Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Pięćdziesiąt twarzy Greya
Pięćdziesiąt twarzy Greya - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Электронная книга - «Pięćdziesiąt twarzy Greya». Краткое содержание книги:

Pierwszy tom trylogii, która rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo! Ta bezpruderyjna love story zabarwiona perwersją to podróż przez świat głęboko skrywanych kobiecych fantazji erotycznych.
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca erotyką powieść!
Studentka literatury Anastasia Steele ma w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu Christianem Greyem. Ku zaskoczeniu Any, zamożny, błyskotliwy i zabójczo przystojny mężczyzna od pierwszych sekund spotkania jednocześnie ją onieśmiela i fascynuje… do tego stopnia, że dziewczyna desperacko pragnie poznać go bliżej. Okazja nadarza się bardzo szybko – już nazajutrz Grey zjawia się w sklepie, w którym Ana dorywczo pracuje, i… proponuje jej kolejne spotkanie.
Młoda, niedoświadczona dziewczyna jest zszokowana erotyczną propozycją, którą składa jej ten ekscytujący mężczyzna. Opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli, pragnie jej na własnych warunkach. Z lękiem, wahając się, Anastasia przystaje na jego perwersyjną umowę. Gdy rozpoczyna się śmiały, pełen namiętności romans, dziewczyna powoli odkrywa nie tylko sekrety Greya, lecz także drzemiące w niej samej mroczne instynkty…
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” to powieść otwierająca trylogię, która w samych Stanach Zjednoczonych w ciągu trzech pierwszych miesięcy sprzedała się w nakładzie 15 milionów egzemplarzy! Seria od dłuższego czasu niepodzielnie panuje na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times” (zajmuje miejsca: pierwsze, drugie i trzecie)!
1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 114
Перейти на страницу:

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY

Christian stoi w metalowej klatce. Ma na sobie tylko te swoje podarte dżinsy. Wpatruje się we mnie. Na jego twarzy widnieje znaczący uśmiech, a oczy ma pociemniałe. Trzyma miseczkę z truskawkami. Z gracją podchodzi do prętów, nie spuszczając ze mnie wzroku. Bierze z miseczki duży dojrzały owoc i wyciąga rękę.

– Jedz – szepcze.

Próbuję do niego podejść, ale jestem skrępowana, coś trzyma mnie za nadgarstek. Puszczaj!

– Chodź, jedz – mówi, uśmiechając się ślicznie.

Ciągnę i ciągnę… puść mnie! Chcę krzyczeć, ale z mojego gardła nie wydobywa się żaden dźwięk. Christian wysuwa rękę jeszcze dalej, aż wreszcie truskawka dotyka mych ust.

– Jedz, Anastasio. – Wypowiada moje imię, przeciągając zmysłowo każdą sylabę.

Otwieram usta i biorę kęs, klatka znika, a mnie już nic nie trzyma. Wyciągam rękę, żeby go dotknąć, wplatam palce we włoski na jego klatce piersiowej.

– Anastasia.

Nie.

– No już, mała.

Nie. Chcę cię dotknąć.

– Obudź się.

Nie. Proszę. Na ułamek sekundy otwieram niechętnie oczy. Leżę w łóżku, a ktoś muska moje ucho.

– Obudź się, maleńka – szepcze, a jego słodki głos rozlewa się w moim ciele niczym ciepły karmel.

To Christian. Jezu, jest jeszcze ciemno, a ja przed oczami mam nadal to, co mi się śniło.

– Och… nie – jęczę. Chcę wrócić do jego klatki piersiowej, wrócić do snu. Czemu on mnie budzi? Jest środek nocy, a przynajmniej tak mi się wydaje. O cholera. Czy on chce seksu? Teraz?

– Pora wstać, mała. Włączę zaraz lampkę. – Głos ma cichy.

– Nie.

– Chcę gonić razem z tobą świt – mówi, całując moje policzki, powieki, czubek nosa, usta. Otwieram oczy. Lampka włączona. – Dzień dobry, moja śliczna – mruczy.

Wydaję jęk, a on się uśmiecha.

– Skowronkiem to ty nie jesteś – stwierdza.

Mrużę oczy i widzę, że pochyla się nade mną uśmiechnięty Christian. Rozbawiony. Ubrany! Na czarno.

– Myślałam, że masz ochotę na seks – burczę.

– Anastasio, zawsze mam na niego ochotę. Dobrze wiedzieć, że ty również – mówi sucho.

Moje oczy przyzwyczajają się do światła i widzę już lepiej. On nadal wydaje się rozbawiony… dzięki Bogu.

– Oczywiście, że tak, tyle że nie o takiej później porze.

– Nie jest późno, lecz wcześnie. Wstawaj. Wychodzimy. Seks przełożymy na inny raz.

– Miałam taki przyjemny sen – marudzę.

– A co ci się śniło? – pyta cierpliwie.

– Ty. – Rumienię się.

– Co robiłem tym razem?

– Próbowałeś karmić mnie truskawkami.

Kąciki ust unoszą mu się w uśmiechu.

– Dr Flynn miałby teraz używanie. No już, ubieraj się. Nie trać czasu na prysznic, później go weźmiemy.

My!

Siadam i pościel opada, odsłaniając moje ciało. Christian wstaje, żeby mi zrobić miejsce.

– Która godzina?

– Piąta trzydzieści.

– Mam wrażenie, że trzecia.

– Nie mamy dużo czasu. Dałem ci spać najdłużej, jak się dało. Chodź.

– Nie mogę wziąć prysznica?

Wzdycha.

– Jeśli pójdziesz pod prysznic, będę chciał do ciebie dołączyć, a oboje wiemy, co się wtedy stanie. No już, wstawaj.

Jest podekscytowany. Jak mały chłopiec, nie mogący się czegoś doczekać. Uśmiecham się.

– Co będziemy robić?

– To niespodzianka. Mówiłem ci.

Mój uśmiech robi się jeszcze szerszy.

– Okej.

Gramolę się z łóżka i biorę za szukanie ubrań. Oczywiście leżą starannie złożone na krześle obok łóżka. Na wierzchu dostrzegam dzianinowe bokserki, i to nie byle jakie, ale od Ralpha Laurena. Zakładam je, a on uśmiecha się do mnie szeroko. Hmm, bielizna Christiana Greya – kolejna zdobycz do kolekcji, w której jest już samochód, BlackBerry, Mac, czarna marynarka i cenne pierwsze wydanie serii książek. Kręcę głową; cóż za szczodrość. Marszczę brwi, gdyż przypomina mi się scena z Tessy: ta z truskawkami. Z kolei ona przywołuje mój sen. Co tam dr Flynn, nawet Freud miałby używanie, a potem pewnie by umarł, próbując rozwikłać tajemnice psychiki Szarego.

– Skoro już wstałaś, zrobię ci trochę miejsca.

Christian przechodzi do części dziennej, a ja idę do łazienki. Muszę siku, no i chcę się szybko podmyć. Siedem minut później wchodzę do salonu, czysta, uczesana, ubrana w dżinsy, moją bluzeczkę i bieliznę Christiana Greya. Podnosi głowę znad niewielkiego stołu, przy którym je śniadanie. Śniadanie! Jezu, o tej porze.

– Jedz – mówi.

Jasny gwint… mój sen. Wpatruję się w niego, myśląc o jego języku na podniebieniu. Hmm, wprawnym języku.

– Anastasio. – Z rozmarzenia wyrywa mnie jego surowy głos. Dla mnie naprawdę jest za wcześnie. Jak mam to rozegrać?

– Napiję się herbaty. Mogę wziąć croissanta na później? Mierzy mnie podejrzliwym spojrzeniem, a ja uśmiecham się słodko.

– Nie pogrywaj ze mną, Anastasio – rzuca ostrzegawczo.

– Zjem później, kiedy mój żołądek się obudzi. Około siódmej trzydzieści… okej?

– Okej.

Mocno się muszę koncentrować, że się nie wykrzywić.

– Mam ochotę przewrócić oczami.

– Ależ śmiało, zrób to, a sprawisz mi wielką przyjemność – mówi surowo.

Podnoszę oczy na sufit.

– Cóż, parę klapsów pewnie by mnie dobudziło. – Zasznurowuję usta, jakbym się nad czymś intensywnie zastanawiała.

Christian otwiera buzię.

– Z drugiej strony nie chciałabym, abyś się zgrzał; klimat jest tu wystarczająco gorący. – Wzruszam nonszalancko ramionami.

Zamyka usta i choć bardzo się stara zrobić gniewną minę, kiepsko mu to wychodzi. W jego oczach czai się wesołość.

– Prowokacyjna jak zawsze, panno Steele. Pij herbatę.

Zauważam, że to herbata Twinings i serce mi śpiewa. „Widzisz, on się naprawdę o ciebie troszczy” – mówi moja podświadomość. Siadam naprzeciwko niego, upajając się jego pięknem. Czy nasycę się kiedyś tym mężczyzną?

Gdy wychodzimy, Christian rzuca mi bluzę.

– Przyda ci się.

Patrzę na niego z konsternacją.

– Zaufaj mi. – Uśmiecha się, nachyla i daje szybkiego buziaka, a potem bierze za rękę i wyprowadza z pokoju.

Na dworze jest jeszcze względnie chłodno. Boy wręcza Christianowi kluczyki do krzykliwego sportowego samochodu ze składanym dachem. Unoszę brew.

– Wiesz, czasami tak fajnie być mną – wyjaśnia z konspiracyjnym, pełnym zadowolenia uśmiechem, którego nie jestem w stanie nie odwzajemnić. Jest taki kochany, kiedy się zachowuje tak radośnie i beztrosko. Z teatralnym ukłonem otwiera mi drzwi i wsiadam do środka. Ależ mu humor dopisuje.

– Dokąd j edziemy?

– Zobaczysz. – Śmieje mu się buzia, gdy wrzuca bieg i wyjeżdżamy na Savannah Parkway. Programuje nawigację, a potem naciska guzik na kierownicy i wnętrze samochodu wypełnia klasyczna muzyka orkiestrowa.

– Co to? – pytam, gdy wokół nas rozbrzmiewają słodkie dźwięki setki skrzypiec.

– Utwór z Traviaty. Opery Verdiego.

O rany… śliczny.

– Traviata? Już to słyszałam. Nie mogę sobie przypomnieć gdzie. Co to znaczy?

Christian patrzy na mnie z ukosa.

– Cóż, dosłownie „kobieta sprowadzona na złą drogę”. Jest oparta na Damie Kameliowej Aleksandra Dumasa.

– Ach. Czytałam.

– Tak też pomyślałem.

– Nieszczęsna kurtyzana. – Poprawiam się na miękkim skórzanym fotelu. Czy on próbuje mi coś powiedzieć? – Hmm, smutna historia – bąkam.

1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 114
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)