Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Детское действие » Tajemnica Pana Pottera
Tajemnica Pana Pottera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tajemnica Pana Pottera

Электронная книга - «Tajemnica Pana Pottera». Краткое содержание книги:

Parę słów o całej serii
Alfred Hitchcock, znany w literaturze i kinematografii raczej z zamiłowania do dreszczowców, mrocznych kryminałów i gatunków raczej horroro-podobnych, stworzył również całą serię książek przeznaczonych dla młodego czytelnika, a pozbawionych atmosfery grozy i lęku. No bynajmniej pozbawionej grozy już po rozwiązaniu zagadki. Wcześniej nie ma tak dobrze!!!! Drużynę tworzą, jak w tytule trzej młodzi detektywi- Jupiter Jones, Bob Andrews i Pete Crenshaw. Jupiter Mieszka wraz z ciotką i wujkiem na składzie złomu Jonesów. Jupiter jest przywódcą tej organizacji i jej mózgiem. Potrafi rozwiązywać naprawdę zawikłane zagadki, jest oczytany i wie wiele więcej od innych, przez co czasami się wymądrza. Ma nadwagę, co jest jego zmorą na każdym kroku. Potrafi świetnie poprowadzić swych przyjaciół do rozwiązania zagadki. Pete Crenshaw jest drugim detektywem. Jest bardzo wysportowany, przez co zazwyczaj na niego spadają najcięższe zadania, wymagające dobrej kondycji. Pomimo, że najmniej chętnie pakuje się w kłopoty, jak przychodzi co do czego, ratuje sytuację. Ostatni detektyw, Bob Andrews, prowadzi dokumentację Trzech Detektywów, i często wyszukuje potrzebnych informacji. Ma to trochę ułatwione, gdyż pracuje w Bibliotece w Rocky Beach.
1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 28
Перейти на страницу:

– Panna Hopper bardzo ładnie utrzymuje swoją gospodę – zauważyła ciocia Matylda.

Wkroczyła na przejście dla pieszych, obrzucając twardym spojrzeniem nadjeżdżający samochód. Kierowca zmitygował się i nacisnął hamulce. Wtedy przemaszerowała na drugą stronę, a Jupiter podreptał spiesznie za nią.

Weszli do gospody, a ciocia Matylda potrząsnęła małym dzwonkiem ustawionym na kontuarze recepcji. Drzwi w głębi otworzyły się.

– Pani Jones! – wykrzyknęła panna Hopper. Podeszła, przygładzając niesforne pasmo siwych włosów. Wokół niej roztaczała się woń pieczonego kurczaka. – Jupiterze, miło cię widzieć.

– O ile mi wiadomo, pani Dobson z synem zatrzymała się tutaj – powiedziała ciocia Matylda, przechodząc od razu do sedna sprawy.

– Ach tak, biedne stworzenie. Przybyła tu wczoraj w strasznym stanie. I komendant Reynolds przyszedł się z nią zobaczyć. Tu, w gospodzie! Proszę sobie wyobrazić! – Panna Hopper darzyła uznaniem działalność szefa policji w Rocky Beach, ale nachodzenie przez policję jej gospody to było dla niej wyraźnie za wiele.

Ciocia Matylda wydała pomruk, wyrażający zrozumienie dla stanowiska panny Hopper. Następnie zapytała, gdzie może znaleźć panią Dobson, i została skierowana na taras z tyłu gospody.

– Siedzi tam z chłopcem, a ten miły pan Farrier stara się ją pocieszyć.

– Pan Farrier? – powtórzył Jupiter.

– Jeden z moich gości – wyjaśniła panna Hopper. – Czarujący człowiek. Chyba jest naprawdę zainteresowany panią Dobson. To takie miłe. W dzisiejszych czasach ludzie nie dbają o innych. Oczywiście pani Dobson jest młoda i bardzo ładna.

– To zawsze pomaga – stwierdziła ciocia Matylda.

Wyszła wraz z Jupiterem na werandę biegnącą wokół budynku.

Pani Dobson i jej syn siedzieli przy okrągłym stoliku, na którym ustawiono napoje w papierowych kubkach. Towarzyszył im dziarski, wąsaty rybak, spotkany przez Jupitera poprzedniego dnia. Wyglądał jeszcze wspanialej, jeśli to w ogóle było możliwe, jego marynarka i drelichowe spodnie były olśniewająco białe. Spod zsuniętej na tył głowy czapki żeglarskiej wystawał lok stalowosiwych włosów. Opowiadał właśnie pani Dobson o cudach Hollywoodu i ofiarował się służyć za przewodnika, gdyby zechciała się tam wybrać. Sądząc po szklistym spojrzeniu pani Dobson, musiał zabawiać ją w ten sposób od dłuższego czasu.

Jupiter pomyślał, że pani Dobson wygląda na osobę zanudzoną na śmierć. Wyraźnie ucieszyła się na widok Jupitera z ciocią.

– Cześć! – krzyknął Tom Dobson i skoczył po dwa dodatkowe krzesła.

– Pani Dobson, moja ciocia… – zaczął Jupiter, ale ciocia Matylda przejęła szybko inicjatywę.

– Jestem Matylda Jones – przedstawiła się. – Ciotka Jupitera. Przyszłam panią zapewnić, że Jupiter nigdy, w żadnych okolicznościach nie włamałby się do rezydencji pana Pottera.

Tom ustawił przy stoliku dwa krzesła i ciocia Matylda usiadła. Eloise Dobson uśmiechnęła się ze zmęczeniem.

– Jestem pewna, że tego by nie zrobił. Przykro mi, że tak na ciebie naskoczyłam wczoraj. Jupiterze. Byłam zmęczona i zdenerwowana. Jechałam bez zatrzymywania się z Arizony, a mego ojca nie widziałam od wczesnego dzieciństwa. – Obróciła papierowy kubek na stole. – Właściwie można powiedzieć, że go nigdy nie widziałam. Nie pamięta się wiele z czasów, kiedy miało się trzy lata. Nie byłam pewna, czego mogę oczekiwać, i kiedy zajechałam pod dom i zobaczyłam ciebie, wychodzącego przez okno, pomyślałam… tak, pomyślałam, że się włamałeś.

– To zrozumiałe – powiedział Jupiter, siadając przy stoliku.

Tom pobiegł z garścią monet do automatu z napojami.

– A potem policjanci zachowali się tak dziwnie – ciągnęła pani Dobson. – Nikt nie chciał uwierzyć, że jestem, kim jestem. Zapewniam was, że niewiele tej nocy spałam.

– To zrozumiałe, moja droga – wyszeptał pan Farrier i zrobił gest, jakby chciał wziąć ją za rękę, ale pani Dobson szybko schowała ręce pod stołem.

– To jest pan Farrier – powiedziała, nie patrząc na niego. – Panie Farrier, pani Jones i Jupiter Jones.

– Z Jupiterem już się spotkaliśmy – oświadczył pan Farrier serdecznie. – Jak tam głowa, przyjacielu?

– Bardzo dobrze, dziękuję – odparł Jupe.

– Z upadkami trzeba uważać – mówił Farrier. – Pamiętam, kiedy w Kairze…

– Nigdy tam nie byłam! – ucięła prędko ciocia Matylda i pan Farrier zamilkł.

– Co pani zamierza począć dalej? – zapytała ciocia Matylda.

Pani Dobson westchnęła.

– W każdym razie nie zamierzam wracać do Belleview, dopóki wszystko się nie wyjaśni. Mam na szczęście list od ojca, w którym pisze, że jeśli nalegam na swój przyjazd latem, będę mile widziana. Nie jest to najserdeczniejsze zaproszenie, ale jednak mnie oczekiwał. Pokazałam ten list komendantowi Reynoldsowi. Ojciec napisał go na swoim papierze firmowym, więc jest oczywiste, że mówię prawdę. Komendant zlecił swojemu policjantowi pilnowanie domu. Pobrano już odciski palców i gdybyśmy chcieli się tam przenieść, komendant nie będzie stawiał przeszkód. Wyczułam jednak, że nie jest temu przychylny.

– Ale zamierza pani to zrobić? – zapytała ciocia Matylda.

– Myślę, że tak. Podróż była kosztowna, a nie możemy przecież mieszkać w gospodzie za darmo. Poza tym obawiam się, że Tom zacznie gdakać, jeśli zje jeszcze jedną porcję pieczonego kurczaka. Proszę mi powiedzieć, dlaczego komendant Reynolds nie chce wszcząć poszukiwań?

Jupiter poruszył się niespokojnie.

– To by nic nie dało, proszę pani – powiedział. – Jest oczywiste, że pan Potter znikł, bo chciał zniknąć, a na tych wzgórzach jest tysiące miejsc, gdzie mógłby się ukryć. Nawet boso mógł…

– Boso? – przerwała pani Dobson.

Zaległo kłopotliwe milczenie.

– Pani nie wie? – zapytała w końcu ciocia Matylda.

– O czym? Że zostawił gdzieś swoje buty czy coś w tym rodzaju?

– On w ogóle nie nosi butów – powiedziała ciocia Matylda.

– Pani żartuje!

– Przykro mi – odparła zgodnie z prawdą ciocia Matylda – ale pan Porter nie nosi butów. Zawsze chodzi boso, w długiej, białej koszuli.

Zamilkła, nie chcąc przygnębić pani Dobson jeszcze bardziej. W końcu doszła do wniosku, że może równie dobrze mówić dalej.

– Ma długie, białe włosy i taką samą brodę.

Tom, który wrócił już z napojami dla cioci Matyldy i Jupitera, stwierdził:

– Musi wyglądać jak prorok Eliasz.

– Innymi słowy mój ojciec jest miejscowym dziwadłem.

– Tylko jednym z wielu – zapewnił ją Jupiter. – W Rocky Beach roi się od ekscentryków.

Pani Dobson wzięła leżącą na stole słomkę i zaczęła pleść ją w warkocz.

– Teraz się nie dziwię, że nigdy nie przesłał mi swojego zdjęcia – mówiła. – Pewnie obawiał się mojego przyjazdu. Ale ja naprawdę chciałam go zobaczyć. Myślę, że gdy przyszedł czas naszej wizyty, przeraził się i uciekł. Ale tak łatwo mu ze mną nie pójdzie. Jestem jego córką. Przyjechałam i zostanę tutaj. Lepiej, żeby się pokazał czym prędzej!

– Masz rację, mamo! – przyklasnął jej Tom.

– Nie trzeba więc tracić czasu – ciągnęła. – Tom, idź powiedzieć pannie Hopper, że się dziś wyprowadzamy. Zatelefonuj też do komendanta. Musi polecić policjantowi, żeby nas wpuścił do domu.

– Czy jest pani pewna, że postępuje rozsądnie? – zapytał Jupiter. – Ja się tam wczoraj nie włamałem, ale ktoś inny to zrobił. Na dowód mam wciąż guza na głowie.

1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 28
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)