Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 91
Перейти на страницу:

Rzuciła się do niego.

— Wszystko dobrze?

— Tarcza… wysysa… wiele energii.

Zobaczyli, jak Oarf zatacza kolejny okrąg, i zrozumieli, że są zgubieni. Potem płomienie zniknęły w mgnieniu oka, a smok przeleciał nad nimi, nie rycząc ani ich nie dotykając.

W kurtynie dymu, jaka się podniosła, zobaczyli, jak siada kilka metrów od niewyraźnej postaci.

— Kim jesteście i czego chcecie?

Serce Dubhe zamarło. To mogła być tylko jedna, jedyna osoba.

Dym rozrzedził się i ich oczom ukazał się starzec o długich białych włosach i tak samo śnieżnej brodzie. Miał na sobie czarną, wytartą tunikę ozdobioną czerwonymi aplikacjami i opierał się na wielkim, surowym kiju. Jednak tym, co było niepowtarzalne i wyjątkowe, były oczy, oczy, o których Dubhe i Lonerin czytali w wielu książkach. Jasnoniebieskie, prawie białe, niepokojące.

— Dubhe i Lonerin, w imieniu Rady Wód.

Starzec stał w miejscu z ręką opartą na opuszczonym pysku Oarfa, który nadal patrzył na nich z nienawiścią.

— Ze Świata Wynurzonego?

— Tak! Czy wy jesteście Sennar? — spytała Dubhe, skacząc na równe nogi.

Starzec zacisnął oczy.

— Nie mam wam nic do powiedzenia. Tym razem uratowałem wam życie, ale uważajcie, żeby już więcej się tu nie pokazywać.

Odwrócił się i Oarf opuścił skrzydło, aby łatwiej mu było wsiąść. Starzec poruszał się z pewnym wysiłkiem, mimo że jego ciało wydawało się jeszcze w pełni sił.

— To coś ważnego, dotyczy waszego syna! — krzyknął Lonerin.

Sennar zatrzymał się, jak gdyby pochwycony jakąś niewidzialną dłonią. Jego ramiona lekko zadrżały.

— Skąd wiesz o moim synu?

— Jest w niebezpieczeństwie. Cały Świat Wynurzony też. Ja jestem czarodziejem i wyruszyliśmy w tę długą podróż, aby prosić was o pomoc i radę.

Sennar stał odwrócony plecami i nie odpowiadał, z dłonią wciąż opartą o skrzydło Oarfa. Wreszcie zdecydował się wsiąść na grzbiet i popatrzył na nich.

— Dom jest z drugiej strony, idźcie ścieżką na północny zachód. Tam będę na was czekał.

Podniósł się do lotu i znowu zostawił ich samych.

Dom Sennara był skromną chatką, jakich wiele można było zobaczyć w Świecie Wynurzonym. Dubhe i Lonerinowi przez moment wydawało się, że wrócili na swoje ziemie. Była to najbardziej swojska rzecz, jaką napotkali od dwóch miesięcy.

Niewielka, zbudowana z kamieni siedziba miała tylko jedno piętro przykryte wdzięcznym, stromym dachem. Wokół znajdował się ogródek otoczony chwastami, ale w sumie zadbany. Oarf siedział skulony z boku, ze skrzydłem opartym na dachu. W dalszym ciągu patrzył na nich, jak gdyby nie marzył o niczym innym, tylko o tym, aby ich zaatakować, a z jego nozdrzy wychodziły dwie cienkie smużki dymu.

Dom był dość stary i zapuszczony. Okiennice miał połamane, a między kamieniami w wielu miejscach widniały szpary. Mógł wydawać się niezamieszkany.

Na progu nikt na nich nie czekał. Miejsce to wydawało się niegościnne i Dubhe zatrzymała się przed wejściem.

— No co? — spytał Lonerin zdenerwowany.

Dziewczyna potrząsnęła głową i zdecydowała się na wejście.

Przeszli pod ostrym spojrzeniem Oarfa i znaleźli się przed przymkniętymi drzwiami.

— Czy można?

Dotarł do nich tylko odgłos kulejących kroków.

Lonerin wszedł, a Dubhe za nim.

Wnętrze było co najmniej w tak samo złym stanie, jak obejście. Wyposażenie przedstawiało się bardzo skromnie: para krzeseł, kamienne palenisko, kredens i stół. Na ziemi leżały rozrzucone księgi i kartki, czasami pokryte dziwnymi symbolami, którym Lonerin przyjrzał się z osłupieniem. Wszędzie królował kurz razem z chwytającą za gardło wonią pleśni.

Sennar stał przy stole i starał się zrobić na nim miejsce, odsuwając całkowicie go przykrywające książki. Poruszał się z trudem i powłóczył nogą, jak gdyby była bezwładna.

Kiedy zwolnił wystarczająco dużo miejsca, usiadł w milczeniu.

Wcale nie był taki, jakim wyobrażała go sobie Dubhe. Jego twarz, prawie całkiem zakryta włosami i brodą, była jedną wielką plątaniną zmarszczek, na której tle wyróżniały się żywe, jasnoniebieskie oczy. Dłonie były zniszczone, wysuszone, sczerniałe nie wiadomo od czego i drżały w sposób dość wyraźny. Był to starzec, nic więcej, obraz bardzo daleki od postaci młodego bohatera, o którym czytała w książkach.

— A więc?

Lonerin oprzytomniał. On też wydawał się w jakiś sposób poruszony i dalej trzymał wzrok utkwiony w leżących na ziemi pergaminach.

Sennar podążył za jego wzrokiem.

— Jesteś członkiem Rady?

Chłopak potrząsnął głową.

— Jestem uczniem obecnego członka Rady z Krainy Morza.

— To dlaczego jesteś taki zgorszony moimi księgami o zakazanych formułach?

Lonerin zaczerwienił się gwałtownie.

— Jestem pewien, że ty też studiowałeś zakazaną magię, a może i nawet jej używałeś.

Młodzieniec wzdrygnął się, a Sennar uśmiechnął się złośliwie.

— Jasne, że jej użyłeś, i to jeszcze jak…

Omiótł ich spojrzeniem, które wcale nie było przyjazne.

— Streszczajmy się. Im wcześniej sobie pójdziecie, tym lepiej. Co macie mi do powiedzenia?

Lonerin starał się odzyskać panowanie nad sobą, wziął krzesło i usiadł przed czarodziejem. Dubhe zrobiła to samo.

Chłopak odchrząknął i zaczął swoją opowieść. Musiał wcześniej długo myśleć o tym, co powiedzieć i jak, bo przemawiał tak, jak gdyby czytał. A jednak był czerwony jak pomidor i cała pewność siebie, jaką zazwyczaj okazywał, mówiąc publicznie, gdzieś się rozwiała. Połykał słowa, przerywał, tracił wątek.

Sennar siedział i słuchał z dłonią opartą na policzku. Mierzył go zarozumiałym wzrokiem, przesuwając zimne oczy po każdym centymetrze jego ciała. Wydawał się wręcz rozbawiony jego zawstydzeniem i nie robił nic, żeby go uspokoić. Jeżeli chodzi o Dubhe, co jakiś czas rzucał na nią ukradkowe spojrzenie. Koszula, którą dali jej Huve, pozostawiała dobrze na widoku symbol pieczęci na jej ramieniu.

— Przychodzicie z wioski Ghuara? — spytał nagle i spojrzał na Dubhe.

Lonerin zatrzymał się w połowie opowieści o osobie Dohora i o tym, jak doszedł do władzy.

— Przychodzimy z wioski Huve, to oni pokazali nam drogę do waszego domu — pospieszył z odpowiedzią.

Sennar znowu zacisnął oczy, a jasna blizna, którą miał na policzku, stała się wyraźniejsza. Cały czas przyglądał się Dubhe.

— Najwyraźniej Ghuar postanowił złamać naszą niepisaną umowę.

— Nie, to my nalegaliśmy, a on uwierzył, że mamy dobre powody.

Tak, jakby nic nie powiedziała. Sennar znowu odwrócił się do Lonerina.

— Nie musisz przytaczać mi historii Świata Wynurzonego od momentu, kiedy odszedłem. Ido pisał do mnie przez te wszystkie lata, a zresztą nawet gdyby tego nie zrobił, i tak już bym wszystko wiedział. To takie banalne, ten cały Świat Wynurzony, takie powtarzalne… Czy nazywa się Dohor, czy Tyran, i pochodzi z Krainy Nocy czy Ognia, to nie ma znaczenia. Zawsze w którymś momencie ktoś się pojawia i pokój znika. Świat Wynurzony zawsze stoi na krawędzi wojny, zostaje zniszczony, a potem powstaje z popiołów, tylko po to, aby przygotować się na nadejście nowego nieszczęścia. Aż pewnego dnia skończy w krwi, w rzezi, bo do tego dąży od czasu swojego powstania.

Lonerin milczał przez kilka chwil.

Dubhe przeniosła spojrzenie z Lonerina na Sennara i z powrotem.

1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)