Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Ужасы » Drzwi Do Grudnia
Drzwi Do Grudnia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Drzwi Do Grudnia

Электронная книга - «Drzwi Do Grudnia». Краткое содержание книги:

Melanie porwano od matki, kiedy miała zaledwie trzy latka. Po sześciu latach odnaleziono chorą psychicznie dziewczynkę, wędrującą nago nocą po ulicach miasta. Melanie nie mówi, prawie nie reaguje na bodźce, zamknięta w swoim własnym wewnętrznym świecie.
Policja znalazła w domu, gdzie ją przetrzymywano, potwornie zmasakrowane zwłoki naukowców, którzy dokonywali, w tajemniczym szarym pokoju, eksperymentów na dziewczynce. Nawet poddana regresji hipnotycznej Melanie nie potrafi wyjaśnić, co z nią zrobiono, powtarza tylko: drzwi do grudnia… Tymczasem giną kolejne osoby związane z eksperymentem w szarym pokoju, wszystkie zamordowane w ten sam brutalny sposób. Porucznik Haldane, prowadzący śledztwo, stopniowo odkrywa straszliwą prawdę o tych zbrodniach…
Oryginalna, trzymająca w napięciu, znakomita lektura. Dean Koontz w najlepszej formie!
1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 91
Перейти на страницу:

– Do cholery, Haldane…

– W taką paskudną pogodę raczej nie poszły na plażę ani do Disneylandu, ani na piknik do parku Griffitha, więc czemu nie do kina?

– Zaczynam myśleć, że jesteś zwykły gnojek, Haldane.

– No, pocieszyło mnie przynajmniej, że pan zaczyna myśleć.

– Kapitan Mondale ostrzegał mnie przed panem.

– Och, proszę tego nie traktować poważnie, agencie Seames. Ross lubi sobie pożartować.

– Pan przeszkadza…

– Nie, to pan przeszkadza – przerwał mu Dan. – Pan mi nie daje przejść.

Przepchnął się obok Seamesa i wyszedł. Agent FBI ruszył za nim korytarzem do ruchliwego pokoju operacyjnego, gdzie Dan znalazł notariusza.

– Haldane, pan nie może ich chronić w pojedynkę. Jeśli pan się upiera przy takim rozwiązaniu, one w końcu zostaną porwane albo zabite i to pan będzie odpowiedzialny.

Podpisując zeznanie w obecności notariusza, Dan odpowiedział:

– Możliwe. Może zostaną zabite. Ale jeśli przekażę je panu, na pewno zostaną zabite.

Seames wytrzeszczył na niego oczy.

– Czy pan sugeruje, że ja… że FBI… że rząd gotów jest zamordować małą dziewczynkę? Dlatego że mogła uczestniczyć w rosyjskim lub chińskim projekcie badawczym? Albo dlatego że uczestniczyła w jednym z naszych projektów i teraz wie za dużo, więc chcemy ją uciszyć, zanim sprawa nabierze rozgłosu? Tak pan uważa?

– Coś takiego przyszło mi do głowy.

Kipiąc oburzeniem, prawdziwym albo doskonale udawanym, Seames przeszedł za Danem do następnego biurka, gdzie Herman Dorft popijał czarną kawę i przeglądał teczkę ze zdjęciami zatrzymanych.

– Zwariował pan, Haldane, czy jak? – zapytał, jąkając się ze złości.

– Czy jak.

– Jesteśmy rządem, na litość boską. Rządem Stanów Zjednoczonych.

– Gratuluję.

– To nie Chiny, gdzie rząd co noc puka do kilkuset drzwi i kilkuset ludzi znika bez śladu.

– Ilu znika tutaj? Dziesięciu na noc? Od razu mi ulżyło.

– To nie jest Iran, Nikaragua czy Libia. Nie jesteśmy zabójcami. Mamy chronić obywateli.

– Czy ta wzruszająca mowa ma jakiś podkład muzyczny? Powinna mieć, ale nic nie słyszę.

– Nie mordujemy ludzi – oświadczył bezbarwnie Seames. Podając Dorftowi swoje poświadczone zeznanie, Dan rzucił w stronę Seamesa:

– No dobrze, więc sam rząd, sama instytucja rządu w tym kraju nie zabija ludzi w ramach prowadzonej polityki… najwyżej podatkami i biurokracją. Ale rząd składa się z pojedynczych osób i pańska agencja składa się z pojedynczych osób, i niech pan mi nie wmawia, że żadna z tych osób nie mogłaby zamordować obu McCaffrey w zamian za pieniądze lub korzyści polityczne, przez źle pojęty idealizm czy z tysiąca innych powodów. Niech pan mi nie wmawia, że w waszej agencji są same świętoszki i żaden z nich nigdy nawet nie pomyślał o morderstwie, bo pamiętam Waco w Teksasie i rodzinę Weaverów w Idaho, i wiele innych przypadków nadużycia władzy przez Biuro, agencie Seames.

Zaskoczony Dorft podniósł na nich wzrok, a Seames gwałtownie potrząsnął głową i powiedział:

– Agenci FBI są…

– Ofiarni, wyszkoleni i na ogół cholernie dobrzy w swojej robocie – dokończył Dan. – Ale nawet najlepsi z nas są zdolni do popełnienia morderstwa, panie Seames. Nawet ci, którzy budzą największe zaufanie… nawet najbardziej łagodni, najbardziej niewinni ludzie. Proszę mi wierzyć, ja wiem. Wiem wszystko o morderstwach, o mordercach wśród nas, o mordercach w nas. Więcej niż chciałbym wiedzieć. Matki mordują własne dzieci. Mężowie upijają się i mordują swoje żony, a czasami nawet nie muszą się upijać, tylko cierpią na niestrawność, a czasami nawet nie potrzeba niestrawności. Zwykłe sekretarki mordują swoich niewiernych kochanków. Zeszłego lata tutaj w L.A., w najgorętszy dzień lipca, zwykły komiwojażer zamordował sąsiada z powodu kłótni o pożyczoną kosiarkę. Pokręcony z nas gatunek, Seames. Chcemy dobrze, chcemy postępować przyzwoicie wobec siebie nawzajem i próbujemy, Bóg widzi, że próbujemy, ale tkwi w nas ta skaza, ta ciemność i musimy z nią walczyć w każdej minucie, walczyć, żeby ciemność nie urosła i nie opanowała nas, i walczymy, ale czasami przegrywamy. Mordujemy z zazdrości, chciwości, żądzy, pychy… z zemsty. Polityczni idealiści wpadają w morderczy szał i zamieniają życie w piekło na ziemi dla tych samych ludzi, którym chcieli dać lepsze życie. Nawet najlepszy rząd, jeśli jest dostatecznie wielki, roi się od idealistów, którzy z czystym sumieniem zakładaliby obozy koncentracyjne, gdyby tylko dostali szansę. Religijni zapaleńcy zabijają się nawzajem w imię Boga. Gospodynie domowe, pastorzy, biznesmeni, hydraulicy, pacyfiści, poeci, lekarze, prawnicy, babcie i nastolatki… wszyscy mogą popełnić morderstwo, wystarczy odpowiednia chwila, nastrój i motyw. A najmniej należy ufać tym, którzy twierdzą, że są całkowicie pokojowo usposobieni, że absolutnie nie uznają przemocy, ponieważ albo kłamią i czekają tylko na dogodną okazję… albo są niebezpiecznie naiwni i nie znają samych siebie. Teraz, widzi pan, dwie osoby, na których mi zależy… które chyba są dla mnie najważniejsze na świecie… znajdują się w niebezpieczeństwie i nie powierzę ich życia nikomu prócz siebie. Wykluczone. Nie ma mowy. Koniec tematu. A każdy, kto wejdzie mi w drogę, kto chce mi przeszkodzić w chronieniu obu McCaffrey, dostanie takiego kopa, że dupa mu wyjdzie między łopatkami. Co najmniej. A każdy, kto spróbuje je skrzywdzić, choćby tknąć je palcem… no, takiego skurwysyna załatwię na amen. Nie wątpię w to, Seames, ponieważ nie mam żadnych złudzeń co do swoich własnych morderczych skłonności.

Roztrzęsiony, odszedł od biurka i ruszył do drzwi, które wychodziły na parking za posterunkiem. Po drodze zauważył, że w pokoju panuje cisza i że wszyscy na niego patrzą. Zorientował się, że mówił nie tylko z gniewem i pasją, ale również podniesionym głosem. Czuł, że ma gorączkę. Twarz miał spoconą. Ludzie schodzili mu z drogi.

Dotarł do drzwi i położył już rękę na klamce, zanim Michael Seames doszedł do siebie po tym emocjonalnym wybuchu i pospieszył za nim.

– Czekaj, Haldane, na rany Chrystusa, w ten sposób nic nie zdziałasz. Nie możesz odgrywać Samotnego Jeźdźca. Zastanów się, człowieku! Ośmiu ludzi zginęło przez dwa dni, dlatego ta cholerna sprawa jest za wielka, żeby…

Dan zdjął rękę z klamki, obrócił się gwałtownie do Seamesa i przerwał mu:

– Ośmiu? Tak pan powiedział? Ośmiu zabitych? Dylan McCaffrey, Willy Hoffritz, Cooper, Rink i Scaldone. Razem pięciu. Nie ośmiu. Tylko pięciu.

– Co zaszło od wczorajszej nocy? – zapytał ostro Dan. – Kto jeszcze zginął oprócz Scaldonego?

– Nie wie pan?

– Kto jeszcze? – powtórzył Dan.

– Edwin Koliknikow.

– Przecież on uciekł. Wyjechał do Las Vegas. Seames wpadł w furię.

– Pan wiedział o Koliknikowie? Pan wiedział, że był wspólnikiem Hoffritza w tej sprawie szarego pokoju?

– Tak.

– Nic nie wiedzieliśmy, dopóki nie zginął, na litość boską! Pan zataja informacje istotne dla śledztwa, Haldane, i gówno mnie obchodzi, że pan jest policjantem!

– Co się stało z Koliknikowem?

Seames opowiedział o spektakularnej publicznej egzekucji w kasynie w Vegas.

– Zupełnie jak poltergeist – oznajmił agent. – Coś niewidzialnego. Nieznana, niepojęta moc, która przeniknęła do kasyna i pobiła Koliknikowa na śmierć na oczach setek świadków! Teraz nie ma już wątpliwości, że Hoffritz i Dylan McCaffrey pracowali nad czymś bardzo istotnym dla obronności, a my bezwzględnie musimy się dowiedzieć, co to było.

– Macie jego papiery, dzienniki i zapisy z domu w Studio City…

– Mieliśmy – sprostował Seames. – Ale cokolwiek sprzątnęło w kasynie Koliknikowa, dotarło również do dowodów zebranych w tej sprawie i spaliło wszystkie papiery McCaffreya…

1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)