Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Nocny Patrol». Краткое содержание книги:

Współczesna Moskwa. Trwa tysiącletni rozejm między siłami Ciemności i Światła. Każda ze stron w ramach Wielkiego Traktatu powołała do życia organa stojące na straży porządku. Tytułowy „Nocny Patrol” obserwuje poczynania sił Ciemności, by działały one zgodnie z traktatem. W ten sam sposób pracuje „Dzienny Patrol”, pilnujący, aby dobro nie rozprzestrzeniało się na świat. Status quo zostanie utrzymany, póki któraś ze stron nie obejmie znaczącej przewagi lub nie złamie warunków porozumienia. W sam środek „wojny” wrzucony zostaje świeżo upieczony strażnik „Nocnego Patrolu” – Antoni. Nie zdaje sobie sprawy, że jego udział będzie znaczący w końcowym rozrachunku między siłami Ciemności i Światła.
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 99
Перейти на страницу:

Ale Ciemności nie było. Nie było! Całkiem nie było!

– Kim jesteś? – spytał Maksym, prawie zapomniawszy o chłopaczku-magu. Ten powoli podszedł do nieoczekiwanego ratownika.

– Pracownik Patrolu. Antoni Gorodecki, Nocny Patrol. Posłuchaj mnie.

Wolną ręką Antoni złapał chłopca i schował za plecy. Aluzja była w pełni zrozumiała.

– Nocny Patrol? – Maksym ciągle jeszcze próbował znaleźć w nieznajomym jakiś ślad Ciemności. Ale nie znajdował – i to go wystraszyło jeszcze bardziej. – Jesteś z Ciemności?

On nic nie rozumiał. Próbował mnie sondować – czułem to przenikliwe, nie do powstrzymania, ale równocześnie nieumiejętne przeszukanie. Nawet nie wiem, czy dałoby się przed nim zamknąć. W tym człowieku albo Innym, w tym wypadku oba te określenia były niesprzeczne, czuło się jakąś pierwotną siłę, szaleńczy, fanatyczny nacisk. Nie zamykałem się.

– Nocny Patrol? Jesteś z Ciemności?

– Nie. Jak się nazywasz?

– Maksym – Dzikus powoli podchodził bliżej. Wpatrywał się w mnie, jakby wyczuwał, że już spotkaliśmy się, tylko miałem inny wygląd. – Kim jesteś?

– Pracownikiem Nocnego Patrolu. Wszystko ci wyjaśnię, wysłuchaj mnie. Ty jesteś magiem Światła.

Twarz Maksyma zadrżała, skamieniała.

– Zabijasz tych z Ciemności. Wiem o tym. Dzisiaj rano zabiłeś dziewczynę-wilkołaka. Wieczorem, w restauracji, wykończyłeś maga Ciemności.

– Ty… też?

Możliwe, że mi się wydawało. A może naprawdę w jego głosie naprawdę pojawiła się nadzieja. Demonstracyjnie wsunąłem pistolet do kabury.

– Jestem magiem Światła. Co prawda niezbyt silnym. Jednym z setek w Moskwie. Jest nas wielu, Maksymie.

Jego oczy się rozszerzyły i zrozumiałem, że trafiłem w cel. Nie był szaleńcem, który wyobraża sobie, że jest supermanem i jest dumny z tego. Pewnie niczego tak nie pragnął w życiu, jak spotkać towarzysza broni.

– Maksymie, nie dostrzegliśmy ciebie na czas – powiedziałem. Czyżby udało się wszystko załatwić pokojowo, bez przelewania krwi, bez bezsensownej bójki dwóch magów Światła? – To nasza wina. Podjąłeś walkę w pojedynkę, narobiłeś szkód. Maksymie, wszystko jeszcze można naprawić. Przecież nie słyszałeś o Traktacie…

Nie słuchał mnie, miał gdzieś jakiś tam nieznany Traktat. To, że nie jest sam, było dla niego najważniejsze.

– Walczycie z Ciemnością?

– Tak.

– Wielu was?

– Tak!

Maksym znowu spojrzał na mnie i znowu przenikliwy oddech Zmroku błysnął w jego oczach. Próbował dostrzec kłamstwo, zobaczyć Ciemność, Zło i nienawiść – tylko tyle przecież potrafił.

– Przecież nie jesteś z Ciemności – prawie żałośnie powiedział. – Widzę to. A nigdy się nie pomyliłem!

– Jestem z Patrolu – powtórzyłem. Rozejrzałem się – nikogo dookoła nie było. Coś odstraszało ludzi. Pewnie to była jakaś część zdolności Dzikusa.

– Ten chłopak…

– Też jest Innym – szybko odpowiedziałem. – Jeszcze się nie określił, czy stanie po stronie Światła czy…

Maksym zaprzeczył głową:

– On już jest w Ciemności.

Spojrzałem na Igora. Chłopak powoli podniósł oczy.

– Nie – powiedziałem.

Aura była dobrze widoczna -jaskrawa czysta tęcza, zmieniająca się, zwykła u bardzo malutkich dzieci, ale nie u prawie dorosłych podrostków. Własny los, nieokreślona przyszłość.

– Z Ciemności – Maksym pokiwał głową. – Nie widzisz? Ja się nie mylę, nigdy. Zatrzymałeś mnie i nie dałeś zlikwidować wysłannika Ciemności.

Na pewno nie kłamał. Dano mu niewiele – ale za to szczodrze. Maksym potrafi widzieć Ciemność, wyszukiwać najbardziej drobne jej piętna w cudzych duszach. Nawet więcej, właśnie taką powstającą iskierkę Ciemności widzi najwyraźniej.

– Nie zabijamy wszystkich z Ciemności, jak leci.

– Dlaczego?

– Mamy zawieszenie broni, Maksymie.

– Jak może istnieć zawieszenie broni z Ciemnością?

Przebiegł mnie zimny dreszcz – w jego głosie nie było cienia wątpliwości.

– Każda wojna gorsza jest od pokoju.

– Tylko nie ta – Maksym podniósł rękę z kindżałem. – Widzisz? To podarek… podarek od mojego przyjaciela. Zginął i możliwe, że przez kogoś takiego jak ten chłopak. Ciemność jest podstępna!

– Mnie o tym mówisz?

– Oczywiście. Może i jesteś po stronie Światła – jego twarz skrzywiła się w gorzkim uśmieszku. – Ale w takim razie wasze Światło dawno przygasło. Nie ma przebaczenia dla zła. Nie ma zawieszenia broni w walce z Ciemnością.

– Nie ma przebaczenia dla Zła? – Teraz i ja byłem zły. I to jeszcze jak. – Kiedy ty zakłułeś w toalecie maga Ciemności… dlaczego nie zostałeś tam jeszcze z dziesięć minut? Nie mogłeś patrzeć, jak będą krzyczały jego dzieci, jak będzie płakać jego żona? Oni nie są z Ciemności, Maksymie! To zwykli ludzie, którzy nie mają naszych sił! Wyciągnąłeś spod kul dziewczynę…

Zadrżał, ale jego twarz i tak nie utraciła kamiennego spokoju.

– Zachowałeś się jak bohater! Ale to, że ją chcieli zabić za ciebie, za twoje przestępstwo? O tym ty nie wiesz?

– To wojna!

– Ty sam ją wywołałeś – wyszeptałem. – Sam jesteś jak dziecko ze swoim dziecięcym kindżałem. Tam gdzie rąbią drwa, wióry lecą, tak? Wszystko dozwolone w wielkiej bitwie o Światło?

– Ja nie walczę o Światło – też zniżył głos – nie o Światło, lecz przeciw Ciemności. To wszystko, co mi dano. Rozumiesz? I nie myśl… dla mnie to nie drwa i nie wióry. Nie prosiłem o tę moc, nie marzyłem o niej. Ale jeśli już się pojawiła… nie mogę inaczej.

Kto, do cholery, jego nie wypatrzył?

Dlaczego nie wyszukaliśmy Maksyma od razu, jak tylko stał się Innym?

Z niego byłby świetny agent operacyjny. Po długich kłótniach i wyjaśnieniach. Po miesiącach nauki, po latach treningów, po upadkach, pomyłkach, pijaństwie, próbach samobójczych. W końcu -jeśli nie sercem, bo tej możliwości mu nie dano, lecz swoim chłodnym, bezkompromisowym rozumem-pojąłby zasady walki. Prawa, wedle których Światło i Ciemność wiodą swoją wojnę; prawa, dzięki którym pozbywamy się wilkołaków ścigających ofiary i zabijamy swoich, nie umiejących się powstrzymać przed zabijaniem sług Ciemności.

Teraz stoi przede mną mag Światła, który w ciągu kilku ostatnich lat zlikwidował więcej stronników Ciemności niż agent operacyjny ze stuletnim stażem pracy. Samotnik, zahartowany. Potrafiący nienawidzić i niezdolny do miłości.

Odwróciłem się, wziąłem Igora za ramiona – stał za mną cały czas, cicho, nie wysuwając się, z uwagą wysłuchując naszą rozmowę. Wypchnąłem go naprzód, przed siebie. Powiedziałem:

– On jest magiem Ciemności? Możliwe. Obawiam się, że możesz mieć rację. Minie kilka lat i ten chłopak poczuje swoje uzdolnienia. Będzie szedł przez życie, a wokół niego będzie pełzła Ciemność. Z każdym krokiem będzie mu się żyło lżej i łatwiej. Każdy jego krok ktoś opłaci swoim bólem. Pamiętasz bajkę o Syrence? Wiedźma dała jej nogi, ona chodziła, a w jej stopy wbijały się rozpalone noże. Ta bajka jest o nas, Maksymie! My zawsze chodzimy po nożach, i do tego nie można się przyzwyczaić. Tylko że Andersen nie powiedział wszystkiego. Wiedźma mogła w inny sposób rzucić swój czar. Syrenka idzie, a noże tną innych. To droga tych z Ciemności.

– Mój ból jest we mnie – powiedział Maksym. I ogarnęła mnie szaleńcza nadzieja, że jest jednak zdolny zrozumieć. – Ale to nie powinno… nie ma prawa niczego zmieniać.

– Jesteś gotowy go zabić? – skinąłem głową, wskazując na Igora. -Maksym, powiedz? Jestem pracownikiem Patrolu… znam granicę pomiędzy dobrem i złem. Nawet zabijając tych z Ciemności możesz mnożyć zło. Powiedz – jesteś gotowy zabić?

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 99
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)