Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Ludzie [Humans - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie [Humans - pl]

Электронная книга - «Ludzie [Humans - pl]». Краткое содержание книги:

W poprzednim tomie — „Hominidach” — neandertalski fizyk Ponter Boddit, podczas eksperymentu z komputerem kwantowym przekroczył przypadkiem barierę pomiędzy alternatywną Ziemią, na której jego gatunek jest dominujący, a ludzie wymarli przed tysiącami lat. Po wielu przygodach, przy pomocy ziemskich naukowców, udało mu się wrócić do swojego świata.
W drugim tomie Ponter Boddit doprowadza do ponownego otwarcia portalu między światami. Wraca na Ziemię zamieszkałą przez Homo sapiens i znowu spotyka profesor Mary Vaughan. Podczas pierwszej oficjalnej wizyty delegacji ze świata Neandertalczyków dochodzi do incydentu, który stawia pod znakiem zapytania dalsze kontakty między gatunkami. Na szczęście, udaje się pokonać pierwsze trudności i rozpoczyna się wymiana kulturowa między obiema Ziemiami.
1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82
Перейти на страницу:

— Wcześniej spytałem cię, czy wysterylizowałeś kogoś jeszcze na drugim świecie, a ty zareagowałeś gniewem. Wiesz dlaczego?

Z ust Pontera wyrwało się przeciągłe westchnienie.

— Wykastrowałem jedynie sprawcę czynu, jego krewnych nie. Prawdę mówiąc, nigdy wcześniej nie zastanawiałem się nad… nad słusznością sterylizacji niewinnych osób tylko po to, by poprawić pulę genów. Ale… ale Hak i ja ostatnio zapoznajemy się z tą gliksińską Biblią. Już pierwsza opowieść mówi o tym, że całe potomstwo pierwszej dwójki ludzi zostało napiętnowane, bo ta pierwsza para popełniła zbrodnię. I to wydało mi się wielkim błędem i niesprawiedliwością.

— Dlatego, chociaż chciałeś oczyścić gliksińską pulę genów ze zła, jakie tkwiło w Ruskinie, nie mogłeś się zdobyć na odszukanie jego najbliższych krewnych — zauważył Selgan. — Gdybyś to zrobił, przyznałbyś tym samym, że twoje dwie córki zasługują na karę za przestępstwo, które popełniłeś ty.

— jasmel i Mega są niewinne — zaprotestował Ponter. — Bez względu na to, jak zły był czyn, którego się dopuściłem, one nie powinny z tego powodu cierpieć.

— Ale tak się stanie, jeśli postanowisz się przyznać do przestępstwa.

Ponter skinął głową.

— Co zatem zamierzasz?

Wzruszył potężnymi ramionami.

— Zatrzymam tę tajemnicę aż do śmierci.

— A potem?

— Jak to potem?

— Po twojej śmierci, co potem?

— Potem… potem nic.

— Jesteś pewien?

— Oczywiście. Wprawdzie studiowałem tę ich Biblię i wiem, że Mare jest rozsądną i inteligentną kobietą, a nie kimś, kto cierpi na urojenia, ale…

— Jesteś pewien, że ona się myli? Że po śmierci nic nie ma?

— Właściwie to…

— Tak?

— Nie. Nie mówmy o tym.

Selgan zmarszczył brew. Uznał, że jeszcze nie pora zmuszać rozmówcę do odpowiedzi na to pytanie.

— Zastanawiałeś się może, dlaczego podobasz się Mare?

Ponter odwrócił wzrok.

— Pamiętam, jak wcześniej mówiłeś, że oni też są ludźmi — zauważył rzeźbiarz osobowości. — Ale przecież bardziej różnisz się od niej niż mężczyźni, których do tej pory spotykała.

— Fizycznie być może tak — zgodził się Ponter — ale pod względem psychicznym i emocjonalnym wiele nas łączy.

— Nie sądzisz jednak, że skoro Mare została skrzywdzona przez mężczyznę swojego gatunku, to może…

— Myślisz, że nie przyszło mi to do głowy? — przerwał Ponter.

— W takim razie powiedz to głośno. Wyrzuć to z siebie.

Ponter parsknął.

— Być może podobam się jej, bo w jej oczach nie jestem człowiekiem — nie jestem jednym z tych, którzy mogliby ją skrzywdzić.

Selgan milczał przez kilka taktów.

— Warto się nad tym zastanowić — powiedział w końcu.

— To nie ma żadnego znaczenia. Naprawdę. Kocham ją. A ona kocha mnie. Poza tymi dwoma faktami nic więcej nie jest ważne.

— No tak. No tak. — Sełgan znowu zrobił pauzę, po czym zaczął mówić trochę nieobecnym tonem, tak jakby coś właśnie przyszło mu do głowy, a nie jakby czekał na właściwy moment, by przedstawić tę myśl. — A powiedz mi, czy zastanawiałeś się w ogóle nad tym, dlaczego ona podoba się tobie?

Ponter przewrócił oczami.

— Rzeźbiarze osobowości! — westchnął. — Zaraz mi powiesz, że Mare w jakiś sposób przypomina mi Klast. Ale nie mógłbyś się bardziej mylić. Zupełnie inaczej wygląda i ma zupełnie inną osobowość. Mare i Klast nic nie łączy.

— Pewnie masz rację. — Selgan machnął ręką, tak jakby odrzucał ten pomysł. — No bo w czym miałyby być podobne? Nie należą nawet do tego samego gatunku…

— Właśnie. — Ponter usiadł z założonymi rękami.

— I wywodzą się z kompletnie odmiennych systemów ideologicznych.

— Absolutnie.

Rzeźbiarz osobowości pokręcił głową.

— To gliksińskie życie po śmierci jest zupełnie dziwacznym pomysłem, nie sądzisz?

Ponter nie odpowiedział.

— Zastanawiasz się czasem nad tym? Zdarza ci się myśleć, że może, tylko może… — Selgan urwał i cierpliwie czekał, aż rozmówca dokończy myśl.

— W zasadzie — odezwał się w końcu Ponter — to bardzo interesujący koncept. Wracam do niego, odkąd Mare mi o tym opowiedziała. — Podniósł dłonie. — Oczywiście wiem, że nie ma życia po śmierci, a przynajmniej nie ma go dla mnie. Ale…

— Ale ona żyje w alternatywnej płaszczyźnie fizycznej — podpowiedział Selgan. — W innym wszechświecie. Takim, w którym tego typu rzeczy być może wyglądają inaczej.

Głowa Pontera poruszyła się w niemal niezauważalnym skinieniu.

— Ado tego ona nie jest jednym z Barastów, prawda? — ciągnął rzeźbiarz. — Należy do zupełnie innego gatunku. Sam fakt, że my nie mamy tych — jak oni je nazywają? Tych nieśmiertelnych dusz? No właśnie, sam fakt, że nie mamy nieśmiertelnych dusz, nie oznacza, że oni też ich nie mają, tak?

— Do czegoś zmierzasz? — spytał szorstko Ponter.

— Zawsze — odparł Selgan. — Dwadzieścia kilka miesięcy temu straciłeś partnerkę. — Przerwał na chwilę, a potem zaczął mówić najłagodniej, jak potrafił. — Nie tylko Mare próbuje sobie poradzić z traumatycznym wydarzeniem w życiu.

Ponter uniósł brew.

— Na pewno. Ale zupełnie nie rozumiem, jak śmierć Klast mogłaby mnie pchnąć w ramiona kobiety z innego świata.

Przez dłuższy czas obaj milczeli. W końcu Hak, który w trakcie całej sesji terapeutycznej nie odezwał się ani słowem, zwrócił się do Selgana przez zewnętrzny głośnik.

— Chcesz, żebym ja mu powiedział?

— Sam to zrobię — stwierdził rzeźbiarz. — Ponterze, proszę cię, przyjmij to spokojnie. Widzisz… opowiadałeś mi o wierzeniach Gliksinów.

— I co z tego? — Głos Pontera nadal brzmiał ostro.

— Oni wierzą, że martwi nie są naprawdę martwi. Są przekonani, że świadomość jednostki żyje nadal po śmierci ciała.

— I?

— I może próbujesz oszczędzić sobie w przyszłości tego rodzaju bólu, jaki czułeś, kiedy umarła Klast. Gdyby twoja partnerka wierzyła w tę… tę nieśmiertelność umysłu, lub gdybyś ty uważał, nawet wbrew rozsądkowi, że być może ona naprawdę posiada taką nieśmiertelność, to… — Selgan ponownie przerwał, zachęcając Pontera, aby dokończył za niego.

Ponter westchnął.

1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)