Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Ludzie [Humans - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie [Humans - pl]

Электронная книга - «Ludzie [Humans - pl]». Краткое содержание книги:

W poprzednim tomie — „Hominidach” — neandertalski fizyk Ponter Boddit, podczas eksperymentu z komputerem kwantowym przekroczył przypadkiem barierę pomiędzy alternatywną Ziemią, na której jego gatunek jest dominujący, a ludzie wymarli przed tysiącami lat. Po wielu przygodach, przy pomocy ziemskich naukowców, udało mu się wrócić do swojego świata.
W drugim tomie Ponter Boddit doprowadza do ponownego otwarcia portalu między światami. Wraca na Ziemię zamieszkałą przez Homo sapiens i znowu spotyka profesor Mary Vaughan. Podczas pierwszej oficjalnej wizyty delegacji ze świata Neandertalczyków dochodzi do incydentu, który stawia pod znakiem zapytania dalsze kontakty między gatunkami. Na szczęście, udaje się pokonać pierwsze trudności i rozpoczyna się wymiana kulturowa między obiema Ziemiami.
1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82
Перейти на страницу:

— W takim razie przekonaj mnie, że jesteś niewinny.

— O niczym nie muszę cię przekonywać.

— Wiem, że ze względu na kolor twojej skóry i płeć ominął cię awans.

Ruskin nic nie powiedział.

— Nienawidziłeś tego, że inni… że kobiety awansowały wyżej niż ty.

Mężczyzna szarpnął się, próbując się wyrwać, ale Ponter bez trudu go przytrzymał.

— Chciałeś zadać im ból. Upokorzyć je.

— Gadaj zdrów, jaskiniowcu.

— Nie dostałeś tego, na czym ci zależało, więc wziąłeś sobie to, co może być tylko dane.

— To nie było tak…

— W takim razie — wysyczał Ponter, wykręcając rękę Ru — skina do tyłu — powiedz mi, jak to było.

— Zasługiwałem na stały etat, ale przez nie ciągle miałem do tylu. Te suki wszystko mi utrudniały, no to…

— No to co?

— No to pokazałem im, co może mężczyzna.

— Hańbisz prawdziwych mężczyzn. Ile kobiet zgwałciłeś? He???

— Tylko…

— Kogoś jeszcze poza Mare i Qaiser?

Milczenie.

Ponter oderwał Ruskina od ściany i cisnął nim o nią raz jeszcze. Rysa się wydłużyła.

— Były inne?

— Nie. Tylko…

— Tylko kto? — Mocniej ścisnął rękę Ruskina. Drań zasko — wyczał z bólu. — Tylko kto?

Ruskin stęknął i wycedził przez zaciśnięte zęby:

— Tylko Vaughan i ta pakistańska suka…

— Kto? — zdziwił się Ponter, słysząc pisk Haka. Ponownie wykręcił ramię Gliksina.

— Remtulla.

Ponter nieznacznie rozluźnił uścisk.

— Na tym koniec, rozumiesz? Już nigdy więcej nikogo nie zgwałcisz. Będę miał na ciebie oko. Inni też będą cię obserwowali. Już nigdy więcej.

Ruskin wystękał coś niezrozumiale.

— Nigdy więcej — powtórzył Ponter. — Przyrzeknij.

— Nigdy… więcej — wystękał Ruskin.

— I nikomu nie wspomnisz o mojej wizycie tutaj. Jeśli to zrobisz, ściągniesz na siebie karę, jaką twoje społeczeństwo wymierza za zbrodnie, które popełniłeś. Jasne? Jasne???

Ruskin zdołał skinąć głową.

— To dobrze. — Ponter na moment rozluźnił uchwyt, ale po chwili znowu trzasnął Ruskinem o ścianę. Tym razem odpadł od niej kawałek tynku. — Nie, właśnie że niedobrze. — Tym razem to on zacisnął zęby. — To nie wystarczy. To nie jest sprawiedliwość. — Rzucił się całym ciężarem na Gliksina, przyciskając krocze do jego pleców. — Przekonasz się, jak to jest być kobietą.

Ruskin zesztywniał.

— Nie, Chryste, tylko nie to…

— Jedynie takie rozwiązanie będzie sprawiedliwe. — Pon — ter sięgnął do pasa medycznego i wyciągnął wtryskiwacz ze sprężonym gazem.

Urządzenie syknęło przy szyi Ruskina.

— Co to, do diabła, było? — wystraszył się. — Tak nie mo…

Osunął się bezwładnie. Ponter opuścił go na podłogę.

— Hak, nic ci nie jest?

— Uderzenie było mocne — stwierdził Kompan — ale nie zarejestrowałem żadnych uszkodzeń.

— Przepraszam cię za to. — Ponter spojrzał na Ruskina, leżącego na plecach na podłodze. Chwycił go za nogi i wyprostował je.

Sięgnął do paska. Trochę czasu zabrało mu wykombinowanie, jak go odpiąć, potem znalazł zatrzask i zamek, które zamykały gliksiński pantalon, i również je rozpiął.

— Powinieneś najpierw zdjąć jego ochraniacze na stopy — poradził Hak.

Ponter skinął głową.

— Masz rację. Ciągle zapominam, że noszą oddzielne, a nie połączone z nogawkami. — Przesunął się do stóp Ruskina i po kilku próbach rozwiązał sznurówki i zdjął buty. Skrzywił się, gdy poczuł zapach jego nóg. Na kolanach przemieścił się z powrotem do pasa i ściągnął pantalon na uda mężczyzny, a potem zdjął go zupełnie. Następnie usunął spodnią część garderoby, przesuwając ją w dół po niemal bezwłosych nogach.

W końcu przyjrzał się genitaliom Gliksina.

— Coś jest nie tak… To nie wygląda normalnie. — Ponter przesunął ramię tak, aby Hak mógł się dokładnie wszystkiemu przyjrzeć przez obiektyw.

— Zdumiewające — stwierdził Kompan. — On nie ma napletka.

— Czego?

— Nie ma fałdu skórnego zasłaniającego żołądź.

— Ciekawe, czy wszyscy mężczyźni na tej Ziemi są tacy?

— To by oznaczało, że są wyjątkowi wśród naczelnych.

— Na szczęście nie przeszkodzi to w tym, co zamierzam zrobić — stwierdził Ponter.

* * *

Cornelius Ruskin ocknął się dopiero następnego dnia. Musiał być już ranek, bo przez okna wpadało do środka mnóstwo światła. W głowie mu huczało, kłuło go w krtani, paliło w łokciu, bolał go tyłek i czuł się tak, jakby ktoś kopnął go w jaja. Próbował podnieść głowę, ale poczuł falę nudności, więc opuścił ją z powrotem na drewnianą podłogę. Chwilę później spróbował ponownie i tym razem udało mu się unieść na łokciu. Miał na sobie koszulę i spodnie, a także skarpety i buty. Tylko sznurówki były rozwiązane.

Niech to cholera — pomyślał. — Niech to jasna cholera. Słyszał, że neandertalczycy są gejami, ale zupełnie nie był przygotowany na takie coś. Przetoczył się na bok i dłonią przesunął po siedzeniu, modląc się, aby spodnie nie były zakrwawione. Wymiociny podeszły mu do gardła. Zwalczył mdłości i przełknął ślinę pomimo koszmarnego bólu.

„Sprawiedliwość”, tak mówił Boddit. Sprawiedliwe byłoby, gdyby mógł znaleźć porządną posadę i nie musiał się godzić na pomijanie go przy awansach na rzecz bandy niewykwalifikowanych bab i chłystków o innym odcieniu skóry…

Czuł potworny ból głowy, tak jakby neandertalczyk wciąż tu był i walił go w czaszkę patelnią raz za razem. Zamknął oczy, próbując zebrać w sobie siły. Wszystko go bolało tak bardzo, że nie potrafił się na niczym skupić.

Cholerny małpolud i jego wspaniała sprawiedliwość! Tylko dlatego, że przeleciał Vaughan i Remtullę, pokazując im, kto naprawdę był szefem, Boddit uznał, że odpowiednim rewanżem będzie stosunek analny.

To miało być ostrzeżenie, żeby trzymał gębę na kłódkę i pamiętał, co go spotka, jeśli oskarży Pontera o cokolwiek — taki przedsmak tego, co czekało go w więzieniu, gdyby trafił tam za gwałt…

Wciągnął w płuca potężny haust powietrza i podniósł rękę do gardła. Natrafił na wgłębienia pozostawione przez palce małpoluda. Chryste, na pewno było nieźle posiniaczone.

W końcu przestało mu się kręcić w głowie na tyle, że zdołał się dźwignąć na nogi. Przytrzymał się występu przy wewnętrznym okienku i przez chwilę stał tak, czekając, aż znikną światła błyskające mu przed oczami. Wolał się nie schylać, żeby zawiązać sznurowadła, więc po prostu zrzucił buty.

Zaczekał jeszcze minutę, aż dudnienie w czaszce ucichnie na tyle, by wytrzymał w pionie, kiedy puści podporę. Potem pokuśtykał krótkim korytarzem do jedynej, obskurnej łazienki, pomalowanej na ohydną zieleń jeszcze przez poprzedniego lokatora. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi, na których wisiało duże lustro, pęknięte w jednym rogu przy śrubie. Rozpiął pasek i spuścił spodnie. Potem odwrócił się tyłem do lustra i — psychicznie przygotowując się na to, co mógł tam zobaczyć — ściągnął slipy.

Obawiał się, że w pośladkach też znajdzie wgłębienia po palcach neandertalczyka, ale zobaczył tylko duży siniec z boku — pewnie po tym, jak poleciał do tyłu, gdy Ponter pchnął drzwi, zrywając łańcuch.

Odciągnął jeden półdupek na bok, aby przyjrzeć się zwieraczowi odbytu. Nie miał pojęcia, czego się spodziewał — może krwi? — ale nie zobaczył nic niezwykłego.

1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)