Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]
Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]

Электронная книга - «Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]». Краткое содержание книги:

Szef wielkiej stacji telewizyjnej dokonuje epokowego odkrycia — znajduje metodę tworzenia mikrotuneli podprzestrzennych, które pozwalają zajrzeć kamerze w każde miejsce w teraźniejszości i przeszłości... W przezroczystym świcie nic nie ukryje się przed kamerą. Ludzie zaczynają szukać sposobów na ukrycie swojej prywatności i swoich zbrodni…
1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 83
Перейти на страницу:

Pierwszym obrazem, wyraźnym i czystym na ekranie, był sam włos, leżący spokojnie na poduszce. David zaczął go śledzić wstecz w czasie. Opracował sposób efektywnego i szybkiego cofania punktu widzenia w przeszłość — w rzeczywistości tworzył się wtedy ciąg nowych tuneli wzdłuż linii istnienia molekuł DNA z włosa.

Przyspieszył; dni i noce rozmyły się w szarości. Włos i poduszka nie zmieniały się pośrodku ekranu.

Potem nastąpił jakiś ruch.

Cofnął, wyostrzył obraz i pozwolił, by przesuwał się w normalnym tempie.

Działo się to trzy lata temu. Zobaczył Bobby’ego, Kate i Mary. Rozmawiali gorączkowo. Mary była na wpół ukryta pod intkamem. Uświadomił sobie, że przygotowywali się do zniknięcia. Już teraz, w tym punkcie, cała trójka opuściła świat, w którym żyli David i Heather.

Test dobiegł końca. Program działał. Teraz mógł śledzić DNA do przodu, coraz bliżej teraźniejszości, aż zlokalizuje Bobby’ego i pozostałych… Ale może lepiej zostawić to agentowi Mavensowi?

Miał już wyłączyć WormCam, kiedy pod wpływem nagłego kaprysu ustawił obraz tak, że w centrum ekranu znalazła się twarz Bobby’ego, jakby zawisła przed nim niewidzialna kamera — tuż przed oczami, w których odbijało się jego młode życie.

A potem David zaczął się cofać.

Utrzymał szybkie tempo przez kluczowe momenty niedawnego życia Bobby’ego: w sądzie z Kate, w Wormworks z Davidem, kłótnia z ojcem, płacz w ramionach Kate, zdobywanie wirtualnej cytadeli Billyboba Meeksa.

Potem David zwiększył jeszcze szybkość przewijania, wciąż utrzymując twarz brata w centrum ekranu. Widział, jak Bobby je, śmieje się, śpi, bawi, kocha. Migoczące światło nocy i dni zlało się w tle w jednolitą szarość, nieistotne obramowanie twarzy. Różne miny zmieniały się tak szybko, że rysy uległy wygładzeniu — oblicze Bobby’ego wydawało się spokojne, jak pogrążone we śnie, z półprzymkniętymi oczami. Blask lata przychodził i odpływał jak fala. Od czasu do czasu, z nagłością, która Davida zaskakiwała, zmieniała się fryzura Bobby’ego: z krótkich włosów do długich, z jasnych do naturalnie ciemnych, a nawet do wojskowego jeża.

W miarę upływu lat twarz Bobby’ego traciła zmarszczki, które pojawiły się z wiekiem wokół oczu i warg; nabrała młodzieńczej gładkości. Z początku niedostrzegalnie, a potem coraz szybciej ta młodniejąca twarz stawała się bardziej delikatna, mniejsza, jakby uproszczona. Trochę migoczące, wpółotwarte oczy były bardziej okrągłe i niewinne, a kształty za nim — cienie dorosłych i widoki obcych, nierozpoznawalnych miejsc — o wiele większe.

David zatrzymał obraz kilka dni po narodzinach Bobby’ego. Patrzyła na niego okrągła twarz bez wyrazu, a błękitne oczy były wielkie i puste jak okna.

Lecz z tyłu David nie zobaczył szpitalnej sali, której się spodziewał. Bobby leżał pod ostrymi jarzeniówkami, wśród lśniących ścian, skomplikowanego sprzętu, kosztownej aparatury i techników w zielonych fartuchach.

Wyglądało to na laboratorium.

Niepewnie przesunął obraz do przodu.

Ktoś trzymał małego Bobby’ego w powietrzu: dłonie w rękawicach podtrzymywały dziecko pod pachami. Z wyćwiczoną płynnością David przesunął punkt widzenia. Spodziewał się, że zobaczy młodą Heather albo nawet Hirama.

Nic z tego. Uśmiechnięta twarz, wyrastająca przed nim jak księżyc, należała do człowieka w średnim wieku, siwiejącego, pomarszczonego, smagłego, wyraźnie Japończyka z pochodzenia.

Tę twarz David znał dobrze. I nagle zrozumiał okoliczności narodzin Bobby’ego, a także wiele innych spraw.

Przez długi czas przyglądał się obrazowi i myślał, co powinien zrobić.

Mae wiedziała, może lepiej niż ktokolwiek z żyjących, że nie trzeba nikogo zranić fizycznie, żeby go skrzywdzić.

Sama nie była bezpośrednio zamieszana w straszliwą zbrodnię, która zniszczyła jej rodzinę. Nie było jej wtedy w mieście, nie widziała nawet plamki krwi. Lecz teraz pozostali nie żyli i to ona musiała nieść w sobie ten ból — całkiem sama, przez resztę życia.

Więc aby uderzyć Hirama tak, żeby cierpiał jak ona, musiała zranić tego, kogo Hiram kochał najbardziej. Nie musiała długo szukać, by odkryć, kto to taki: Bobby Patterson, złoty chłopak, jego syn.

Oczywiście trzeba to zrobić w taki sposób, żeby Hiram wiedział, że ostatecznie to on jest odpowiedzialny — tak jak Mae. W ten sposób ból będzie największy.

Powoli, w mrocznej pustce umysłu kreśliła swe plany.

Była ostrożna. Nie miała zamiaru podążyć za mężem i córką do celi, gdzie czeka igła. Wiedziała, że gdy tylko zostanie popełnione przestępstwo, władze wykorzystają WormCam, by przeskanować jej życie. Będą szukać motywu i dowodów, że planowała zbrodnię.

Nie wolno jej o tym zapominać. To tak, jakby była na scenie: każde jej działanie było obserwowane, rejestrowane i analizowane przez fachowych obserwatorów z przyszłości, ukrytych tuż za kręgiem światła i notujących wszystko, co robi.

Nie mogła ukryć swoich działań. Musiała się postarać, żeby to wyglądało jak zbrodnia w afekcie.

Musiała nawet udawać, że nie pamięta o przyszłych obserwacjach. Gdyby uznali, że gra swoją rolę, nikogo by nie przekonała. Dlatego nadal wykonywała te same osobiste, intymne czynności: puszczała bąki, dłubała w nosie, masturbowała się, próbowała nie zdradzać świadomości obserwacji, w każdym razie nie bardziej niż ktokolwiek inny w tej epoce szklanych ścian.

Musiała też zbierać informacje. Ale to można było ukryć dość łatwo. W końcu Hiram i Bobby byli najsłynniejszymi ludźmi na planecie. Mogła udawać nie obsesyjną podglądaczkę, lecz samotną wdowę, szukającą pociechy w programach o życiu sławnych ludzi.

Po jakimś czasie uznała, że znalazła sposób, by do nich sięgnąć.

Oznaczało to nowy zawód. Ale w tym również nie było nic dziwnego. Panował wiek paranoi i czujności, a osobista ochrona stała się powszechną i kwitnącą dziedziną usług, interesującą karierą dla wielu osób. Zaczęła trenować, by wzmocnić ciało i wyćwiczyć umysł. Brała różne zlecenia, pilnowała ludzi i ich własności — początkowo bez związku z Hiramem i jego imperium.

Niczego nie zapisywała i nie mówiła głośno. Kiedy z wolna zmieniała trajektorię swego życia, starała się dopilnować, by każdy niewielki krok wydawał się naturalny, powodowany wewnętrzną logiką. Jakby przypadkiem dryfowała w stronę Hirama i Bobby’ego.

Przez cały czas obserwowała Bobby’ego, raz za razem, przez całą jego złotą młodość, jego lata wejścia w wiek męski. Był monstrum Hirama, ale był też pięknym stworzeniem.

W końcu nabrała przekonania, że go zna.

Zamierzała go zniszczyć. Ale kiedy spędzała z nim długie godziny, wbrew jej woli wkradał się do jej serca i wypełniał ziejącą tam pustkę.

25. Uchodźcy

Bobby i Kate, szukający Mary, ostrożnie przesuwali się wzdłuż Oxford Street.

Trzy lata temu, wkrótce po wprowadzeniu obojga do komórki Uchodźców, Mary zniknęła z ich życia. Nie było w tym nic niezwykłego. Luźna, rozrzucona po całym świecie siatka Uchodźców dzieliła się na autonomiczne komórki jak dawne grupy terrorystyczne.

Ale ostatnio, zatroskany, że od wielu miesięcy nie ma od przyrodniej siostry żadnych wieści, Bobby wytropił ją aż w Londynie. I dzisiaj, jak mu obiecano, miał ją spotkać.

Niebo Londynu było szare, zadymione, grożące deszczem. Trwało lato, lecz dzień nie był ani zimny, ani ciepły, ale irytująco, miejsko nijaki. Bobby pocił się w intkamowym kombinezonie, który, oczywiście, musiał nosić cały czas zapięty.

1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 83
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)