Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostrze Darwina [pl]
Ostrze Darwina [pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostrze Darwina [pl]

Электронная книга - «Ostrze Darwina [pl]». Краткое содержание книги:

Jak wszystko, co napisał Simmons, tak i Ostrze Darwina jest powieścią ponadgatunkową, tym razem mamy do czynienia ze skrzyżowaniem thrillera, powieści detektywistycznej, prawniczej i kryminału. Bohater, Darwin Dar Minor, jest byłym oficerem śledczy NTSB (Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu) i doktorem fizyki, a obecnie pracuje w prywatnej kalifornijskiej firmie jako specjalista od rekonstrukcji wypadków.
Pewnego dnia cudem unika śmierci, gdy strzelają do niego mężczyźni z podrasowanego mercedesa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokurator Sydney Olson oraz sam Dar, który dobiera sobie współpracowników z Departamentu Policji San Diego, LAPD, kalifornijskiej policji drogowej i FBI. Szybko okazuje się, że do Minora strzelali zabójcy rosyjskiej mafii. Czym zdenerwował ich pracodawców? Ostatnimi czasy oceniał jedynie dziwne wypadki samochodowe. Zaczyna badać sprawy głębiej i zaczynają ginąć ludzie…
Powieść obfituje w nieprawdopodobne zwroty akcji, bogate tło obyczajowe i historyczne (Darwin walczył kiedyś w Wietnamie, badał też sprawę wybuchu Challengera), a także w strzelaniny, ucieczki i pościgi samochodowe.
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 118
Перейти на страницу:

Potem odwiedził kilka sklepów z tkaninami i centrum ogrodnicze pod gołym niebem. Dopiero wtedy zdobył wszystko: grube płótno, jutę i tkaninę workową we wszystkich kolorach, których potrzebował. W ostatnim sklepie z materiałami kupił płótno, które kazał pociąć na kawałki, a także ciemnobrązowy materiał w formie nieregularnych skrawków. W pewnej chwili zatrudnił do cięcia i krojenia aż czterech sprzedawców i kierownika. Właścicielka sklepu patrzyła na niego jak na wariata, ale oczywiście pieniądze od niego przyjęła. Wracając do samochodu z ogromnymi torbami wypełnionymi kawałkami tkanin, Darwin zatrzymał się na widok wysiadającej ze swojego auta Sydney. Kobieta podeszła do niego.

– Poddaję się – oświadczyła. – Nie mam najmniejszego, najbardziej nawet, cholera, mglistego pojęcia, co robisz.

– To doskonale – odparował Minor.

– Powiesz mi?

– Jasne – odparł Dar, otwierając drzwiczki dżipa i wkładając do środka torby. – Zrobię sobie maskujące ubranko a la yeti.

Sydney potrząsnęła głową.

– A cóż to takiego?

– Będziesz musiała poczekać, aż skończę, a wtedy zobaczysz. Jedziesz dalej za mną?

Kobieta zagryzła wargę.

– Darwinie, wiem, że ci się to nie podoba, czuję się jednak odpowiedzialna za…

– Pieprz odpowiedzialność – odciął się cicho Dar. – Masz swoją pracę, a ja swoją. Żadne z nas nic nie zrobi, jeśli będziesz mnie przez cały czas pilnowała.

Syd zawahała się. Minor dotknął jej nagiego przedramienia.

– Nie pracujmy przeciwko sobie – poprosił. – Na pewno przeżyję, jeśli tylko uda się szybko przyłapać Dallasa Trace’a i snajperów, których wynajął. To moja największa szansa.

Śledcza Olson pokiwała głową, tym niemniej powiedziała:

– Odpowiesz mi na jedno pytanie?

– Pewnie – zgodził się Darwin. – O ile ty udzielisz mi w zamian uczciwej odpowiedzi na moje.

– W porządku – powiedziała Sydney. – Gdzie będziesz dzisiejszego wieczoru… w ten weekend?

– Jadę do domku – odrzekł Dar – ale nie zostanę tam na noc. Wrócę późnym wieczorem do mieszkania. A co do tego weekendu… no cóż, może w niedzielę wezmę namiot i wyjadę na dzień lub dwa.

– Na biwak? – spytała z powątpiewaniem.

– Mniej więcej – odparł Minor.

– Wyłączysz telefon, gdy będziesz… pod namiotem?

– Niestety. – Darwin pokiwał głową. – Ale jedno mogę ci obiecać, Sydney. Będę w miejscu, w którym ani Dallas Trace, ani jego pachołki na pewno nie będą mnie szukać.

– Pachołki – powtórzyła cicho kobieta. – W porządku, dam ci spokój. I to natychmiast.

– Teraz moja kolej na pytanie – powiedział szybko Dar. Rozejrzał się wokół. Na parkingu byli zupełnie sami. Wieczorne cienie coraz bardziej się wydłużały. – Co to była za farsa dziś rano? Na zebraniu? – spytał.

– Nie rozumiem.

– Doskonale mnie rozumiesz – odparł Minor bez cienia gniewu w głosie. Oparł się o land cruisera i czekał.

– Doszło do poważnych przecieków – wyjaśniła Syd. – W ubiegłym miesiącu. Jesteśmy pewni, że Trace i inni przedstawiciele Przymierza znają nasze plany, jeszcze zanim zaczniemy je realizować.

– Ktoś z przysięgłych? – zapytał Dar.

Sydney potrząsnęła głową.

– Raczej ktoś z mojego oddziału. Tak wynika z naszych informacji. Ktoś z naszej ekipy dochodzeniowej albo inna osoba wtajemniczona. Dlatego zarządziłam na dziś to zebranie. Sprawdzimy rozmowy telefoniczne i odkryjemy tego nielojalnego.

– Podejrzewasz Hernandeza czy Suttona? – spytał zaskoczony Darwin. – A może Lawrence’a, Trudy i mnie… Nasze telefony też podsłuchujecie?

– Nie – obruszyła się Syd. – Przecieki zaczęły się wcześniej, niż ty i Stewartowie dołączyliście do nas.

– Ale agenta specjalnego Warrena również podsłuchujesz?

Kobieta skrzywiła się.

– Biuro podsłuchuje, głupku, a nie ja.

– Typowe – mruknął Dar, po czym dodał poważniejszym tonem: – Nie mogę uwierzyć, że ten twój przyjaciel Santana znów zamierza działać jako tajniak i że przekazaliście tę informację na zebraniu, skoro wiecie, że są przecieki.

Sydney zmarszczyła brwi.

– Ten mój, jak to określiłeś, przyjaciel Santana wie, co robi, Darwinie. Wspomnieliśmy o tej sprawie umyślnie. Tom ma świadomość, że nawet bez przecieku groziłoby mu niebezpieczeństwo. Oficjalnie chce zatem działać sam, tak naprawdę jednak wraz z nim w organizację wmiesza się równocześnie troje innych latynoskich agentów.

– Z Wydziału do Spraw Oszustw? – spytał Darwin.

– Nie, z FBI – odparła Syd. – Weszliśmy teraz do pierwszej ligi. Tom naprawdę dobrze wie, co robi, a jeśli zdecyduje się na jakiś ruch, sprawdzi wcześniej, czy ktoś kryje jego plecy. Dlaczego podnosisz głos zawsze, ilekroć rozmawiamy o Santanie?

Minor nie odpowiedział.

***

Jechał na wschód międzystanową numer 8. Ruch na drodze był bardzo intensywny. San Diego wyrzucało ze swoich czeluści spragnionych weekendowego odpoczynku pracowników. Darwin nie otwierał okien, włączył jedynie klimatyzację i relaksował się, słuchając z kompaktu nagranej przez Bernsteina dla upamiętnienia upadku berlińskiego muru Ody do wolności, czyli lekko przerobionej Ody do radości z IX Symfonii Beethovena. Samochodów było tu nieco mniej niż na prowadzącej na północ autostradzie 79, a z międzystanowej nikt za Darem nie zjechał. Nie widział już więcej taurusa Syd, żadne inne auta też go chyba nie śledziły.

W miarę jak jechał, cienie stawały się coraz dłuższe i coraz bardziej się z sobą zlewały. Gdy dotarł do domku, sprawdził alarm i upewnił się, że od ostatniego razu żaden intruz nie przekroczył jego drzwi frontowych. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi na klucz.

Z zewnątrz zupełnie nie było widać, że domek posiada piwnicę: żadnych okienek nad ziemią, żadnego wejścia z zewnątrz. A jednak piwnica istniała. Dar podniósł czerwony perski dywan przy końcu łóżka, wymacał niewielką szczelinę w podłodze, podniósł klapę i otworzył drzwi zapadkowe. Po podniesieniu drzwi światło w piwnicy zapaliło się automatycznie.

Darwin opuścił za sobą klapę i zszedł po stromej drabinie. Zadrżał nieznacznie w chłodnym niczym jaskinia wąskim korytarzu. Korytarz składał się jedynie z betonowych ścian, na końcu których znajdowały się stalowe drzwi wyposażone w dwa zamki. Przez chwilę Dar szukał w kieszeni drugiego klucza.

Pomieszczenie zajmowało tylko jedną trzecią powierzchni ogromnego salonu na parterze, lecz dla jego celów było wystarczające. Musiał tu włączyć światła, ale kiedy to zrobił, wszystkie starannie rozmieszczone w stosach pudła i skrzynie zostały idealnie oświetlone, podobnie jak wszystkie półki i szuflady. Temperatura w piwnicy była regulowana, powietrze podsuszane. Ściany z pustaków wypełniono powłoką zawierającą azbest i pokryto cienką warstwą aluminium. Darwin traktował ten pokój głównie jako wielki depozyt, gdzie przedmiotom nie groził pożar, tornado czy nawet odległy wybuch atomowy. Uśmiechnął się niewesoło, wspominając, ile to rzadko odwiedzane pomieszczenie go kosztowało.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 118
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)