Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Strefa 7 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Strefa 7

Электронная книга - «Strefa 7». Краткое содержание книги:

Ponowne spotkanie czytelników z bohaterem Stacji lodowej porucznikiem Shanem Schofieldem. Do tajnej podziemnej bazy Sił Powietrznych w stanie Utah, zwanej Sferą 7, gdzie amerykańska armia prowadzi badania nad śmiercionosnymi wirusami, przybywa z inspekcją prezydent USA. Goście nie zdają sobie sprawy, że miejsce to jest w rękach generała-renegata, który pragnie policzyć się z prezydentem i przechwycić władzę w kraju. Generał grozi zdetonowaniem ładunków jądrowych w największych miastach Ameryki, dzięki dostępowi do czarnej walizeczki prezydenta kontroluje cały amerykański arsenał nuklearny. Ochroną szefa państwa zajmuje się osobiście Shan Schofield. Tylko on jest zdolny przeciwstawić się rzeszom doborowych komandosów. W labiryncie podziemnych tuneli, hangarów i laboratoriów rozpoczyna się śmiercionośny pojedynek…
1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 80
Перейти на страницу:

Dzięki „bliskiemu spotkaniu” z orką mordercą podczas katastrofalnej akcji na Antarktydzie miała jeszcze jedną szczególną cechę.

Jej lewa noga od kolana w dół to proteza.

Choć spotkanie z orką było paskudne, skończyło się dla Matki lepiej niż dla zwierzęcia, które dostało kulę w łeb.

Zamiast stopy i łydki miała teraz najnowszej generacji protezę, zapewniającą niczym nie zakłócone ruchy. Składała się z „kości” ze stopu tytanu, obrotowych stawów i hydraulicznych symulatorów mięśni – odbierających bodźce nerwowe i korygujących zmiany parametrów przy przenoszeniu ciężaru ciała – i działała w sposób tak skomplikowany, że potrzebowała procesora komputerowego.

Matka przyjrzała się błyszczącemu naszyjnikowi od Tiffany’ego.

– Jeju… jaki wspaniały kawał biżuterii… – powiedziała. Odwróciła się do Tate’a. – Ta błyskotka musiała kosztować cię parę ładnych groszy, słoneczko.

– Był dla mnie osiągalny cenowo – odparł Tate.

– Kosztował pewnie więcej, niż ja zarabiam przez cały rok.

– Być może.

Matka zignorowała go i spojrzała na Gant.

– Wybacz, że wtranżalam się w twoją paradę, Urodzinowa Dziecinko, ale kapitan mnie przysyła. Chce cię mieć z przodu w chwili lądowania.

– Och… już idę – odparła Gant, po czym wstała i oddała Tate’owi naszyjnik.

– Przykro mi, Nicholas, ale nie mogę tego przyjąć. Naprawdę widuję się z kimś innym.

Powiedziawszy to, ruszyła na dziób.

Colt Hendricks stał nad Awaryjnym Szybem Ewakuacyjnym z otwartymi szeroko ustami i wpatrywał się w dół.

Widok był przerażający.

Na pokrytym cienką warstwą piasku dnie okopu leżały zwłoki wszystkich dziewięciu członków 2. Grupy Osłaniającej Secret Service. Ciała zostały poszarpane kulami, a kończyny były porozrzucane pod nienaturalnymi kątami. Wielkość ran wskazywała na użycie powodującej pewną śmierć, rozrywającej się w ciele amunicji – zwanej dum-dum. Kilku agentom strzelono z bliskiej odległości w twarz, co niemal poodrywało im głowy. Wszędzie było pełno krwi, powoli wchłanianej przez piasek.

Dowódca grupy, Baker, miał szeroko otwarte usta, wybałuszone oczy i dziurę od kuli pośrodku czoła. W wyciągniętej ręce trzymał nadajnik sygnału „wszystko czyste”. Atak musiał nastąpić tak gwałtownie, że nie zdążył nacisnąć klawisza przerywającego nadawanie.

Hendricks obrócił się na pięcie, wyszarpnął zza pasa radiotelefon i ruszył w kierunku Nighthawka Trzy.

– Nighthawk Jeden! – zawołał, ale w radiu słychać było jedynie szum. – Cholera jasna! Nighthawk Jeden! Tu…

W tym momencie pustynia ożyła.

Piasek zaczął zsypywać się z zakopanych pałatek i nagle – ze wszystkich stron – pojawiło się kilkanaście ludzkich postaci, które uniosły pistolety maszynowe plujące ogniem.

W skroń Hendricksa wbił się pocisk kalibru 9 milimetrów. Rozprężające się gazy spowodowały, że jego głowa eksplodowała.

Hendricks nawet nie zobaczył człowieka, który go zastrzelił.

Nie zobaczył też innych pustynnych duchów, które z bezlitosną skutecznością zabijały jego ludzi jednego po drugim.

Nie zobaczył także, jak wsiadają do jego helikoptera i odlatują w kierunku Strefy 7.

Pozostałe dwa helikoptery prezydenckie opadły na ziemię i – spowite chmurą piachu – równocześnie dotknęły gruntu przed olbrzymim głównym hangarem 7. Strefy Specjalnej Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych.

Gigantyczne wrota hangaru były szeroko otwarte, wnętrze jasno oświetlone. Niskie wzgórze, w którym wykuto hangar, dominowało nad kompleksem złożonym z czterech budynków.

Zaraz po tym, gdy oba helikoptery dotknęły gruntu, agenci Secret Service z Nighthawka Dwa zaczęli zajmować pozycje wokół Marine One.

Na pasie startowym przed hangarem stał komitet powitalny – grupa milczących sylwetek, oświetlanych od tyłu światłem padającym z hangaru.

Z przodu stało dwóch oficerów sił powietrznych – pułkownik i major.

Za nimi prężyły się cztery szeregi komandosów w pełnym rynsztunku bojowym – po dziesięciu w szeregu. Wszyscy mieli na sobie mundury polowe – czarne kombinezony, czarne opancerzenie i czarne hełmy – i trzymali skrzyżowane na piersiach belgijskie karabinki szturmowe FN P-90.

Znajdujący się w kokpicie Marine One Schofield natychmiast rozpoznał naszywki. Byli to członkowie jednostki rzadko widywanej na manewrach wojsk amerykańskich – oddziału okrytego tajemnicą, który wykorzystywano jedynie w najtrudniejszych sytuacjach.

Była to elitarna jednostka lądowa sił powietrznych Stanów Zjednoczonych – 7. Szwadron Operacji Specjalnych.

Przez większą część zimnej wojny oddział ten stacjonował w Republice Federalnej Niemiec i oficjalnie jego zadaniem była obrona amerykańskich lotnisk wojskowych przed potencjalnymi atakami Sowietów. Ale jego zadania nieoficjalne były znacznie bardziej spektakularne.

Przygotowanie ucieczki pięciu sowieckich specjalistów od broni jądrowej z tajnej bazy na Ukrainie. Zabicie szefa wydziału operacyjnego KGB Władimira Nakowa w 1990 roku w Moskwie – zanim on zdążył zabić Michaiła Gorbaczowa. I wreszcie w 1997 roku – wyciągnięcie z wywołującego strach chińskiego więzienia w Xiangi – niedostępnego labiryntu ponurych cel i izb tortur, należącego do chińskiego wywiadu zagranicznego – pojmanego przez Chińczyków Freda Conwaya, szefa dalekowschodniego biura CIA.

Każdy komandos miał na twarzy specjalną bojową maskę gazową ERG-6. Była cała czarna, przypominała nieco dolną część maski hokejowej, i zakrywała nos i usta żołnierza tak samo, jak za czasów kowbojów maska z chusty zakrywała twarz Jessego Jamesa.

Przed oddziałem stało jeszcze trzech mężczyzn. Mieli na sobie wykrochmalone kitle laboratoryjne, musieli więc być naukowcami.

Kiedy komandosi piechoty morskiej i agenci Secret Service z Nighthawka Dwa zajęli pozycje, w przedniej części Marine One, z lewej strony, rozłożono schodki.

Najpierw z helikoptera wyszło dwóch marines. Zeszli po schodkach i zajęli miejsce u ich podstawy, wyprężeni na baczność.

Chwilę później wysiadł agent specjalny Frank Cutler – z ręką na kaburze, uważnie się rozglądając. Secret Service nie ufa nikomu, nawet siłom powietrznym Stanów Zjednoczonych. W końcu strzelić do prezydenta może nawet zwykły rozżalony żołnierz.

Następny wyszedł prezydent, za nim członkowie jego sztabu.

Na końcu pojawili się Schofield i młody szeregowiec piechoty morskiej.

Na pokładzie – jak zwykle – pozostali obaj piloci Marine One, Artylerzysta i Dallas, na wypadek gdyby konieczne było szybkie oddalenie się.

Obie grupy stanęły naprzeciwko siebie, mrużąc oczy w porannym świetle.

Wokół wirowały spirale piachu. Szykowała się burza.

Młody kapitan sił powietrznych ruszył wraz z prezydentem do pułkownika, stojącego na czele formacji powitalnej, poważnie wyglądającego mężczyzny o siwych włosach i brwiach. Kiedy prezydent się zbliżył, pułkownik wystąpił i zasalutował głównodowodzącemu.

– Dzień dobry, panie prezydencie. Nazywam się Jerome T. Harper, jestem pułkownikiem z Dowództwa Medycznego i Chirurgicznego Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych i dowodzę Siódmą Strefą Specjalną Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. A to major Kurt Logan, dowódca stacjonującego w naszej bazie Siódmego Szwadronu. Pańskie dwie Grupy Osłaniające Secret Service czekają w środku. To dla nas zaszczyt gościć pana. Witamy w Strefie Siódmej.

– Dziękuję, pułkowniku – odparł prezydent. – Cieszę się, że mogę być tutaj. Proszę prowadzić.

Gdy tyko prezydent wraz ze swoją świtą zniknął z gospodarzami we wnętrzu wielkiego hangaru, do Schofielda podszedł dowódca 7. Szwadronu.

1 ... 3 4 5 6 7 8 9 10 11 ... 80
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)