Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni szpieg Hitlera
Ostatni szpieg Hitlera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni szpieg Hitlera

Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:

Rok 1944. Trwają przygotowania aliantów do utworzenia drugiego frontu we Francji. Angielski wywiad wpada na trop głęboko zakonspirowanej siatki niemieckich szpiegów, działającej na terenie Wielkiej Brytanii. Jej zadanie: zdobyć informacje o miejscu i terminie inwazji Wojsk Sprzymierzonych na Europę. Na czele siatki stoi Catherine Blake – młoda kobieta, bez skrupułów mordująca każdego, kto mógłby odkryć jej tożsamość. Przeciwnikiem jej jest Alfred Vicary.
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 130
Перейти на страницу:

Ciało pospiesznie zasłonięto brezentową płachtą. Na środku zbierała się woda i wypływała bokiem niczym miniaturowy wodospad. Przykucnięty Harry pochylał się nad roztrzaskanym mózgiem.

Harry w swoim żywiole – pomyślał Vicary.

Tak naturalnie wyglądał, taki się wydawał zrelaksowany, kiedy oglądał ciało – można by pomyśleć, że właśnie odpoczywa pod drzewem w upalny, letni dzień. Vicary przypatrzył się miejscu zbrodni. Kobieta upadła na plecy, wylądowała z rozrzuconymi rękami i nogami, jak dziecko, które bawi się na śniegu w orła. Ziemia wokół głowy była czarna od krwi. Nieboszczka w jednej ręce nadal ściskała siatkę, widać w niej było puszki warzyw i jakieś mięso zawinięte w papier, który przesiąkł krwią. Zawartość torebki rozsypała się przy nogach. Vicary nie dostrzegł tam pieniędzy.

Harry zauważył milczącego zwierzchnika i podszedł do niego. Przez dłuższą chwilę stali bez słowa, niczym dwóch żałobników pochylających się nad grobem, tylko Vicary obmacywał kieszenie w poszukiwaniu okularów.

– Może to zbieg okoliczności – odezwał się Harry – ale ja nie wierzę w zbiegi okoliczności. Zwłaszcza jeśli to dotyczy kobiety z kulą, która przeszyła oko. – Umilkł, po raz pierwszy okazując uczucia. - Chryste, nigdy nie widziałem, żeby tak kogoś wykończyć. Przeciętny rzezimieszek nie strzela w głowę. Tylko zawodowiec.

– Kto znalazł ciało?

– Przechodzień. Przesłuchaliśmy go. Jego wersja się sprawdza.

– Kiedy ją zabito?

– Zaledwie parę godzin temu. Czyli zginęła późnym popołudniem albo wczesnym wieczorem.

– Ktoś słyszał strzał?

– Nie.

– Może broń była z tłumikiem?

– Niewykluczone.

Zbliżył się do nich nadinspektor.

– Niech mnie kule biją, toż to Harry Dalton, który rozgryzł sprawę Spencera Thomasa. – Policjant zerknął na Vicary'ego i znowu spojrzał na Harry'ego. – Słyszałem, że ostatnio pracujesz na zlecenie.

Harry zmusił się do uśmiechu.

– Witam, nadinspektorze.

– Od tej pory sprawa należy do służb bezpieczeństwa – powiedział Vicary. – Stosowne dokumenty otrzyma pan jutro rano. Harry ma koordynować śledztwo. Wszystko powinno przechodzić przez niego. Poza tym sporządzi w pana imieniu protokół. Chcę, by opisano to jako nieudany napad rabunkowy. Opisać ranę zgodnie z prawdą. Nie wdawać się w szczegóły dotyczące miejsca. W protokole napisać, że policja szuka pary zbiegów nieznanego pochodzenia, których widziano w parku w porze zbrodni. Swoim ludziom nakazać dyskrecję. Dziękuję, nadinspektorze. Harry, spotkamy się jutro z samego rana.

Harry i nadinspektor odprowadzili wzrokiem sylwetkę kulejącego profesora, który zszedł ze wzgórza i zniknął w gęstych ciemnościach. Nadinspektor popatrzył na Harry'ego.

– Chryste, a tego co ugryzło?

Harry został w parku, dopóki nie zabrano ciała. Było już po północy. Poprosił jednego z policjantów, żeby go podrzucił do domu. Mógłby wezwać wóz służbowy, ale nie chciał, by w pracy wiedziano, dokąd jechał. Wysiadł w okolicy mieszkania Grace Clarendon i ostatni odcinek przeszedł pieszo. Z powrotem dała mu dawny klucz i wszedł bez pukania. Grace zawsze spała jak dziecko – na brzuchu, z rozrzuconymi rękami i nogami, jasna stopa wysuwała się spod nakrycia. Harry rozebrał się cicho i nie zapalając światła, próbował się wślizgnąć do łóżka, tak by nie obudzić kochanki. Sprężyny zaskrzypiały pod jego ciężarem. Grace poruszyła się, przewróciła na bok i pocałowała go.

– Bałam się, że znowu mnie porzuciłeś, Harry.

– Nie, po prostu miałem bardzo długą i wyjątkowo obrzydliwą noc.

Oparła się na łokciu.

– Co się stało?

Harry jej powiedział. Nie mieli przed sobą tajemnic.

– Możliwe, że zabiła ją ta agentka, której szukamy.

– Wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha.

– To było makabryczne. Strzelono jej prosto w twarz. Taką rzecz trudno zapomnieć, Grace.

– Mogę sprawić, żebyś zapomniał?

Harry chciał wyłącznie spać. Był wykończony, a po oglądaniu trupów zawsze czuł się brudny. Lecz Grace go pocałowała, najpierw powolutku, bardzo delikatnie. Potem stopniowo sprowokowała go, żeby zdjął z niej kwiecistą koszulę nocną i zaczęło się szaleństwo. Zawsze, kochała się z nim jak opętana, wbijając w niego paznokcie, drapiąc, wsysając się w niego, jakby chciała wypić truciznę z rany. A kiedy w nią wszedł, szlochała i błagała, żeby już nigdy więcej jej nie opuszczał. Później zaś, gdy zasnęła u jego boku, Harry'ego dopadła najstraszniejsza myśl w jego życiu. Otóż złapał się na tym, że liczy na to, iż mąż Grace nie wróci z wojny.

Rozdział czwarty

Londyn

Następnego popołudnia w tajnym pokoju przy Grosvenor Square 47 zebrali się wokół dużego modelu portu Mulberry amerykańscy oraz angielscy oficerowie odpowiedzialni za projekt, osobisty szef sztabu Churchilla, generał sir Hastings Ismay i dwóch generałów ze sztabu Eisenhowera, którzy tkwili nieruchomo jak posągi.

Spotkanie zaczęło się w dość przyjaznej atmosferze, ale po paru minutach wybuchły sprzeczki. Obie strony zasypywały się zarzutami, oskarżeniami o bałagan i opieszałość, padło nawet kilka komentarzy osobistych, których bardzo szybko pożałowano.

– Brytyjscy konstruktorzy okazali się nadmiernymi optymistami.

– Bo wy, Amerykanie, jesteście zbyt niecierpliwi, zbyt… no, zbyt cholernie amerykańscy!

Wszystko to wina napięcia, zgodzili się wreszcie, i zaczęli jeszcze raz.

Wynik inwazji zależał od tego, czy sztuczne porty znajdą się na miejscu i czy zaczną funkcjonować tuż po lądowaniu pierwszych oddziałów. Tymczasem, choć od dnia inwazji dzieliło ich tylko trzy miesiące, realizacja projektu Mulberry straszliwie się opóźniała.

– To te cholerne Phoenixy – warknął jeden z angielskich oficerów, który, tak się złożyło, współtworzył akurat tę bardziej udaną składową akcji Mulberry.

Niestety, miał rację: produkcja gigantycznych betonowych bloków, jądra całego projektu, niebezpiecznie się opóźniała. Pojawiało się mnóstwo problemów, które mogłyby się wydać zabawne, gdyby gra nie szła o tak wysoką stawkę. Ciągle brakowało cementu i stali do zbrojeń. Ciągle brakowało miejsc do produkcji, a południowe wybrzeże Anglii miało za mało portów, w których można by przechować bloki. Nie wspominając o niedoborach wykwalifikowanych kadr i o tym, że robotnicy byli osłabieni i niedożywieni na skutek ciągłych braków w zaopatrzeniu.

Istna klęska. Bez bloków, które pełniłyby rolę falochronów, cała operacja Mulberry spali na panewce. Potrzebny był ktoś, kto z samego rana ruszyłby na objazd miejsc produkcji i realistycznie oszacował, czy uda się zbudować na czas Phoenixy. Musi to być ktoś, kto nadzorował duże inwestycje i wie, jak zmodyfikować już uruchomioną produkcję.

Wybrali byłego naczelnego inżyniera Northeast Bridge Company, komandora porucznika Petera Jordana.

Rozdział piąty

Londyn

Zabójstwo w Hyde Parku znalazło się na pierwszych stronach londyńskich popołudniówek. We wszystkich powoływano się na komunikat policji. Policja uznała, że był to nieudany napad rabunkowy, który zakończył się morderstwem, i poszukiwała dwóch mężczyzn, zapewne z Europy – najprawdopodobniej Polaków – których widziano w pobliżu miejsca zbrodni na krótko przed wypadkiem. Harry wymyślił nawet dwa dość ogólnikowe rysopisy podejrzanych. Prasa rozwodziła się nad przerażającym wzrostem przestępczości na West Endzie. Przytaczano relacje o pobiciach i rabunkach, które wydarzyły się w ciągu ostatnich miesięcy, a których dokonali zbiegowie, pijani żołnierze i dezerterzy.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)