Zaraza
- Автор: Hunter Madeline
- Язык: польский
- Жанр: Исторические любовные романы
Электронная книга - «Zaraza». Краткое содержание книги:
Anna de Leon z pewnością nie oczekiwała, że Morvan Fitzwaryn, którego przyjęła w czasie zarazy do swego zamku i opiekowała się nim, dopóki nie wyzdrowiał, będzie chciał się odwdzięczyć, uwodząc ją.
Dzielnej, przyzwyczajonej do wydawania rozkazów dziewczynie opieranie się temu przystojnemu mężczyźnie przychodzi coraz trudniej, a, niestety, jeśli chce pokonać dawnego wroga, będzie zdana na pomoc Morvana. Tylko czy wróg poza murami zamku jest bardziej niebezpieczny od sojusznika w twierdzy?
– Mężczyznom często się to zdarza.
Gurwant wskazał ręką Morvana.
– Więc? Teraz widzisz, że ten angielski złodziej żyje.
– Wiele można powiedzieć o sir Morvanie, ale nie to, że jest złodziejem.
– Ukradł to, co mnie się należy. Byłoby o wiele prościej, gdyby Anna przyjechała z tobą, ale to tylko przedłuży nieco sprawę. Zaniesiesz jej moje żądania.
– Jedyne żądania, jakich Anna gotowa jest wysłuchać, dotyczą warunków uwolnienia męża.
– On umrze. Powieszę go jako złodzieja, bo jest złodziejem.
– W takim razie ten zamek stanie się twoim grobowcem. I twoim także, Haaroldzie. Już w tej chwili Anna zbiera armię.
Pomimo nieustannego marsa na czole twarz Haarolda bywała chwilami niezwykle wyrazista. W tej chwili wyrażała zniecierpliwienie.
– Podaj mu warunki, Gurwancie. Dość już tych potyczek słownych.
Gurwant spojrzał na niego tak, jakby Haarold był nudnym dorosłym, który odbiera dziecku ulubioną zabawkę. A potem przeniósł wzrok na Morvana i lekko się uśmiechnął.
– Myślisz, że ona jest twoja? Zobaczymy. Przekonamy się, co jest gotowa za ciebie oddać.
Tego Morvan nie przewidział. Utkwił wzrok w twarzy Ascania i miał nadzieję, że ksiądz odczyta z jego oczu polecenie, które próbował mu przekazać bez słów.
– Powiedz jej, że może ocalić męża w zamian za skarb La Roche de Roald.
Ascanio nawet nie drgnął.
– To wszystko? Skarb zostanie ci dostarczony.
– To nie wszystko. Anna ma go przywieźć osobiście. Ma do mnie przyjechać. Bez straży. – Zamilkł na chwilę i zamyślił się. – Naga.
– Wielki Boże, człowieku! Dosyć! – zareagował Haarold. Wyłącznie Haarold.
– Dobrze, przyjacielu. Zastosuję się do twojej rady. Ma mieć na sobie wyłącznie koszulę. – Odwrócił się do Morvana. – Jeśli po wypuszczeniu na wolność wykorzystasz przeciwko mnie zebraną przez nią armię, zabiję ją.
– Dlaczego nie zażądałeś dziecka, skoro już o tym mowa, Gurwancie – sarkastycznie warknął Morvan.
– Rzeczywiście, dlaczegóż by nie? Tak, ma przywieźć ze sobą dziewczynkę służebną.
Szok Ascania zniknął niemal w tej samej chwili, gdy się pojawił. Spojrzał na Morvana porozumiewawczo. Anna mogła przyjechać sama, ale w żadnym razie nie poświęciłaby dziecka.
Gurwant wyciągnął nogi przed siebie z miną człowieka bardzo z siebie zadowolonego.
– Czekam sześć dni. Jeśli nie przyjedzie, powieszę go.
– Ona nie wejdzie do tego zamku, dopóki on jest tu przetrzymywany. Jeśli zdecyduje wymienić go za siebie, musi się to odbyć poza obrębem murów.
– Zrobimy to na otwartym polu przed zamkiem.
– Poza zasięgiem stojących na blankach łuczników. Jeśli Anna zrobi to dla niego, nie będzie ryzykować podstępu.
– Za sześć dni. O świcie. Jeśli zobaczę armię czy jakichkolwiek rycerzy, jeśli przyprowadzi ze sobą kogokolwiek poza służącą, on będzie martwy.
– A zatem za sześć dni. – Ascanio skinął głową, a potem wskazał na Morvana. – Na waszym miejscu dopilnowałbym, by był umyty. Annę fascynuje piękno jego ciała, więc jeśli zobaczy go w takim stanie, trudno przewidzieć, jak zareaguje.
– A zatem przyjedzie? – dopytywał się z niepokojem Haarold.
– Kto wie? – Ascanio wzruszył ramionami. – Nigdy nie chciała wychodzić za mąż i była całkiem zadowolona bez niego. Nawet teraz natychmiast zajęła pozycję, której po ślubie musiała mu ustąpić. Ale on przywiązał ją do siebie, dając jej rozkosz, i może być tak ogłupiała na jego punkcie, że to dla niego zrobi. Ale równie dobrze może pozwolić mu umrzeć, a potem pomści go z ogromną przyjemnością. Dla własnego dobra, Haaroldzie, powinieneś się modlić, by Anna rzeczywiście okazała się świętą.
24
Anna wysłuchała raportu Ascania. Byli z nią Josce, Catherine, Carlos i rycerze. Cały zamek odetchnął z ulgą, gdy ksiądz oznajmił, że Morvan jeszcze żyje, ale kiedy wyszczególnił żądania Gurwanta, wróciła ponura martwota.
Anna bez trudu wyobraziła sobie jego spotkanie z Gurwantem i Haaroldem, widziała oczami duszy męża, znoszącego to wszystko w milczeniu, zachowującego chłodną obojętność podczas pertraktacji o swoje życie.
Przez okno wdarł się do gabinetu hałas, zwiastujący przybycie Fouke’ego i jego drużyny. Rano mieli nadciągnąć Baldwin i Gaultier. Angielski garnizon już przysłał dwudziestu łuczników z Brestu. Anna spotkała się także ze starszyzną miasta i zażądała, by oddali jej do dyspozycji strażników.
Poprzedniego dnia objechała z prośbą o pomoc najbliższe wsie. Wobec ponownego zagrożenia przez Gurwanta wieśniacy stwierdzili, że angielski pan nie był wcale taki zły. Postanowili się stawić, by pomóc swojej świętej w walce z diabłem.
– Jest wolą Morvana, byś nie spotykała się z Gurwantem i nie wymieniła go na siebie – podsumował Ascanio. Już trzeci raz w czasie opowiadania powtórzył te słowa.
– Nie wspominałeś dotychczas, że udało ci się porozmawiać z nim na osobności.
– Nie odezwał się, ale dał mi poznać swoją wolę.
Tak, Anna wiedziała, że Morvan potrafi to zrobić. Wcale jednak nie musiała przyznawać, że to dla niej jasne. A nawet gdyby było, nie musiała się uginać przed wolą męża.
– Czy Gurwant przyjąłby wyzwanie? Zgodziłby się ze mną potykać jeden na jednego? – zapytał sir Walter.
Anna potrząsnęła głową.
– Jemu nie chodzi już o ten zamek czy majątek, sir Walterze. Tu chodzi o zemstę.
– I o zazdrość – dodał Ascanio.
Jeszcze nie tak dawno Anna uznałaby tę sugestię za niedorzeczną. Teraz przyjęła stwierdzenie księdza bez komentarza.
– Przypomnij mi, Ascanio, jakie jest tam ukształtowanie terenu – poprosiła.
– Zamek stoi na wzgórzu, górującym nad otwartym terenem. Na zachód w odległości pół kilometra są następne wzniesienia. Niewątpliwie będą mieli na nich obserwatora, możemy więc zapomnieć o ukryciu za nimi armii.
– A jeśli zdejmiemy obserwatora?
– Kiedy nasza armia będzie schodzić z góry, zostanie im mnóstwo czasu, by zabić Morvana, zanim zdążymy do niego dotrzeć.
– Ale Gurwant tam będzie, jak sądzisz? Z Morvanem?
– Wątpię, by był w stanie sobie tego odmówić.
– Możemy oblegać ich całymi miesiącami, Anno – podsunął Josce. – Możemy wziąć ich głodem. Gurwant i Haarold są już martwi.
– Morvan także, jeśli to zrobimy.
– On jest martwy tak czy tak, Anno. Nie możesz tam jechać – stwierdził Ascanio, patrząc jej prosto w oczy.
Opadła na fotel. Bolały ją mięśnie ramion, bo w ostatnich dniach godzinami ćwiczyła w stadninie strzelanie z łuku. Chmurka miała gorączkę, więc wczoraj wybrała sobie ogiera przywódcę stada na wierzchowca i uczyła go reagować na swe polecenia, cały czas wyobrażając sobie, że posyła strzały z łuku wprost w czarne serce Gurwanta.
W ten ponury Wielki Czwartek Anna znów objęła komendę nad zamkiem. Nikt, nawet nowo przybyli rycerze, nie próbował tego kwestionować. Nagle wszystko wróciło do dawnej postaci, z dwiema jednak różnicami. Po pierwsze, Anna rozumiała już teraz skomplikowane reakcje mężczyzn wobec niej i wiedziała, jaką jej to daje siłę. Druga różnica polegała na tym, że teraz nie pragnęła już tego autorytetu, a przynajmniej zdobytego nie w takich okolicznościach. Jakaś część jej duszy, bardzo znaczna część, chciała, by któryś z wasali czy rycerzy okazał taką siłę, jaką zawsze okazywał Morvan, by wystąpił naprzód i przynajmniej pomógł jej dźwigać to brzemię.
– Nie będzie długiego oblężenia – oświadczyła. – Nie będę tam trzymać armii przez całe lato i nie dopuszczę, by Gervaise i inni niewinni ludzie cierpieli. Zaatakujemy, kiedy Gurwant wyjdzie w pole, by na mnie czekać.