Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Ludzie [Humans - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie [Humans - pl]

Электронная книга - «Ludzie [Humans - pl]». Краткое содержание книги:

W poprzednim tomie — „Hominidach” — neandertalski fizyk Ponter Boddit, podczas eksperymentu z komputerem kwantowym przekroczył przypadkiem barierę pomiędzy alternatywną Ziemią, na której jego gatunek jest dominujący, a ludzie wymarli przed tysiącami lat. Po wielu przygodach, przy pomocy ziemskich naukowców, udało mu się wrócić do swojego świata.
W drugim tomie Ponter Boddit doprowadza do ponownego otwarcia portalu między światami. Wraca na Ziemię zamieszkałą przez Homo sapiens i znowu spotyka profesor Mary Vaughan. Podczas pierwszej oficjalnej wizyty delegacji ze świata Neandertalczyków dochodzi do incydentu, który stawia pod znakiem zapytania dalsze kontakty między gatunkami. Na szczęście, udaje się pokonać pierwsze trudności i rozpoczyna się wymiana kulturowa między obiema Ziemiami.
1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 82
Перейти на страницу:

Do Toronto dojechali bez żadnycń przygód. Udali się prosto do mieszkania Mary przy Observatory Lane w Richmond Hill. Razem wzięli prysznic i się przebrali — Ponter przywiózł ze sobą trapezowatą walizkę pełną ubrań — a potem pojechali na 31. posterunek policji. Mary czuła, ze musi najpierw zamknąć niedokończoną sprawę. Twierdziła, że w przeciwnym razie nie zdoła się odprężyć. Wzięła ze sobą album z wycinkami prasowymi.

Droga na komisariat prowadziła przez campus uniwersytecki i gorzej wyglądającą dzielnicę.

— Zauważyłem to już poprzednim razem, kiedy tędy jechaliśmy — przyznał Ponter. — Ta część miasta jest w bardzo złym stanie.

— Driftwood — stwierdziła Mary, tak jakby to jedno słowo wszystko wyjaśniało. — Bardzo biedna okolica.

Minęli wiele zniszczonych bloków i kilka sklepów z kratami w oknach. W końcu zatrzymali się na niewielkim parkingu obok posterunku.

— Dzień dobry, profesor Vaughan — powitał Mary detektyw Hobbes, wezwany przez dyżurnego policjanta. — Panie Boddit. Nie spodziewałem się, że odwiedzą nas państwo ponownie.

— Czy moglibyśmy porozmawiać na osobności? — poprosiła Mary.

Hobbes skinął głową i poprowadził ich do tego samego pokoju przesłuchań, w którym byli poprzednim razem.

— Teraz już pan wie, kim jestem? — spytała.

Przytaknął.

— Mary Vaughan. Ostatnio sporo pisano o pani w prasie.

— Wie pan dlaczego?

Hobbes kciukiem wskazał Pontera.

— Bo towarzyszy pani jemu.

Mary machnęła ręką.

— Tak, to też. Ale wie pan, dlaczego właśnie mnie wezwano, abym zobaczyła Pontera?

Detektyw pokręcił głową. Położyła na stole przed nim album.

— Proszę zajrzeć do środka.

Hobbes otworzył tekturową okładkę. Pierwszą stronę zajmował wycinek z „Toronto Star”: Kanadyjka otrzymuje prestiżową japońską nagrodę naukową. Na odwrocie tej samej kartki znajdował się artykuł z „Macleańs”: Przełamywanie lodów: kopalne DNA z Jukonu. Na następnej przyklejono małą wzmiankę z „New York Timesa”: Pozyskano DNA ze szczątków neandertalczyka.

Detektyw odwrócił następną stronę. Prasowy komunikat z gazety uniwersyteckiej głosił: Profesor Mary Yaughan z York University tworzy prehistorie: DNA praczłowieka. Dalej znajdowała się kartka wyrwana z „Discover”: Zdegradowane DNA odkrywa swoje tajemnice.

Hobbes spojrzał na nią.

— Nie rozumiem — powiedział niepewnie.

— Jestem… No cóż, niektórzy uznają mnie za…

— Profesor Vaughan — wtrącił Ponter — jest genetykiem i czołowym ekspertem w zakresie pozyskiwania zdegradowanego DNA.

— I?

— I wiemy, że macie tu państwo dowody gwałtu dokonanego na Qaiser Remtulli — przyznała Mary nieco pewniejszym tonem, bo nie musiała już mówić o sobie.

Hobbes spojrzał na nich.

— Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć — powiedział.

— Wiemy, że to prawda. Sama Qaiser mi to powiedziała — oznajmiła Mary, walcząc z poczuciem winy z powodu kłamstwa. — Skąd mogłabym o tym wiedzieć, jeśli nie bezpośrednio od niej? Jest moją przyjaciółką i razem pracujemy.

— Nie rozumiem, do czego pani zmierza — stwierdził Hobbes.

— Chciałabym zbadać dowody.

Detektywa zdumiała jej prośba.

— Mamy własnych ekspertów.

— Tak, wiem, ale…

— Na pewno żaden z nich nie ma takich kwalifikacji jak profesor Vaughan — powiedział Ponter.

— Być może, mimo to…

— Czy już przeprowadzono analizę pobranych próbek?

— spytała Mary.

Hobbes westchnął, zwlekając z odpowiedzią.

— Nawet jeśli są jakieś dowody, nie bada się ich, dopóki nie ma z czym porównać DNA — przyznał w końcu.

— Materiał genetyczny szybko ulega degradacji — zauważyła Mary — zwłaszcza jeśli nie jest przechowywany w absolutnie idealnych warunkach. Jeżeli będziecie zwlekali zbyt długo, określenie genetycznego odcisku palca może się okazać niemożliwe.

— Wiemy, jak przechowywać próbki — stwierdzi! Hobbes tym samym tonem — i mamy na swoim koncie spore sukcesy w badaniach DNA.

— Zdaję sobie z tego sprawę, ale…

— Proszę pani — przerwał jej uprzejmie detektyw. — Rozumiem, że ta sprawa jest dla pani bardzo ważna. Każda sprawa jest ważna dla osób poszkodowanych.

Mary starała się zapanować nad głosem, aby nie zdradzić zdenerwowania.

— Ale gdybym mogła zabrać próbki do mojego laboratorium na uniwersytecie, jestem pewna, że zdołam pozyskać o wiele więcej DNA niż wy tutaj.

— Nie mogę na to pozwolić, przykro mi.

— Dlaczego nie?

— Po pierwsze, York nie ma z nami umowy na wykonywanie ekspertyz sądowych i…

— Ale Laurentian ma taką umowę — przypomniała sobie Mary. — Proszę wysłać próbki na Laurentian University, a ja tam przeprowadzę analizy. — Rzeczywiście, tamtejsze laboratorium przyjmowało zlecenia ekspertyz dla RCMP oraz dla okręgowej policji Ontario.

Hobbes uniósł brwi.

— Przyznaję, że Laurentian to inna sprawa, ale…

— Załatwię wszystkie potrzebne dokumenty — obiecała Mary.

— Może i udałoby się tak zrobić — przyznał detektyw, choć nie wydawał się zbytnio przekonany. — Nie byłoby to jednak zgodne z przepisami i…

— Bardzo pana proszę. — Mary nie mogła znieść myśli, że coś mogłoby się stać z jedynymi dowodami w tej sprawie — — Bardzo.

Hobbes rozłożył ręce.

— Zobaczę, co da się załatwić, ale od razu uprzedzam, proszę sobie nie robić wielkich nadziei. Mamy bardzo surowe przepisy dotyczące łańcucha dowodowego.

— Ale spróbuje pan?

— Tak, spróbuję.

— A czy przynajmniej profesor Vaughan mogłaby zobaczyć próbki? — odezwał się Ponter.

Mina detektywa zdradzała takie samo zdziwienie, jakie czuła Mary.

— W jakim celu? — spytał.

— Aby mogła określić, czy są przechowywane w odpowiednich warunkach, wymaganych przy stosowanej przez nią metodzie analizy. — Ponter zerknął na Mary. — Prawda, Mare?

Nie była pewna, co zamierza, ale całkowicie mu ufała.

— No tak. Oczywiście. — Spojrzała na detektywa i uśmiechnęła się do niego najbardziej uroczo, jak potrafiła. — Wystarczy mi dosłownie sekunda. Przynajmniej od razu ustalimy, czy sprawa w ogóle jest warta zachodu. Nie chciałabym, aby borykał się pan z tymi wszystkimi biurokratycznymi przeszkodami na próżno, jeśli się okaże, że próbki już uległy degradacji.

Hobbes zmarszczył brwi i przez jakiś czas patrzył przed siebie w zamyśleniu.

— No dobrze — powiedział w końcu. — Proszę tu zaczekać.

Wyszedł z pokoju i po kilku minutach wrócił z tekturowym pojemnikiem wielkości mniej więcej pudełka po butach. Zdjął pokrywkę i pokazał Mary zawartość. Ponter wstał z miej — sca i zajrzał do środka nad jej ramieniem. Wewnątrz znajdowało się kilka mikroskopowych slajdów z próbkami i trzy szczelnie zamknięte plastikowe torebki oznaczone etykietami. Jedna z nich zawierała damskie figi. Druga — mały grzebyk z kilkoma włosami łonowymi. A w trzeciej było parę fiolek, prawdopodobnie z próbkami wymazu z pochwy.

— To wszystko przez cały czas zamknięte jest w lodówce — wyjaśnił Hobbes defensywnie. — Nie wiem, co mamy…

Nagle Ponter błyskawicznie sięgnął prawą ręką do pudełka i chwycił torebkę z majtkami. Rozerwał plastikowe opakowanie i przysunął je do nosa, głęboko wciągając powietrze.

Mary zamarła z przerażenia.

1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)