Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Романы для взрослых » Pięćdziesiąt twarzy Greya
Pięćdziesiąt twarzy Greya - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Электронная книга - «Pięćdziesiąt twarzy Greya». Краткое содержание книги:

Pierwszy tom trylogii, która rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo! Ta bezpruderyjna love story zabarwiona perwersją to podróż przez świat głęboko skrywanych kobiecych fantazji erotycznych.
Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca erotyką powieść!
Studentka literatury Anastasia Steele ma w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu Christianem Greyem. Ku zaskoczeniu Any, zamożny, błyskotliwy i zabójczo przystojny mężczyzna od pierwszych sekund spotkania jednocześnie ją onieśmiela i fascynuje… do tego stopnia, że dziewczyna desperacko pragnie poznać go bliżej. Okazja nadarza się bardzo szybko – już nazajutrz Grey zjawia się w sklepie, w którym Ana dorywczo pracuje, i… proponuje jej kolejne spotkanie.
Młoda, niedoświadczona dziewczyna jest zszokowana erotyczną propozycją, którą składa jej ten ekscytujący mężczyzna. Opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli, pragnie jej na własnych warunkach. Z lękiem, wahając się, Anastasia przystaje na jego perwersyjną umowę. Gdy rozpoczyna się śmiały, pełen namiętności romans, dziewczyna powoli odkrywa nie tylko sekrety Greya, lecz także drzemiące w niej samej mroczne instynkty…
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” to powieść otwierająca trylogię, która w samych Stanach Zjednoczonych w ciągu trzech pierwszych miesięcy sprzedała się w nakładzie 15 milionów egzemplarzy! Seria od dłuższego czasu niepodzielnie panuje na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times” (zajmuje miejsca: pierwsze, drugie i trzecie)!
1 ... 77 78 79 80 81 82 83 84 85 ... 114
Перейти на страницу:

– Zostań dziś ze mną – wyrzuca z siebie. – Jeśli pojedziesz, nie będziemy się widzieć cały tydzień. Proszę.

– Dobrze – zgadzam się. – I ja też spróbuję. Podpiszę twoją umowę. – Decyzja podjęta pod wpływem chwili.

Patrzy na mnie.

– Podpisz po Georgii. Przemyśl wszystko. Dobrze przemyśl, maleńka.

– Tak zrobię. – I przez kilometr czy dwa milczymy.

– Naprawdę powinnaś zapiąć pasy – Christian szepcze z dezaprobatą do mych włosów, ale nie wykonuje żadnego ruchu, żeby mnie zepchnąć z kolan.

Przytulam się do niego; oczy mam zamknięte, nos schowany na jego szyi. Wdycham seksowny zapach Christiana i piżmowego żelu pod prysznic. Głowę opieram mu na ramieniu. Pozwalam sobie fantazjować, że ten mężczyzna mnie kocha. Och, i jest to takie rzeczywiste, niemal namacalne, a maleńka część mojej paskudnej podświadomości zachowuje się zupełnie zaskakująco i ośmiela się mieć nadzieję. Uważam, aby nie dotykać jego klatki piersiowej, a jedynie tulę się do niego mocno.

Zbyt szybko zostaję wyrwana ze swoich niespełnialnych marzeń.

– Jesteśmy w domu – mruczy Christian.

To takie zwodnicze zdanie, pełne olbrzymiego potencjału.

W domu, z Christianem. Tyle że jego mieszkanie to galeria sztuki, a nie dom.

Taylor otwiera nam drzwi i dziękuję mu nieśmiało, świadoma tego, że słyszał naszą rozmowę. Ale jego uprzejmy uśmiech niczego nie zdradza. Gdy wysiadamy, Christian mierzy mnie wzrokiem.

O nie… a teraz co zrobiłam?

– Czemu nie masz żakietu? – Marszczy brwi, zdejmuje marynarkę i narzuca mi na ramiona.

Zalewa mnie fala ulgi.

– Jest w moim nowym samochodzie – odpowiadam sennie, tłumiąc ziewnięcie.

Uśmiecha się znacząco.

– Zmęczona, panno Steele?

– Tak, panie Grey. – Czuję się nieswojo pod jego bacznym spojrzeniem. Niemniej jednak uważam, że jestem winna wyjaśnienie.

– Zostałam dziś nakłoniona do robienia rzeczy, których w życiu nie uznałabym za możliwe.

– Cóż, jeśli mi podpadniesz, niewykluczone, że nakłonię cię do jeszcze innych rzeczy.

Bierze mnie za rękę i prowadzi do budynku. Ożeż ty…

znowu!

W windzie przyglądam mu się uważnie. Najpierw sądziłam, że chce, abym z nim spała, ale teraz przypominam sobie, że on z nikim nie sypia. Nie licząc tych kilku razy ze mną. Marszczę brwi i nagle jego oczy ciemnieją. Wyciąga rękę i uwalnia mi wargę z zębów.

– Pewnego dnia zerżnę cię w tej windzie, Anastasio, ale teraz jesteś zmęczona, więc sądzę, że powinniśmy pójść spać.

Pochyla głowę, bierze moją wargę w zęby i delikatnie pociąga. Cała się rozpływam, przestaję oddychać, a wszystko we mnie skręca się z pożądania. Odwzajemniam się, chwytając zębami jego górną wargę. Z jego gardła wydobywa się niski jęk. Kiedy drzwi windy się rozsuwają, chwyta mnie za rękę i wyciąga do holu. Przechodzimy przez podwójne drzwi i jesteśmy w domu.

– Chcesz się czegoś napić?

– Nie.

– To dobrze. Chodźmy do łóżka.

Unoszę brwi.

– Zadowoli cię zwykły, stary waniliowy seks?

Przechyla głowę.

– W waniliowym nie ma nic zwykłego czy starego; to bardzo intrygujący smak – wyrzuca z siebie.

– Od kiedy?

– Od ubiegłej niedzieli. A czemu pytasz? Miałaś nadzieję na coś bardziej egzotycznego?

Moja wewnętrzna bogini się wychyla.

– O nie. Wystarczy mi egzotyki na jeden dzień. – Bogini wydyma usta i nie bardzo jej wychodzi ukrywanie rozczarowania.

– Na pewno? Jesteśmy w stanie zaspokoić wszystkie gusta, co najmniej trzydzieści jeden smaków. – Uśmiecha się do mnie lubieżnie.

– Zauważyłam – odpowiadam cierpko.

Kręci głową.

– Chodź, panno Steele, jutro ważny dzień. Im szybciej znajdziesz się w łóżku, tym szybciej cię przelecę i tym szybciej będziesz mogła zasnąć.

– Panie Grey, urodzony z pana romantyk.

– Panno Steele, masz niewyparzony język. Możliwe, że będę to musiał jakoś utemperować. Chodź. – Prowadzi mnie korytarzem do swojej sypialni i kopniakiem zamyka za nami drzwi. – Ręce do góry – nakazuje.

Robię, co mi każe, a on, jak jakiś magik, jednym płynnym ruchem zdejmuje ze mnie suknię.

– Ta da! – woła żartobliwie.

Chichoczę i grzecznie biję brawo. Kłania się z gracją, uśmiechając się przy tym szeroko. Jak mogę mu się oprzeć, kiedy jest właśnie taki? Kładzie sukienkę na stojącym obok komody krześle.

– A jaka będzie następna sztuczka? – pytam wesoło.

– Och, moja droga panno Steele. Wskakuj do wyrka, a ci pokażę.

– Sądzisz, że choć raz powinnam grać trudną do zdobycia? – pytam kokieteryjnie.

Zaskoczony otwiera szeroko oczy i widzę w nich błysk podniecenia.

– Cóż… drzwi są zamknięte. Nie bardzo wiem, jak byś miała mnie unikać – stwierdza zgryźliwie. – Wydaje mi się, że klamka zapadła.

– Ale jestem dobrą negocjatorką.

– Ja także. – Przygląda mi się i stopniowo wyraz jego twarzy ulega zmianie. Pojawia się na niej konsternacja i atmosfera staje się nagle napięta. – Nie chcesz się pieprzyć? – pyta.

– Nie – odpowiadam bez tchu.

– Och. – Marszczy brwi.

Okej, no to się zaczyna… głęboki oddech.

– Chcę, żebyś się ze mną kochał.

Nieruchomieje. Twarz mu posępnieje. Cholera, nie wygląda to dobrze. „Daj mu chwilę” – warczy moja podświadomość.

– Ana, ja… – Przeczesuje palcami włosy. Obu rąk. Jezu, naprawdę go zaskoczyłam. – Myślałem, że już to robiliśmy? – mówi w końcu.

– Chcę cię dotknąć.

Odruchowo robi krok w tył i przez jego twarz przebiega strach. Po chwili bierze się w garść.

– Proszę – szepczę.

– O nie, panno Steele, dziś wieczorem poszedłem na wystarczająco wiele ustępstw. I mówię „nie”.

– Nie?

– Nie.

Och… z tym się nie da polemizować… prawda?

– Słuchaj, ty jesteś zmęczona, ja jestem zmęczony. Chodźmy po prostu do łóżka – mówi, uważnie mnie obserwując.

– A więc dotykanie jest dla ciebie granicą bezwzględną?

– Tak. Wielka mi nowość.

– Proszę, powiedz mi dlaczego.

– Och, Anastasio, błagam. Odpuść ten temat – burczy z rozdrażnieniem.

– To dla mnie ważne.

Ponownie przeczesuje palcami włosy i zdusza pod nosem przekleństwo. Odwraca się na pięcie, podchodzi do komody, wyjmuje T-shirt i rzuca w moją stronę. Łapię go zdeprymowana.

– Włóż to i chodź do łóżka – warczy z irytacją.

Marszczę brwi, ale postanawiam ustąpić. Odwracam się do niego plecami, zdejmuję stanik i jak najszybciej wkładam koszulkę, aby zakryć nagość. Majtki zostawiam; w końcu nie miałam ich na sobie przez większą część wieczoru.

– Muszę skorzystać z łazienki. – Mój głos jest niewiele głośniejszy od szeptu.

Patrzy na mnie zaskoczony.

– Czy ty mnie pytasz o pozwolenie?

– Eee… nie.

– Anastasio, wiesz, gdzie jest łazienka. Dzisiaj, na tym etapie naszego dziwnego układu, nie potrzebujesz mojego pozwolenia, aby z niej skorzystać. – Nawet nie kryje rozdrażnienia. Rozpina koszulę, a ja czmycham do łazienki.

Przyglądam się sobie w olbrzymim lustrze, zaszokowana faktem, że w moim wyglądzie nic się nie zmieniło. Po tym wszystkim, co dzisiaj robiłam, patrzy na mnie ta sama zwyczajna dziewczyna. „A czego się spodziewałaś, że urosną ci rogi i zakręcony ogon?” – warczy moja podświadomość. – „I co ty, u licha, wyprawiasz? Dotykanie to jego granica bezwzględna. Za wcześnie, ty idiotko. Trzeba to robić krok po kroku”. Podświadomość jest wściekła, a w swym gniewie wygląda jak Meduza. Dłońmi ściska twarz niczym postać z Krzyku Muncha. Ignoruję ją, ale ona nie da się tak łatwo zbyć. „Doprowadzasz go do szaleństwa, pomyśl o tym wszystkim, co ci powiedział, do czego się przyznał”. Patrzę gniewnie na swoje odbicie. Muszę umieć okazać mu uczucie – wtedy być może je odwzajemni.

1 ... 77 78 79 80 81 82 83 84 85 ... 114
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)