Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostrze Darwina [pl]
Ostrze Darwina [pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostrze Darwina [pl]

Электронная книга - «Ostrze Darwina [pl]». Краткое содержание книги:

Jak wszystko, co napisał Simmons, tak i Ostrze Darwina jest powieścią ponadgatunkową, tym razem mamy do czynienia ze skrzyżowaniem thrillera, powieści detektywistycznej, prawniczej i kryminału. Bohater, Darwin Dar Minor, jest byłym oficerem śledczy NTSB (Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu) i doktorem fizyki, a obecnie pracuje w prywatnej kalifornijskiej firmie jako specjalista od rekonstrukcji wypadków.
Pewnego dnia cudem unika śmierci, gdy strzelają do niego mężczyźni z podrasowanego mercedesa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokurator Sydney Olson oraz sam Dar, który dobiera sobie współpracowników z Departamentu Policji San Diego, LAPD, kalifornijskiej policji drogowej i FBI. Szybko okazuje się, że do Minora strzelali zabójcy rosyjskiej mafii. Czym zdenerwował ich pracodawców? Ostatnimi czasy oceniał jedynie dziwne wypadki samochodowe. Zaczyna badać sprawy głębiej i zaczynają ginąć ludzie…
Powieść obfituje w nieprawdopodobne zwroty akcji, bogate tło obyczajowe i historyczne (Darwin walczył kiedyś w Wietnamie, badał też sprawę wybuchu Challengera), a także w strzelaniny, ucieczki i pościgi samochodowe.
1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 118
Перейти на страницу:

Żołnierze armii Wietnamu Północnego pojawili się kilka minut później. Darwin zerknął przez lunetę obserwatora i zdumiał się. Nigdy wcześniej nie widział rosyjskich czołgów T-55, a jeszcze mniej wiedział o sposobach unieszkodliwiania ich. Dwa pierwsze czołgi posuwały się drogą prawdopodobnie planując wjechać prosto w bramę, roztrzaskać ją i ruszyć dalej, wprost w stronę reaktora. Na razie nie strzelały pociskami czołgowymi kaliber.72. Cała czwórka marines zdała sobie sprawę, że komuniści nie zamierzają ich ostrzelać ani z moździerzy, ani z czołgów. Najwyraźniej ktoś na samej górze postanowił, że reaktor w Dalat należy przejąć, nie uszkadzając przy tym budynku. Darwin rozumiał już wtedy głupotę tej decyzji, ponieważ pociskami z dokładnego moździerza łatwo można było zabić czterech Amerykanów, a na grubych betonowych ścianach w najgorszym razie powstałyby zaledwie rysy i draśnięcia. Pracujący w sterowni Wally i John opowiadali później, że w ogóle nie słyszeli strzelaniny. Na szczęście dla marines, dowództwo armii Wietnamu Północnego wiedziało najwyraźniej jeszcze mniej o reaktorach jądrowych niż ambasador Stanów Zjednoczonych. Kiedy pierwszy czołg znalazł się w zasięgu tysiąca metrów, sierżant Carlos zaczął strzelać pociskami kaliber.50 z materiałem wybuchowym, celując w otwory strzelnicze.

– Żartujesz sobie chyba. – Ned usiłował przekrzyczeć hałas. – Nie zdołasz przecież rozwalić pieprzonego czołgu karabinem snajperskim.

– Ich otwory strzelnicze są co prawda kuloodporne – wyjaśnił Carlos pomiędzy poszczególnymi strzałami – ale nie są nietłukące. A cholernie ciężko prowadzi się taką maszynę, gdy nic nie widać.

Sierżant wystrzelił już osiem pocisków, gdy pierwszy czołg w końcu po prostu stanął. Minutę później żołnierze zaczęli z niego wyskakiwać i biec ku odległej linii drzew. Dar i Carlos strzelali do nich jak do kaczek. Na drugi czołg potrzeba było aż dwunastu pocisków z materiałem wybuchowym, wycelowanych w szczeliny przeziernikowe. Czołg zboczył nagle w prawo i utknął. Załoga pozostała jednak wewnątrz długo po zmroku. Amerykanie czekali cierpliwie. Dopiero po północy Wietnamczycy zdecydowali się wyjść i ruszyć pod osłonę drzew. Dar skorzystał z lunety Starlight i zastrzelił trzech. Trzeci czołg zawrócił wcześniej i ruszył z powrotem do dżungli, w ostatniej chwili posłał jednakże w ich stronę jeden wielki pocisk, pozornie z czystej frustracji, tworząc w zewnętrznym ogrodzeniu okrągły otwór o średnicy metra i podpalając część trawiastego zbocza. Kierowca tego T-55 zrobił błąd; powinien wycofać się, a nie obrócić i odjechać. Sierżant wiedział, co robić. Jednym pociskiem trafił w dodatkowy zbiornik z paliwem na prawym końcu jadącego ku drzewom czołgu. Zbiornik zapalił się i po pancerzu czołgu zaczęły skakać płomienie.

Wieczorem piechota dwukrotnie przeprowadziła atak oskrzydlający. Czterej Amerykanie starali się robić wrażenie, że jest ich więcej, biegali więc z balkonu na balkon, od jednych umocnień do drugich i strzelali we wszystkich kierunkach. Musieli uważać, aby się nie poślizgnąć i nie upaść na śliskie betonowe podłoże balkonów. Wietkong dotarł do zewnętrznego ogrodzenia w ostatnich minutach przed zmierzchem. Trzydziestu ludzi znalazło się w pasie pomiędzy pierwszym a drugim ogrodzeniem.

– Czy podłożono tu wcześniej miny? – spytał z nadzieją w głosie Chuck.

– Nie – odparł sierżant Carlos. – To jest jedyne pieprzone niezaminowane miejsce w całym cholernym Południowym Wietnamie.

Trzydziestu żołnierzy piechoty ruszyło do szturmu z krzykiem triumfu. Któryś podniósł flagę północnowietnamską. Wszyscy pędzili ku drugiemu ogrodzeniu. Czterech marines wystrzelało ich jednego po drugim.

Było po północy, kiedy kolejna grupa Wietnamczyków zaczęła się wyczołgiwać z dżungli ku zewnętrznym zasiekom. Podczas szkolenia Dar uczył się, że nowa generacja noktowizyjnych celowników optycznych stanowi w epoce Wietnamu ekwiwalent celowników bombowych typu Nor den z II wojny światowej. Uosabiały zatem najwyższe osiągnięcie techniki. W pierwszych latach konfliktu wietnamskiego mówiło się: „Noc należy do Charliego”. Teraz noc należała do marines.

Dwadzieścia pięć lat po Dalat Dar widzi w „L.L. Bean” albo jakimś innym katalogu ogłoszenie sprzedaży okularów noktowizyjnych za sześćset dolarów i uśmiecha się. W Wietnamie były bezcennym cudem, od którego mogło zależeć czyjeś życie i czyjaś śmierć, a teraz stały się numerem katalogowym NP14328, powszechnie dostępnym produktem, który w ciągu doby dostarcza FedEx. Minor nie mógł oprzeć się pokusie i w którymś momencie rzeczywiście zamówił parę. Odkrył, że stały się lżejsze i skuteczniejsze niż jego stara luneta Starlight, no a ich cena była nieporównywalnie sensowniejsza.

Przez jedno z dużych urządzeń noktowizyjnych Ned obserwował wroga aż prawie do półtora kilometra, a gdy jakiś żołnierz znalazł się w zasięgu ośmiuset metrów, Ned dawał znak Darwinowi i Chuckowi, którzy wyłapywali żółtka przez starlighty i strzelali ze swoich M-14. Sierżant Carlos spoglądał przez drugie urządzenie noktowizyjne, a później natychmiast kosił rzędy nieprzyjacielą z browninga, który strzelał celnie nawet na odległość tysiąca pięciuset metrów.

Owej nocy – co było niezwykłe dla Wietnamu o tamtej porze roku – niebo pozostało całkowicie bezchmurne. Nie było księżyca, ale gwiazdy wyglądały bardzo pięknie.

Drugiego dnia wkrótce po świcie ku reaktorowi ruszyło sześć nowiutkich T-72 i sześć T-55. Za każdym czołgiem kryła się piechota, a z dżungli do Amerykanów strzelali snajperzy armii Wietnamu Północnego.

– Nie wiedziałem, że cholerni północni Wietnamczycy mają aż tyle czołgów w tej pieprzonej armii – skomentował sierżant Carlos, przerywając co chwilę wypowiedź, aby wypluć kawałek przeżutego tytoniu.

W nastawni reaktora Wally i John zmieniali się przy pracy. Gdy jeden przesypiał godzinę, drugi podnośnikiem widłowym przewoził i ładował kolejne partie radioaktywnego materiału. Żaden z czterech marines nie przespał nawet minuty.

Sierżant Carlos przyglądał się czołgom podjeżdżającym do zewnętrznego ogrodzenia, a równocześnie rozmawiał przez radio PRC-45, tak zwany Prick 45. Dzięki temu, w momencie gdy czołgi zbliżyły się drutu kolczastego, nadleciało pięć szybkich bombowców F-4 Phantom i z wysokości sześćdziesięciu metrów spuściło na czołgi bomby burzące. Minor obserwował ze znużeniem i niedowierzaniem, jak wieżyczka pierwszego T-72 oderwała się od czołgu i wzleciała w powietrze ponad dziewięćdziesiąt metrów, czyli wyżej niż leciał phantom; pod wieżyczką wyraźnie widać było wiszące i wierzgające nogi kanoniera.

Kilka czołgów, które przetrwały atak powietrzny, zaczęło się bezsensownie kręcić w kółko. Niektóre w zamieszaniu strzelały do własnej piechoty. Trzydzieści sekund później z amerykańskiego lotniskowca Kitty Hawk nadleciały trzy myśliwce A-4D Skyhawk, które zrzuciły wokół kompleksu reaktora zbiorniki z napalmem. Dym i płomienie utrudniały Darwinowi i pozostałym marines dostrzeżenie uciekających, choć i bez tego Amerykanie wiedzieli, że mało kto przeżył.

***

Pozostałe godziny Darwin pamiętał mniej szczegółowo, chociaż… bardziej trwale.

Coś się stało wtedy z czasem; tylko takie znajdował wytłumaczenie tego dziwnego faktu. Czas się pokręcił, zniekształcił, osobliwie porozciągał – jego zdaniem momentami niemal do nieskończoności czy wieczności – a jednak nadal składał się z momentów, godzin i wypadków, choć nachodziły one na siebie lub z sobą współistniały. Dar odnosił wrażenie, że spadł pod horyzont zdarzeń jednej z czarnych dziur, o których zamierzał po wojnie napisać doktorat.

1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 118
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)