Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Odnajdziesz się sam - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Odnajdziesz się sam

Электронная книга - «Odnajdziesz się sam». Краткое содержание книги:

Powieść ukraińskiego pisarza sf, wydana w oryginale w 1967 roku. Akcja rozgrywa się w środowisku cybernetyków, którzy wytwarzają ludzkie sobowtóry metodą powielania informacji w basenie z pierwotną materią organiczną. Mają z początku kłopoty, produkują martwe, identyczne ciała i pozbywają się ich, a milicja rozpoczyna śledztwo w sprawie morderstw w okolicy — no bo skoro są zwłoki?
Całość znakomicie napisana, sylwetki bohaterów wyraziste, nauka bez zarzutu. Czyta się wręcz jednym tchem i z przyjemnością.
1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 85
Перейти на страницу:

Po trzecie, w jego pracy nawet powszechnie znane fakty, ustalone przez zagranicznych systemologów i elektroników, poprzedzane są zwrotem „badania wykazały, że…” Jak nasza Rada Naukowa mogła puścić coś takiego? Maj, połowa członków na „urlopach albo w delegacjach.

Nie, tak łatwo mu to nie przejdzie.”

„19 maja.

— Uczyli cię arytmetyki? — zapytał mnie Krawiec, gdy przedstawiłem mu całą historię i swoje zamiary.

— Uczyli, bo co?

— No to policz sobie: dwa dni przygotowania do obrony plus jeden dzień na obronę… plus miesiąc nerwów po obronie. Nie jesteś dzieckiem, wiesz, że takie figle nie przechodzą na sucho. Co ma większą wartość — miesiąc naszych badań, których wyniki z czasem będą miały większe znaczenie niż cała współczesna technika, czy habilitacja jednego partacza, która na nic nie wpłynie? Jedna więcej, jedna mniej, i tyle.

— Tak… A teraz posłuchaj ty. Jest jeszcze i inna arytmetyka.

Weźmy ciebie i mnie. Jesteśmy jednakowymi ludźmi i jednakowej klasy specjalistami, pod pewnymi względami jesteś nawet lepszy ode mnie. Ale jeśli ja teraz pójdę do tegoż właśnie sekretarza naukowego Chiłoboka i nie wysilając się specjalnie na uzasadnienie zakomunikuję mu, że praktykant Krawiec jest głupi, że ni w ząb nie zna się na elementarnych zagadnieniach techniki obliczeniowej (nawet arytmetykę zna kiepsko), psuje urządzenia laboratoryjne i po kryjomu pije spirytus… to co się wtedy stanie z praktykantem Krawcem? Wyrzucą go z Instytutu, a także z internatu. I koniec z praktykantem! Nikomu niczego nie udowodni, bo jest tylko studentem.

Właśnie takiej siły nabierze w porównaniu z nami Chiłobok, kiedy zrobi habilitację. Przekonało cię to?

Przekonało do tego stopnia, że natychmiast pobiegł do biblioteki przygotowywać notatki z piśmiennictwa jawnego.

Mogę to uzasadnić jeszcze inaczej: powinniśmy myśleć nie tylko o badaniach, ale i o tym, że kiedyś przyjdzie nam walczyć, aby odkrycie znalazło właściwe zastosowanie. Tego właśnie nie umiemy, a musimy się nauczyć.

Zresztą dość tych asekuranckich uzasadnień. W końcu mam ochotę żyć, a nie tylko udawać, że żyję!”

„22 maja. Zaczęło się zupełnie zwyczajnie. W małej sali Biura Konstrukcyjnego zebrało się niewielkie, lecz doborowe towarzystwo. Chiłobok przypiął do tablicy arkusze brystolu z kolorowymi wykresami i schematami, malowniczo ustawił się obok nich i wygłosił przepisowe dwudziestominutowe przemówienie. Obecni słuchali ze zwykłym w takich okolicznościach zażenowaniem. Jedni zupełnie nie wiedzieli, o czym mowa, inni trochę wiedzieli, trochę nie. A pozostali wiedzieli wszystko: i kto to jest Chiłobok, i co to za praca, i dlaczego była tajna… Ale wszyscy z biernym przygnębieniem myśleli, że nie ma co się pchać do cudzego ogródka, a także, że może sami nie są na tyle doskonali, aby krytykować innych. Zwykłe senne rozmyślania, dzięki którym do nauki przemycił się niejeden tysiąc niedołęgów i kanciarzy.

Chiłobok skończył. Przewodniczący odczytał opinie o pracy. Pozytywne, trudno zaprzeczyć (zresztą, kto na obronie przedstawiałby negatywne?). Poważnym zaskoczeniem było dla mnie tylko to, że i Azarow wypowiedział się przychylnie. Następnie wystąpili recenzenci. Wiadomo, co to jest recenzent — z obowiązku wytyka jakieś niedopracowane drobiazgi, małe niedociągnięcia, ale „w całości praca odpowiada warunkom… autor zasługuje…” Gwoli jednak sprawiedliwości trzeba przyznać, że recenzent z Moskwy w sposób bardzo subtelny wykpił wszystkie założenia pracy i wyraźnie dał do zrozumienia, że łatwo można by ją rozłożyć, ale zrobił to tak delikatnie i ostrożnie, że chyba sam Chiłobok nie zrozumiał jego intencji. Potem nastąpiło: „praca w całości odpowiada” itd.

I wreszcie: „Kto chciałby zabrać głos?” Zwykle do tej chwili wszystkim tak brzydnie całe to widowisko” że nikt już nie chciałby niczego, broniący pracy składa podziękowanie i po wszystkim.

Kierownik pracowni W. Kriwoszein odetchnął głęboko (już wtedy uświadomiłem sobie, że rozróba będzie poważna) i podniósł rękę.

Chiłobok doznał niemiłego wstrząsu. Tak jak i on, mówiłem dwadzieścia minut, a na poparcie swoich dowodów przekazywałem członkom Rady czasopisma, monografie, broszury, w których opisywano bez powoływania się na Chiłoboka przedstawione przez niego wyniki. Następnie odtworzyłem na tablicy jego układ… (nieważne, co to za układ, tym bardziej że jedyną jego zaletą była „oryginalność”) i udowodniłem, że jeżeli… to układ w wymaganym zakresie częstotliwości nie będzie pracował. Na sali zrobił się hałas.

Następnie wystąpił doktor W. Iwanow, który przyleciał(nie obyło się bez mojego telefonu) z Leningradu. On także uściślił „priorytetowe” dane i przeanalizował „oryginalną” część pracy.

Mowa Walerki była pełna erudycji i subtelnego humoru. W sali zrobiło się jeszcze głośniej, a dalej wszystko poszło samo!

Mój stary znajomy, Żałbek Pszembakow, zaczął wypytywać Chiłoboka, jak w układzie nr 2 realizuje się… (o tym też lepiej nie pisać). Chiłobok nie wiedział, jak, ale próbował odparować ataki mącącym myśli bełkotem. Po Pszembakowie wzięli udział w interesującej dyskusji także inni pracownicy biura. Na zakończenie wystąpił główny inżynier tego biura, profesor i laureat… (nazwiska nie zaleca się wymieniać). Zaczął swoje przemówienie od słów: „A mnie się od samego początku wydawało, że coś tu jest nie tak”.

Słowem, nie pomogły Chiłobokowi jego zabiegi, rozdziobali mu habilitację jak kruki padlinę! Aż żal było na niego patrzeć. Wszyscy rozchodzili się do swoich zajęć, a on odpinał z tablicy przepiękne wykresy. Sprężyste arkusze zwijając się uderzały go po wąsach.

Podszedłem do niego, żeby mu pomóc.

— Dziękuję, już nie trzeba — burknął Chiłobok. — No jak, zadowolony pan? Sam pan doktoratu nie broni i innym nie daje. Łatwe ma pan życie, inżynierze, natura nie poskąpiła panu zdolności…

— Rzeczywiście, łatwe życie! — aż mnie zatkało. — Pensja dwa razy mniejsza niż pańska, urlop też. A pracy i kłopotów po dziurki w nosie…

— Sam pan sobie robi kłopoty. Po co się było w to mieszać? — zwijając arkusze Chiłobok popatrzył na mnie złym, wiele obiecującym spojrzeniem. — O Instytucie trzeba myśleć, a nie tylko o sobie czy tam o mnie… No, ale to nie miejsce na takie rozmowy.

Jednym słowem, normalnie. A jednak czuję się teraz zadziwiająco dobrze. Mam takie uczucie, jak gdybym zrobił coś jeśli nie większego, to niewątpliwie potrzebniejszego od naszego odkrycia: rozdeptałem pluskwę. Okazuje się, że można. I wcale to nie takie straszne, jak się wydawało.

Teraz i o przyszłość naszej pracy jakoś mniej się obawiam. I takie rzeczy można pokonać.”

— Ale na pracę to jednak wpłynęło… — mruknął Onisimow-Kriwioszein obserwując maszynę-matkę. — Ba, ale cóż nie ma wpływu na pracę?

„29 maja. Dzisiaj zostałem wezwany przed jasne oblicze Azarowa. Dopiero co powrócił z delegacji.

— Czy pan sobie zdaje sprawę, co pan narobił?

— Ależ, panie profesorze, przecież praca…

— Nie mówimy o pracy docenta Chiłoboka, ale o pańskim postępowaniu! Poderwał pan prestiż Instytutu, i to jak!

— Wyraziłem tylko swoją opinię.

— Tak, ale gdzie pan wyraził? I jak pan wyraził? Czyż to tak trudno zrozumieć, że na zewnątrz nie jest pan tylko inżynierem przeprowadzającym swoje… hm… osobiste porachunki naukowe z kimś innym (oho, Chiłobok już go napuścił), ale przedstawicielem Instytutu Systemologii!? Dlaczego nie wyraził pan swojej opinii na wstępnej obronie?

1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)