Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Ślepowidzenie [Blindsight - pl]
Ślepowidzenie [Blindsight - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ślepowidzenie [Blindsight - pl]

Электронная книга - «Ślepowidzenie [Blindsight - pl]». Краткое содержание книги:

„Ślepowidzenie” w genialny sposób na nowo definiuje historię o pierwszym kontakcie. U Petera Wattsa obcy nie są ani cudacznie przebranymi ludźmi, ani kompletnie niezrozumiałymi czarnymi monolitami — są czymś nowym, o wiele bardziej bulwersującym, zmuszającym nas do wyciągnięcia dość nieprzyjemnych wniosków co do natury świadomości. Gdy przestaniesz o tym myśleć, poczujesz ciarki na plecach!
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 88
Перейти на страницу:

W mojej ciszy pisnął ConSensus.

— Manewry orbitalne za pięć minut — obwieścił Sarasti. — Wszczepki i bezprzewodowe protezy wyłączone za dziewięćdziesiąt. To wszystko.

Bates wyłączyła ekran.

— Przeczekam to na mostku. Złudzenie kontroli i tak dalej. A ty?

— Chyba w namiocie.

Kiwnęła głową, czając się do skoku, jednak się zawahała.

— Nawiasem mówiąc — powiedziała — tak.

— Słucham?

— Pytałeś, czy według mnie te posiłki są potrzebne. Teraz wydaje mi się, że potrzebna nam wszelka ochrona, jaką damy radę zorganizować.

— Myślisz, że Rorschach mógłby…

— Słuchaj, przecież już raz mnie zabił.

Nie miała na myśli promieniowania.

Ostrożnie skinąłem głową.

— To musiało być…

— Niepodobne do niczego. W życiu sobie nie wyobrazisz. — Bates nabrała powietrza i wypuściła je. — Może nie będziesz musiał — dodała i popłynęła wzdłuż kręgosłupa.

* * *

Cunningham i Banda siedzieli w BioMedzie, oddzieleni trzydziestoma stopniami łuku. Każde poszturchiwało jeńców na swój własny sposób. Susan James obojętnie dźgała palcem klawiaturę wyświetloną na blacie przed nią.

Stukała, a na blacie przesuwały się kształty przypominające foremki do ciasteczek: kółka, triskeliony, kwartety równoległych linii. Niektóre pulsowały jak abstrakcyjne serduszka. Stroszek w swojej odległej klatce wyciągnął łuszczącą się mackę i klepnął któryś z nich w odpowiedzi.

— Jakieś postępy?

Westchnęła i pokręciła głową.

— Zrezygnowałam ze zrozumienia ich języka. Zadowolę się pidginem. — Stuknęła w ikonkę. Kłębek zniknął ze swego okna, zastąpiony hieroglificznym diagramem. Połowa symboli falowała lub pulsowała, bez końca — cały rój tańczących bazgrołów. Reszta po prostu siedziała nieruchomo.

— Oparte na ikonach. — Machnęła delikatnie ku wyświetlaczowi. — Frazy podmiot-orzeczenie przedstawiam jako animowane wersje ikon rzeczowników. One są środkowosymetryczne, więc określniki układam promieniście wokół podmiotu. Może to będzie dla nich naturalne.

Pod hieroglifami James pojawił się nowy ich krąg — zapewne odpowiedź Stroszka. Lecz komuś w systemie się to nie spodobało. Ikony rozbłysły w oddzielnym oknie, jaskrawy wskaźnik rozbłysnął wskazaniem 500 W i tak został. Stroszek wił się na ekranie. Wyciągnął drżące, kręgosłupokształtne ramiona i uporczywie stukał w panel.

James odwróciła wzrok.

Pojawiły się nowe hieroglify. Pięćset watów spadło do zera. Stroszek wrócił do stanu spoczynkowego; szpile i zęby na telemetrii się wygładziły.

James wypuściła powietrze.

— Co się stało? — zapytałem.

— Zła odpowiedź. — Podpięła się do transmisji od Stroszka, pokazała mi układ piktogramów, na którym się wyłożył. Na ekranie zawirowała piramidka, gwiazda, uproszczony symbol wężydła oraz Rorschacha.

— Głupi błąd, bo to była dopiero taka rozgrzewka. Poprosiłam go o nazwanie obiektów na ekranie. — Zaśmiała się cicho, bez wesołości. — Tak to jest z językami funkcyjnymi. Jeśli nie możesz czegoś pokazać, nie możesz o tym mówić.

— A co on powiedział?

Wskazała na pierwszą spiralkę Stroszka.

— Jest wielościan, gwiazda i Rorschach.

— Pominął wężydło.

— Za drugim razem się poprawił. Ale to i tak głupi błąd, jak na kogoś, kto w myśleniu rozkłada na łopatki wampira, nie? — Susan przełknęła ślinę. — Może nawet wężydła się mylą, kiedy umierają.

Nie wiedziałem co powiedzieć. Za mną, Cunningham mruczał jakąś ledwie słyszalną, dwusuwową mantrę w nieskończonej pętli.

— Jukka mówi… — Susan urwała i zaczęła jeszcze raz: — To ślepowidzenie, którego czasem dostajemy w Rorschachu, kojarzysz?

Potaknąłem. Ciekawe, co powiedział Jukka.

— Najwyraźniej to samo może się dziać z innymi zmysłami — powiedziała. — Możesz mieć ślepodotyk, ślepowęch i śleposłyszenie.

— To byłaby głuchota.

Pokręciła głową.

— No przecież nie, prawda? Nie bardziej niż ślepowidzenie to ślepota. Coś w twojej głowie nadal to wszystko odbiera. Jakaś część mózgu wciąż słyszy i widzi, mimo że ty nie jesteś tego świadom. Chyba że coś zmusi cię do zgadywania albo pojawi się jakieś zagrożenie. Nagle znikąd przychodzi bardzo silne przeczucie, że powinieneś zejść z drogi, a pięć sekund później przez miejsce, gdzie stałeś, przejeżdża autobus. Jakimś sposobem wiesz o tym. Nie wiesz tylko skąd.

— Niesamowite — przyznałem.

— Te wężydła, Siri… one znają odpowiedzi. Są inteligentne i my o tym wiemy. Wygląda natomiast na to, że one nie wiedzą, że je znają, jeśli nie zadasz im bólu. Jakby miały ślepowidzenie obejmujące wszystkie zmysły.

Spróbowałem sobie to wyobrazić: życie bez czucia, bez żadnej aktywnej świadomości otoczenia. Egzystować w taki sposób i nie zwariować.

— Myślisz, że to możliwe?

— Nie wiem. To chyba tylko… metafora. — Nie wierzyła we własne słowa. Albo nie wiedziała. Albo nie chciała, żebym ja wiedział.

Powinienem umieć to odróżnić. Powinna być czytelna.

— Z początku myślałam, że stawiają mi opór — powiedziała. — Ale dlaczego miałyby? — Spojrzała na mnie błagalnie błyszczącymi oczyma, prosząc o odpowiedź.

Nie znałem jej. Nie miałem pojęcia. Odwróciłem się od Susan James, tylko po to, by znaleźć się twarzą w twarz z Robertem Cunninghamem: Cunninghamem-szeptaczem, stukającym palcami w interfejsy na blacie stołu; oślepione wewnętrzne oczy, wzrok ograniczony do obrazów rysowanych przez ConSensus w powietrzu albo rzucanych na płaskie powierzchnie. Twarz miał tak wyzbytą uczuć jak zawsze; reszta ciała drgała jak owad w pajęczynie.

Może i był nim. Może wszyscy byliśmy schwytani w pajęczynę. Rorschach czaił się zaledwie dziewięć kilometrów od nas, tak blisko, że mógł zaćmić mi Bena, gdybym tylko znalazł odwagę, by wyjrzeć na zewnątrz. Zbliżyliśmy się na tę szaleńczo małą odległość i zaparkowaliśmy. A tam Rorschach rósł jak żywa istota. A w nim rosły żywe istoty, powstawały jak meduzy z jakiegoś demonicznego, mechanicznego substratu. Te śmiercionośne puste korytarze, po których się skradaliśmy, przerażeni podrzucanymi do głów cieniami, pewnie roiły się teraz od wężydeł. Setki kilometrów powyginanych tuneli, korytarzy i komór. Wypełniających się armią.

Taka była bezpieczniejsza alternatywa Sarastiego. I poszliśmy tą drogą, bo wypuszczenie jeńców było zbyt niebezpieczne. Siedzieliśmy tak głęboko w fali dziobowej, że musieliśmy powyłączać nasze wewnętrzne dodatki; choć magnetosfera Rorschacha była tu o rzędy wielkości słabsza niż w jego wnętrzu, nie wiadomo, czy przy takiej bliskości obcy nie uznają nas za zbyt kuszący cel — albo zbyt wielkie zagrożenie. Nie wiadomo: może postanowią przeszyć serce Tezeusza jakimś niewidzialnym kołkiem?

Każdy impuls, który byłby w stanie przeniknąć przez ekranowanie statku, na pewno puściłby z dymem cały system nerwowy Tezeusza i wszystkie instalacje w naszych głowach. Podejrzewałem, że pięć osób w martwym statku ma nieznacznie większe szanse przetrwania, jeśli na dodatek nie iskrzy im w mózgach, ale nie wydawało mi się to jakąś znaczącą różnicą. Sarasti ewidentnie inaczej szacował te szanse. Wyłączył nawet antyeuklidesowy dozownik we własnej głowie — żeby samemu nie dostać zwarcia, musiał się teraz uciekać do wykonywanych ręcznie zastrzyków.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 88
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)