Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pierworodny
Pierworodny - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierworodny

Электронная книга - «Pierworodny». Краткое содержание книги:

Silvanos, dostojny założyciel zjednoczonego państwa elfów znanego jako Silvanesti, umiera i zostaje pochowany w kryształowym grobowcu. Tron Mówcy Gwiazd przechodzi na jego syna — Sithela, który sam jest ojcem dwóch bliźniaczych synów. Książęta Sithas i Kith-Kanan reprezentują rodzące się w narodzie nowe frakcje. Niestabilna sytuację starają się wykorzystać wrogowie — zarówno ci zewnętrzni jak i wewnętrzni. Nieznani najeźdźcy pustoszą dalekie prowincje państwa, narastają niepokoje wśród ludu, mnożą się kolejne spiski pałacowe. Drogi rywalizujących ze sobą braci rozchodzą się. Obaj zmuszeni będą dokonywać dramatycznych wyborów, które położą kres jedności i zadecydują o losach ich rodziny i wszystkich elfów...
1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 86
Перейти на страницу:

Pośród zgromadzonych dało się słyszeć pomruki zainteresowania. Dunbarth rozwinął ciężki zwój pergaminu, na którym widniała złota woskowa pieczęć króla Thorbardinu.

— Ekhm — odchrząknął krasnolud i szepty ucichły. — Do mojego prawego, wiernego i umiłowanego kuzyna, Dunbartha z Dunbarthów. Pozdrowienia. Mam nadzieję kuzyni, że elfy dobrze cię karmią; wiesz przecież, jak skromne są ich zwyczaje żywieniowe... — Emisariusz podniósł wzrok znad pergaminu, spojrzał na Mówcę i porozumiewawczo mrugnął okiem. Widząc to, Kith-Kanan zasłonił usta dłonią, skrywając swe rozbawienie. Po chwili Dunbarth ciągnął dalej:

— Nakazuję ci, Dunbarthcie z Dunbarthów, przekazać zarówno Mówcy Gwiazd, jak i pretorowi Ergothu tę oto propozycję, która mówi, że terytorium leżące po obu stronach Gór Kharolis, ciągnące się siedemdziesiąt pięć mil na wschód i zachód, powinno być powierzone Królestwu Thorbardinu, aby rządzone i administrowane przez krasnoludów mogło stać się strefą buforową pomiędzy mocarstwami Ergothu i Silvanesti.

Przez chwilę w sali zapanowała głucha cisza, podczas wszyscy ze zgromadzonych starali się przyjąć do wiadomości decyzję króla Thorbardinu.

— Absolutnie niedorzeczne! — wybuchnęła Teralind.

— Jest to propozycja, której nie możemy przyjąć — z większym spokojem odparł Sithas.

— To tylko wstępny pomysł — tłumaczył Dunbarth. — Jego Królewska Mość proponuje również pewne ustępstwa...

— Absolutnie niedopuszczalne! Teralind zerwała się na równe nogi. — Pragnę zapytać Mówcę, co sądzi o tym dziwacznym pomyśle?

Wszystkie oczy skierowały się na Sithela, który ze stoickim spokojem opadł na oparcie tronu.

— Pomysł ten ma swoje zalety — rzekł powoli. — Pozwólcie, że przedyskutujemy go.

Słysząc te słowa, Dunbarth rozpromienił się. Teralind pobladła gwałtownie, podczas gdy Ulvissen, który natychmiast pojawił się u jej boku, ostrzegł kobietę, by tym razem nie straciła panowania.

Wówczas Kith-Kanan przypomniał sobie, gdzie wcześniej widział Ulvissena. Był to dzień, w którym uwolnił Mackeliego z niewoli Voltorna. Kiedy półczłowiek runął na ziemię po stoczonym pojedynku, z pobliskiego wzgórza ruszyła ku niemu grupa ludzi. Najwyższy z nich miał gęstą, rudobrązową brodę, taką samą jak Ulvissen. W dodatku mężczyzna sam przyznał, że większą część swej kariery spędził na pokładach statków... Rozważania księcia przerwał donośny głos jego bliźniaczego brata.

Sithas pytał Mówcę, jakież to zalety odnalazł w propozycji krasnoludów.

Sithel odczekał chwilę, zanim odpowiedział, starannie dobierając słowa.

— Nie popieram pomysłu króla Voldrina, jakoby to Thorbardin miał władać spornymi terenami — rzekł. — Podoba mi się jednak pomysł strefy buforowej, niezależnej nie tylko od rządów naszych czy też cesarza, ale także od rządów Thorbardinu.

— Czy proponujesz zatem, abyśmy stworzyli nowe państwo? — s pytała zaintrygowana Teralind.

— Nie suwerenne państwo, ale państwo buforowe — odparł Mówca.

Ulvissen natarczywie szarpnął swą panią za rękaw. Wyraźnie zmęczona Teralind na chwilę odwróciła się od Sithela, aby porozmawiać ze swym seneszalem. Chwilę później poprosiła zgromadzenie o krótką przerwę. Dunbarth usiadł z powrotem na krześle, ostrożnie wsuwając spisany na marszczonym pergaminie list za opinającą jego brzuch kamizelkę. Pomimo wyraźnego sprzeciwu co do propozycji jego króla, krasnolud zdawał się z siebie niezwykle zadowolony.

Kith-Kanan przyglądał się temu wszystkiemu, z ledwością powstrzymując wzburzenie. Nie mógł donieść na Ulvissena w trakcie dyplomatycznego spotkania — nie w chwili, gdy wiedział, że podobnym oskarżeniem już pierwszego dnia po powrocie do Silvanostu pogwałciłby panujące w Wieży Gwiazd prawa! Co więcej, czy naprawdę mógł być pewien, że Ulvissen był człowiekiem, którego widział w towarzystwie Voltorna? Brodaci ludzie byli do siebie tacy podobni. W każdym razie skomplikowane maniery i pełne niedomówień rozmowy ambasadorów zdawały się młodzieńcowi niczym więcej, jak tylko głupotą i stratą czasu.

— Mój król sugeruje podział praw pomiędzy trzy narody — rozpoczął Dunbarth, kiedy Teralind dała znać, iż jest gotowa do podjęcia rozmów. — Tak więc Ergoth otrzymałby prawo do wypasu, Silvanesti do hodowli, a Thorbardin do minerałów...

— Każda propozycja, która oddaje terytorium pod rządy wyłącznie jednego państwa, jest nie do przyjęcia — rzekła gwałtownie Teralind. Niepokorne pasemko ciemnobrązowych włosów wymknęło się spod spinającej je klamry i kobieta z roztargnieniem założyła je za ucho. — Przynajmniej do chwili, gdy Ergoth nie zagwarantuje sobie prawa wyłączności — dodała szorstko.

Stojący za krzesłami swych przywódców delegaci zaczęli debatować miedzy sobą nad zaletami, które mogły stać się rezultatem wspólnych rządów. W miarę upływu czasu ich głosy stawały się coraz bardziej donośne, aż w końcu Kith-Kanan, który nie był w stanie wytrzymać panującej wkoło wrzawy, zerwał się na równe nogi.

Widząc to, Sithel podniósł dłoń, nakazując tym samym ciszę.

— Teraz głos zabierze mój syn, Kith-Kanan — rzekł, a na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech.

— Jak zapewne wiecie, dopiero powróciłem do Silvanostu — zaczął szybko i nerwowo książę. — Przez jakiś czas żyłem w lasach, daleko na południu, gdzie miałem do czynienia z różnymi osobami, ludźmi i elfami. Niektórzy z nich, jak mój przyjaciel Mackeli, nazywali las swym domem. Inni postrzegali go jako miejsce grabieży. Widziałem zacumowane u wybrzeża, przybijające z Ergothu statki, których załogi zakradały się w głąb lądu, aby wycinać drewno...

— To oburzające wybuchnęła Teralind. — Cóż to ma wspólnego z bieżącą kwestią? Co więcej, te oskarżenia są bezpodstawne z braku jakichkolwiek dowodów!

Jeden jedyny raz Sithel odrzucił na bok swą bezstronność.

— To, co mówi mój syn, jest prawdą — rzekł lodowatym tonem. — Uwierzcie mu. — Siła jego wypowiedzi zdławiła ripostę Teralind, po czym Mówca nakazał Kith-Kananowi kontynuować.

— Istotą sprawy jest to, że w czasie, gdy królowie i imperatorzy walczą ze sobą o narodową dumę i prestiż, poddani — niewinne elfy i ludzie — umierają. Sami bogowie wiedzą jedynie, gdzie tak naprawdę leży wina, jednak to my mamy teraz szansę położyć koniec temu cierpieniu.

— Powiedz nam zatem jaki — odparła sarkastycznie Teralind.

— Przede wszystkim musimy przyznać, że tym, czego pragniemy, jest pokój. Nie muszę być wróżbitą, aby wiedzieć, że zarówno w Daltigoth, jak i w Silvanoście jest wielu takich, którzy uważają wojnę za coś nieuchronnego. Tak więc pytam was, czy wojna jest tu odpowiedzią? — Po tych słowach odwrócił się do Dunbartha. — Powiedz, panie, czy wojna jest odpowiedzią?

— Nie jest to stosowne, dyplomatyczne pytanie — odparł strapiony krasnolud.

Kith-Kanan nie pozwolił się jednak zbyć. — Tak czy nie? — nalegał.

Teraz całe zgromadzenie patrzyło na Dunbartha, który nerwowo wiercił się na krześle.

— Wojna nigdy nie jest odpowiedzią, kiedy ludzie dobrej woli...

— Po prostu odpowiedz na pytanie! — warknęła Teralind. Dunbarth uniósł do góry jedną z krzaczastych brwi.

1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)