Boża klepsydra [Deepsix - pl]
- Автор: Макдевит Джек
- Год: 2007
- Язык: польский
- Год: Solaris
- ISBN: 978-83-89951-77-0
- Переводчик: Jolanta Pers
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Boża klepsydra [Deepsix - pl]». Краткое содержание книги:
Na kilka tygodni przed spodziewanym zniszczeniem planety Deepsix w wyniku kolizji z gazowa planetą-gigantem, badacze odkrywają ruiny na powierzchni globu, które mogą oznaczać, że istnieje tam cywilizacja. Akademia nakazuje naukowcom z przelatujących w pobliżu statków, żeby ci wylądowali na powierzchni planety i przeprowadzili niezbędne analizy artefaktów. Dodatkowo do grupy naukowców dołącza popularny z powodu swojego ciętego języka i wyrazistych poglądów znany w całej galaktyce publicysta, który nigdy wcześniej nie opuścił Ziemi. Kiedy lądowniki ekspedycji zostają zniszczone, na skutek trzęsienia ziemi spowodowanego zbliżaniem się gazowego giganta, ekipa musi znaleśc sposób na opuszczenie planety zanim dojdzie do kolizji.
— Jakieś zwierzę — powiedziała.
Czekali, próbując dostrzec coś we mgle.
Po obu stronach korytarza były zamknięte drzwi. Spojrzała na nie. Poruszyły się. Ruch był ledwo widoczny, otworzyły się może na palec i zatrzymały.
Stanęli bliżej siebie, żeby chronić się nawzajem. Hutch wyjęła laser. Milczeli.
Ponieważ nic się nie działo, Hutch podeszła do drzwi.
Zamknęły się. Hutch odskoczyła.
Znów się otworzyły.
— Może powinniśmy stąd pójść — wyszeptał Nightingale.
— Poczekaj.
Podeszła bliżej i próbowała coś dostrzec w szczelinie, ale na tyle, na ile było coś widać, nic ciekawego nie było w środku. Puste pomieszczenie i tyle.
Wzięła głęboki oddech i szarpnęła drzwi. Otworzyły się trochę szerzej. Puściła je, a wtedy zamknęły się, by znowu się otworzyć.
— Czujniki? — spytał Nightingale.
— Najwyraźniej. I nadal działają.
Przypomniała sobie, że budynek chyba był wyposażony w coś przypominającego kolektory słoneczne.
Drzwi miały niecałe trzy metry wysokości i wykonano je z jakiegoś tworzywa powszechnie spotykanego w tej budowli. Nie miały klamki ani gałki. Hutch dostrzegła jednak prostokątny zielony pasek, który mógł być czujnikiem. I kolejny zielony pasek z wyblakłymi znakami, które mogły informować o tym, kto zajmuje biuro albo jaka jest funkcja tego pomieszczenia.
Mimo obietnic Canyon znów się odezwał.
— Hutch, to szczególna chwila. Co czułaś, kiedy usłyszałaś ten dźwięk?
Hutch wiedziała, że słowa, które wypowie, obiegną świat. Pożałowała, że pozwoliła Augiemu i dwóm miliardom widzów podsłuchiwać. Chciałaby udawać zblazowaną, jak przystało na bohaterkę, ale nie mogła sobie przypomnieć, czy wydawała jakiś odgłos przerażenia.
— Bałam się — odparła.
Drzwi otworzyły się znowu.
Ziemia zatrzęsła się. Kolejny wstrząs.
Szli dalej. Drzwi zamykały się i otwierały. Poza tym nie było słychać żadnego dźwięku.
Wspięli się po rampie do części podzielonej na mniejsze pomieszczenia. Osiem czy dziewięć pokoi, wszystkie z niskimi sufitami. Oznakowania umieszczono na poziomie pasa. Były tam małe ławeczki i poręcze sięgające im kolan przy grodziach. Klatka schodowa — dla świerszczy, sądząc z rozmiarów — prowadziła na górne piętro.
W kilku pomieszczeniach były rzędy krzeseł. Bardzo przypominało to kabinę poduszkowca. W jednym z nich sufit w pewnym miejscu podniesiono do poziomu takiego, że mogli się wyprostować.
Z kompleksu nie prowadziło żadne wyjście poza tym, którym weszli, rampą w dół i z powrotem do hali.
— Chyba właśnie dotarliśmy do pomieszczeń windy — rzekła Hutch.
Jeśli tak było, maszyneria, która wprawiała to wszystko w ruch, musiała być ukryta.
— Pewnie masz rację.
Spojrzał na malutkie poręcze.
— To nie była zaawansowana kultura — rzekła. — Jak sądzisz, jak zareagowały świerszcze, kiedy jastrzębie przybyły i kazały im się zbierać?
XXXI
Zwykle uważa się, że inteligencja stanowi przewagę ewolucyjna. Ale jakie mamy na to dowody? Jesteśmy otoczeni wielbicielami uzdrawiania metodami nadprzyrodzonymi, astrologii, wiary w sny i narkotyki. Czy mamy zaakceptować tezę, że te hordy nieszczęśników miały inteligentnych przodków?
Jestem gotów przyznać, że głupota nie pomaga w przeżyciu. W końcu każdy zrozumie, że tygrysa nie należy szturchać kijem. Ale inteligencja to ciekawość, a ciekawość nigdy nie pomagała w zachowaniu własnych genów w puli. Prawda musi tkwić gdzieś pośrodku. Bez względu na to, jaka jest przyczyna, to przeciętność żyje i rozkwita.