Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Przejście - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Przejście

Электронная книга - «Przejście». Краткое содержание книги:

Jedna z rzadkich, niezapomnianych powieści, zarówno dramatycznych, jak i głęboko refleksyjnych oraz pełnych napięcia. Zdumiewająca mieszanka suspensu i nauki. Joanna Lander jest psychologiem prowadzącym badania nad śmiercią. Kiedy decyduje się na udział w projekcie polegającym na symulowaniu śmierci klinicznej, okazuje się, iż może rozwiązać największą tajemnicę życia, albo też stać się ofiarą nauki. Poddaje się jednak eksperymentowi młodego, błyskotliwego neurologa, zainteresowanego symulowaniem śmierci klinicznej za pomocą psychoaktywnego leku…
1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 225
Перейти на страницу:

— Oczywiście — odparła Tish i podeszła do szafki.

— Co widziałaś? — zapytał Richard, kiedy Tish oddaliła się na tyle, aby nic nie słyszeć.

— Titanica.

— Na pewno? Miałaś taką samą wizję, jak poprzednio? Przejście i ludzie kręcący się za drzwiami?

— Tak, tylko że tym razem wyszłam na pokład i… — Przerwała, kiedy Tish wróciła z kocem.

— Zaczekam z zarejestrowaniem relacji do czasu, aż skończy pani monitorowanie — zwrócił się Richard do Tish. — A teraz proszę zdjąć pozostałe elektrody. — Wrócił do pulpitu, nie patrząc na Joannę, i przystąpił do przeglądania skanów. Co powie, kiedy Tish wyjdzie?, zastanawiała się Joanna, przyglądając się, jak pielęgniarka przykrywa kocem jej nogi i podciąga go wyżej, do ramion. Czy dlatego, że widziała Titanica, znowu nazwie ją Bridey Murphy?

Nic na to nie poradzę, uznała. To z całą pewnością był Titanic. Kiedy Tish zdejmowała elektrody, sprawdzała jej tętno i ciśnienie, Joanna odtworzyła w pamięci wszystkie doświadczenia graniczne, aby żadnego nie pominąć — schody, jadalnia pierwszej klasy, drzwi na pokład łodziowy…

Zostawiłam w drzwiach but, przypomniała sobie i usiadła. Wciąż jest na statku.

— Zaraz zaraz, co to ma być? — zaprotestowała Tish.

— Ja… — zaczęła Joanna i wbiła wzrok w swoje stopy w granatowych pończochach, wystające spod koca. Przecież byłam na bosaka, bez pończoch, uświadomiła sobie.

— Jeszcze nie odłączyłam kroplówki — stwierdziła Tish, a Joanna posłusznie się położyła. To poczucie było tak realne. Wciąż czuła, jak gołą stopą dotyka lodowatego pokładu, pamiętała, jak zdjęła but, aby zaklinować go w drzwiach… Roześmiała się.

— Zrobiłam coś zabawnego? — zainteresowała się Tish, przykładając watę do igły.

— Mój but…

— Są w przebieralni, ale nigdzie pani jeszcze nie idzie. Muszę po raz ostatni przeprowadzić badanie tętna i ciśnienia. — Gdy skończyła, spytała: — Więc co takiego śmiesznego było w pani butach?

Nic, pomyślała Joanna. Nie miałam ich na nogach.

— No proszę powiedzieć, co panią rozbawiło? — nalegała Tish.

Nie mogę. i tak byś nie zrozumiała. Na Titanicu zostawiła czerwoną tenisówkę, taką samą, jaką podobno ujrzał pacjent unoszący się nad stołem operacyjnym.

Tish wciąż czekała na wyjaśnienie dowcipu.

— To nic takiego, przepraszam — stwierdziła Joanna. — Chyba jestem trochę zdezorientowana. — Leżała nieruchomo, czekając, aż Tish usunie poduszki z gąbki, podpierające jej ręce i nogi. Muszę o tym powiedzieć Richardowi, pomyślała. Ciekawe, czy można to uznać za wspomnienie związane z opuszczeniem własnego ciała.

Ale Richarda nie interesowało to, które zasadnicze elementy pojawiły się w jej doświadczeniach granicznych, ani też co widziała, gdy straciła świadomość. Ciekawiło go wyłącznie to, czy ujrzała Titanica.

— Znowu miałaś taką samą wizję? — spytał, gdy tylko Tish wyszła z laboratorium.

— Nie. — Joanna usiadła na stole. — Niezupełnie taką samą.

Zdawało się, że ta odpowiedź zadowoliła i odprężyła Richarda.

— Niemniej znalazłam się w tym samym miejscu. Na Titanicu.

— Skąd masz pewność?

Joanna opowiedziała mu o jadalni i pokładzie łodziowym.

— To musiał być Titanic — podkreśliła. — Usiłowali skontaktować się z Californian za pomocą latarni sygnalizacyjnej.

— Panie doktorze? — W drzwiach stała Tish. Joanna zastanawiała się, jak długo przysłuchiwała się rozmowie. — Przed wyjściem zapomniałam pana spytać, czy jest pan zainteresowany’?

— Czym? — zdziwił się Richard.

— Obejrzeniem nowego filmu z Tommym Lee Jonesem.

— Ach. — Z jego tonu jasno wynikało, że nie ma pojęcia, o czym mówi Tish. — Eee, nie bardzo, muszę omówić z Joanną jej relację, a potem przeanalizować skany. To może się przeciągnąć.

— Nie musimy się umawiać na dzisiejszy wieczór — oświadczyła Tish i nie czekając na kolejną wymówkę, dodała: — Porozmawiamy o tym jutro.

— Jutro?

— Tak. Pan Sage. O dziesiątej?

— A, tak — potwierdził. — Racja. Pan Sage. No, to do jutra.

— Proszę zaczekać — zatrzymała ją Joanna. — A co z panią Troudtheim? Nie ma sesji o trzeciej?

— Dzwoniła, żeby odwołać — wyjaśnił Richard.

— Kiedy pani była nieprzytomna — uzupełniła Tish.

— Powiedziała, że ma wrażenie, że dopadła ją grypa, więc zadzwoni, żeby ustalić nowy termin, gdy lepiej się poczuje — dodał Richard. — Jutro o dziesiątej — zwrócił się do Tish, wciąż stojącej przy drzwiach.

Tish wyszła, a Richard odwrócił się do Joanny.

— Powiedzieli, że usiłują nawiązać łączność z Californian?

— Nie, ale stwierdzili, że nabierają wody i że Baltic oraz Frankfurt już płyną. A jadalnia musiała być pomieszczeniem dla pasażerów pierwszej klasy…

— Powiedz mi o początku. Niczym się nie różnił od poprzednich?

— Niczym — potwierdziła Joanna. — Wcześniej nie widziałam tylko młodego mężczyzny w swetrze. — Opowiedziała Richardowi o brodaczu, twierdzącym, że osoby postronne nie mają tam prawa wstępu i młodym człowieku, który oznajmił, że usłyszał hałas i przyszedł sprawdzić, co się dzieje.

— Ale hałas brzmiał tak samo?

— Tak.

— A przejście, drzwi? I światło?

— Też — przytaknęła zaskoczona Joanna.

— Ujednolicający obraz był taki sam — mruknął. — Chodź, coś ci pokażę.

Joanna zarzuciła koc na ramiona, zsunęła się ze stołu do badań i podeszła do pulpitu. Richard już wyświetlał skany.

— To są zdjęcia z twoich ostatnich doświadczeń granicznych — wyjaśnił i szybko wystukał coś na klawiaturze. Pociemniały wszystkie obszary z wyjątkiem kory czołowej. — Masz przed sobą mózg uaktywniający pamięć długotrwałą. — Dopisał jeszcze kilka znaków. — Teraz przyspieszymy — stwierdził i skany zaczęły się szybko zmieniać. Niewielkie rozsiane punkty rozbłyskiwały i gasły, zmieniały barwy z pomarańczowej na czerwoną, a potem na niebieską, wybuchały na ekranie jak sztuczne ognie, tworząc misterny wzór.

— No dobrze — oświadczył, zatrzymując obraz i wyświetlając obok inny skan. — To jest zdjęcie z wtorku. — Powtórzył ten sam proces. — Teraz nałożę na siebie obydwie fotografie. Na dzisiejszej są ciemniejsze cienie, a na wtorkowej — jaśniejsze.

Joanna przyglądała się, jak migoczą kolory, przybierając barwę niebieską, potem pomarańczową, czerwoną i ponownie niebieskozieloną, zapalając się przypadkowo i gasnąc z różną szybkością, w rozmaitych miejscach.

— Te zdjęcia są zupełnie inne.

— Otóż to — potwierdził Richard. — Lateralizacja jest całkowicie odmienna, co powinno oznaczać zupełnie różne doświadczenia i inne wspomnienie, pełniące rolę ujednolicającego obrazu. Na tych zdjęciach nie ma ani jednej wspólnej cechy, a mimo to twierdzisz, że widziałaś te same wizje i taki sam ujednolicający obraz. — Zapatrzył się w ekran. — Możliwe, że aktywność kory czołowej jest przypadkowa, a przecież wspomnienia tworzą się w płacie skroniowym.

Odwrócił się do Joanny.

— Chciałbym, żebyś nagrała jak najbardziej szczegółową relację. Potem spisz wszystko, co widziałaś i słyszałaś. — Wbił wzrok w skany. — Czy twoi pacjenci, którzy przebyli więcej niż jedną śmierć kliniczną, za każdym razem mieli takie same doświadczenia?

1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 225
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)