Wieża jaskółki
- Автор: Сапковский Анджей
- Серия: Wiedźmin #6
- Год: 1997
- Язык: польский
- Год: SuperNOWA
- ISBN: 83-7054-124-0
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Wieża jaskółki». Краткое содержание книги:
Ciri staje przed swoim przeznaczeniem.
Drakkar wiozący Yennefer trafia w oko czarodziejskiego cyklonu.
Czy wśród przyjaciół wiedźmina ukrywa się zdrajca?
Czwarta, przedostatnia odłona epopei o świecie wiedźmina i wojnach, jakie nim wstrząsają. W zagubionej wśród bagien chacie pustelnika ciężko ranna Ciri powraca do zdrowia. Jej tropem podążają bezlitośni zabójcy z Nilfgaardu. Tymczasem drużyna Geralta, unikając coraz to nowych niebezpieczeństw, dociera wreszcie do ukrywjących się druidów. Czy wiedźminowi uda się odnaleźć Ciri? Jaką rolę odegra osnuta legendą Wieża Jaskółki?
— Nie chcę — odparł po chwili milczenia Dykstra. - A może zechcę, ale nie teraz. Teraz wygodniejsza jest dla mnie jako zdrajczyni.
— Pojmuję. Nie ufaj czarodziejkom, Dijkstra. Filippie zwłaszcza.
— Nigdy jej nie ufałem. Ale musimy współpracować. Bez nas Redania pogrąży się w chaosie i zginie.
— To prawda. Ale jeśli mogę ci radzić, pofolguj nieco. Wiesz, o czym mówię. Szafoty i izby tortur w całym kraju, okrucieństwa popełniane na elfach… I ten straszny. fort, Drakenborg. Wiem, że robisz to z patriotyzmu. Ale budujesz sobie złą legendę. Jesteś w niej wilkolakiem, chłepcącym niewinną krew.
— Ktoś to musi robić.
— I na kimś musi się skrupić. Wiem, że starasz się być sprawiedliwy, ale przecież nie unikniesz pomyłek, bo nie da się ich uniknąć. Nie da się też pozostać czystym, babrając się we krwi. Wiem, żeś nigdy nie skrzywdził nikogo dla prywaty, ale kto w to uwierzy? Kto będzie chciał w to wierzyć? W dniu, gdy los się odwróci, przypiszą ci mordowanie niewinnych i czerpanie z tego korzyści. A kłamstwo lepi się do człowieka jak smoła.
— Wiem.
— Nie dadzą ci szansy na obronę. Takim jak ty nigdy nie daje się szansy. Oblepią cię smołą… później. Po fakcie. Strzeż się, Dijkstra.
— Strzegę się. Nie dostaną mnie.
— Dostali twego króla, Vizimira. Słyszałem, sztylet w bok aż po gardę…
— Króla łatwiej ugodzić niż szpiega. Mnie nie dostaną. Nigdy mnie nie dostaną.
— I nie powinni. A wiesz, dlaczego, Dijkstra? Bo na tym świecie musi być, kurwa, jakaś sprawiedliwość.
Przyszedł taki dzień, gdy przypomnieli sobie tę rozmowę. Obaj. Król i szpieg. Dijkstra przypomniał sobie słowa Esterada w Tretogorze, gdy nadsłuchiwał kroków morderców nadchodzących ze wszystkich stron, wszystkimi korytarzami zamku. Esterad przypomniał sobie słowa Dijkstry na reprezentacyjnych marmurowych schodach, wiodących z Ensenady do Wielkiego Kanału.
— Mógł walczyć — zamglone, niewidzące oczy Guiscarda Vermuellena patrzyły w otchłań wspomnień. - Zamachowców było tylko trzech, dziadek był silnym mężczyzną. Mógł walczyć, bronić się do chwili, gdy nadbiegłaby straż. Mógł też po prostu uciec. Ale była tam babka Zuleyka. Dziadek osłaniał i chronił Zuleykę, tylko Zuleykę, o siebie nie dbał. Gdy wreszcie przyszła pomoc, Zuleyka nie była nawet draśnięta. Esterad dostał ponad dwadzieścia pchnięć. Umarł po trzech godzinach, nie odzyskawszy przytomności.
— Czytałeś kiedy Dobrą Księgę, Dijkstra?
— Nie, Wasza Królewska Mość. Ale wiem, co tam jest napisane.
— Ja, Wyobraź sobie, wczoraj otworzyłem na chybił trafił. I trafiłem na takie zdanie: Na drodze do wieczności każdy stąpać będzie po swych własnych schodach, niosąc swoje własne brzemię. Co o tym myślisz?
— Czas na mnie, królu Esteradzie. Pora nieść własne brzemię.
— Bywaj w zdrowiu, szpiegu.
— Bywaj w zdrowiu, królu.
Rozdział dziewiąty
Od grodu starożytnego i stawnego Assengardu uszliśmy może ze sześć setek stajań na południe, do kraju zwartego Stojeziory. Gdy ze wzgórz na ten kraj poglądnąć, ujrzy się one liczne jeziora sztuczna zaiste rzeczy koleją ułożone we wzory rozmaite. Wśród tychże wzorów przewodnik nasz, elf Avallac'h, kazał takiego szukać, któren podobny jest do liścia triblium. I w rzeczy samej, takowy wypatrzyliśmy. Przy czym wyjawiło się, że nie trzy, ale cztery jest jezior, bo jedno, podługowate, z południa na północ się ciągnące, jest jakoby onego liścia szypułką. Jezioro to, zwące się Tam Mira, czarnym jest otoczone lasem, a u północnego jego krańca baszta owa tajemna wznosić się jakoby miała, Wieżycą Jaskółki nazywana, w elfów zaś mowie: Tor Zireael.
Zrazu jednakowoż nie widzieliśmy nic, jeno mgłę. Jużem się sposobił, by elfa Avallac'ha o wieżę ową zagadnąć, gdy tenże dał znak milczenia, sam zaś w te słowa rzekł: "Czekać i mieć nadzieję. Nadzieja powróci ze światłem i z dobrą wróżbą. Baczcie na bezmiar wód, tam ujrzycie postów dobry nowiny."