Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Zbrojni [Men at Arms - pl]
Zbrojni [Men at Arms - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zbrojni [Men at Arms - pl]

Электронная книга - «Zbrojni [Men at Arms - pl]». Краткое содержание книги:

Zostań prawdziwym mężczyzną w Straży! Straż Miejska potrzebuje ludzi! Ale ci, których naprawdę dostaje, to m.in. kapral Marchewa (formalnie krasnolud), młodszy funkcjonariusz Cuddy (naprawdę krasnolud), młodszy funkcjonariusz Detrytus (troll), młodsza funkcjonariusz Angua (kobieta... na ogół) i kapral Nobbs (wykluczony z rasy ludzkiej za faule). Przyda im się każda pomoc. Bo zło unosi się w powietrzu, mord czai za progiem, a coś bardzo paskudnego na ulicach. Dobrze by było, gdyby wszystko udało się załatwić do południa, ponieważ wtedy właśnie kapitan Vimes oficjalnie przechodzi w stan spoczynku, oddaje odznakę i się żeni. A że wszystko to dzieje się w Ankh-Morpork, wiele rzeczy może się wydarzyć w samo południe.
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 78
Перейти на страницу:

…po czym ogarnęło je przytłaczające uczucie rasowego zawstydzenia, wskutek czego odruchowo się skuliły — zły pomysł, kiedy jest się w powietrzu.

Gaspode zerknął na Anguę, gdy oszołomione psy spadały wokół jak deszcz.

— Mówiłem, że mam Moc, prawda? A teraz fiegiem!

Psy nie są jak koty, które z rozbawieniem tolerują ludzi tylko do chwili, kiedy ktoś wymyśli otwieracz do puszek obsługiwany łapą. Psy stworzyli ludzie — wzięli wilki i dodali im ludzkie cechy: niepotrzebną inteligencję, imiona, pragnienie przynależności oraz wibrujący kompleks niższości. Wszystkie psy śnią sny wilków i wiedzą, że marzą o ugryzieniu swego stwórcy. Każdy pies wie w głębi serca, że jest niegrzecznym psem…

Wściekłe szczekanie Wielkiego Fido przełamało czar.

— Gonić ich!

Angua pędziła po bruku. Na końcu uliczki stał wózek. A za nim mur.

— Nie tędy! — zaskomlał Gaspode.

Psy biegły już za nimi. Angua wskoczyła na wózek.

— Nie dam rady! — jęczał Gaspode. — Nie z moją nogą.

Zeskoczyła, złapała go za skórę na karku i wskoczyła z powrotem. Za wózkiem był dach szopy, wyżej parapet i… kilka dachówek zsunęło się jej pod łapami i spadło na uliczkę… dom.

— Niedofrze mi.

— Hankij hę!

Angua przebiegła po dachu i przeskoczyła nad zaułkiem po drugiej stronie. Wylądowała ciężko na jakiejś starej strzesze.

— Aaargh!

— Hankij hę!

Psy nie rezygnowały z pościgu. Zresztą uliczki na Mrokach nie były zbyt szerokie.

Kolejny wąski zaułek przemknął w dole.

Gaspode obrócił się niebezpiecznie w szczękach wilkołaka.

— Są ciągle za nami!

Zamknął oczy, kiedy Angua naprężyła mięśnie.

— Nie! Nie przez Kopalni Melasy!

Poczuł gwałtowne przyspieszenie, a po nim moment spokoju. Otworzył oczy…

Angua wylądowała. Przez chwilę przebierała łapami na wilgotnej powierzchni, a dachówki jak wodospad zsuwały się w dół. Potem spokojnie dobiegła do kalenicy.

— Możesz mnie już postawić — powiedział Gaspode. — Postaw mnie natychmiast! Nadchodzą!

Prowadzące psy pojawiły się na sąsiednim dachu, zobaczyły szczelinę i usiłowały zawrócić. Pazury zgrzytnęły po dachówkach.

Angua odwróciła się, z trudem łapiąc oddech. Próbowała tego unikać w czasie początkowego, szaleńczego biegu — musiałaby oddychać Gaspodem.

Usłyszeli gniewne ujadanie Wielkiego Fido.

— Tchórze! Nie ma nawet dwudziestu stóp! Dla wilka to głupstwo!

Psy z powątpiewaniem oceniały dystans. Czasami każdy pies musi się zastanowić i sam siebie zapytać: do jakiego gatunku należę?

— To łatwe! Pokażę wam! Patrzcie!

Wielki Fido odbiegł kawałek, zatrzymał się, zawrócił, rozpędził… i skoczył.

Właściwie nie zakreślił łuku. Wyleciał w przestrzeń, napędzany mniej siłą mięśni, a bardziej tym, co płonęło mu w duszy.

Przednie łapy sięgnęły dachu, przez moment drapały śliską powierzchnię i nie znalazły zaczepienia. W milczeniu zsuwał się z dachu w dół, przez krawędź…

…i zawisł.

Skierował wzrok ku górze, na psa, który go trzymał.

— Gaspode? To ty?

— Ak — potwierdził Gaspode z pełną paszczą.

Pudel prawie nic nie ważył, ale Gaspode również. Odchylił się i zaparł łapami, by wyhamować, lecz nie bardzo miał się o co zapierać. Zjeżdżał nieuchronnie w dół, aż przednie nogi znalazły się w rynnie, która zazgrzytała niebezpiecznie.

Gaspode mógł niezwykle wyraźnie obejrzeć sobie ulicę trzy piętra niżej.

— Niech to demony!

Mocne zęby złapały go za ogon.

— Puść go — powiedziała niewyraźnie Angua. Gaspode spróbował pokręcić głową.

— Szestań się szarfać! — powiedział kątem paszczy. — Zielny fies ocala życie! Ratunek na achu! Nie fuszcze!

Rynna znów zatrzeszczała.

Nie wytrzyma, pomyślał. Oto historia mojego życia…

Wielki Fido zdołał się obejrzeć.

— Za co ty mnie trzymasz?

— Za foją ofrożę — odparł przez zęby Gaspode.

— Co? Niech ją demony porwą!

Pudel spróbował się odwrócić, wściekle machając łapami w powietrzu.

— Szestań, ty tęfy durniu! Szez ciefie szyscy fadniemy! — warczał Gaspode.

Na dachu po drugiej stronie ulicy wataha psów przyglądała się temu ze zgrozą. Szpony Angui kreśliły białe linie na dachówkach.

Wielki Fido wywijał się i szarpał, walcząc z uciskiem obroży…

…która w końcu pękła.

Pudel odwrócił się w powietrzu i zawisł na moment, zanim pochwyciła go grawitacja.

— Wolny! — krzyknął.

I runął.

Gaspode przeleciał do tyłu, gdy Angui pośliznęły się łapy; spadł wyżej, hamując rozpaczliwie.

Po chwili oboje dotarli do szczytu dachu i tam dyszeli przez chwilę.

Potem Angua odbiegła i przeskoczyła nad sąsiednią uliczką, zanim jeszcze Gaspode przestał widzieć czerwoną mgłę przed oczami. Wypluł obrożę Wielkiego Fido — zjechała po dachu i zniknęła za krawędzią.

— Dzięki ci! — krzyknął. — Fardzo dziękuję! Tak! Zostaw mnie tutaj, co się fędziesz przejmować! Mnie, na tylko trzech zdrowych nogach! Nie martw się o mnie! Jeśli fędę miał szczęście, to spadnę, zanim umrę z głodu! Tak! Historia mojego życia! Ty i ja, mała! Razem! Mogło nam się udać!

Odwrócił się do psów stojących szeregiem na dachu sąsiedniego domu.

— Hej, wy! — szczeknął. — Do domu! NIEGRZECZNY PIES!

Poczołgał się w dół z drugiej strony dachu. W dole była uliczka, ale dzieliła go od niej przepaść. Przeszedł na dach następnego budynku, ale i tam nie znalazł zejścia. Zobaczył za to balkon piętro niżej.

— Myślenie lateralne — mruknął. — O to właśnie chodzi. Taki wilk, na przykład, typowy pospolity wilk skacze. A jeśli nie może przeskoczyć, to utyka. Podczas gdy ja, dzięki swojej wyższej inteligencji, potrafię ocenić całą jak jej tam i odkryć rozwiązanie dzięki zastosowaniu procesów myślowych.

Szturchnął gargulca siedzącego nad zakrętem rynny.

— Eo esz?

— Jeśli nie pomożesz mi zejść na ten falkon, nasikam ci do ucha.

* * *

WIELKI FIDO?

— Tak.

DO NOGI!

* * *

W późniejszych czasach powstały dwie teorie na temat śmierci Wielkiego Fido.

Pierwsza, prezentowana przez psa Gaspode’a i oparta na dowodach obserwacyjnych, głosiła, że szczątki przywódcy zostały zabrane przez Paskudnego Starego Rona i pięć minut później sprzedane kuśnierzowi. Wielki Fido zobaczył więc znowu światło dnia — jako futrzane nauszniki i para ocieplanych rękawiczek.

Druga teoria, w którą wierzyły wszystkie inne psy, opierała się na czymś, co można by ogólnie określić jako wiedzę płynącą z serca. Głosiła, że Wielki Fido przeżył upadek, porzucił miasto i w końcu poprowadził wielkie stado górskich wilków, które co noc budziło grozę wśród mieszkańców odosobnionych farm. Ta teoria sprawiała, że grzebanie na śmietnikach i czekanie pod kuchennymi drzwiami na resztki wydawało się… wydawało się bardziej znośne. Psy robiły to przecież tylko do powrotu Wielkiego Fido.

Obrożę przechowywano w tajnej kryjówce. Psy zjawiały się tam regularnie, dopóki nie zapomniały.

* * *

Sierżant Colon ostrożnie pchnął drzwi ostrzem piki. Dawno temu Wieża Sztuk miała stropy. Teraz była pusta do samej góry; powietrze przecinały jasne promienie światła z dawnych wnęk okiennych.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 78
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)