Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Tytan [Titan - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Tytan [Titan - pl]

Электронная книга - «Tytan [Titan - pl]». Краткое содержание книги:

Habitat Goddard — kosmiczna arka z dziesięciotysieczną załogą na pokładzie — wchodzi na orbitę Saturna. Naukowcy wysyłają sondę na Tytana, ale zaraz po wylądowaniu przestaje ona wysyłać sygnały. Jednocześnie doktor Wunderly robi wszystko, żeby doszło do jeszcze jednego lotu przez pierścienie planety; podejrzewa, że żyją w nich mikroorganizmy.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 106
Перейти на страницу:

Raoul Tavalera siedział z ponurą miną między Wanamakerem a Gaetą; na jego twarzy malowało się coś między podejrzliwością a złością.

— Potrzebny nam drugi pilot — wyjaśniał Wanamaker. — Ja nie jestem na tyle dobry, żeby samemu odwalić całą robotę. Nie prosiłbym, gdybyśmy byli w stanie to zrobić, amigo.

— Jake poradzi sobie z lataniem ptaszkiem, ale będzie potrzebował pomocy przy przechwytywaniu Pancho po zakończeniu misji — dodał Gaeta.

— Posłuchajcie, chłopaki, już wam mówiłem… Wanamaker przerwał mu brutalnie.

— Chłopcze, to jest sprawa życia i śmierci. Tavalera pokiwał ponuro głową.

— Tak. Mojego życia i śmierci.

— Pancho — poprawił go Wanamaker. — Nie zamierzam jej tam puścić i ryzykować jej życiem, dopóki nie będę absolutnie pewny, że przywiozę ją z powrotem.

— Żywą — dodał Gaeta.

— Znajdźcie kogoś innego — mruknął Tavalera, patrząc na tacę ze swoim lunchem.

— Nie mamy czasu na szukanie i szkolenie kogoś innego. Musimy lecieć za parę tygodni — oznajmił Wanamaker. — Przed wielką debatą kandydatów.

W oczach Tavalery pojawił się błysk zainteresowania.

— Co debata ma z tym wspólnego? — spytał.

— Eberly ma zamiar narobić wiele szumu wokół eksploatacji pierścieni — wyjaśnił Manny. — Chce sprzedawać wodę z lodu skalnym szczurom w Pasie, w Selene, w innych miastach księżycowych.

— No i co?

— Wunderly chce wykazać, że wśród pierścieni egzystują żywe organizmy — rzekł Wanamaker. — To spowoduje wyłączenie pierścieni z eksploatacji.

— I po to mam ryzykować głową? — spytał Tavalera.

— Chcesz, żeby Holly wygrała wybory?

W oczach Tavalery znów coś błysnęło, ale opadł na krzesło i mruknął:

— A co za różnica?

Wanamaker już chciał odpowiedzieć, ale Gaeta uciszył go gestem dłoni.

— Jake, przyniósłbyś kawy? Muszę coś powiedzieć Raoulowi w cztery oczy.

Wanamaker obrzucił Gaetę hardym spojrzeniem, ale wstał i ruszył, przedzierając się przez zatłoczoną kafeterię do termosów z kawą.

Gaeta pochylił się bliżej Tavalery, po czym rzekł:

— Posłuchaj, smarkaczu, Kris powiedziała mi o tobie i Holly — zanim Tavalera zdołał odpowiedzieć, mówił dalej: — Muszę ci powiedzieć, że Holly bardzo się martwi waszą kłótnią. Chcesz jej pomóc wygrać te wybory? Chcesz, żebyście znowu byli razem? To leć na tę misję.

Tavalera rozzłościł się.

— Tylko to ją interesuje. Ja jej nie obchodzę. Chce mnie tylko wykorzystać.

— Nie bądź cabron, cwaniaku. Holly na tobie zależy. I zależało, zanim pojawiła się ta cała afera z misją i pierścieniami, prawda?

— Chyba. Pewnie tak.

— Na pewno. A teraz wy dwoje, idiotas, trzymacie się masztu i żadne nie ma tyle rozumu, żeby go puścić.

— Ona uważa mnie za tchórza — mruknął Tavalera.

— To pokaż jej, że nim nie jesteś.

— Czemu ty nie polecisz? Jesteś wyszkolonym kaskaderem. Już tam byłeś.

Gaeta już miał odpowiedzieć, ale zawahał się. Dlaczego nie polecę, powtórzył w myślach? Dlaczego proszę tego smarkacza o zrobienie czegoś, co powinienem zrobić sam? Dlaczego tu siedzę i przekonuję tego wystraszonego smarkacza, żeby zrobił coś, co ja umiem najlepiej na świecie?

Bo się boję, odpowiedział sobie w duchu. Ryzykowałem zbyt wiele razy, może teraz byłby to ten ostatni raz. Wziął głęboki oddech, po czym wolno wypuścił powietrze.

— Masz rację — przyznał Gaeta. — Masz absolutną rację. Tavalera otworzył szeroko usta.

Zanim jednak cokolwiek powiedział, Wanamaker wrócił na swoje miejsce i postawił ostrożnie na stole kubek z kawą. Wyraz jego pobrużdżonej twarzy przypominał chmurę gradową.

— Jake — rzekł łagodnie Gaeta. — Zmiana planów. To ja polecę. Ty i Pancho będziecie pilotować, ja zdobędę próbki dla Wunderly.

Tavalera rozpromienił się.

— Ja mogę się zająć kontrolą misji.

— Dobrze — odparł Gaeta. Wanamaker zmrużył oczy.

— Jesteś pewien, że chcesz to zrobić? — zwrócił się do Gaety.

Czując podniecenie, wbrew sobie, Gaeta odparł:

— To jedyny sposób, żeby ta chingado misja w ogóle się udała.

— Kris się to nie spodoba. Gaeta wzruszył lekko ramionami.

— Kris będzie musiała się z tym pogodzić. Ostatnia misja. Potem koniec. Na zawsze.

Wanamaker siedział w milczeniu, myśląc, że takie rozwiązanie będzie dla Pancho najlepsze. Ona może być pilotem, ja jej pomagierem i razem złapiemy Manny’ego, kiedy pobierze próbki.

Były admirał spojrzał na Tavalerę, który siedział z wyrazem wyraźnej ulgi na twarzy. Poza tym, powiedział sobie Wanamaker, dzięki temu nie będę musiał prowadzić tego dzieciaka za stodołę, żeby przetrzepać mu skórę.

21 MARCA 2096: WIECZÓR

Przy kolacji już kilka razy Gaeta próbował powiedzieć Kris Cardenas, że zdecydował się sam polecieć na tę misję. Kiedy jedli przy małym składanym stole w kuchni, próbował się zmusić do wypowiedzenia tych paru słów i za każdym razem nie wiedział, od czego zacząć. Cardenas coś tam opowiadała o dniu spędzonym w laboratorium.

Ciekawe, czy Tavalera jej powiedział, zastanawiał się. Stłukę mu tyłek, jeśli wypaplał. Cardenas gadała jednak, jakby nic się nie stało. Gaeta jadł odruchowo, z głową pochyloną nad talerzem.

Mogę surfować w obłokach Jowisza, rozmyślał, ale nie potrafię powiedzieć kobiecie, że zamierzam zrobić coś, czego ona nie chce. Odwaga bywa czasem zabawnie opakowana.

— Niech zgadnę — odezwała się wreszcie Cardenas. Spojrzał na nią.

— Co? Spoważniała.

— Lecisz z nimi, prawda?

— Chciałem ci powiedzieć — odparł. — Tylko nie wiedziałem, jak.

— Domyśliłam się.

— Raoul ci powiedział? Cardenas potrząsnęła głową.

— Był jakiś bardziej radosny niż zwykle, jak wrócił z lunchu, ale na temat misji nic nie wspomniał.

— Domyśliłaś się, co się stało.

— Nie trzeba Sherlocka Holmesa, żeby się domyślić, po tym, jak się naradzaliście przy obiedzie.

— Nie da się inaczej — rzekł.

— Ależ da się — błękitne oczy Cardenas celowały w niego jak sztylety. — Możesz powiedzieć Nadii, że odwołujecie całą misję. Nikt nie podejmuje ryzyka, nikomu nic się nie dzieje.

— Z wyjątkiem Nadii.

— Jakoś to przeżyje.

— A jeśli rzeczywiście tam żyją jakieś istoty? — spytał Gaeta. — Jeśli zaczniemy eksploatować pierścienie, zabijemy je, zniszczymy.

— A przyszło ci do głowy, że jeśli zaczniemy eksploatować pierścienie, Nadia i tak dostanie swoje próbki? A jeśli znajdzie jakieś organizmy w lodzie, podniesie raban i wstrzyma się eksploatację.

Gaeta siedział przez kilka chwil przetrawiając ten pomysł.

— Sądzisz, że Eberly wstrzyma eksploatację, kiedy już raz ją zacznie? Sądzisz, że ludzie w tej puszce zgodzą się na zakręcenie kurka z gotówką, tylko dlatego, że możemy zrobić krzywdę jakimś mikroskopijnym stworzeniom?

— Będą musieli — odparła Cardenas. — MUA ich zmusi.

— Nie obędzie się bez walki. A walka może być naprawdę paskudna, Kris. Goddard przeciwko MUA. Szczury skalne staną po naszej stronie. Może także Selene. I wszyscy podejmą walkę z Ziemią.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)