Wędrowcy [Voyagers - pl]
- Автор: Бова Бен
- Год: 1994
- Язык: польский
- Год: Orion
- Переводчик: Cezary Lipski
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wędrowcy [Voyagers - pl]». Краткое содержание книги:
Lee Dubridge
— Coś w tym rodzaju.
— Co to znaczy „coś w tym rodzaju”? Czy śmiał się z tego, czy też wziął to na serio?
Stoner machnął lekceważąco ręką.
— Coś między jednym i drugim.
— Keith, naprawdę grozi ci niebezpieczeństwo z ich strony. Czuję to przez skórę.
— Będę tam gościem radzieckiego rządu — rzekł. — Wszyscy będziemy tak traktowani. Nie ośmielą się zrobić nam nic złego.
— Ale ty jesteś uparty — powiedziała potrząsając głową. — I głupi.
— Kirył będzie mnie ochraniał.
Wzniosła ręce ku niebu.
— Też mi ochroniarz! On nawet nie potrafi porządnie wiosłować!
Stoner wybuchnął śmiechem.
— Proszę cię, nie leć na tę misję, Keith! — mówiła Jo. — Niech Rosjanie wyślą swoich kosmonautów na spotkanie z tym przybyszem. Zostań na Ziemi razem z nami wszystkimi.
— Wykluczone.
— Keith, boję się o ciebie! Boję się bardzo!
— Wiem o tym — rzekł — ale to nie ma znaczenia. — Przypuśćmy, że jestem sukinsynem bez serca, w porządku? Ale ta misja jest dla mnie ważniejsza iż wszystko inne. To jest moje życie. Czy tego nie rozumiesz? To jest dla mnie ważniejsze niż moje dzieci, niż ty, niż wszystko na świecie. Muszę tam polecieć. Przejdę przez ogień, aby się to stało.
Jo nic nie odpowiedziała. Opuściła głowę i utkwiła wzrok w piasku u ich stóp.
— Czy coś jest ze mną nie tak, skoro tak myślę? — zapytał. — Uważasz mnie za jakiegoś potwora?
— Tak — odparła cicho. — Wiesz dobrze, że narażasz się na niebezpieczeństwo, ale stłumiłeś w sobie wszystkie ludzkie uczucia, przestałeś odczuwać ludzkie potrzeby. Jedyną rzeczą, jakiej pragniesz, jest ten lot, choć wiesz, że chcą cię przez to zabić.
— No cóż — rzekł, wzruszając ramionami — widocznie jestem potworem. Ale nic na to nie poradzę.
— Nie potworem, ale maszyną, Keith — powiedziała. — Automatycznym, samoprogramującym się robotem. Zdałam sobie z tego sprawę, gdy tłukłeś Schmidta. Nieludzka, niezmordowana, bezuczuciowa maszyna. Nic i nikt nie może ci stanąć na drodze. Mac, Schmidt, cała przeklęta Marynarka… nawet własne dzieci. Nikt z nas cię nie powstrzyma.
— A więc tak o mnie myślisz…? — Głos Stonera przeszedł w zduszony szept. Poczuł, że jego wnętrze wypełnia lodowata pustka.
— Taki jesteś, Keith — rzekła Jo, starając się, by jej głos brzmiał spokojnie i nie drżał.
Przez chwilę nic nie mówił, potem rzekł:
— Lepiej już wracajmy. Muszę jeszcze spakować niektóre rzeczy.
— Dobrze. Ja też nie skończyłam się pakować.
Szli w milczeniu, aż Stoner doprowadził ją do hotelowego wejścia i odszedł. Patrzyła za nim, sztywna z dumy czy może z bólu. Zdała sobie teraz sprawę, że on jednak ma uczucia i jest podatny na zranienie.
„Ale nie zależy mu na mnie — pomyślała. — Nie ma sposobu, abym mogła w nim wzbudzić troskę o mnie.”
Weszła szybko do holu, pobiegła na górę do swego pokoju i szczelnie zamknęła za sobą drzwi.
ROZDZIAŁ XXXVIII
Nie ulega raczej wątpliwości, że prędzej czy później wejdziemy w kontakt z istotami inteligentniejszymi od nas. Może to być kontakt jednostronny, a więc może polegać na obejrzeniu przez nas ruin albo wytworów jakiejś cywilizacji kosmicznej, może być dwustronny — za pośrednictwem fal radiowych czy światła laserowego. A może to być również spotkanie twarzą w twarz. Kiedyś to nastąpi i może być najbardziej niszczącym wydarzeniem w historii ludzkości. Stwierdzenie, że „Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje”, tyka, niby bomba zegarowa, u podstaw wierzeń religijnych…