Zaraza
- Автор: Hunter Madeline
- Язык: польский
- Жанр: Исторические любовные романы
Электронная книга - «Zaraza». Краткое содержание книги:
Anna de Leon z pewnością nie oczekiwała, że Morvan Fitzwaryn, którego przyjęła w czasie zarazy do swego zamku i opiekowała się nim, dopóki nie wyzdrowiał, będzie chciał się odwdzięczyć, uwodząc ją.
Dzielnej, przyzwyczajonej do wydawania rozkazów dziewczynie opieranie się temu przystojnemu mężczyźnie przychodzi coraz trudniej, a, niestety, jeśli chce pokonać dawnego wroga, będzie zdana na pomoc Morvana. Tylko czy wróg poza murami zamku jest bardziej niebezpieczny od sojusznika w twierdzy?
– Będziesz mnie uczyć? – Anna niemal osłupiała.
– Tak.
– Przecież wiesz, że prędzej czy później zostanę ranna.
– Biorąc pod uwagę moją biegłość w tej sztuce, raczej dużo, dużo później. Będę uważał.
– Ale bez przesady, mam nadzieję. Bo wtedy nie miałabym szansy niczego się nauczyć.
Morvan wybuchnął śmiechem.
– Masz zamiar się przebrać czy wracamy do zamku?
Natychmiast zaczęła zdejmować suknię. Zerknęła przez ramię.
– Ogrodzenie jest wysokie – uspokoił ją Morvan. – Nikt cię nie zobaczy. Ascanio pomógł mi sprawdzić pole widzenia, kiedy zaczęliśmy wznosić pierwszą ścianę.
A więc konsultował się w tej sprawie z Ascaniem, podobnie jak z Catherine i Carlosem. Wszyscy, którzy byli dla niej najważniejsi, pomogli mu przygotować dla niej tę niespodziankę.
Suknia opadła na ziemię, Anna wyszła z niej i odłożyła ją na bok. Po chwili dołączyła do niej koszula dziewczyny. Była naga, jeśli nie liczyć pończoch i butów. Sięgnęła po koszulę, lale zatrzymała się.
– Szukasz tego? – Morvan wyjął z zanadrza długą jedwabną szarfę. Pomógł Annie owinąć nią piersi. – Ale potem znów ją muszę zabrać – powiedział spokojnie.
Wsunęła ręce w rękawy koszuli. Sięgała jej do kolan, ale została uszyta na jej miarę.
Morvan cieszył się z jej zaskoczenia i radości. Anna podskoczyła i objęła męża.
– Dlaczego to robisz? – spytała.
Wplątał palce w jej włosy.
– Kiedy siedziałem w lochach Haarolda, miałem mnóstwo czasu na myślenie, kochanie. To wszystko wydaje się teraz takie mało ważne. Dwukrotnie wyrwałaś mnie z paszczy śmierci i dwukrotnie ofiarowywałaś mi potem wspaniały dar. Pierwszym byłaś ty sama, drugim dziecko. To, co ja chcę ci dać, to w porównaniu z tym drobnostki.
– Dla mnie to nie są drobnostki, Morvanie. Podejrzewam, że nigdy nie kochałam cię tak bardzo jak w tej chwili.
– Ani ja ciebie. Ale źle by się stało, gdyby moja miłość sprawiła, że przestałabyś być tą kobietą, w której się zakochałem. Prawdę mówiąc, twój widok w męskim stroju i z bronią w ręku zawsze wydawał mi się niezwykle podniecający. Taki właśnie obraz nosiłem w sercu tej nocy, kiedy czekałem na śmierć z ręki Gurwanta. – Morvan wskazał ręką miecz. – Zaczynajmy. Spraw, Boże, byś nigdy nie musiała używać tego w celach innych niż rozrywka, ale w dzisiejszym świecie nie możemy być niczego pewni. Gdyby kiedyś zabrakło mojej ochrony, nie chciałbym, byście ty czy dziecko stali się ofiarami jakiegoś mężczyzny.
– Jeśli podejdziemy do tego poważnie, to te ćwiczenia będą przypominały udział w bitwie. Spodziewam się, że będzie mnie po nich dręczyć bezsenność.
Błysk w czarnych oczach męża, który pojawił się w reakcji na jej słowa, sprawił, że serce Anny podskoczyło.
– Liczę na to.
Dziewczyna podniosła miecz i tarczę. Idealnie pasowały do jej rąk, czuła się z nimi znakomicie.
Rozkoszując się swą siłą i miłością, stanęła naprzeciw Morvana.
Madeline Hunter