propozycją, którą składa jej ten ekscytujący mężczyzna. Opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli, pragnie jej na własnych warunkach. Z lękiem, wahając się, Anastasia przystaje na jego perwersyjną umowę. Gdy rozpoczyna się śmiały, pełen namiętności romans, dziewczyna powoli odkrywa nie tylko sekrety Greya, lecz także drzemiące w niej samej mroczne instynkty…
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” to powieść otwierająca trylogię, która w samych Stanach Zjednoczonych w ciągu trzech pierwszych miesięcy sprzedała się w nakładzie 15 milionów egzemplarzy! Seria od dłuższego czasu niepodzielnie panuje na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times” (zajmuje miejsca: pierwsze, drugie i trzecie)!
1 ... 98 99 100 101 102 103 104 105 106 ... 114
Перейти на страницу:

– Było niezwykle. Dziękuję – odpowiadam bez tchu.

– Czy to było więcej? – pyta z nadzieją w głosie.

– Znacznie więcej.

Uśmiecha się szeroko.

– Chodź. – Wyciąga rękę, a ja ją ujmuję i gramolę się z kokpitu.

Christian chwyta mnie za ramiona i mocno przytula. Nagle jego dłoń znajduje się w moich włosach, odchylając mi głowę, a druga biegnie w dół ku talii. Całuje mnie, długo, mocno i namiętnie, językiem eksplorując wnętrze ust. Oddech ma przyspieszony, jego żar… Jasny gwint – jego wzwód… jesteśmy na lotnisku. Ale mam to gdzieś. Wplatam mu palce we włosy, przyciągając jeszcze bliżej siebie. Pragnę go tutaj, teraz, na trawie. Odrywa usta i patrzy na mnie. Pociemniałe oczy pełne są surowej, aroganckiej zmysłowości. O rety. Zapiera mi dech w piersiach.

– Śniadanie – szepcze w taki sposób, że słowo to brzmi rozkosznie erotycznie.

Jak to możliwe, że w jego ustach jajka i bekon to zakazany owoc? Niezwykła umiejętność. Odwraca się, bierze mnie za rękę i ciągnie za sobą w stronę samochodu.

– A szybowiec?

– Ktoś się nim zajmie – odpowiada niedbale. – Teraz jedziemy coś zjeść – dodaje stanowczo.

Jedzenie! Mówi o jedzeniu, gdy tymczasem ja tak naprawdę pragnę jego.

– Chodź – uśmiecha się.

Jeszcze nigdy go nie widziałam w takim wydaniu. No i idę obok, trzymając go za rękę, z niemądrym uśmiechem na twarzy. Przypomina mi się, jak w wieku dziesięciu lat pojechałam z Rayem do Disneylandu. To był idealny dzień i zapowiada się, że dzisiaj będzie podobnie.

Gdy już siedzimy w samochodzie i wracamy autostradą do Savannah, uruchamia mi się alarm w telefonie. No tak… pigułka.

– Co to? – pyta Christian, patrząc na mnie z ciekawością. Grzebię w torebce.

– Alarm, żeby wziąć pigułkę – mamroczę zarumieniona. Kąciki jego ust lekko się unoszą.

– Świetnie. Nie znoszę prezerwatyw.

– Fajnie, że przedstawiłeś mnie Markowi jako swoją dziewczynę.

– A nie jesteś nią? – Unosi brew.

– A jestem? Sądziłam, że pragniesz uległej.

– Ja też, Anastasio, i nadal tak jest. Ale już mówiłem, że i ja pragnę więcej.

O rany. Przypływ nadziei zapiera mi dech.

– Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę.

– Naszym celem jest sprawianie przyjemności, panno Steele.

– Uśmiecha się znacząco, gdy zajeżdżamy na parking przed International House of Pancakes.

– IHOP – uśmiecham się szeroko. Nie wierzę. Kto by pomyślał…? Christian Grey w IHOP.

Jest już ósma trzydzieści, ale w lokalu nie ma wielu klientów. Pachnie tu słodkim ciastem, smażeniną i środkiem dezynfekującym. Hmm… umiarkowanie przyjemny zapach. Christian prowadzi mnie do boksu.

– Ty w takim miejscu? Nigdy bym nie pomyślała – mówię, gdy siadamy.

– Tato zabierał nas do IHOP, kiedy mama wyjeżdżała na jakąś konferencję. To była nasza tajemnica. – Uśmiecha się do mnie wesoło, następnie przeczesuje palcami niesforne włosy.

Och, jak ja mam ochotę to zrobić…

Tymczasem zabieram się za oglądanie menu. Uświadamiam sobie, że jestem głodna jak wilk.

– Wiem, czego ja chcę – mówi Christian bez tchu, głosem niskim i ochrypłym.

Podnoszę na niego wzrok. Patrzy na mnie tak, że od razu czuję ściskanie mięśni w podbrzuszu. O cholera. Krew śpiewa mi w żyłach, odpowiadając na jego wezwanie.

– Ja chcę tego samego – szepczę.

Bierze głośny wdech.

– Tutaj? – pyta sugestywnie, unosząc brew, uśmiechając się szelmowsko, zębami przygryzając czubek języka.

O rany… seks w IHOP. Jego twarz się zmienia, staje się bardziej mroczna.

– Nie przygryzaj wargi – nakazuje. – Nie tutaj, nie teraz. -

Spojrzenie ma twarde i przez chwilę wydaje się cudownie niebezpieczny. – Skoro nie mogę cię tu posiąść, nie kuś mnie.

– Cześć, jestem Leandra. Co mogę przynieść… eee… państwu… dzisiaj… eee… rano – duka, patrząc na siedzącego naprzeciw mnie Pana Pięknego. Oblewa się rumieńcem, a ja czuję ukłucie współczucia, ponieważ na mnie on także ma taki wpływ. Obecność dziewczyny pozwala mi uciec na chwilę od jego zmysłowego spojrzenia.

– Anastasio? – pyta mnie, ignorując kelnerkę. I nie wydaje mi się, aby komukolwiek innemu udało się wlać tyle zmysłowości w moje imię, co jemu w tej chwili.

Przełykam ślinę, modląc się o to, aby się nie zarumienić tak jak Leandra.

– Mówiłam ci, chcę tego, co i ty – odpowiadam cicho, nisko, a on patrzy na mnie wygłodniale. Jezu, moja wewnętrzna bogini praktycznie mdleje. A więc wchodzę do gry?

Leandra patrzy to na mnie, to na niego. Policzki ma szkarłatne.

– Dać państwu jeszcze chwilę do namysłu?

– Nie. Wiemy, czego chcemy. – Usta Christiana wyginają się w seksownym uśmiechu. – Prosimy dwie porcje naleśników z maślanką z syropem klonowym i bekonem z boku, dwie szklanki soku pomarańczowego, jedną czarną kawę z chudym mlekiem i jedną herbatę English Breakfast, jeśli macie – mówi Christian, nie spuszczając ze mnie wzroku.

– Dziękuję, czy to wszystko? – pyta cicho Leandra, patrząc wszędzie, byle nie na nas. Oboje zwracamy na nią spojrzenie, a ona ponownie oblewa się rumieńcem i zmyka na zaplecze.

– Wiesz, to naprawdę nie fair. – Wbijam wzrok w blat i przesuwam po nim palcem wskazującym, starając się, aby zabrzmiało to nonszalancko.

– Co jest nie fair?

– To, jak rozbrajasz ludzi. Kobiety. Mnie.

– Rozbrajam cię?

Prycham.

– Nieustannie.

– To tylko wygląd, Anastasio – mówi łagodnie.

– Nie, Christianie, to znacznie więcej.

Marszczy czoło.

– Ty mnie kompletnie rozbrajasz, panno Steele. Twoja niewinność.

– Dlatego właśnie zmieniłeś zdanie?

– Zmieniłem zdanie?

– Tak, w kwestii… eee… nas?

Długimi palcami głaszcze się w zamyśleniu po brodzie.

– Nie wydaje mi się, abym zmienił zdanie jako takie. Musimy jedynie na nowo sprecyzować kryteria, nakreślić strategię. Jestem przekonany, że to się może udać. W pokoju zabaw masz być uległą. Za łamanie zasad spotka cię kara. Ale poza tym… cóż, myślę, że wszystko podlega dyskusji. Takie są moje wymagania, panno Steele. Co ty na to?

– A więc będę z tobą spała? W twoim łóżku?

– Tego właśnie chcesz?

– Tak.

– Wobec tego zgadzam się. Poza tym bardzo dobrze mi, kiedy jesteś obok. Nie miałem pojęcia, że to możliwe.

– Marszczy brwi.

– Strasznie się bałam, że mnie zostawisz, jeśli nie zgodzę się na to wszystko – mówię cicho.

– Nigdzie się nie wybieram, Anastasio. Poza tym…

– Urywa, a po chwili namysłu dodaje: – Idziemy za twoją radą, zgodnie z twoją definicją: kompromis. Wysłałaś mi ją mejlem.

I jak na razie to się udaje.

– Bardzo się cieszę, że pragniesz więcej – szepczę nieśmiało.

– Wiem.

– Skąd?

– Uwierz mi. Po prostu wiem. – Uśmiecha się znacząco. On coś skrywa. Ale co?

W tej chwili pojawia się Leandra z naszym zamówieniem. Burczy mi w brzuchu, przypominając, jak bardzo jestem głodna. Christian z irytującą aprobatą patrzy, jak zmiatam wszystko z talerza.

– Mogę się odwdzięczyć? – pytam Christiana.

– To znaczy?

– Zapłacić za ten posiłek.

Prycha.

– Nie sądzę.

– Proszę. Chcę to zrobić.

Marszczy brwi.

– Czy ty próbujesz zupełnie pozbawić mnie męskości?

– To prawdopodobnie jedyne miejsce, w którym będzie mnie stać na zapłacenie rachunku.

– Anastasio, doceniam twój gest. Naprawdę. Ale odpowiedź jest negatywna.

1 ... 98 99 100 101 102 103 104 105 106 ... 114
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)