Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Mglawica Andromedy - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Mglawica Andromedy

Электронная книга - «Mglawica Andromedy». Краткое содержание книги:

Fragment książki — Proszę włączyć powietrze — dał rozkaz Erg Noor pozostałym na statku. Dzieliła ich od tamtych nieprzepuszczalna ściana. Dopiero kiedy ciśnienie w komorze osiągnęło wysokość dziesięciu atmosfer i było wyższe niż zewnętrzne, dźwigi hydrauliczne wypchnęły ciasno przylegające drzwi. Ciśnienie powietrza niemal wyrzuciło ludzi z komory, nie pozwalając, aby z obcego świata przedostało się do wnętrza statku coś szkodliwego. Drzwi zatrzasnęły się gwałtownie. Smuga reflektora wyznaczyła jaskrawą drogę, po której badacze zaczęli kuśtykać na swoich sprężynowych nogach, ledwie dźwigając ciężkie ciała. Przy końcu świetlnej trasy widniał ogromny statek, ale nierówna, usiana kamieniami droga zdawała się ciągnąć bez końca.
1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 85
Перейти на страницу:

— Po raz pierwszy na tej wyspie jadę ku morzu — przerwał milczenie Mven Mas. — Dotychczas zdawało mi się, że morze to strefa zakazana, dzieląca mnie na zawsze od świata.

— Wyspa stała się dla pana nową szkołą? — powiedziała Czara pytającym tonem.

— Tak. W krótkim czasie przeżyłem i przemyślałem wiele. Wszystkie te myśli nurtowały mnie już dawniej…

Mven Mas opowiedział o swoich dawnych obawach, że ludzkość rozwija się zbyt racjonalistycznie, że kładzie się zbytni nacisk na kierunek techniczny i powtarza — oczywiście w łagodniejszej formie — błędy starożytności. Zdawało mu się, że na planecie Epsilon Tukana bardzo do nas podobna i tak samo piękna ludzkość zatroszczyła się w znacznie większym stopniu o rozwój emocjonalnej strony psychiki.

— Wiele wycierpiałem z powodu braku poczucia pełnej harmonii z życiem — odpowiedziała dziewczyna po krótkim milczeniu. — Zawsze mnie więcej pociągał świat antyczny niż współczesność. Marzyłam o epoce nie roztrwonionych jeszcze sił i uczuć, nagromadzonych przez dobór pierwotny w epoce Erosa, i zawsze starałam się w moich widzach budzić silne uczucia. Ale chyba tylko Evda Nal mnie rozumiała.

— I Mven Mas — powiedział Afrykańczyk z powagą i dodał, że Czara wydawała mu się miedzianoskórą córką Tukana.

Dziewczyna podniosła głowę i w bladym świetle przedświtu Mven Mas dojrzał oczy tak wielkie i tak głębokie, że doznał lekkiego zawrotu głowy. Odsunął się więc z uśmiechem na bok.

— Niegdyś nasi przodkowie wyobrażali sobie nas w swoich powieściach jako na pół żywych, rachitycznych osobników o nadmiernie rozwiniętej czaszce. Mimo milionów zarzynanych i męczonych zwierząt nie zdołali się oni posunąć naprzód w swym rozumieniu mózgowego aparatu człowieka, ponieważ szli z nożem tam, gdzie powinny były znaleźć zastosowanie najczulsze aparaty pomiarowe w skali atomowej i cząsteczkowej. Obecnie wiemy, że wytężona praca mózgu wymaga silnego ciała, pełnego energii życiowej, ale to ciało właśnie rodzi wielkie emocje.

— I jak dawniej żyjemy na uwięzi rozumu — dodała Czara Nandi.

— Zrobiono już bardzo wiele, jakkolwiek nasz intelekt ciągle ma ogromną przewagę nad uczuciem. Trzeba by się postarać o to, żeby owo uczucie mniej ulegało rozumowi, a nawet przeciwnie: żeby od czasu do czasu podporządkowywało sobie rozum. Wydaje mi się to tak ważne, że zamierzam napisać na ten temat książkę.

– Świetna myśl! — zawołała Czara z zapałem. — Niewielu uczonych poświęciło się całkowicie badaniom piękna i uczuć… Nie mam tu bynajmniej na myśli psychologii.

— Rozumiem doskonale! — odpowiedział Afrykańczyk rozkoszując się mimo woli widokiem zmieszanej dziewczyny, która uniosła wyżej dumną głowę, jakby chciała ją wystawić na działanie promieni wschodzącego słońca.

Siedziała w siodle swobodnie i lekko, jadąc stępa na karym koniu, tuż obok bułanka Myena Masa.

— Zostajemy w tyle — zawołała raptem i szarpnęła cugle. Koń skoczył naprzód.

Afrykańczyk dopędził ją i oboje pomknęli lotem strzały. Gdy zrównali się ze swymi młodocianymi towarzyszami, powstrzymali konie, a Czara Nandi zwróciła się do Mvena Masa.

— I cóż z tą dziewczyną Onar?…

— Powinna wrócić do Wielkiego Świata. Sama pani mówiła, że na wyspie pozostała jedynie ze względu na swą matkę, która niedawno zmarła. Dobrze by było, gdyby Onar znalazła pracę u Vedy. Przy wykopaliskach konieczne są czułe ręce kobiece. Bet Lon, który również powróci do nas, znajdzie ją na nowo!..

Czara zmarszczyła brwi i spojrzała uważnie na Mvena Masa.

— A pan nie porzuci swoich gwiazd?

— Bez względu na to, co postanowi Rada, będę kontynuował swe badania kosmiczne. Ale na razie powinienem napisać…

— O gwiazdach dusz ludzkich?

— Właśnie! Aż dech zapiera, gdy się pomyśli o ich ogromnej różnorodności… — Widząc, że dziewczyna przygląda mu się z czułym uśmiechem, zamilkł. — Pani się z tym nie zgadza?

— Ależ zgadzam się, oczy wiście I Myślałam o pańskim doświadczeniu. Pan je wykonał z namiętną niecierpliwością, żeby udostępnić ludziom pełnię świata. Jest pan w tym nie tylko uczonym, ale i artystą.

— A Ren Boz?

— Dla niego doświadczenie to tylko dalszy krok na drodze badań.

— A więc pani mnie usprawiedliwia, Czaro?

— Najzupełniej. Jestem pewna, że tak myśli wiele ludzi, większość. Wjeżdżali do małego osiedla przy stacji.

Fale Oceanu Indyjskiego uderzały miarowo. W ich huku Mas słyszał rytmiczne echa basów z symfonii Ziga Zora. Nad morzem dźwięczała potężna nuta przyrody ziemskiej, błękitne „f”, budząc w człowieku serdeczny odzew.

Ocean jaśniał w całym swym blasku. Był już wolny od drapieżnych rekinów, jadowitych ryb, mięczaków i niebezpiecznych meduz, jak życie współczesnego człowieka było wolne od zła i strachu wieków minionych. Gdzieś jednak w przepastnych jego głębinach istniały tajemne kryjówki, w których kiełkowały nasiona szkodliwych form życia i tylko czujności oddziałów zwiadowczych należy zawdzięczać czystość i bezpieczeństwo oceanicznych wód.

Podobnie w młodocianej duszy zaczyna nagle kiełkować złośliwy upór, zuchwała pewność siebie i egoizm. Jeśli się człowiek nie podporządkuje autorytetowi społeczeństwa, nie postawi sobie wzniosłych i mądrych celów, będzie się kierował osobistymi namiętnościami, męstwo przekształci się w zwierzęcość, zdolności twórcze — w okrutną przebiegłość, a przywiązanie i ofiarność — w tyranię i okrucieństwo. O zepsucie obyczajów i rozluźnienie dyscypliny społecznej nietrudno — na to wystarcza zaledwie dwu, a może nawet jednego pokolenia wiodącego złe życie. Mven Mas spojrzał wprost w ślepia tej bestii tu, na Wyspie Zapomnienia, i zrozumiał, że jeśli się jej nie okiełzna, zapanuje znowu potworny despotyzm, który dręczył ludzkość przez tyle wieków.

Rzeczą najbardziej zadziwiającą w dziejach Ziemi jest odwieczna nienawiść do wiedzy i piękna. W czasach pierwotnych prześladowano czarowników i wiedźmy, w Epoce Rozbicia Świata — myślicieli wyprzedzających swój czas. Tak było i na innych planetach, na których powstały wielkie cywilizacje: w procesie kształtowania się form społecznych nie zdołały uniknąć panowania oligarchii, rodzącej się nagle i podstępnie w najbardziej nieoczekiwanych postaciach… Mven Mas pamiętał komunikaty Pierścienia o zaludnionych światach, gdzie się stosowało najwyższe osiągnięcia wiedzy dla zastraszenia, tortur i kar, odczytywania myśli i przekształcania mas w gromadę pokornych półidiotów, spełniających z gotowością każdy, choćby najpotworniejszy nakaz. Wołanie o pomoc jednej z takich planet leciało przez setki lat i dotarło do Pierścienia, kiedy już dawno zginęli okrutni władcy i ciemiężeni przez nich ludzie, którzy nadali ten komunikat.

Nasza planeta weszła już w takie stadium rozwoju, kiedy podobne rzeczy są niemożliwe. Ciągle jeszcze jednak rozwój duchowy człowieka jest niedostateczny, ten rozwój, o który troskają się tacy ludzie jak Evda Nal.

— Artysta Kart San powiedział, że mądrość polega na harmonijnym połączeniu wiedzy i uczuć. Bądźmy mądrzy! — Czara przemknęła obok Afrykańczyka i rzuciła się w huczący odmęt.

Mven Mas widział płynny obrót jej ciała w powietrzu i następnie skrzydlaty ruch rąk. Kąpiący się na dole chłopcy z oddziału zwiadowców zastygli w bezruchu. Mvena przeszedł dreszcz zachwytu graniczący z lękiem. Nigdy dotąd nie skakał z tak zawrotnej wysokości. W tej chwili jednak zerwał się, stanął na skraju urwiska i — zaczął szybko ściągać ubranie. Potem dopiero przypomniał sobie, że w chwilach zamącenia myśli Czara wydawała mu się boginią ludzi dawnych, która może wszystko. A jeśli może ona — potrafi i oni Wśród huku fal zabrzmiał słaby, ostrzegawczy okrzyk dziewczyny, ale nie dotarł do uszu Mvena Masa, który już skoczył w dół. Lot był rozkosznie długi. Mistrz skoków, Mven Mas, jak gdyby wszedł w wodę i zanurzył się bardzo głęboko. Morze było tak zadziwiająco przezroczyste, że dno wydawało się tuż tuż. Afrykańczyk skurczył się i siła nie wygaszonej inercji tak gotrzepnęła, że stracił na chwilę przytomność. Wyrzucony gwałtownie na powierzchnię przyszedł szybko do siebie i przewrócił się na wznak. Wkrótce dostrzegł płynącą do niego Czarę. Po raz pierwszy bladość wywołana przez strach sprawiła, że jaskrawy brąz jej opalenizny jakby zmatowiał. W oczach malował się wyrzut i zachwyt.

1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 85
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)