Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]
- Автор: Херберт Фрэнк
- Серия: Diuna #3
- Год: 1992
- Язык: польский
- Год: Phantom Press
- ISBN: 83-7075-060-5
- Переводчик: Marek Mastalerz
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Dzieci Diuny [Children of Dune - pl]». Краткое содержание книги:
Od pewnego czasu w mieście Arrakin pojawia się starzec zwany Kaznodzieją i wygłasza dziwne przemowy do wciąż tłumnie przybywających na Diunę pielgrzymów. Kim jest? Czy tylko na wpół szalonym mistykiem, czy może kimś więcej?
W miarę, jak przyzwyczajał się do wzmocnionych mięśni, odnajdywał zmysłową radość w beztroskim pędzie. Uprawiał prawdziwy balet na pustyni.
Kiedy doszedł do wniosku, że załoga ornitoptera przezwyciężyła szok na tyle, by kontynuować pościg, zanurkował w ocienioną powierzchnię wydmy i zakopał się głęboko. Dla organizmu Leto piasek przypominał teraz w dotyku gęsty płyn. Przekopał się na przeciwległą stronę wydmy i stwierdził, że powłoka zakryła mu nozdrza. Odsunął ją, wyczuwając pulsowanie nowej skóry, wchłaniającej pot.
Leto zwinął błonę w rulon i napił się, spoglądając w gwieździste niebo. Oszacował, że oddalił się o piętnaście kilometrów od Szulochu. Po chwili na tle gwiazd zamajaczyła sylwetka ornitoptera: wielka ptasia figura, za którą ciągnęła następna, i jeszcze jedna. Usłyszał miękki szum skrzydeł i szept ich stłumionych silników.
Czekał, popijając z żywego przewodu. Pierwszy Księżyc zakończył swą podróż i zniknął. Teraz królował Drugi Księżyc.
Na godzinę przed świtem Leto wypełzł na grzbiet wydmy i zbadał niebo. Żadnego pościgu. Wiedział już, że z drogi, którą wybrał, nie ma powrotu. Przed nim leżała pułapka w Czasie i Przestrzeni, która szykowała niezapomnianą nauczkę jemu i całej ludzkości.
Leto skręcił na północny wschód i wielkimi skokami przebył następne pięćdziesiąt kilometrów, zanim zakopał się na powrót w piasku, pozostawiając niewielki otwór prowadzący na powierzchnię. Błona uczyła się współpracować z nim. Starał się nie myśleć o innych rzeczach, które robiła z jego ciałem.
„Jutro dotrę do Gejr Kulonu — pomyślał. — Rozwalę kanat i pozwolę jego wodzie wsiąknąć w piach. Wtedy podążę do Worka Wiatru, Starej Szczerby i Hargu. W ciągu miesiąca cofnę transformację ekologiczną o całe pokolenie. Będę miał czas na opracowanie nowego rozkładu przekształceń”.
Oskarżenie oczywiście padnie na zbuntowane plemiona. Niektórzy wskrzeszą wspomnienia o Dżekaracie. Co do Ghanimy… Ruchem ust wypowiedział słowa, które miały przywrócić jej pamięć. Na to przyjdzie czas później…
Zapragnął wydostać się na pustynię, na Złotą Drogę. Było to coś prawie fizycznego, co mógł ujrzeć na własne oczy. Pomyślał, że przypomina to zwierzęcą potrzebę ruchu. Przetrwanie ludzkości zależało od zmiany jej ducha, powstrzymywanej od tysiącleci. Potrzeba było tylko ścieżki, na którą mogłaby wkroczyć.
Pomyślał o Muad’Dibie, mówiąc sobie: „Wkrótce porozmawiamy jak mężczyzna z mężczyzną i wyłoni się z tego tylko jedna wizja”.
Warunki życia są dyktowane przez klimat, owe długie prądy zmian, których mogą nie dostrzegać cale pokolenia. To właśnie one układają wzór życia. Samotne, izolowanie istnienia ludzkie obserwują różne odmiany klimatu, fluktuacje rocznej pogody i czasami spostrzegają takie rzeczy Jak to, że „nastał najzimniejszy rok, jaki pamiętam”. Ludzie rzadko wyczuwają zmiany zachodzące w długim okresie czasu. Chcąc przeżyć na obcej planecie, muszą poznać jej klimat.