Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Mglawica Andromedy - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Mglawica Andromedy

Электронная книга - «Mglawica Andromedy». Краткое содержание книги:

Fragment książki — Proszę włączyć powietrze — dał rozkaz Erg Noor pozostałym na statku. Dzieliła ich od tamtych nieprzepuszczalna ściana. Dopiero kiedy ciśnienie w komorze osiągnęło wysokość dziesięciu atmosfer i było wyższe niż zewnętrzne, dźwigi hydrauliczne wypchnęły ciasno przylegające drzwi. Ciśnienie powietrza niemal wyrzuciło ludzi z komory, nie pozwalając, aby z obcego świata przedostało się do wnętrza statku coś szkodliwego. Drzwi zatrzasnęły się gwałtownie. Smuga reflektora wyznaczyła jaskrawą drogę, po której badacze zaczęli kuśtykać na swoich sprężynowych nogach, ledwie dźwigając ciężkie ciała. Przy końcu świetlnej trasy widniał ogromny statek, ale nierówna, usiana kamieniami droga zdawała się ciągnąć bez końca.
1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 ... 85
Перейти на страницу:

Dar Wiatr odepchnął od siebie myśl o fotelu i książce. Należało nawiązać łączność z Ziemią — jaśniejące w wysokości oświetlenie nocne mogło zaalarmować pracowników śledzących budowę ze swych obserwatoriów. Ponadto trzeba uprzedzić o konieczności nadesłania uzupełnień przed terminem.

Łączność została nawiązana pomyślnie — Dar Wiatr rozmówił się z Gromem Ormem nie za pomocą szyfrowej sygnalizacji, lecz za pośrednictwem TWF, który na każdym statku planetarnym dysponował wielką mocą. Stary przewodniczący był zadowolony i z miejsca zatroszczył się o dobór nowej załogi i o szybką wysyłkę części składowych.

Po wyjściu ze sterowni „Ałtaja” Dar Wiatr minął bibliotekę, przerobioną na sypialnię, z dwoma kondygnacjami łóżek. Kabiny, jadalnie, kuchnię, boczne korytarze i dziobową salę silników również zaopatrzono w łóżka dodatkowe. Statek planetarny, zmieniony na bazę stacji, był przepełniony. Ledwie powłócząc nogami szedł Dar Wiatr korytarzem wyłożonym płytami ciepłej w dotyku masy plastycznej, leniwie otwierał i zatrzaskiwał hermetyczne drzwi.

Myślał o astronautach, którzy spędzali dziesiątki łat w podobnych statkach, bez nadziei opuszczenia ich i wyjścia na zewnątrz przed upływem niezmiernie odległego terminu. Przebywa tu zaledwie szósty miesiąc, co dzień opuszcza ciasne pomieszczenie mieszkalne i pracuje w przygnębiającym przestworzu pustki międzyplanetarnej. Już od dłuższego czasu opanowuje go bolesna tęsknota do ukochanej Ziemi — do jej stepów, morza, wrzących życiem ośrodków pasa mieszkalnego. A Erg Noor, Niza i jeszcze dwudziestu członków załogi „Łabędzia” będą musieli spędzić w statku kosmicznym dziewięćdziesiąt dwa lata względne, czyli sto czterdzieści lat ziemskich, wliczając w to powrót statku na rodzimą planetę. Nikt z nich nie będzie żył tak długo! Ich ciała zostaną spalone i pogrzebane tam, w bezkresnej dali, na planetach zielonej gwiazdy cyrkonowej…

Albo też zakończą życie w czasie lotu, a wtedy, zamknięci w rakiecie pogrzebowej, ruszą do ostatniego lotu w kosmos… Tak wypływały niegdyś w otwarte morze grzebalne łodzie jego dalekich przodków unosząc na sobie martwych bojowników. Ale bohaterów, którzy by się godzili na dożywotnie uwięzienie w statku i którzy by startowali do lotu bez nadziei, że wrócą — nie było jeszcze w historii ludzkości. Ale nie! To nie jest słuszne. Veda miałaby tu zasadniczy powód do wyrzutu. Jakże mógł zapomnieć bezimiennych bojowników o wolność i godność człowieka w dawnych czasach, zdecydowanych na stokroć gorsze i straszne — na dożywotnie więzienie w wilgotnych lochach, na tortury. Tak, tamci bohaterowie byli silniejsi i godniejsi podziwu nawet od tych współczesnych, którzy startują do lotu w kosmos ku niezbadanym, dalekim światom!

A on sam, Dar Wiatr, który ani razu jeszcze nie porzucał na dłużej rodzimej planety, jest w porównaniu z nimi wszystkimi marnym człowiekiem, jakimś tam aniołem nieba, jak go kpiąco nazywa umiłowana Veda Kong!

14. Stalowe drzwi

Od dwudziestu dni pracował w wilgotnym mroku robot-kopacz, póki nie udało mu się wreszcie usunąć zwalisk o wadze dziesiątków tysięcy ton i umocnić walących się stropów. Droga w głąb pieczary stała otworem. Pozostawało tylko zapewnić bezpieczeństwo. Wózki-roboty na gąsienicach, zaopatrzone w śruby Archimedesa, ześliznęły się w dół. Co sto metrów przyrządy podawały skład powietrza, temperaturę i wilgotność. Veda Kong wraz z grupą swoich współpracowników dotarła do pieczary, w której znajdował się schowek. Dziewięćdziesiąt lat temu, w czasie badania wód podziemnych, wśród wapniaków i piaskowców nie zdradzających bynajmniej obecności jakichkolwiek pokładów rud, wskaźniki nagle zanotowały znaczną ilość metalu. Wyjaśniło się rychło, że jest to znane z opisu miejsce, w którym znajdowała się legendarna pieczara, nosząca nazwę Den-Of-Kul, co w języku już dziś zaginionym oznaczało „Schron kultury”. W obawie przed groźbą straszliwej wojny narody, które uważały się za najbardziej przodujące w dziedzinie wiedzy i kultury, ukryły w tej pieczarze skarby swojej cywilizacji. W owych odległych wiekach wszelka tajemniczość i ukrywanie były zjawiskiem niezwykle rozpowszechnionym…

Veda była nie mniej poruszona niż najmłodsze z jej współpracownic, gdy ślizgając się po mokrej, czerwonej glinie schodziły w dół pochylnią.

Wyobraźnia malowała monumentalne sale z hermetycznymi schowkami filmotek, wykresów, map, szafy ze szpulami magnetofonowych zapisów, ze wstęgami mechanizmów pamięciowych, półki z wzorami związków chemicznych, stopów i leków. Mogły się tu także znajdować wypchane okazy zaginionych już dziś zwierząt lub też, zamknięte w wodoszczelnych i odpornych na wszelkie działania zewnętrzne gablotach, preparaty roślin, szkielety zestawione ze skamieniałych kości wymarłych mieszkańców planety. Marzyły się Vedzie płyty silikolowe, w które wtopiono obrazy najsławniejszych mistrzów, całe galerie rzeźb, które odtwarzały najpiękniejsze typy ludzi, wybitnych działaczy, po mistrzowsku wymodelowane zwierzęta, budynki… Zapisy o ważniejszych wypadkach uwiecznione w kamieniu i w metalu…

Snując te marzenia Veda Kong znalazła się w ogromnej pieczarze o powierzchni około trzech do czterech tysięcy metrów kwadratowych. Z sufitu, którego łukowate sklepienie ginęło gdzieś w ciemności, zwisały stalaktyty, połyskując w elektrycznym świetle. Sala i na jawie miała wygląd monumentalny. Urzeczywistniając marzenia Vedy, w ściennych niszach, wśród wielkiej obfitości zacieków wapiennych, widniały maszyny i szafy. Archeolodzy z radosnymi okrzykami rozbiegli się po całej sali. Wiele ustawionych w niszach maszyn zachowało jeszcze połysk szkła i polerowanej powłoki lakierowej. Były to przede wszystkim pojazdy, które tak bardzo się podobały ludziom czasów odległych, a w Epoce Rozbicia Świata były uważane za szczyt technicznego geniuszu ludzkości. W owych czasach, nie wiadomo dlaczego, budowano bardzo wiele pojazdów o miękkich siedzeniach, w których mieściło się zaledwie kilka osób. Konstrukcja wozów osiągnęła szczyty wytworności, mechanizmy kierowania były pomyślane dowcipnie, ale poza tym maszyny te były świadectwem wołającej o pomstę bezmyślności. Setkami tysięcy krążyły niegdyś po ulicach miast i szosach, przewożąc tam i z powrotem ludzi pracujących nie wiadomo dlaczego daleko od miejsc zamieszkania, przejętych pośpiechem, z jakim gnali do pracy i powracali do domu. Maszyny te były niebezpieczne w kierowaniu, spowodowały ogromną ilość śmiertelnych wypadków, spaliły miliardy ton paliwa wytworzonego z bezcennych zapasów substancji organicznych, nagromadzonych w geologicznej przeszłości planety, zatruły atmosferę tlenkiem węgla. Archeologowie epoki Pierścienia doznali rozczarowania, gdy dostrzegli, jak wiele miejsca w pieczarze zajmują te staroświeckie pojazdy.

Ale na niskich platformach wznosiły się potężniejsze silniki tłokowe, silniki elektryczne, odrzutowe, turbinowe, jądrowe. W oszklonych gablotach mieściły się ustawione poziomo przyrządy pokryte grubą warstwą wapiennych zacieków — możliwe, że były to telewizory, aparaty fotograficzne, maszyny do liczenia czy inne podobnego rodzaju urządzenia. To muzeum maszyn, częściowo rozsypujących się w rdzawy proch, częściowo zachowanych w zupełnie dobrym stanie, miało dużą wartość historyczną, rzucało snop światła na poziom wiedzy technicznej odległych czasów, z których nie zachowała się większość historycznych dokumentów, zaginionych w ciągu wojennych i politycznych perturbacji.

1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)